Newsletter

Jak zbudować unię antyterrorystyczną

Piotr Niemczyk, 20.12.2016
Walka z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością jest tym polem, na którym Unii Europejskiej przydałoby się więcej integracji, włączając w to zmiany prawne

Seria zamachów dokonanych w lipcu 2016 roku
 we Francji i Niemczech przez zamachowców samobójców i osoby najprawdopodobniej niezrównoważone emocjonalnie, a także kilka prób udaremnionych w kolejnych miesiącach, zwróciły uwagę na to, jak dalece nieaktualny jest model przeciwdziałania zagrożeniom terrorystycznym w Europie. I to pod każdym względem: poczynając od wymiany informacji pomiędzy służbami odpowiedzialnymi za zwalczanie terroryzmu, poprzez brak realnej kontroli osób podejrzanych o skłonności do ekstremalnych zachowań, na polityce informacyjnej, dotyczącej istoty zagrożenia, skończywszy.

Tym, co wydaje się z punktu widzenia poprawy bezpieczeństwa najpilniejsze, jest powołanie wspólnego centrum przetwarzania danych o osobach i incydentach, wzmocnienie skuteczności działania Frontexu poprzez zwiększenie jego obecności w placówkach terenowych (przynajmniej jako stałych obserwatorów na najbardziej zagrożonych odcinkach granicy), uruchomienie sił szybkiego reagowania, a także przeznaczenie zwiększonych sił i środków oraz nowe mechanizmy koordynacyjne do zwalczania transgranicznej przestępczości zorganizowanej specjalizującej się w przerzutach ludzi i broni.

Terroryzm made in Europe

Zdarzenia, które rozegrały się pomiędzy 14 a 26 lipca 2016 roku we Francji i Niemczech pokazały, jak nieszczelne są wszystkie bazy danych służb antyterrorystycznych. Nie jest tu usprawiedliwieniem, że sprawcy niektórych zamachów nie byli identyfikowani wcześniej ani jako sympatycy radykalnego islamu, ani jako sprawcy brutalnych przestępstw.

Po przeanalizowaniu konkretnych przypadków można dojść do wniosku, że zamachy były do przewidzenia. Z podobnymi zachowaniami analitycy służb specjalnych mają od wielu lat do czynienia na Bliskim Wschodzie, w Afryce Północnej, Afganistanie, Pakistanie, Indiach, Nigerii i stosunkowo od niedawna w Bangladeszu.

Chociaż terroryzm w Europie jest zjawiskiem znanym od dawna, opinia publiczna może być zaskoczona, że do zamachu nie jest potrzebne specjalistyczne wyposażenie; wystarczą samochód ciężarowy, nóż, siekiera, maczeta, atrapa pistoletu czy ładunek wybuchowy z nawozów sztucznych.

W ostatnich kilkunastu latach eksperci służb antyterrorystycznych opracowywali kolejne algorytmy rozpoznawania zagrożenia: począwszy od analizowania (możliwego dzięki wykorzystaniu pozaeuropejskiej logistyki i baz szkoleniowych) sygnałów o tworzących się siatkach terrorystycznych, poprzez typowanie nowych siatek radykałów w drodze analizowania danych telekomunikacyjnych i ze wszechobecnych systemów przechwytywania łączności komórkowej, satelitarnej i poczty elektronicznej, a skończywszy na obserwacji meczetów i punktów spotkań islamskich społeczności religijnych.

Te algorytmy muszą być bez przerwy udoskonalane. Nowym wyzwaniem okazały się „samotne wilki”
 – z których najbardziej zapamiętany zostanie prawdopodobnie Anders Breivik, człowiek z islamem niemający nic wspólnego – ostatnio częściej (żeby nie obrażać wilków) nazywane „solo terrorystami”.

Wcześniejsze sygnały – o zmieniających się metodach działania i profilach sprawców – z państw najbardziej dotkniętych terroryzmem, a także ze Stanów Zjednoczonych (między innymi atak Omara Mateen na klub nocny na Florydzie i aresztowania osób kupujących broń na czarnym rynku) i przede wszystkim z Francji (uczestnicy zamachów na redakcję „Charlie Hebdo” i później
 na dyskotekę Bataclan, paryskie restauracje i okolice stadionu Saint-Denis okazali się być wcześniej wielokrotnie notowani przez policję ze względu na skłonności do stosowania przemocy i inne przestępstwa), pokazały, że należy zacząć uwzględniać także inne kryteria i metody typowania zagrożeń. Tym bardziej że służby penitencjarne, przede wszystkim we Francji, zaczęły alarmować, iż w więzieniach dokonuje się intensywna rekrutacja frustratów do komórek radykalnego islamu.

