Newsletter

PiS woli Chiny od Unii Europejskiej?

Marcin Frenkel, 17.05.2017
Nie należy lekceważyć potencjalnych korzyści płynących z chińskiego projektu „Jeden pas, jeden szlak”. Polska premier wydaje się jednak nie dostrzegać drugiego dna inicjatywy i wynikających z tego zagrożeń

W dniach 14-15 maja odbyło się w Pekinie Forum pasa i szlaku – międzynarodowa konferencja z udziałem 29 przywódców światowych – w tym m.in. prezydentów Białorusi, Kazachstanu, Rosji i Turcji, a także premierów Grecji, Hiszpanii, Polski, Węgier i Włoch. Obecna była również szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz sekretarz generalny ONZ.

„Wśród serdecznych przyjaciół…”

Obowiązki gospodarza pełnił prezydent Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping. Znamienna natomiast była nieobecność przedstawicieli wysokiego szczebla Unii Europejskiej, USA i Japonii.

Wspólny mianownik nielicznej grupy państw unijnych, których przywódcy udali się do Pekinu, stanowiły problemy – finansowe w przypadku Grecji, Hiszpanii, Włoch, i polityczne w przypadku Polski i Węgier (pogarszające się relacje z pozostałymi państwami członkowskimi).

Co ważne, reprezentujący UE wiceszef Komisji Europejskiej Jyrki Katainen – choć oficjalnie samo wydarzenie ocenił pozytywnie – odmówił podpisania deklaracji podsumowującej szczyt. Unia bowiem traktuje to forum jako narzędzie promowania chińskich interesów. Samej koncepcji zaś i wynikającym z niej inwestycjom zarzuca brak przejrzystości i lekceważenie standardów ochrony środowiska.

Zdziwiona stanowiskiem Fina była premier Beata Szydło – wbrew unijnej solidarności złożyła pod dokumentem swój podpis.

Polska delegacja podpisała też ze stroną chińską m.in. memorandum o współpracy w dziedzinie gospodarki wodnej, dokumenty dotyczące współpracy celnej i kolejowej, porozumienie o współdziałaniu agencji ubezpieczeniowo-kredytowych wspierających eksport oraz porozumienie o współpracy na rzecz rozwoju turystyki (1).

Nowy Jedwabny Szlak?

Forum pasa i szlaku ma za zadanie promocję gruntownej rozbudowy połączeń infrastrukturalnych – wraz z licznymi inwestycjami towarzyszącymi – pomiędzy Chinami i Europą. Koncepcja ta wprost nawiązuje do historycznego jedwabnego szlaku.

Oficjalnym celem obecnego przedsięwzięcia jest rozwój międzynarodowej wymiany handlowej, w tym wzrost chińskiego eksportu towarów i importu surowców. W praktyce służy to przede wszystkim budowie pozycji Chin jako światowego supermocarstwa. Sama koncepcja odgrywa pewną rolę w polityce wewnętrznej ChRL – wzmacnia pozycję w partii komunistycznej Xi Jinpinga (2).

Obecność na pekińskim szczycie przywódców wielu państw o systemach autorytarnych świadczy również o tym, iż w przeciwieństwie do euroatlantyckich płaszczyzn współpracy gospodarczej tutaj ewentualna wspólnota wartości demokratycznych nie jest oczekiwana.

Premier Szydło w inicjatywie „pasa i szlaku” widzi duży potencjał dla naszej gospodarki i czynnik sprzyjający narodowej strategii rozwoju (tzw. planu Morawieckiego). W jej przekonaniu Polska ma szanse odegrać istotną rolę jako swoista brama do Unii Europejskiej dla chińskiego biznesu. Mówi się też o pozyskaniu inwestorów z Państwa Środka m.in. dla budowy Centralnego Portu Lotniczego – inwestycji równie mocno dyskusyjnej, co intensywnie promowanej przez PiS.

Uwaga na ukryte koszty

Potencjalnych korzyści płynących z chińskiego projektu nie należy lekceważyć. ChRL jest gospodarczą potęgą, z którą handlują wszyscy. Trasa nowego jedwabnego szlaku ma przebiegać przez państwa, które zamieszkuje ponad 60 proc. ludności świata, wytwarzające PKB o wartości łącznie ponad 21 bilionów dolarów. Na inwestycje związane z „pasem i szlakiem” Pekin planuje wydać co najmniej 100 miliardów dolarów.

Niemniej Beata Szydło wydaje się nie dostrzegać drugiego dna projektu. Szczodre chińskie inwestycje i kredyty służą budowaniu sieci zależności. Ich otrzymanie może być warunkowane politycznym poparciem dla konkretnych inicjatyw Pekinu na scenie globalnej. Państwo Środka – wzmocnione korzyściami płynącymi z powodzenia przedsięwzięcia – może rzucić wyzwanie zarówno Unii Europejskiej, jak i Stanom Zjednoczonym, kluczowym filarom polskiego bezpieczeństwa gospodarczego i militarnego.

Zapobiegliwość, która martwi

Trudno nie zauważyć, że władze w Warszawie inwestycje chińskie zaczynają traktować jako pewnego rodzaju alternatywę dla zmniejszającego się strumienia pieniędzy unijnych – na skutek skromniejszego przyszłego budżetu UE, czy też ewentualnych sankcji wymierzonych w Polskę z powodu nieprzestrzegania przez rząd PiS zasady praworządności i trójpodziału władz.

Ta swoista „dalekowzroczność” ekipy rządowej w tym przypadku niestety nie skłania do optymizmu. Może świadczyć o pogodzeniu się z marginalizacją Polski w obrębie UE, a w ślad za tym – o poszukiwaniu nowych partnerów poza Wspólnotą Europejską.

(1) List of deliverables of Belt and Road forum, Xinhua, 15.05.2017.

(2) Marcin Przychodniak, Forum Pasa i Szlaku – polityczna ofensywa Chin, PISM, 13.05.2017.

Marcin Frenkel – doktorant na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego, kończy dysertację na temat roli paryskiej „Kultury” w kształtowaniu polityki zagranicznej III RP. Stały współpracownik magazynu „Liberté!”.