Newsletter

E jak edukacja

Jarosław Wałęsa, 28.06.2016
To edukacja zadecyduje o tym, czy zdołamy dogonić uciekający świat

W jednym z wcześniejszych numerów „Instytutu Idei” pytaliśmy o przyszłość Polski, o drogę jej dalszego rozwoju. Konkluzja naszych autorów była dość jednoznaczna: kończy się ten etap rozwoju polskiej gospodarki, który opierał się na konkurencyjności wynikającej z niskich kosztów pracy. Polska, żeby uniknąć pułapki kraju peryferyjnego, zatrzymującego się na etapie „poddostawcy” i źródła taniej siły roboczej, musi wskoczyć na wyższy poziom rozwoju.

Dokonanie tego wcale nie jest łatwe, bo wymaga nie tylko przekształceń gospodarczych (zwłaszcza reformy na rynku pracy), ale także czegoś, czego nie da się zadekretować aktem prawnym – zmian w mentalności. Polska potrzebuje mniej egoizmu, a więcej współpracy. Mniej bezwzględnego wyścigu szczurów, a więcej współdziałania. Mniej glajchszaltowania, a więcej pochwały odmienności, ryzyka i ich konsekwencji: innowacyjności.

Potrzebujemy wreszcie więcej empatii, więcej solidarności, więcej tolerancji dla różnic, które ubogacają.

Najnowszy numer „Instytutu Idei”, który oddajemy do Państwa rąk, jest logiczną kontynuacją wniosków, do których doszliśmy wcześniej. W całości poświęcamy go edukacji i nauce, bo jesteśmy przekonani, że to właśnie od szkół i uczelni zależy przyszłość Polski.

Słowa, które Jan Zamoyski wypowiedział 415 lat temu, nic nie straciły na swojej aktualności i prawdziwości: „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. Jeśli nie zmienimy szkół i uczelni, kolejnym pokoleniom będzie dużo trudniej dostosować się do coraz szybciej następujących zmian na świecie i w światowej gospodarce. Nie możemy dłużej udawać, że model szkoły z XIX wieku idealnie pasuje do rzeczywistości XXI wieku. Jeżeli nie podejmiemy wyzwania, przegramy rywalizację, czy tego chcemy, czy nie. Świat nie będzie na nas czekał.

Autorzy, których mamy zaszczyt gościć w najnowszym numerze „Instytutu Idei”, nie proponują nagłej rewolucji, przewracania szkół i szkolnictwa wyższego do góry nogami z dnia na dzień. W wielu obszarach chcą głębokich zmian – ale wprowadzanych ewolucyjnie. Bo większość rewolucji kończy się katastrofą, natomiast ewolucyjne zmiany (jak uczy biologia) dają właściwą adaptację do potrzeb i warunków. Tę myśl dedykujemy zwłaszcza obecnie rządzącym, którzy najwyraźniej wciąż wierzą w rewolucyjny ogień.

Polska potrzebuje szkoły, w której uczniowie chcą i mogą widzieć w nauczycielach przewodników i mentorów, w której dopuszczana jest dyskusja. Szacunek dla nauczyciela ma wynikać nie z jego urzędowej pozycji, lecz z tego, jak się zachowuje i kim jest. Także z tego, że potrafi przyznać w rozmowie z uczniami, że czegoś nie wie – ale jednocześnie potrafi im pokazać, jak brakującą odpowiedź znaleźć. Niekoniecznie na bezwartościowych stronach internetowych.

Nieprzypadkowo o tym wspominam: dziś, w dobie wszechogarniającej nas „sieci”, kto, jeśli nie nauczyciele, uświadomi naszym dzieciom konieczność oddzielania ziarna od plew i pokaże, jak to robić? Czerpanie wiedzy z internetu jest faktem, którego już nie zmienimy. Ale to szkoła musi nauczyć kolejne pokolenia, jak umiejętnie korzystać z sieci. Dziś, niestety, zbyt często jest bezradna wobec nienawiści, agresji i demoralizacji wylewających się z nowych mediów – nomen omen – „społecznościowych”.

