Newsletter

Rok gospodarczych błędów PiS

Andrzej Rzońca, 15.04.2017
W listopadzie 2015 roku rząd PiS zastał polską gospodarkę w dobrym stanie. Szkoda, że systematycznie rujnuje jej potencjał

Rząd PiS, przejmując władzę w listopadzie 2015 roku, odziedziczył po poprzednikach gospodarkę w dobrym stanie.

I tak wzrost PKB w 2015 r. wyniósł 3,9 proc., w tym w IV kwartale 4,6 proc., wobec prognoz na poziomie ok. 3,5 proc. Wzrost liczby pracujących – o prawie 2 proc., tj. o 266 tys. (i aż o 1 mln 59 tys. od 2007 roku).

Ceny spadły o blisko 1 proc., zaś realny wzrost płac podskoczył o 3,4 proc. w sferze budżetowej i o 4,5 proc. w sektorze przedsiębiorstw, natomiast realny dochód emerytów i rencistów – o 3,9 proc.

Zła zmiana w 2016 roku

Z nastaniem rządów partii Jarosława Kaczyńskiego dynamika PKB w Polsce spowolniła (2,8 proc. w całym roku, 2,7 proc. w IV kwartale). I to mimo, że utrzymała się dobra koniunktura u naszych głównych partnerów handlowych, która sprzyjała wzrostowi eksportu.

Załamały się inwestycje, dla których „dobra zmiana” okazała się większym wstrząsem niż globalny kryzys finansowy i kryzys zadłużeniowy w strefie euro.

Wykorzystanie funduszy unijnych spadło dwa i pół razy silniej niż przewidywały niezależne instytucje. Za spadek inwestycji w sektorze przedsiębiorstw odpowiadało niemal w całości upartyjnienie firm państwowych. Niemniej dynamika inwestycji wyraźnie spowolniła we wszystkich sektorach własności (wg IE NBP na podstawie GUS).

Niepewność w firmach

Przedsiębiorcy oceniają swoją przyszłą sytuację ekonomiczną niemal tak źle jak w 2012 r., kiedy po Europie rozlewał się kryzys zadłużeniowy. Co to oznacza w praktyce? To właśnie niepewność odczuwana przez przedsiębiorców (a nie np. problemy ze sfinansowaniem) jest najczęściej wskazywanym powodem wstrzymywania się z realizacją znaczących inwestycji (32,9 proc. respondentów, IE NBP).

Mimo planistycznego zrywu z przełomu 2016/2017 w upartyjnionych przedsiębiorstwach, łączny odsetek firm planujących rozpoczęcie nowych inwestycji spadł w I kw. 2017 r. do najniższego poziomu w historii pomiaru. Przedsiębiorstwa są również ostrożne w planach wznowienia projektów niezrealizowanych w 2016 r.

Obecne inwestycje mają w rosnącym stopniu odtworzeniowy charakter. Nie powinno to dziwić, skoro zmniejsza się liczba osób w wieku produkcyjnym i nasilają się trudności ze znalezieniem pracowników – na co wyraźnie i coraz częściej narzekają pracodawcy. Jeszcze w 2015 roku odsetek rozpoczynanych inwestycji, mających za główny cel zwiększenie potencjału produkcyjnego lub unowocześnienie technologii, wynosił 47,2 proc. Rok później wyniósł już tylko 44,1 proc. (IE NBP).

Dość powiedzieć, że niedostatek rąk do pracy przyspieszy wzrost płac, ale przy załamaniu inwestycji i ich głównie odtworzeniowym charakterze wzrost ten będzie nietrwały. Co więcej, realne dochody uszczupli inflacja.

Co z odpornością polskiej gospodarki?

Ekonomiczną konsekwencją „dobrej zmiany” jest osłabienie odporności Polski na wstrząsy gospodarcze na świecie. A przecież musimy liczyć się z tym, że w światową gospodarkę i – w efekcie – Polskę może uderzyć wiele mniejszych i większych kryzysów.

Do najpoważniejszych zagrożeń należą: dezintegracja Unii Europejskiej (Brexit), kruchość poprawy sytuacji gospodarczej w krajach wysoko rozwiniętych (nadmierne zadłużenie sektora prywatnego, dług publiczny nie mający precedensu w czasach pokoju, balast „złych” długów w bankach w Europie, pogłębiająca się przepaść między wąską grupą najbardziej wydajnych firm a całą resztą).

Nie można zapomnieć także o pojawiających się symptomach bańki spekulacyjnej na wielu rynkach aktywów, możliwych kryzysach finansowych w gospodarkach wschodzących (poważne zadłużenie w walutach obcych przedsiębiorstw i banków), o możliwym kryzysie lub stagnacji w Chinach (nadmierne zadłużenie i pogarszająca się sytuacja finansowa przedsiębiorstw, zwłaszcza państwowych, szybko rosnące zadłużenie gospodarstw domowych, rozrost instytucji parabankowych, bańki spekulacyjne, w tym na rynkach nieruchomości wielu miast oraz chore finanse władz lokalnych).

