Newsletter

Apple, oddajcie 13 miliardów!

Konrad Niklewicz, 31.08.2016
Komisja Europejska nakazuje Apple, najbogatszej spółce świata, oddać 13 mld euro. Pieniądze te – zdaniem Brukseli – były nielegalną pomocą publiczną przyznaną firmie przez rząd Irlandii. Władze w Dublinie już zapowiedziały, że odwołają się od tej decyzji do unijnego sądu

Sprawa jest bezprecedensowa i przełomowa – wyznaczy bowiem granice swobody prowadzenia polityki fiskalnej przez państwo, zwłaszcza wobec największych, globalnych firm.

Historia zaczęła się grubo ponad dekadę temu, gdy amerykański koncern zarejestrował w Irlandii swoje dwie spółki córki: Apple Sales International oraz Apple Operations Europe. To były nie byle jakie spółki. Dysponowały prawami intelektualnymi koncernu oraz odpowiadały za sprzedaż jego produktów poza Ameryką Północną – na rynku europejskim, na Bliskim Wschodzie, w Indiach i w Afryce.

Zdaniem Komisji Europejskiej, władze Irlandii pozwoliły obu spółkom-córkom firmy Apple korzystać z bardzo specyficznej konstrukcji podatkowej. Do tego stopnia korzystnej, że – jak policzyła Komisja – efektywna stawka podatku od zysków, którą Apple płacił w Irlandii (przy obrotach liczonych w dziesiątkach miliardów euro) wynosiła od 1 procenta (w 2003 roku) do 0,005 procenta w 2014 roku.

Przykładowo, w 2011 roku spółka Apple Sales International zaksięgowała 16 mld euro zysku, od którego zapłaciła… 10 milionów dolarów podatku. Warto podkreślić, że w tym samym roku przetransferowała setki milionów euro do spółki-matki w USA tytułem „pokrycia kosztów prac badawczych”.

Gabinet Irlandii bronił tych rozwiązań, twierdząc, że zgodnie z unijnym prawem rządy narodowe mają wyłączne kompetencje w prowadzeniu polityki podatkowej – i Brukseli wara od tego. Komisja Europejska przypomina jednak, że zgodnie z tym samym unijnym prawem to ona ma wyłączną kompetencję w zakresie „polityki konkurencji”, której częścią są przepisy o pomocy publicznej.

Zgodnie z unijnymi traktatami pomoc publiczna co do zasady jest niedozwolona. Firmy mogą ją otrzymać tylko w określonych, uzasadnionych przypadkach (bo pomoc silnie zakłóca wolny rynek i w niesprawiedliwy, ekonomicznie nieuzasadniony sposób szkodzi konkurentom).

Ulgi podatkowe też mogą być „pomocą publiczną”. Obowiązująca definicja tej ostatniej jest bowiem prosta: to wszelkiego rodzaju przywileje, wynikające z decyzji podjętej przez organy państwa, udostępnione wybranej firmie (selektywność jest tu kluczem!) i mające wpływ na sytuację rynkową tej firmy. Pomocą publiczną są więc dotacje, ulgi podatkowe dla wybranych firm, poręczenia kredytowe, preferencyjne pożyczki itp.

Specjalne traktowanie podatkowe Apple spełniało wszystkie te kryteria. Komisja podkreśliła, że wymyślny sposób obliczania podatku stworzono z myślą o tym koncernie. Nie mogły z nich korzystać inne przedsiębiorstwa – nie była to więc część ogólnego systemu podatkowego (a tylko wówczas nie można by tego uznać za pomoc publiczną).

Dla Apple, choć to obecnie najbogatsza spółka świata, sprawa jest dużym utrudnieniem. Decyzja Komisji oznacza, że firma musi te 13 mld euro zwrócić i uwzględnić to w swoich w najnowszych raportach finansowych. Zapowiedziane odwołanie do sądu nie zamraża wykonania decyzji.

Sprawa jest bezprecedensowa nie tylko ze względu na sumę, zwrotu której żąda Komisja Europejska, ale także na jej ewentualne konsekwencje – gdyby miała się uprawomocnić po wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE. Finał batalii Komisji z Irlandią i Apple przesądzi o tym, jak dużą swobodą w kreowaniu polityki podatkowej dla firm dysponują państwa członkowskie. Pokaże też symbolicznie (lub nie), czy wszystkie firmy są równe wobec prawa. Między innymi dlatego świadoma konsekwencji Komisja Europejska aż dwa lata prowadziła śledztwo, chcąc po trzykroć sprawdzić każdy wątek, mieć stuprocentową pewność co do argumentów.

Podkreślmy: ostateczne słowo będzie należeć do unijnego trybunału, gdzie niemal na pewno odwołają się zainteresowane strony. W przypadku Irlandii będzie to zresztą dość kuriozalny krok: rząd będzie się odwoływać od decyzji, na mocy której miałby dostać 13 mld euro podatków.

Warto przypomnieć, że Irlandia była jednym z tych krajów strefy euro, które najbardziej ucierpiały na skutek kryzysu z lat 2008–2011. Musiała prosić o pomoc finansową inne państwa Unii. Mieszkańcy Zielonej Wyspy do dziś pamiętają skutki cięć budżetowych z tamtych lat. I pewnie zastanawiają się, dlaczego w tym samym czasie koncern Apple płacił 10 mln euro podatku od 16 miliardów euro zysku…

Nie sposób oprzeć się wpisaniu tej konkretnej sprawy w szerszą dyskusję o przyszłości Unii Europejskiej. Dyskusję, która toczy się także w Polsce. Otóż decyzja Komisji Europejskiej w sprawie Apple jest kolejnym potwierdzeniem, że to właśnie Bruksela – tak bardzo znienawidzona przez wielu prawicowców – staje w obronie interesów obywateli i reguły, że prawo powinno obowiązywać tak samo wszystkich. Bez względu na to, czy mówimy o 10-osobowej firmie, czy o największym koncernie świata.

Opowieści o tym, że Unia Europejska miałaby się lepiej bez Komisji Europejskiej, to brednie. Bez Komisji wspólnotę europejską rozerwałyby krótkowzroczne interesy państw. Silniejsze rządy próbowałyby narzucać swoją wolę słabszym. Mniejsze państwa „odwzajemniałyby się”, próbując po cichu zawierać korzystne porozumienia z koncernami, państwami trzecimi…

Unia Europejska by przetrwać, potrzebuje strażnika reguł. Strażnik nigdy nie będzie lubiany, ale jest niezbędny. Bez niego każde europejskie prawo, także fundamenty wspólnego rynku, wart jest tyle, ile papier, na którym je spisano.

*dr Konrad Niklewicz – zastępca dyrektora Instytutu Obywatelskiego