Newsletter

Uniwersytet do reformy

Redakcja Instytutu, 11.07.2016
Co zrobić, by polskie uczelnie awansowały z czwartej setki światowych rankingów szkół wyższych i lepiej przygotowywały studentów do społecznej rzeczywistości

Konwencja, zorganizowana 8 lipca w Poznaniu, była częścią programowych debat Platformy Obywatelskiej. Spotkanie otworzył prezydent stolicy Wielkopolski Jacek Jaśkowiak. – Opozycja to najlepszy czas, żeby zmierzyć się z trudnymi pytaniami – przyznał.

– Żywiołowe powstawanie uczelni prywatnych i wzrost liczby osób z wyższym wykształceniem to pozytywny efekt ostatnich lat – podkreślił Jaśkowiak. Dziś jednak, w zmienionej sytuacji demograficznej i w obliczu nowych potrzeb rynkowych, zdaniem prezydenta Jaśkowiaka trzeba myśleć o systemowej korekcie. – W Dani jest 4-5 uczelni wyższych, podczas gdy w samym tylko Poznaniu aż 23 – zauważył Jaśkowiak. – Duża liczba szkół wyższych w Polsce najwyraźniej nie przekłada się na ich wysokie miejsca w światowych rankingach – zauważył.

Elitarny czy zawodowy?

Reformowanie uniwersytetów nie jest proste. Zwłaszcza w Polsce widać to dobrze, bo – jak zauważyła profesor socjologii Krystyna Szafraniec z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu – praktycznie każda próba reformowania świata nauki tworzyła nowe problemy, nawet jeśli częściowo rozwiązywała stare.

Przykładowo ustawa z 1990 roku praktycznie całą władzę nad działaniem uczelni oddała środowisku uniwersyteckiemu. Państwo ograniczyło swoją rolę nadzorującą niemal do minimum. Patrząc z jednej strony, taka strategia była korzystna, bo wzmacniała faktyczną autonomię uczelni. Z drugiej jednak, ten model dość szybko ujawnił wady. – Powstała „Rzeczpospolita uczelni i wydziałów” – komentowała prof. Szafraniec. – Dziś mamy w 38-milionowej Polsce aż 400 szkół wyższych, z czego 2/3 prywatne – podkreśliła.

Jej zdaniem państwo nie powinno było oddać całkowicie władzy nad uczelniami. Dziś musi ją odzyskać i przeprowadzić niezbędne reformy. Zwłaszcza te, których uczelnie, same z siebie, obciążone latami niekoniecznie dobrych tradycji, mogą nie być zdolne przeprowadzić. To oczywiście nie znaczy, że państwo ma zmieniać zasady całkiem arbitralnie, w oderwaniu od uczelni. – Reformy warto konsultować z przedstawicielami świata akademickiego – mówiła prof. Szafraniec.

Socjolog zwróciła uwagę także na to, że roli szkół wyższych nie można sprowadzać do „fabryk” absolwentów, dostarczających kolejne pokolenia przedsiębiorcom. – Funkcje i cele szkolnictwa zbyt często redukuje się do potrzeb gospodarki (…) W Polsce mówi się o kształceniu dla rynku pracy. Tymczasem takie podejście to instrumentalizacja i redukowanie funkcji kształcenia – powiedziała autorka słynnego raportu „Młodzi 2011”.

Równie ważną rolą co przygotowanie do rzeczywistości rynkowej, tłumaczyła prof. Szafraniec, jest nauczanie o państwie, demokracji, prawach, wolnościach i obowiązkach obywateli. – Badania pokazują, że sprzeciw wobec UE jest największy wśród 20-latków. To powinien być wyrzut sumienia polskich uczelni – spuentowała profesor.

CZYTAJ TEKST PROF. KRYSTYNY SZAFRANIEC ZAWIERAJĄCY PROPOZYCJE ZMIAN W SZKOLNICTWIE WYŻSZYM

Prof. Stefan Jackowski, były dziekan Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego zaznaczył, że reformując polską naukę, musimy odpowiedzieć sobie na kilka precyzyjnie sformułowanych pytań. W kolejności: jak sprawić, by polskie uczelnie lepiej wypadały w światowych rankingach, jak wzmacniać rolę kulturotwórczą w mniejszych ośrodkach i jak zwiększyć zatrudnialność absolwentów – a to tylko niektóre z nich. – Dywersyfikacja uczelni musi objąć ich rozumną konsolidację. W tej chwili istnieje absurdalne rozdrobnienie – zaznaczył.