Więcej musi być w polskich nauczycielach tutora niż belfra sięgającego po metodę profesora Bladaczki. Tego nie da się zagwarantować bez zmian prawnych regulujących zawodową pozycję nauczycieli. Zbyt długo temat odpowiedzialności, ścieżek rozwoju i samodzielności nauczycieli był w debacie publicznej tabu. W tym milczeniu, udawaniu, że nie dostrzegamy problemu, doszliśmy do sytuacji, w której grubo ponad połowa polskich nauczycieli ma już za sobą wszystkie cztery stopnie możliwego awansu zawodowego – i długie lata pracy przed sobą (bo przeciętny polski nauczyciel ma 42 lata).

Polska potrzebuje szkół, które uczą bardziej współpracy niż zaciekłej, egoistycznej rywalizacji. Czasem wystarczy kilka drobnych z pozoru zmian, by tego współdziałania było więcej: inny układ ławek w klasach, więcej gier zespołowych na zajęciach wychowania fizycznego, pod okiem doświadczonych wychowawców. Każdą z tych zmian łatwiej będzie wprowadzać w mniejszych szkołach niż w kolosach przyjmujących 500 i więcej uczniów – stąd konieczne jest odrzucenie pokusy „konsolidacji” szkół, zbyt daleko idącej likwidacji mniejszych placówek. Samorządowcy muszą zrozumieć, że taniej niekoniecznie znaczy lepiej.

Odnowy wymaga też szkolnictwo wyższe. Sukcesy młodych polskich naukowców – którymi lubimy się chwalić – nie powinny nam przesłonić faktu, że w najnowszym rankingu 500 najlepszych uniwersytetów świata znalazły się tylko dwa polskie uniwersytety. Hiszpańskich jest 13, niemieckich – aż 41. Ta proporcja mówi w zasadzie wszystko. I paradoksalnie to nie pieniądze decydują (bo akurat tych w ostatnich latach bardzo dużo do uczelni napłynęło), ale sposób zarządzania i współpracy ze środowiskami zewnętrznymi, zwłaszcza z biznesem.

Nakłady na naukę muszą być powiązane z efektami. Potrzebujemy uczelni, w których odwaga naukowa i chęć podejmowania ryzyka, szukania innowacyjności, jest nagradzana, a przynajmniej nie jest karana.

Potrzebujemy wreszcie uczelni wyższych, które są naprawdę elitarne. Czas skończyć ze złudzeniem, że wszyscy mogą i powinni studiować na uniwersytetach. Otóż nie wszyscy mogą, a nawet nie wszyscy powinni. Tym bardziej że sukces osobisty, zawodowy i materialny nie jest zarezerwowany dla osób z wyższym wyksztalceniem. Polska gospodarka jak kania dżdżu potrzebuje „nowoczesnych rzemieślników”, zawodowców – specjalistów, techników. Dlatego konieczna jest kontynuacja już rozpoczętej odbudowy techników i dobrych szkół zawodowych.

Przygotowania do tego numeru „Instytutu Idei” rozpoczynaliśmy jeszcze w zeszłym roku. Część autorów nie znała jeszcze kierunku, jaki w obszarze edukacji i nauki będzie próbował wyznaczyć nowy rząd. Dziś już go widzimy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Chaos w szkołach, brak miejsc w przedszkolach dla najmłodszych dzieci, zapowiedzi zwolnień dla nauczycieli. W jedną noc nowa władza zdołała zniweczyć reformy, których przygotowanie trwało latami.

Wkrótce dowiemy się, czy takie kroki rzeczywiście zagwarantują Polsce dobrą przyszłość.

*Jarosław Wałęsa – dyrektor Instytutu Obywatelskiego, redaktor naczelny kwartalnika Instytut Idei

Od redakcji: powyższy tekst pochodzi z najnowszego numeru Instytutu Idei, zatytułowanego „Alfabet nowej edukacji”.