Na nieproporcjonalnie wysoką liczbę ofiar zamachów terrorystycznych w Europie (1) nałożyła się zwiększona fala uchodźców i imigrantów napływających z Bliskiego Wschodu, Afganistanu czy Afryki.

Co prawda mało jest wiarygodnych przesłanek, aby uważać, że wśród uchodźców znajduje się znacząca liczba terrorystów. Wręcz przeciwnie, ustalone dotychczas trasy kurierów tak zwanego Państwa Islamskiego pokazują, że były to starannie zaplanowane szlaki, wymagające stosunkowo drogich biletów lotniczych, wiarygodnych dokumentów i kilku punktów przesiadkowych utrudniających ustalenie początku i celu podróży.

Trzeba jednak przyznać, że zwiększona migracja spowodowała uruchomienie przez zorganizowane grupy przestępcze wielu punktów pośredniczących w przemycie ludzi, a przy okazji przemycie broni i innych środków przydatnych do osiągania nielegalnych celów.

Europejskie służby specjalne podjęły próby przeciwdziałania. Uświadomienie sobie, że w Europie jest coraz więcej osób podatnych na intensywną propagandę 
ISIS, rozpowszechnianą głównie przez portale społecznościowe, a co za tym idzie gotowych do zachowań niebezpiecznych, wymagało wprowadzenia nowych elementów analizy sytuacji.

Pierwszy – po zidentyfikowaniu i zrozumieniu nowego zagrożenia – polegał na ustaleniu obecności mieszkańców Europy (na przykład ich adresów IP) na podejrzanych forach internetowych. Kolejne dotyczą poszukiwania osób kupujących w wirtualnych sklepach substancje podwójnego przeznaczenia, poszukujących wiedzy o sposobach pozyskania broni lub wytworzenia materiałów wybuchowych, interesujących się stronami www, na których zbiera się pieniądze lub rekrutuje ochotników do Syrii i Iraku.

Okazało się jednak, że także te stosunkowo nowe algorytmy postępowania w konfrontacji ze zdarzeniami w lipcu 2016 roku we Francji i w Niemczech nie wystarczyły.

Antyterrorystyczne ośrodki analityczne zrozumiały, że propaganda dżihadu, przede wszystkim radykalnych organizacji z Iraku, Syrii, Libii lub Nigerii, dociera do osób z zaburzeniami emocjonalnymi, frustratów z kryminalną przeszłością, kiedyś bardzo dalekich od nauk Koranu (niestroniących od alkoholu czy narkotyków), biernych odbiorców przekazów telewizyjnych czy doniesień na portalach internetowych, wmawiających, że przemoc może nadać sens nieudanemu życiu.

Czy wśród prawdopodobnie kilkunastu funkcjonujących w Europie systemów wymiany informacji związanych z bezpieczeństwem nie ma takiego, który pozwalałby na typowanie takich osób? Niestety, nie.

Jednym z najważniejszych osiągnięć wspólnego systemu przeciwdziałania zagrożeniom terrorystycznym powinna być sieć wymiany informacji. Centra antyterrorystyczne lub ich odpowiedniki w strukturach bezpieczeństwa państw europejskich zaczęły się nimi wymieniać.

Jednym z podstawowych elementów tej wymiany jest System Informacyjny Schengen (SIS) wspierany przez biura SIRENE (Supplementary Information Request at the National Entries – komórki zapewniającej informacje uzupełniające). Ten system, dostępny teoretycznie wszystkim funkcjonariuszom policji i służb granicznych państw Unii Europejskiej, jest jednak zbyt obszerny i zbyt mało konkretny, aby mógł dawać mocne podstawy do działań kontrterrorystycznych.