Profesor Jackowski zasugerował, że w kwestii ładu instytucjonalnego w szkołach wyższych warto by wprowadzić, wzorem niektórych krajów zachodnich, klarowny podział na nadzór, zarząd i przedstawicieli środowiska akademickiego. Co ważniejsze jednak, w Polsce należy fundamentalnie zmienić podział uczelni wyższych.

Jego zdaniem powinny powstać trzy podstawowe kategorie: uczelnie badawcze (elita uczelni, kształcąca na studiach III stopnia), uczelnie dydaktyczno-badawcze (łączące ograniczone badania z dydaktyką, np. ze studiami I i II stopnia) i wreszcie uczelnie zawodowe, tzw. kolegia akademickie (nawiązujące sposobem działania do amerykańskich college’ów). Te ostatnie dawałyby solidne wykształcenie ogólne i przygotowywałyby do wejścia na rynek pracy, choć bez wyznaczonej, wąskiej specjalizacji.

Prof. Jackowski odniósł się też do kwestii wyróżniania jednostek naukowych i nadawania im odpowiedniej rangi. O tym, czy dana uczelnia mogłaby być uznana za flagową, powinna świadczyć jej ogólna kondycja (poziom wszystkich wydziałów), a nie np. pozycja jednej konkretnej jednostki uczelnianej, wyróżniającej się na tle pozostałych. – Po to, żeby uczelnia była dobra, musi reprezentować określony poziom we wszystkich dziedzinach – stwierdził.

Zdaniem byłego dziekana konieczna jest też „debizantyzacja” uczelni. – Największą aktywność naukową, innowacyjność, przejawiają osoby między 30. a 40. rokiem życia. Po uzyskaniu tytułu doktora to jest kluczowy moment, kiedy pracownik powinien się wykazać samodzielnością, a uczelnia powinna go adekwatnie traktować – a nie jak pomocnika profesora, czyli tak, jak robi to dziś, mówił prof. Jackowski.

CZYTAJ TEKST PROF. STEFANA JACKOWSKIEGO Z REKOMENDACJAMI ZMIAN

Nieco odmienną perspektywę zaprezentował prof. Waldemar Łazuga z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. – Celem uczelni jest mądry człowiek. Uzawodowienie akademii jest największym błędem, jak i to, że wmówiliśmy sobie, że uniwersytet to szkoła przygotowująca do określonego zawodu.

Zdaniem poznańskiego historyka uniwersytet w jakiejś swojej części musi pozostać elitarny. – Młodzi tęsknią dziś za rygorem, za zasadami. Profesor musi spełniać wysokie wymagania. (…) Przywróciłbym egzaminy wstępne na studia – przynajmniej w „uniwersytecie elitarnym”. Nie możemy zrezygnować z idei uniwersytetu-świątyni, nie możemy zamienić go w supermarket – zaznaczył.

Kolejny mówca, prof. Leszek Pacholski, były rektor Uniwersytetu Wrocławskiego, narzekał na słabe powiązania świata nauki i biznesu. – Moi znajomi z firm informatycznych poszukują unikalnych kompetencji, programowania. A my jako uczelnie nie jesteśmy w stanie ich dostarczyć. Nie przełamiemy pułapki średniego wzrostu, jeśli nie uda się wyposażyć firm w te unikalne kompetencje – ocenił.

Były rektor zwrócił uwagę na problem finansowania polskich uczelni w porównaniu do uniwersytetów amerykańskich. Tam na samą dydaktykę przeznacza się kwoty dla nas niewyobrażalne. Kilkuprocentowy zastrzyk finansowy zbyt wiele więc nie zmieni. – Nie da się dokonać zmian w polskiej nauce i szkolnictwie wyższym bez pieniędzy. Zwiększenie finansowania to konieczność – zakończył prof. Pacholski.

W dyskusji posłanka Agnieszka Kozłowska-Rajewicz odniosła się do wystąpienia prof. Łazugi. – Koncepcja uczelni-świątyni mnie irytuje. W PE toczy się dyskusja, żeby zbliżyć nauczanie akademickie do rzeczywistości. Nigdy w Polsce nie doszło do uzawodowienia uczelni. Mamy najmniejszą liczbę patentów względem krajów o podobnym potencjale. Zdaniem posłanki w krytyce obecnego stanu rzeczy chodzi o wskazanie na konieczność nabywania użytecznych umiejętności.

