Newsletter

Rozszerzenie Unii. Koniec czy kontynuacja?

Redakcja Instytutu, 04.05.2016
Czy UE powinna dalej się rozszerzać, czy raczej zatrzasnąć swoje bramy? Odpowiedzi szukali uczestnicy debaty w Brukseli, zainicjowanej wydanym tamże raportem autorstwa zastępcy dyrektora Instytutu Obywatelskiego

Historia kolejnych rozszerzeń to de facto historia Wspólnoty Europejskiej. Po siedmiu falach, w tym tej największej z 2004 roku, obejmującej m.in. Polskę, w tej chwili trwają negocjacje w sprawie przyjęcia kolejnych siedmiu członków UE. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że obecna fala rozszerzenia przebiega z dużymi oporami, inaczej niż to miało miejsce w poprzednich dekadach.

I nie chodzi tylko o fakt, że jednym z kandydatów do Unii jest Turcja. Komisja Europejska oficjalnie ogłosiła, że przed 2019 r. Unia na pewno się nie powiększy. Oczywiście powodem jest to, że do tej daty żaden z obecnych kandydatów nie będzie gotowy – sama Komisja deklaruje, że później, gdy kandydaci będą gotowi, to do Unii wejdą. Jednak w wielu europejskich stolicach coraz głośniejsze są opinie, że Unia licząca 28 krajów osiągnęła swoją maksymalną wielkość i czas zatrzymać proces rozszerzania, oferując kolejnym państwom nie więcej niż „uprzywilejowane partnerstwo” albo inną formułę współpracy.

Wyniki niedawnego referendum w Holandii (gdzie większość głosujących opowiedziała się przeciw ratyfikowaniu umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą) ma być potwierdzeniem dominujących społecznych nastrojów. Czy po 60 latach skutecznej ekspansji twierdza Europa miałaby zatrzasnąć bramę?

– To byłby błąd. Proces rozszerzenia powinien być kontynuowany, choć zmiany są potrzebne – ocenił dr Konrad Niklewicz. W środę w Brukseli, w siedzibie Wilfried Martens Centre for European Studies (think tanku Europejskiej Partii Ludowej) zaprezentował swój raport „The Long March Towards the EU. Candidates, Neighbours and the Prospects for Enlargement” poświęcony analizie potencjalnych scenariuszy przyszłości procesu rozszerzenia.

W debacie wzięli udział m.in. przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej Joseph Daul, eksperci, europosłowie i przedstawiciele instytucji naukowych i organizacji pozarządowych. – Argumenty za kontynuacją rozszerzania Unii są równie mocne jak w przeszłości. Większa Unia to większa strefa stabilności, gospodarczego dobrobytu i praworządności. To, że tych wartości dziś nie dostrzegamy, bo się do nich przyzwyczailiśmy, nie świadczy o tym, że nic nie znaczą – podkreślał Niklewicz, zastępca dyrektora Instytutu Obywatelskiego.

Debata

W przyszłych rozszerzeniach zmienić się musi sposób weryfikacji kandydatów. Unia nie może już sobie pozwolić na błędy z przeszłości, gdy polityczne argumenty przysłaniały brak gotowości niektórych krajów do przystąpienia do Wspólnoty. Partnerzy w Turcji powinni wiedzieć, że kryteria kopenhaskie, prawa człowieka i wolność słowa są warunkami nienegocjowalnymi. Jeśli Turcja fundamentalnych reguł nie będzie przestrzegać, nie będzie mogła wejść do Unii. I jej strategiczne znaczenie dla rozwiązywania kryzysu migracyjnego tego nie zmieni.

Także sąsiedzi z Ukrainy muszą mieć świadomość, że gdyby w przyszłości chcieli kandydować do Unii, taryfy ulgowej nie będzie. I że konieczność dostosowania się do dorobku przepisów europejskich w każdym wymiarze, starannie weryfikowana na każdym kroku, może się przełożyć na trwający dziesięciolecia proces akcesji. Ukraina musi sama odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest na to gotowa – podkreślił Niklewicz.

Obywatele Unii muszą otrzymać od swoich rządów i unijnych instytucji gwarancję, że do Unii będą przyjmowane wyłącznie państwa na to gotowe. Z drugiej strony, politycy nie mogą ulegać populistom i już dziś przesądzać, że pora zamknąć Europę na innych. – Po 60 latach życia w dobrobycie jesteśmy jak zepsute dzieci. Globalizacja, kryzys ekonomiczny, agresywna Rosja, terroryzm… żadnego z tych problemów nie rozwiążemy bez większej europejskiej współpracy, bez współpracy z państwami zachodnich Bałkanów i Partnerstwa Wschodniego – mówił przewodniczący EPP Joseph Daul. – Te państwa, które spełnią warunki, będą członkami Unii Europejskiej. Obietnice muszą być dotrzymane – podkreślił.

Większość uczestników debaty (choć nie wszyscy) zgodziła się z tezą raportu Niklewicza, że kontynuacja procesu rozszerzania UE wymaga większej weryfikacji, czy kandydaci faktycznie wdrażają europejskie reguły. Nawet jeśli miałoby to oznaczać znaczące wydłużenie procesu akcesji.

– Najlepsza miłość to taka, która jest wymagająca – mówiła Sandra Kalniete, europosłanka, była minister spraw zagranicznych Łotwy i komisarz unijna. – Nastroje w Unii nie są przychylne dalszemu rozszerzaniu. Żałuję tego, ale takie są fakty – dodała. Jej zdaniem odbudowanie poparcia obywateli dla procesu rozszerzania wymaga czasu i dowodów na to, że ten proces przyniesie korzyści wszystkim.

Odmienną ocenę przedstawiła Corina Stratulat, ekspertka z European Policy Centre. – Proces rozszerzania już stał się bardziej wymagający dla kandydatów. Jeśli będziemy narzucać zbyt dużo warunków, dodawać kolejne wymagania, to ta łódź w końcu przełamie się i zatonie. Dziś powinniśmy raczej odbudowywać wiarygodność procesu rozszerzania – ostrzegała.

Wszyscy uczestnicy spotkania zgodzili się natomiast z tezą, że bez względu na sposób dalszego zarządzania rozszerzeniem Unia Europejska (a zwłaszcza jej instytucje) musi zwiększyć swoje komunikacyjne umiejętności. W przypadku rozszerzenia, musi umieć wyjaśnić, jakie płyną z niego korzyści – dla dotychczasowych członków i dla kandydatów.