Newsletter

Miejsce otwartej debaty

Leszek Celej, 18.08.2016
Potrzeba przestrzeni publicznej, gdzie człowiek mógłby wypowiedzieć swoje ja, swoje credo, wizję rzeczywistości. Temu służą Kluby Obywatelskie

Rozmowa z Leszkiem Celejem, koordynatorem Klubu Obywatelskiego w Mińsku Mazowieckim, dyrektorem Muzeum Ziemi Mińskiej

Dyskusja Klubu Obywatelskiego w Mińsku Mazowieckim

Redakcja Instytutu Obywatelskiego: Kluby Obywatelskie działają od marca. Ile razy Klub Obywatelski zebrał się w tym czasie w Mińsku Mazowieckim?

Leszek Celej: Mieliśmy już trzy spotkania: w kwietniu, maju i w czerwcu. Od września ruszymy ponownie.

Sytuacja polityczna wpłynęła na tematykę dyskusji?

Zdecydowanie tak. Kiedy wystartowaliśmy z Klubem w Mińsku, zakładaliśmy, że w pewnym momencie zaczniemy debatować również o tematach lokalnych. Jednak „presja” uczestników KO była tak wielka, tak wielkie jest zainteresowanie kwestiami ogólnonarodowymi, państwowymi, że do tej pory nie udało nam się jeszcze tego zrobić. Kluby są dla obywateli, więc staramy się organizować dyskusje o tych zagadnieniach, którymi oni się interesują.

Jak jest z frekwencją w mińskim KO?

Naszym zdaniem jest wysoka. Na pierwszym spotkaniu gościliśmy około 200 osób. Drugie przyciągnęło blisko setkę klubowiczów. Natomiast w trzecim, z byłym prezydentem Bronisławem Komorowskim, mimo że odbyło się tuż przed Bożym Ciałem i tzw. długim weekendem – wzięło udział blisko 150 osób.

To pokazuje, jak bardzo społeczność powiatu mińskiego jest złakniona informacji z pierwszej ręki, rozmów z ekspertami, aktorami wydarzeń, takimi jak np. sędzia Jerzy Stępień. Uczestnicy Klubów chcą spotykać się i dyskutować twarzą w twarz z tymi, którzy bądź współdecydują o losach kraju, bądź miały do niedawna na rozwój Polski niebagatelny wpływ.

Do Mińska udaje się państwu zapraszać znakomitych gości. Czyja to zasługa? 

To efekt pracy zespołowej. Bardzo pomagają osoby zaangażowane w organizację Klubu: Alicja Cichoń, Jerzy Gryz i poseł Czesław Mroczek. To m.in. dzięki nim jesteśmy w stanie zapraszać do Mińska znane i wybitne osobistości życia publicznego.

Jak to się stało, że to właśnie panu powierzono rolę moderatora Klubów w regionie?

Myślę, że zdecydowała o tym moja łatwość komunikowania się. Pomogło też doświadczenie organizacyjne i logistyczne – od dziesięciu lat jestem dyrektorem Muzeum Ziemi Mińskiej. Przez wiele lat kierowałem też komisją kultury Sejmiku Województwa Mazowieckiego.

Jak pan ocenia kulturę dyskusji na Klubach? Potrafimy się pięknie różnić?

Nie ma żadnego wtrącania się, wchodzenia komuś w słowo, krzyczenia. Ciekawe jest jeszcze coś innego. Osoby przychodzą na Klub Obywatelski nie tyle po to, by zadać jakieś pytanie, lecz po to, by wyłożyć swoje rozumienie polskiej rzeczywistości, wyrazić swoją opinię. To jest niezwykłe, ciekawe. Oczywiście obecnie przeważają oceny negatywne…

Kogo na Klubach brakuje?

Jestem zaniepokojony i nieco zasmucony faktem, że na naszych trzech spotkaniach zabrakło przedstawicieli partii rządzącej. Ewidentnie sobie odpuszczają. To zupełnie inna kultura społeczno-polityczna. Może wychodzą z założenia, że skoro mają władzę, to w ogóle nie muszą dyskutować z kimkolwiek. A przecież nie chodzi o to, by słuchać się opozycji, ale żeby wzajemnie się słyszeć, znać kontrargumenty w sporze. Nie ma też przedstawicieli środowisk radykalnych, ultraprawicowych.

Widać pewien szerszy problem z obecnością młodzieży, także tej potencjalnie zainteresowanej. Z pewnością nie jest normalną sytuacja, gdy młodzież, która zamierza studiować np. nauki polityczne albo społeczne, ignoruje spotkania z ważnymi postaciami polskiego życia publicznego. Ale tak się dzieje nie tylko u nas. I nie od dziś. W ramach pracy muzealnej współprowadziłem tzw. Klub Idei. Udawało nam się zaprosić takie postaci jak Henryk Wujec, Seweryn Blumsztajn, ks. Andrzej Luter, prof. Andrzej Friszke czy prof. Karol Modzelewski. I niestety również na tych spotkaniach młodych adeptów historii czy politologii ze świecą było szukać.

Czy Klub w Mińsku spełnia swoją rolę – miejsca obywatelskiej debaty?

Zdecydowanie tak. Bezwzględnie brakowało takiej inicjatywy, również jeśli wziąć pod uwagę codzienną komunikację Platformy Obywatelskiej z wyborcami. To pokazuje również, że nie wystarczy domowy stół, przy którym toczy się dyskusja – bardzo często na zasadzie konfliktu między małżonkami, czy rodzicami a dziećmi. Potrzeba przestrzeni publicznej, miejsca gdzie człowiek mógłby wypowiedzieć swoje „ja”, swoje credo, wizję rzeczywistości. I temu Kluby służą.

Obecnie w Polsce znajdujemy się w sytuacji niezwykle trudnej. Każdy system mniej lub bardziej opresyjny powoduje zjawisko „strachu prewencyjnego”. Czyli: lepiej się ukryję, głośno nie wypowiem swojego zdania, bo a nuż coś mi się złego przytrafi. To takie samowolne wyciszanie się. Klub Obywatelski nie pozwala na to wyciszanie. Z otwartą przyłbicą można zadawać pytania, mówić, co leży na sercu. I to jest wielka wartość tego przedsięwzięcia.

*Leszek Celej – dyrektor Muzeum Ziemi Mińskiej, koordynator Klubu Obywatelskiego w Mińsku Mazowieckim