Z kolei dr hab. Killion Munyama, poseł na Sejm z ramienia PO, przywołał problem kształcenia studentów pochodzenia zagranicznego. W Wielkiej Brytanii jest ich aż 19 proc., tymczasem w Polsce – 2,5 proc. – Oczywiście Wielka Brytania jest anglojęzyczna. Ale dziś w Polsce prawie każda uczelnia kształci w języku angielskim – skonstatował Munyama.

Pochodzącemu z Zambii posłowi odpowiedział prezydent Poznania. – Uczelnie same tego problemu nie są w stanie rozwiązać. Konieczna jest ich współpraca z samorządami. Ważne są też oferta kulturalna i komfort życia – stwierdził Jaśkowiak. To one przyciągają zagranicznych żaków.

Jacek Jaśkowiak

Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak

Jak wyzwolić innowacyjność

W drugiej części dyskusji uczestnicy skoncentrowali się na rozważaniach, co uczelnie mogą dać społeczeństwu i gospodarce.

– Innowacja pojawia się wtedy, jeśli istnieje potrzeba, żeby coś zmienić w swoim otoczeniu. Ma przede wszystkim ułatwiać życie użytkownikowi, obywatelowi – komentował dr Michał Boni, poseł do Parlamentu Europejskiego.

Boni podkreślił, że wraz z rozwojem technologii, zmianami w gospodarce i na rynku pracy coraz ważniejsze stają się otwarta nauka, zasoby, jak i umiejętność dzielenie się nimi, pracy w ramach zespołu. – Tego właśnie wymaga nauka. Kapitału społecznego o wysokim poziomie, nastawionego na rozwój całego społeczeństwa, a nie tylko na przetrwanie czy prostą adaptację do zmieniających się warunków.

Michał Boni wskazał na kluczowe kompetencje, jakie powinien nabyć uczeń i student w epoce cyfryzacji. To nie tylko umiejętność programowania, ale również praca w tzw. szumie czy zdolność do współpracy w międzykulturowym otoczeniu.

CZYTAJ KOMENTARZ POKONFERENCYJNY DR. MICHAŁA BONIEGO

Z pytaniem, dlaczego powinniśmy inwestować w humanistykę i nauki społeczne, a także jak przekonać społeczeństwo do tego, że te dziedziny wiedzy są niezwykle potrzebne, zmierzył się dr Emanuel Kulczycki, filozof, przewodniczący Rady Młodych Naukowców. Według Kulczyckiego samo postawienie tego pytania dowodzi, że mamy problem. – To retoryczna pułapka. Odpowiadając najkrócej można powiedzieć, że humanistyka ma ciągle rację bytu, bo musimy jako ludzie pytać i poszukiwać dobrego życia– przekonywał dr Kulczycki. – Humanistyka przydaje się nam wszystkim. Jak mamy obronić własną cywilizację, jeśli nie potrafimy jej zrozumieć? – pytał retorycznie.

Kulczycki wskazał, że humanistyka rozwija tak potrzebne w innowacyjnej gospodarce krytyczne myślenie i kreatywność. – Przygotowuje do życia bardziej zaangażowanego, wykraczającego poza satysfakcję czerpaną z pieniędzy. W humanistykę powinniśmy inwestować nie dlatego, żeby studenci osiągali lepszą pozycję na rynku pracy, ale dlatego, że humanistyka pozwala nam stawać się lepszymi obywatelami.

– Z punktu widzenia przedsiębiorcy innowacyjność to nie jest kwestia „jak coś zrobić inaczej”, ale jak zrobić to taniej – mówił Jacek Kulik, przedstawiciel Wielkopolskiego Związku Przedsiębiorców. Jego zdaniem szansą na lepszą współpracę biznesu z uczelniami, a w konsekwencji – szansą na rozwój innowacyjności mogą być ulgi podatkowe i zwolnienia z części obowiązkowych danin. Tego pracodawcy oczekują. – Na pewno potrzebne są też konsultacje uniwersyteckie dla przedsiębiorców – konkludował przedstawiciel WZP.