Zgodnie ze wspólnym Rozporządzeniem (WE) nr 1987/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 20 grudnia 2006 roku w sprawie utworzenia, funkcjonowania i użytkowania Systemu Informacyjnego Schengen drugiej generacji (SIS II) w systemie znajdują się między innymi wpisy „dotyczące osób lub przedmiotów wprowadzane w celu przeprowadzenia kontroli niejawnych lub kontroli szczególnych” (2). Oznacza to możliwość uruchomienia na przykład niejawnego przeszukania bagażu, obserwacji, a przede wszystkim powiadamiania właściwej służby o pojawieniu się poszukiwanej osoby lub przedmiotu w określonym miejscu (3).

Doświadczenie pokazało, że nawet tak działający SIS jest jednak niewystarczający w przypadku zagrożeń terrorystycznych. Dlatego uruchomione w większości państw UE centra antyterrorystyczne uprzedzają się nawzajem o tym, że określona osoba może przekraczać zewnętrzne lub wewnętrzne granice strefy Schengen w ustalonym czasie lub miejscu.

Niestety, to też nie wystarczyło. Zamach w Paryżu w 2015 roku był możliwy między innymi dlatego, że cele ataku wyznaczono we Francji, a zaplecze logistyczne znajdowało się w Belgii i częściowo w RFN. Zawiodła właśnie wymiana informacji pomiędzy tymi trzema państwami, z których każde dysponowało danymi w ograniczonym zakresie, niedającymi pełnego obrazu sytuacji.

Dlaczego w Europie nie udało się stworzyć skutecznego systemu wymiany informacji? Przecież ten istniejący był skuteczny, gdy śledzono przybywających spoza Europy kurierów Al-Kaidy, a później ISIS lub Frontu Al-Nusra, a także wielu innych osób deklarujących zamiar zastosowania przemocy dla zamanifestowania swoich poglądów.

Bardzo często w tej drugiej kategorii znajdowali się ludzie o zaburzeniach emocjonalnych lub nawet psychicznych. Do niedawna po ustaleniu tego rodzaju zaburzeń służby zmniejszały intensywność swoich działań, wychodząc z założenia, że osoby z dysfunkcjami nie są tak groźne, jak świadomi i wyszkoleni terroryści. Lipiec 2016 roku w Stanach Zjednoczonych, Francji
 i Niemczech pokazał, że to nieprawda.

Poważną wadą istniejących baz danych służących do typowania osób niebezpiecznych jest niemożność umieszczenia na listach wszystkich osób/grup podejrzanych w takiej kolejności, żeby ich nietypowe czy podejrzane zachowanie powodowało skuteczną reakcję. Za umieszczeniem kogoś na liście nie zawsze idą środki pozwalające skutecznie zapobiec ewentualnym działaniom wytypowanej osoby.

Co prawda służby brytyjskie i francuskie chwalą się danymi o kilkunastu udaremnionych tylko w 2015 roku próbach zamachów. Ale większość uczestników zamachów we Francji i Belgii w 2015 i na początku 2016 roku była znana służbom z powodu ustalenia kontaktów tych osób na Bliskim Wschodzie lub w Afryce Północnej, aktywnego uczestnictwa na internetowych formach rekrutujących „żołnierzy” dla ISIS, zbierających pieniądze lub instruujących, jak przyłączyć się do dżihadu, nie wyjeżdżając z miejsca zamieszkania.

Przynajmniej kilku sprawców było wcześniej zwykłymi przestępcami kryminalnymi, z doświadczeniem więziennym. Co za tym idzie, najprawdopodobniej byli poddani obróbce islamskich agitatorów, żerujących na zaniedbaniach francuskiego systemu penitencjarnego, w którym wielu osadzonych pozostawionych jest samym sobie.

Trzeba też zauważyć, że państwa najbardziej zagrożone terroryzmem to także państwa o największych w Europie liczbach ujawnionych przestępstw związanych ze stosowaniem przemocy – czyli największą liczbą osób skłonnych zrobić krzywdę przypadkowym osobom lub manifestujących pogardę wobec osób o innym statusie społecznym, światopoglądzie, preferencjach seksualnych czy poglądach politycznych.

Szukając prawidłowości związanych z liczbą osób gotowych stosować przemoc lub o ustalonych powiązaniach terrorystycznych, trzeba stwierdzić, że nie istnieje skuteczna polityka prewencji. Sprawca zamachu na kościół w Normandii był wcześniej skazany za udział w zorganizowanym związku przestępczym. Cóż z tego, skoro jedyną konsekwencją tej wiedzy było założenie delikwentowi elektronicznej opaski na nodze, co 
w żadnym stopniu nie przeszkodziło mu w planowanym zamachu.

