Newsletter

Nie ma dobrej szkoły bez sportu

Natalia Koperska, 09.08.2016
Wychowanie fizyczne powinno być traktowane na równi z lekcjami języka polskiego, matematyki czy fizyki jeśli chodzi o wymagania dotyczące aktywności ucznia, ale też zaangażowania nauczyciela

Coraz więcej uczniów unika uczestnictwa w zajęciach WF-u. Nauczyciele tego przedmiotu alarmują, że kolejne dzieci są zwalniane przez rodziców/lekarzy z aktywnego brania udziału w lekcjach. Młodzież coraz rzadziej uprawia jakikolwiek sport. Osiedlowe boiska często są niewykorzystane, lokalne kluby sportowe odnotowują spadek liczby uczestników zajęć.

Fotografia: Radosław Drożdżewski/Wikipedia.org, CC BY-SA 3.0

Niechęć do uczestnictwa w zajęciach sportowych może mieć różne źródła. Młodzi ludzie, szczególnie w okresie dojrzewania, często czują się niekomfortowo w swoim ciele. Rówieśnicy bywają okrutni dla osób, które szybciej dojrzewają, wyglądają inaczej, są otyłe, mają blizny czy znamiona. Dodatkowo często w szatniach przy szkolnych salach gimnastycznych brakuje pryszniców lub jest ich za mało, a dziesięciominutowa przerwa jest zbyt krótka, by spokojnie z nich skorzystać. U nastolatków (szczególnie u dziewcząt) może to potęgować niechęć do uczestniczenia w zajęciach WF-u.

Tymczasem zajęcia sportowe mogą być dobrą okazją do budowania pozytywnego obrazu własnego ciała. Badania wskazują, że aktywność fizyczna wiąże się z bardziej pozytywnym postrzeganiem siebie. Monika Guszkowska i Sylwia Sionek wykazały, że uczestniczenie dwa razy w tygodniu w ćwiczeniach o umiarkowanej intensywności może zwiększać zadowolenie z własnego ciała oraz zmniejszać negatywne stany emocjonalne. Duża jednak w tym rola nauczyciela oraz odpowiednio dobranych ćwiczeń. Inne badania wskazują, że zajęcia jogi czy pilates bardziej niż inne formy ruchu pomagają podnosić samoocenę.

Warto również stawiać na formy ruchu, w których różnice w sprawności fizycznej nie są istotne, a które wiążą się z pozytywną atmosferą na zajęciach, na przykład zumbę. Każda forma ruchu, która kieruje koncentrację na własną osobę, a nie na rywalizację z innymi, może być korzystna w przypadku dzieci, które są niechętne uprawianiu sportu z powodu wyglądu ciała czy własnego poziomu sprawności.

Niestety, coraz mniej jest otwartych i ogólnodostępnych obiektów sportowych. Orliki i boiska przyszkolne często są ogrodzone oraz wynajmowane przez szkółki piłkarskie. A na wielu osiedlowych placach można zobaczyć zakaz gry w piłkę. Każdy fragment wolnej przestrzeni jest zabudowywany blokami. Pomiędzy nimi rzadko zostawia się (obowiązkowe w PRL-u) miejsce na boisko lub plac do uprawiania różnorodnej aktywności fizycznej (choćby skakania w gumę, gry w klasy, frisbee, kulki czy zbijaka). Na szczęście są też pozytywne przykłady – budowanie ogólnodostępnych skateparków, niewielkich ścianek wspinaczkowych na świeżym powietrzu czy uruchamianie otwartych i bezpłatnych lodowisk lub górek do zjeżdżania na sankach w sezonie zimowym.

Potrzeba jednak więcej tego typu inicjatyw, w dodatku jak najbardziej zróżnicowanych. Być może elementem promowania aktywnego trybu życia mogłoby być wprowadzenie w miejskich parkach możliwości wypożyczenia za niewielką opłatą lub wręcz bez opłaty sprzętu do gier i zabaw sportowych? Miejskie parki to idealne miejsce do promowania aktywności fizycznej. W niektórych są organizowane darmowe zajęcia jogi, tai-chi, nordic walking czy treningi biegowe. Należy wspierać i rozwijać tego typu inicjatywy.