Nie mniej istotnym problemem dla światowej gospodarki pozostaje protekcjonizm i ryzyko wojen handlowych, a także ataki terrorystyczne oraz ich polityczny wpływ czy agresja Rosji wobec sąsiadów.

W przypadku Polski ewentualne dalsze osłabienie złotego, zwłaszcza gdyby było skokowe, może wzmacniać niektóre negatywne konsekwencje płynące do nas z gospodarki światowej. Stanie się tak, bo słabszy złoty mniej niż w przeszłości pomoże eksporterom, a bardziej zaszkodzi importerom i zadłużonym w walutach obcych.

Zły stan finansów publicznych grozi tym, że polityka fiskalna, zamiast ograniczyć, pogłębi pogorszenie koniunktury. Stan finansów publicznych jest gorszy niż przed poprzednimi poważnymi wstrząsami na świecie. Dlatego obecny rząd stanie przed alternatywą: albo w ciągu roku znajdzie oszczędności rzędu kilku proc. PKB, albo złamie Konstytucję.

Pogorszenie koniunktury mogą także pogłębić coraz silniej ujawniające się problemy strukturalne rodzimej gospodarki. Przez najbliższe ćwierć wieku Polska będzie miała szóste najszybciej starzejące się społeczeństwo w UE. Jak pokazują prognozy, drastycznej zmianie ulegnie relacja liczby osób w wieku poprodukcyjnym do liczby osób w wieku produkcyjnym.

Co więcej, obniżenie wieku emerytalnego wzmocni negatywny efekt postępującego braku rąk do pracy (znacząco wzrośnie liczba emerytów na 100 osób pracujących). Antyreforma emerytalna skaże przyszłych emerytów na głodowe świadczenia.

Antyreforma emerytalna

Mimo spodziewanych spadków podaży pracy (liczby osób, które chcą pracować za określoną stawkę płac, w danym okresie – red.), w Polsce, obniżono wiek emerytalny. W przypadku kobiet – do najniższego poziomu w UE. Od października 2017 roku kobiety w Polsce będą mogły przechodzić na emeryturę po ukończeniu 60. roku życia. Pod tym względem blisko jest nam jedynie do Słowacji (62 lata w 2017 roku) czy Bułgarii (63 lata w 2020 roku).

W przypadku pozostałych krajów europejskich wiek przejścia na emeryturę dla kobiet jest wyższy i jest podnoszony. I tak do 65 lat (m.in. w Austrii, Rumunii, Finlandii, na Litwie, Łotwie, Węgrzech i w Luksemburgu), 66 lat (w Portugalii), 67 lat (w Czechach, Belgii, Danii, Niemczech, Hiszpanii, Włoszech i Francji), a nawet do 68 lat (w Wielkiej Brytanii i Irlandii).

Inne antyreformy pogłębiające deficyt rąk do pracy obejmują także: wprowadzenie zasiłku 500+ dla tych rodzin, w których nikt nie pracuje ani nie szuka pracy oraz podniesienie wieku obowiązku szkolnego.

Jednym ze spodziewanych skutków programu „Rodzina 500 plus” jest odchodzenie z rynku pracy kobiet ze względu na obowiązki rodzinne. To wpłynie negatywnie na i tak malejącą wskutek obniżenia wieku emerytalnego podaż pracy.

Z kolei zniesienie obowiązku szkolnego dla sześciolatków wypycha Polskę z grupy 145 państw do mniej licznej grupy krajów (36), gdzie wiek szkolny wynosi 7 lat. Warto wspomnieć, że aż w 25 krajach naukę rozpoczynają dzieci 5-letnie (dane Banku Światowego).

Biegunka legislacyjna

Potencjał Polski słabnie również przez działania obniżające opłacalność inwestowania w naszym kraju. Jednym z takich działań jest rekord inflacji prawa.

Według wyliczeń Grant Thornton liczba stron aktów prawnych przyjętych w 2016 roku przekroczyła trzydzieści tysięcy (31 906). Są to m.in. regulacje produktowe (czyli regulacje dla konkretnych produktów lub usług, obrotów nimi czy norm BHP), regulacje prawnosądowe (a wśród nich: regulacje prawa cywilnego, procedury sądowe, regulacje formy prowadzenia działalności gospodarczej), regulacje infrastrukturalne (tj. regulacje energetyczne, budowlane itp.) oraz regulacje pracownicze (regulacje związane ze stosunkiem pracy, ubezpieczeniami społecznymi, związkami zawodowymi itd.).

Opłacalności inwestycji szkodzi zwłaszcza ogłaszanie wciąż nowych pomysłów podatkowych (podatku bankowego, ubezpieczeniowego, handlowego, od funduszy inwestycyjnych zamkniętych, od niepracującego kapitału itd.), wprowadzanie ograniczeń lub zakazów (obrotu ziemią rolną, działalności komorniczej poza rewirem, budowy nowych farm wiatrowych i modernizacji starych, świadczenia usług ratownictwa medycznego przez prywatne firmy, otwierania aptek, handlu w niedzielę itp.) oraz wprowadzanie sankcji zamiast działań na rzecz systematycznej poprawy egzekucji prawa.