Jest kilka powodów, dla których służby niechętnie wymieniają się „krytycznymi” informacjami.

Ufaj, ale nie dziel się szczegółami

Pierwszy 
to ochrona praw człowieka. Aby prawidłowo wytypować osobę gotową uczestniczyć w przygotowaniu lub przeprowadzeniu zamachu terrorystycznego, trzeba poznać wiele bardzo wrażliwych informacji na jej temat. Konstytucje większości państw europejskich zabraniają ingerencji w prywatność.

Charakterystycznym tego przykładem może być wyrok federalnego Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe, który w kwietniu 2016 roku (już po zamachach w Brukseli i rozbiciu na terenie Niemiec siatki planującej samobójczy atak na imprezy karnawałowe w Düsseldorfie w lutym 2016 roku) stwierdził, że zdaje sobie sprawę z zagrożenia terrorystycznego, ale jednak zbieranie najbardziej wrażliwych danych o ludziach, nie tylko obywatelach RFN, wymaga szczególnej kontroli i procedury, zapoczątkowanej zezwoleniem wydanym przez niezależną od rządu instytucję.

Także przekazywanie takich danych służbom innych państw wymaga co najmniej starannego sprawdzenia, czy dane przekazane w kontekście zagrożenia terrorystycznego nie zostaną na przykład w którymś z państw arabskich lub w Rosji wykorzystane do represji politycznych i łamania podstawowych praw człowieka (4).

Być może obawa o ewentualne przekroczenie standardów ochrony podstawowych wolności to nie najważniejszy powód. Niewykluczone, że w pierwszej kolejności chodzi o „ochronę własnych aktywów operacyjnych”.

Przekazanie obcym służbom wrażliwych danych o własnym obywatelu albo osobie przebywającej na kontrolowanym terytorium jest czymś w rodzaju „zaproszenia do werbunku”. Inne służby teoretycznie mogłyby skorzystać z takiej zachęty i zamiast objąć wytypowanego człowieka szczególnie staranną kontrolą, starałyby się go namówić do współpracy potencjalnie niebezpiecznej i niekorzystnej dla państwa przekazującego informację.

Tę nieco inną wersję zasady „ufaj i sprawdzaj” można by nazwać „ufaj, ale nie dziel się szczegółami”. Także dlatego wśród państw strefy Schengen obowiązuje umowa, że do danych SIS i SIRENE bezpośredni dostęp mają służby policyjne, kontrwywiadowcze i antyterrorystyczne, ale już nie wywiadowcze (bo to właśnie one werbują obcych obywateli).

Jedynym sensownym wyjściem, aby wyeliminować takie uprzedzenia, mogłoby być utworzenie wspólnej bazy danych (właśnie bazy, nie listy, bo tych już kilka jest), w której rejestrowane byłyby osoby podejrzewane o kontakty z organizacjami terrorystycznymi, o podatność na manipulację przez terrorystyczną propagandę, ludzie z zaburzeniami emocjonalnymi powodującymi skłonność do stosowania przemocy, uczestnicy wymiany przemyśleń na portalach i czatach o skrajnych poglądach (nie tylko islamskich, także ksenofobicznych i rasistowskich, separatystycznych czy ultralewackich).

Być może umiędzynarodowienie takiej bazy danych byłoby także gwarancją, że znajdą się w niej tylko osoby faktycznie stwarzające zagrożenie o charakterze terrorystycznym, a nie na przykład opozycjoniści wzywający do obywatelskiego nieposłuszeństwa (zdarzało się już, że niektóre Mukhabaraty, służby rosyjskie czy tureckie przekazywały dane osób, z którymi miały własne porachunki, niekoniecznie związane z podejrzeniami o terroryzm).

Program Merkel

Usprawnienie wymiany informacji to jeden z postulatów dziewięciopunktowego programu Angeli Merkel ogłoszonego wkrótce po serii zamachów w lipcu 2016 r.

Program wydaje się wart uwagi nie tylko dlatego, że Niemcy to państwo kluczowe (także dla organizacji terrorystycznej, ze względu na położenie w centrum kontynentu i islamską diasporę), ale również dlatego, że podobne dylematy dotyczą większości krajów Europy Zachodniej.