Potrzebne jest też zachęcanie do włączenia się w nie innych ośrodków sportowych. Sport powinien być nieodłącznym elementem parku. Świetnym przykładem jest teren wokół PGE Stadionu Narodowego w Warszawie, zagospodarowany z myślą o aktywności fizycznej. Można tam pobiegać na 100 metrów, spróbować sił w slackline czy pojeździć na rolkach i deskorolkach. Takich miejsc powinno być jak najwięcej – wzdłuż rzek, w parkach, przy miejskich ośrodkach sportu. Nie należy też zapominać o mniejszych miejscowościach, zwłaszcza tych, w których obecnie nie ma wielu możliwości darmowego uprawiania sportu.

Dzieci nie uprawiają sportu również dlatego, że rodzice nie mają dla nich czasu. Mieszkańcom miast trudno sobie wyobrazić, że mogliby puścić dziecko samo na dwór, by pograło w piłkę, gumę czy klasy, a oni nie mają kiedy pilnować swoich pociech poza domem. Łatwiej jest włączyć dziecku telewizor czy dać tablet. Z drugiej strony place zabaw na zamkniętych osiedlach, choć wydają się bezpieczniejsze, mogą okazać się dla dziecka nieatrakcyjne, jeśli w okolicy ma niewielu kolegów. Tymczasem zachęcanie dziecka do ruchu – każdego rodzaju, nie musi to być sport wyczynowy – powinno być ważną częścią wychowania.

Równie ważne jest budowanie pozytywnego stosunku do aktywności fizycznej. Rodzice, którzy sami są mało aktywni, często ulegają prośbom dzieci o zwolnienie z WF-u. Część nie chce, aby WF obniżał średnią ocen. Dorośli nie zdają sobie być może sprawy, jak ważny jest ruch nie tylko w fizycznym, ale także psychicznym rozwoju dziecka. Obecnie szkoła jest nastawiona przede wszystkim na indywidualną pracę i osiągnięcia. To na lekcjach wychowania fizycznego młody człowiek ma szanse nauczyć się działania w grupie, radzenia sobie zarówno z wygraną, jak i porażką, oraz wytrwałości.

Sport (w szczególności gry zespołowe) uświadamia nam, że czasem warto zrezygnować z własnych ambicji, by mogła zwyciężyć drużyna; sprzyja rozwijaniu koncentracji i motywacji, uczy cierpliwości i pokonywania słabości. Zmęczenie mięśni sprzyja rozluźnieniu zbierających się w nich w wyniku stresu napięć i ułatwia relaksację. Odpowiednio dobrane ćwiczenia wzmacniają mięśnie pleców, przeciwdziałają skrzywieniom kręgosłupa oraz wspierają rozwój koordynacji ruchowej.

Dodatkowo sport poprawia czas reakcji oraz zwiększa odporność na stres. Ruch reguluje gospodarkę hormonalną, co jest szczególnie istotne dla młodzieży. Regularne ćwiczenia poprawiają wydolność układów odpornościowego, oddechowego i krążenia, dodają ogólnej energii, przyspieszają przemianę materii, poprawiają samopoczucie, zmniejszają poziom cukru we krwi oraz dobowe zapotrzebowanie na leki przeciwcukrzycowe u osób chorych, sprzyjają usprawnieniu narządów ruchu…

Korzyści zdrowotne płynące z regularnej, umiarkowanej aktywności fizycznej można wymieniać długo. Nauka nowych ruchów stymuluje komórki nerwowe do tworzenia nowych połączeń między neuronami. A im gęstsza sieć połączeń między neuronami, tym sprawniejsza głowa: lepsza pamięć i koncentracja, lepsze kojarzenie. Gdzie łatwiej o naukę nowych ruchów niż w sali gimnastycznej? Najprościej i najtaniej jest uczestniczyć w zajęciach wychowania fizycznego.

Wychowanie fizyczne powinno być zatem traktowane na równi z lekcjami języka polskiego, matematyki czy fizyki jeśli chodzi o wymagania dotyczące aktywności ucznia, ale też zaangażowanie nauczyciela. Powinno się też prowadzić kampanię informacyjną dla rodziców, a na zebraniach w szkole omawiać nie tylko stopnie z matematyki czy historii, ale również znaczenie aktywności fizycznej dla psychofizycznego rozwoju dziecka. Zdarza się bowiem, że wychowanie fizyczne jest traktowane jak „zło konieczne” nawet przez nauczycieli innych przedmiotów. Jak zatem mają przykładać się do niego uczniowie?

Przygotowując się do napisania niniejszego tekstu, zapytałam młodych zawodników, z którymi współpracuję w klubach sportowych jako psycholog sportu, ile mają godzin WF-u w tygodniowym planie zajęć. Kilka osób powiedziało, że trzy; kilka, że pięć; a spora grupa, ku mojemu zaskoczeniu, odpowiedziała, że zaledwie dwie godziny lekcyjne!