W przypadku tych ostatnich dokuczliwe jest karanie za błędy w rozliczaniu podatków nawet tych podatników, którzy sami je wychwycili i w pełni uregulowali zobowiązanie podatkowe. Wymienić też należy: konfiskatę rozszerzoną, wprowadzającą odpowiedzialność przedsiębiorcy za cudze przestępstwo – np. menedżera czy księgowej – i pozwalającą państwu na odbieranie mienia uzyskanego nawet pięć lat przed popełnieniem przestępstwa; karę 25 lat więzienia za wyłudzanie VAT).

Szybkie prawo bez konsultacji

Nowym inwestycjom w Polsce nie służy masowe uchwalanie ustaw bez konsultacji społecznych i oceny skutków regulacji przed ich wprowadzeniem. Nie służą im też ekspresowe tempo przyjmowania prawa i praktycznie natychmiastowe podpisywanie ustaw przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Aż 76 spośród 181 ustaw zgłaszanych w pierwszym roku rządu Beaty Szydło to projekty poselskie (z pominięciem konsultacji społecznych). Dla porównania za czasów drugich rządów Donalda Tuska na 102 projekty złożone w trakcie pierwszego roku tylko 18 było projektami poselskimi. Pozostałych 84 procedowano jako projekty rządowe (były poddane konsultacjom społecznym i zawierały OSR – ocenę skutków regulacji).

Średnia liczba dni pracy nad ustawą liczona od dnia jej wpłynięcia do Sejmu aż do podpisania jej przez prezydenta w 2016 roku wynosiła 77, podczas gdy rok wcześniej było to prawie dwukrotnie więcej (122 dni), a w 2010 roku nawet 151 dni (Grant Thornton).

Na osłabienie potencjału wzrostu znacząco wpływają również: upolitycznienie prokuratury, sparaliżowanie Trybunału Konstytucyjnego oraz ograniczenie niezależności innych sądów (np. przez oddanie ministrowi sprawiedliwości zwierzchności nad ich dyrektorami).

Jaka polityka gospodarcza?

Dla wzrostu produktywności szkodliwe są, obok niższych inwestycji, także: nacjonalizacja, prymat polityki nad racjonalnością ekonomiczną w firmach państwowych oraz realizacja SOR (Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju). Jak pokazuje przykład niemiecki, własność państwowa w bankach się nie sprawdza. W okręgach, w których pozycja partii rządzącej była zagrożona, przed wyborami lokalnymi banki publiczne luzowały kryteria udzielania kredytów. Tymczasem upolitycznienie polityki kredytowej lokalnych banków publicznych obniża ich wartość (Englmaier i Stowasser, 2016).

Antyreformy mogą wyhamować wzrost potencjału polskiej gospodarki łącznie do około 1 proc. w perspektywie 2020 roku, a po tym okresie – w okolice co najwyżej 2-2,5 proc. Osłabienie potencjału wzrostu może spowodować, że sukces, który Polska osiągnęła po 1990 r., jest poważnie zagrożony.

Żeby jakość życia w Polsce systematycznie się poprawiała, należy po pierwsze, zamiast na Grecji, wzorować finanse publiczne na Niemczech bądź Szwajcarii. Po drugie, zawrócić Polskę ze Wschodu, gdzie pcha ją „dobra zmiana”, z powrotem na Zachód, gdzie jest jej miejsce, przywracając trójpodział władzy. Po to, by chronić obywateli przed jej despotyzmem i arbitralnością.

Konieczne jest też wzmocnienie samorządów. Kolejnym krokiem jest odbudowa zaufania do państwa. Należy przestać traktować przedsiębiorców jak przestępców, a zadbać o szybkie rozstrzyganie sporów. Wreszcie, warto powstrzymać inflację prawa, zwłaszcza gospodarczego oraz dbać o jego wysoką jakość. Zamiast wymyślać nowe rodzaje podatków, czas uprościć system podatkowy.

Ostatnim zadaniem jest zniesienie biurokratycznych barier, które hamują wzrost firm i ich innowacyjność. Chodzi o to, żeby mikroprzedsiębiorstwa były w stanie i nie bały się przekształcać w małe firmy, a małe firmy – w średnie.

Powyższy tekst jest zredagowaną wersją multimedialnej prezentacji prof. Andrzeja Rzońcy, którą Autor przedstawił 12 kwietnia 2017 r. Opracowanie: Redakcja Instytutu Obywatelskiego.

dr hab. prof. SGH Andrzej Rzońca – ekonomista, absolwent Szkoły Głównej Handlowej. Był doradcą Prezesa Narodowego Banku Polskiego, odbył staż w Europejskim Banku Centralnym, współpracował z Bankiem Światowym. Członek Rady Polityki Pieniężnej w kadencji 2010–2016. W przeszłości związany m.in. z Towarzystwem Ekonomistów Polskich i Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR). Obecnie główny doradca ekonomiczny Platformy Obywatelskiej.