W programie niemieckiego rządu znalazły się propozycje:

- utworzenia „systemu wczesnego ostrzegania”, który pozwoli na szybką identyfikację radykalizujących się uchodźców,

- wzmocnienia personalnego służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo oraz lepszego wyposażenia ich w sprzęt,

- stworzenia ośrodka zdolnego do kontrolowania komunikacji internetowej terrorystów,

- włączenia Bundeswehry (a konkretnie sił specjalnych) do ćwiczeń przygotowujących aparat bezpieczeństwa na wypadek zagrożenia terrorystycznego,

- działań prewencyjnych zapobiegających radykalizowaniu się młodych muzułmanów,

- nasilenia współpracy między służbami w Europie, w tym lepszej kooperacji przy wymianie informacji o terrorystach,

- uchwalenia unijnych przepisów o broni zakazujących anonimowych zakupów w internecie,

- zacieśnienia współpracy ze służbami amerykańskimi,

- bardziej zdecydowanej deportacji imigrantów, którym odmówiono azylu.

W programie tym, podkreślającym znaczenie identyfikacji potencjalnych sprawców i konieczność usprawnienia międzynarodowego obiegu informacji, uwagę zwracają punkty dotyczące działań prewencyjnych (mocno powiązanych, jak można się domyślać, z identyfikacją potencjalnych sprawców, a przynajmniej środowisk, z których mogą się wywodzić) i zaostrzenie postępowania wobec osób, którym odmówiono azylu.

Te właśnie propozycje rozwinął federalny minister spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere, który wyjaśniał, że Niemcy przewidują dodatkowe obowiązki dla lekarzy mogących zaobserwować osoby z zaburzeniami emocjonalnymi, uzupełnienie profilu szkoleń dla pracowników socjalnych tak, aby byli bardziej wrażliwi na traumę będącą jednym z najważniejszych doświadczeń uchodźców (w szczególności nieletnich), ściślejszą kontrolę i weryfikację informacji przekazywanych przez imigrantów przy ubieganiu się o prawo pobytu, przede wszystkim status uchodźcy, uproszczenie procedur ekstradycji w razie stwierdzenia realnego zagrożenia.

Z pewnością obostrzone procedury ekstradycji mają dotyczyć osób łamiących prawo i podających nieprawdziwe informacje w postępowaniu imigracyjnym.

Jednak nie tylko zapobieganie radykalizacji wydaje się najważniejszym europejskim projektem przeciwdziałania terroryzmowi. Europol podkreśla, że nie mniej ważne jest zwalczanie transgranicznej przestępczości zorganizowanej specjalizującej się w przemycie ludzi
 i broni.

400 nielegalnych punktów przerzutowych

Jest to zbieżne z dyskutowanymi propozycjami rozszerzenia działalności Frontexu i między innymi uchwalonym na niedawnym szczycie NATO w Warszawie projektem przekazania środków wojskowych do przechwytywania i identyfikacji łodzi służących przemytowi przez Morze Śródziemne.

Kluczowe wydaje się wspólne przeciwdziałanie transgranicznej przestępczości zorganizowanej. Doświadczenia Europolu pokazują, że szlaki migracji uchodźców są w coraz większej korelacji z działaniami przemytników ludzi, broni i narkotyków. Do organizatorów procederu przerzutów w Turcji czy Libii coraz częściej zgłaszają się przedstawiciele ISIS i wyznaczają im dodatkowe zadania.

Ponadto siatki przemytnicze są coraz bardziej sprofesjonalizowane i interdyscyplinarne oraz powiązane z procederem prania brudnych pieniędzy. Zorganizowane zarówno poza granicami UE, jak
 i na jej obszarze nielegalne punkty przerzutowe (w 2015 roku zidentyfikowano ich prawie 400) coraz wyraźniej kreują szlaki uchodźców, a przy ich likwidacji ujawniane są narkotyki i broń.

Także tradycyjne szlaki przemytnicze, na przykład kradzionych samochodów, służą transportowi broni, która poprzez czarny rynek jest dostępna dla siatek ekstremistów.

Aby zapobiec przemytowi ludzi, od grudnia 2015 roku międzynarodowe jednostki straży granicznej koordynowane przez Frontex patrolują Morze Egejskie. Wzmocnione zostały także wcześniejsze projekty ograniczenia migracji przez Morze Śródziemne: operacje „Tryton” i „Posejdon” (przekształcony pod koniec 2015 roku w „Poseidon Rapid Intervention”).