Okazało się, że te dwie godziny wychowania fizycznego to jedna godzina ćwiczeń w szkolnej sali i dwa razy po 30 minut basenu (a czasem 15 minut, jeśli klasa jest liczna lub w zimie, gdy należy się dokładnie wysuszyć), który jest liczony przez szkołę jako cztery godziny: czas potrzebny na dotarcie na basen, przebranie się, wysuszenie i powrót do szkoły jest traktowany jak lekcja wychowania fizycznego. Rzecz jasna potrzebny jest czas na przygotowanie się do zajęć, a potem na powrót do szkoły, nie powinno się to jednak odbywać kosztem ćwiczeń. WHO zaleca 60 minut aktywności fizycznej dziennie dla osób w przedziale wiekowym 5–17 lat. Minimalną zalecaną ilością ruchu jest 180 minut tygodniowo. Tymczasem są szkoły, w których czas faktycznego ruchu oscyluje w okolicach 90 minut. To o połowę mniej niż zalecane minimum!

Być może wydłużenie zajęć WF-u z 45 do 90 minut (co już uczyniono w niektórych szkołach) pozwoliłoby na spokojne przygotowanie się do lekcji, rozgrzewkę, zajęcia właściwe, rozciąganie na koniec lekcji (na które często nie ma już czasu, a które jest niezwykle istotnym elementem wyciszającym i wspomagającym odpoczynek i regenerację mięśni po wysiłku) oraz umycie się po zajęciach. Ideałem byłoby zatem sześć godzin lekcyjnych WF-u, zblokowanych po dwie.

Oczywiście plany lekcji i bez tego są przeładowane, dlatego powinniśmy zacząć od podejścia nauczycieli innych przedmiotów do zajęć sportowych. W zajęcia wychowania fizycznego powinny być wplecione ćwiczenia korygujące i przeciwdziałające wadom postawy, ćwiczenia wytrzymałościowe i wzmacniające. Lekcje muszą być prowadzone kreatywnie i być przeciwwagą dla siedzącego trybu życia. Mają zachęcać do ruchu. Warto stawiać na gry sportowe i zabawę, pozwolić uczniom się wyszaleć, niezależnie od ich wieku. Ćwiczenia z towarzyszeniem muzyki i śmiechu zwiększają atrakcyjność zajęć. Nuda i monotonia zniechęcą nawet najwytrwalszych.

Budowanie zaangażowania uczniów w sport oraz rozwijanie ich motywacji do aktywności fizycznej jest niezwykle ważne. Kluczowe jest tu zaangażowanie dorosłych, gdyż modelowanie jest ważnym elementem uczenia. Jeśli nauczyciel jest niezaangażowany, zostawia zajęcia uczniom (słynne „macie piłkę i grajcie”), to nie ma szans na zainteresowanie uczniów. Nauczyciel z pasją, który sam chętnie uprawia sport, ćwiczy razem z uczniami, proponuje dyscypliny sportowe, które lubi, często potrafi zarazić dzieci pozytywnym nastawieniem do sportu.

Równie istotne jest podejście nauczyciela do uczniów. Atmosfera panująca na lekcjach czy w klubie sportowym może skutecznie zachęcić lub zniechęcić do uczestnictwa w zajęciach. Dostrzeganie nie tylko wyników, ale przede wszystkim włożonego wysiłku, ustalanie celów (dopasowanych do indywidualnych możliwości i oczekiwań) wspólnie z uczniem, pokazywanie, jak poprzez ćwiczenia, które zadaje nauczyciel, można zrealizować indywidualny plan, sprzyja motywacji uczniów do aktywności. Być może uczeń uprawia jakąś nietypową dyscyplinę sportu? Można wówczas pokazać, jak dzięki uczestniczeniu w zajęciach WF-u stać się lepszym zawodnikiem w „swojej” dziedzinie. A może młody człowiek chciałby schudnąć albo marzy o rejsie dookoła świata?

Choć nie jest to łatwe, warto poświęcać czas i zainteresowanie każdemu uczniowi z osobna. Zaprocentuje to zaangażowaniem oraz szacunkiem dla nauczyciela. Chętniej przebywamy w miejscach, w których czujemy się dobrze. Podkreślanie mocnych stron uczniów i ochrona tych, którym nie wychodzi ćwiczenie, przed wyśmiewaniem przez sprawniejszych kolegów, chwalenie i docenianie zaangażowania w ćwiczenie, słowo „dziękuję” po złożeniu przez uczniów sprzętu sportowego (nawet gdy uważamy, że należy to do ich obowiązków) – wszystko to może zachęcić do ćwiczeń. Poświęcenie każdemu uczniowi chwili uwagi (na przykład poprzez indywidualne poprawienie błędów przy wykonywaniu ćwiczenia) oraz stosowanie pozytywnych wzmocnień („Super!”, „Świetnie ci idzie!”, „Brawo!”) pomaga budować motywację.

Pozytywne efekty przynosi również zaangażowanie sportowców – absolwentów danej szkoły lub członków lokalnych drużyn czy klubów sportowych – w promocję aktywności fizycznej. Takie wydarzenia, jak „trening z gwiazdą”, zawsze cieszą się popularnością wśród młodzieży. Polscy paraolimpijczycy jeżdżą po kraju z pokazami szermierki na wózkach, a młodzież ma wówczas możliwość spróbowania swoich sił w tej dyscyplinie sportowej. Lokalne kluby sportowe mogłyby włączyć się w promocję aktywności fizycznej i swojej dyscypliny sportu wśród uczniów.

Również media, zarówno lokalne, jak i ogólnopolskie, powinny zachęcać do aktywności fizycznej – lansować nie tylko piłkę nożną, ale i mniej medialne dyscypliny sportowe oraz ruch jako taki w kontekście poprawy wyglądu, ale przede wszystkim zdrowia. Pamiętam telewizyjne lekcje jazdy na snowboardzie czy deskorolce. Pokazywały one, że uprawianie sportu jest łatwe, i zachęcały do samodzielnego spróbowania. Trzeba pracować nad tym, by aktywność fizyczna – każdego rodzaju – stała się modna w każdej grupie wiekowej. Sukcesy sportowe Polaków zwiększają popularność danej dyscypliny sportowej wśród młodzieży. Być może ich pokazywanie – nie tylko w migawce w wiadomościach sportowych – zwiększyłoby frekwencję w klubach sportowych związanych z daną dyscypliną.

Potrzebujemy zmiany systemowej i zmiany myślenia o sporcie dzieci i młodzieży. Młodzież, podobnie jak dorośli, staje się coraz bardziej wymagająca. Oczekuje wysokiej jakości, jest niecierpliwa, chce wszystko mieć „tu i teraz”. Jest to związane z realiami, w których żyjemy. Internet, smartfony i telewizja, wszechobecny cukier oraz kofeina (także w herbacie i napojach gazowanych) sprawiają, że dzieci szybko się nudzą i cały czas potrzebują stymulacji. Można oczywiście narzekać na „dzisiejszą młodzież”, można jednak zamiast tego zastanowić się, jak dostosować między innymi lekcje WF-u do nowych realiów.

Warto też promować rodzinną aktywność fizyczną jako istotny element wychowania: weekendowe wycieczki piesze lub rowerowe, wspólną jazdę na rolkach czy nartach biegowych, wspólne mecze koszykówki i tenisa stołowego To świetny sposób na budowanie więzi rodzinnych, okazja do rozmowy i lepszego zrozumienia się, zwłaszcza w czasach, gdy wielu dzieciom brakuje czasu spędzanego z rodzicami, bez towarzystwa telewizora i telefonu.

Aktywność fizyczna powinna być nieodłącznym elementem naszego życia. Im większa część społeczeństwa będzie aktywna sportowo, tym mniejsze będą koszty związane z opieką zdrowotną. Warto więc wszelkimi sposobami promować ruch zarówno wśród dzieci i młodzieży, jak i wśród rodziców.

(1) M. Guszkowska, S. Sionek, „Zmiany oceny ciała i nastroju kobiet uczestniczących w trzymiesięcznym programie ćwiczeń tlenowych”, Turystyka i Rekreacja 2011, nr 7, s. 121–126.

(2) A.U. Zając, K. Schier, “Body image and excercise in people with and without acquired mobility disability”, Disability and Rehabilitation 2011, Vol. 24, s. 289–296.

*Natalia Koperska – nominowana psycholog sportu Polskiego Komitetu Olimpijskiego, doktorantka w Akademii Wychowania Fizycznego im. Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Członkini Polskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz European Federation of Sport Psychology.

Od redakcji: powyższy tekst pochodzi z najnowszego numeru Instytutu Idei, zatytułowanego „Alfabet nowej edukacji”.