Przynoszą one wyraźne efekty. Jest ich jednak  zbyt mało, by całkowicie powstrzymać proceder przemytu.

Przeciwdziałaniu przemytowi ludzi służyć ma unijna operacja „Sophia”, prowadzona od połowy 2015 roku głównie wzdłuż wybrzeży Libii. Na szczycie NATO w Warszawie postanowiono o jej skoordynowaniu z NATO-wską operacją „Sea Guardian”, zaprojektowaną do zwalczania terroryzmu na szlakach morskich.

Na wspomnianym szczycie dyskutowano także o możliwości wykorzystania samolotów zwiadu elektronicznego AWACS do ustalania podejrzanych jednostek pływających na morzach międzynarodowych.

Brak wspólnych regulacji prawnych

Konieczne też są nowe, lepsze podstawy prawne wspólnych działań, najlepiej na poziomie unijnym.

Dotychczas najważniejszą unijną regulacją dotyczącą zwalczania terroryzmu w Europie jest Decyzja Ramowa Rady o zwalczaniu terroryzmu z 13 czerwca 2002 roku (2002/475/WEiSW) (5). Dokument ten określa jednak przede wszystkim zasady penalizacji za poszczególne czyny związane z terroryzmem, ale nie wskazuje zasad współpracy przy jego zwalczaniu.

Dlatego po zamachach w 2015 roku Komisja Europejska rozpoczęła kolejną dyskusję nad projektami dotyczącymi usprawnienia współpracy międzynarodowej w obiegu informacji o zagrożeniach.

Jeden z projektów zakłada utworzenie przez państwa członkowskie punktów kontaktowych zajmujących się wymianą informacji wywiadowczych w sprawie obiegu broni palnej wewnątrz UE. Przyjęto nowe przepisy regulujące korzystanie przez służby z danych o pasażerach linii lotniczych.

Nie ma jednak propozycji dotyczącej zwiększenia zakresu informacji o podejrzanych osobach, które to dane powinny być dostępne dla służb policyjnych państw UE, aby bardziej precyzyjnie mogły oszacować zagrożenie w razie pobytu na terenie podległym ich jurysdykcji osoby rejestrowanej przez służby innego państwa.

Teoretycznie (od 2004 roku) istnieje w UE stanowisko Koordynatora ds. zwalczania terroryzmu, którego kompetencje są jednak określone bardzo ogólnie i trudno doszukać się jakichkolwiek konkretnych efektów jego działania (6). Można mieć wątpliwości, czy proponowane rozwiązania będą wystarczająco skuteczne, zwłaszcza w sytuacji, gdy ich wdrożenie będzie rozłożone na lata (na przykład udostępnianie danych o pasażerach linii lotniczych ma powszechnie obowiązywać dopiero od drugiej połowy 2018 roku).

Podsumowując, trzeba zauważyć, że najważniejszych problemów nie da się rozwiązać bez bardziej zdecydowanych regulacji prawnych i organizacyjnych niezbędnych z punktu widzenia zwalczania terroryzmu i wspierającej go zorganizowanej przestępczości. Wydaje się, że UE czeka poważna dyskusja dotycząca wprowadzenia nowych, spójnych przepisów, mających na celu nie tylko kolejne definiowanie pojęcia terroryzmu i wskazywanie, jakie czyny należy kwalifikować jako przestępstwa z nim związane.

Nowa polityka bezpieczeństwa

Konieczne jest uruchomienie wspólnego systemu wymiany informacji i koordynacji działań. Jego kluczowymi elementami powinno być:

- rozszerzenie instytucji Koordynatora ds. terroryzmu poprzez nadanie mu uprawnień koordynacyjnych 
i zorganizowanie podległej mu centralnej bazy danych o osobach i przedmiotach związanych z zagrożeniem terrorystycznym, a także przestępcach skazywanych za stosowanie przemocy.

W ramach kompetencji takiego centrum koordynacyjnego mieściłoby się: stworzenie europejskiego systemu identyfikacji osób mogących stwarzać zagrożenie, i to nie tylko ze względu na sprawy światopoglądowe, ale i ewentualne zaburzenia emocjonalne; pełniejsza wymiana informacji z państwami UE i Stanami Zjednoczonymi oraz w ograniczonym zakresie z innymi państwami zagrożonymi terroryzmem lub leżącymi na trasach przemytu ludzi
 i środków wykorzystywanych w sprzecznych z prawem działaniach;

- zapobieganie radykalizacji (także, a może przede wszystkim w wymiarze społecznym, poprzez takie programy, które będą zapobiegać frustracji całych grup społecznych; dla ich skuteczności niezbędne jest, aby były to projekty międzynarodowe, zorganizowane tak, aby nie tworzyć „gett wykluczonych” w poszczególnych państwach);

- ściślejsza kontrola internetu i środków komunikacji elektronicznej, przede wszystkim we współpracy 
z administratorami największych portali społecznościowych;

- dopuszczalność wykorzystania sił zbrojnych (przede wszystkim sił specjalnych i zwiadu elektronicznego) w przypadku zagrożenia terrorystycznego oraz do identyfikacji jednostek pływających podejrzanych o przemyt ludzi lub broni w rejonie Morza Śródziemnego i Morza Czarnego;

- wzmocnienie kadrowe i sprzętowe służb granicznych odpowiadających za zewnętrzne granice strefy Schengen oraz Frontexu, w tym utworzenie, wyposażenie i oddelegowanie odpowiednich kadr do jednostek terenowych Frontexu, a także utworzenie sił szybkiego reagowania działających na szczególnie zagrożonych odcinkach granic w przypadku, gdy państwo właściwe dla ochrony tego odcinka granicy nie jest w stanie utrzymać nad nim pełnej kontroli;

- usuwania z obszaru UE osób łamiących prawo, podających nieprawdę w postępowaniu imigracyjnym, powiązanych z organizacjami zorganizowanej przestępczości.

Realizacja programu obejmującego tak wiele wrażliwych obszarów działania i przetwarzania informacji wydaje się bardzo trudna, jeżeli nie niemożliwa. Wymagać będzie znalezienia szczególnej formy kompromisu w dyskusji o tym, czy ważniejsza jest ochrona prywatności i praw człowieka, czy bezpieczeństwo.

Fala migracji i islamskiego terroryzmu najprawdopodobniej skończy się w Europie w ciągu kilku, może kilkunastu miesięcy. Ale terroryzm i przestępczość zorganizowana były, są i będą.

Ekstremizm o charakterze islamskim zostanie zastąpiony ekstremizmem o podłożu rasistowskim albo – jak w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku – skrajnie lewicowym lub „narodowowyzwoleńczym”. Tylko spójna i pragmatyczna polityka wszystkich państw strefy Schengen będzie zdolna mu zapobiegać i neutralizować jego skutki.

(1) W latach dziewięćdziesiątych i bezpośrednio po roku 2000 – z pominięciem lat 2004 i 2005, kiedy dokonano najkrwawszych zamachów: w Madrycie i Londynie – średniorocznie liczba ofiar nie przekraczała dziesięciu.
(2) Regulation (EC) No 1987/2006 of the European Parliament and of the Council of 20 December 2006 on the establishment, operation and use of the second generation Schengen Information System (SIS II), EUR-Lex (dostęp 17 sierpnia 2016).
(3) Komenda Główna Policji, Co to jest System Informacyjny Schengen (SIS), Policja.pl (dostęp 17 sierpnia 2016).
(4) Elżbieta Stasik, Niemcy: Ustawa antyterrorystyczna w znacznym stopniu niezgodna z konstytucją, Deutsche Welle, 20 kwietnia 2016 (dostęp 18 sierpnia 2016).
(5) Zob.: Brunon Hołyst, Terroryzm, Wydawnictwo LexisNexis, Warszawa 2011, s. 1142–1161.
(
6) Rada Europejska, Rada Unii Europejskiej, Unijna walka z terroryzmem/ (dostęp 19 sierpnia 2016).

Piotr Niemczyk – ekspert z zakresu bezpieczeństwa, były dyrektor Biura Analiz i Informacji Urzędu Ochrony Państwa i podsekretarz stanu odpowiedzialny za telekomunikację w Ministerstwie Gospodarki, działacz opozycji demokratycznej w PRL

Od redakcji: tekst pochodzi z 11. numeru kwartalnika „Instytut Idei” zatytułowanego „Europa po Brexicie”. Zmiany od redakcji.