Newsletter

ANALIZA: Trujące owoce zatrutego drzewa

Paweł Laidler, 09.03.2016
Proponowane przez rząd PiS zmiany w regułach „wyłączenia dowodów” i praktyce odrzucania dowodów zdobytych bezprawnie mogą zagrażać podstawowym wolnościom i prawom obywatelskim

Wersja do pobrania (PDF)

Reguła wyłączenia dowodów (exclusionary rule, ER) i doktryna „owoców zatrutego drzewa” (fruit of the poisonous tree, FPT) są zakorzenione w amerykańskim prawie procesowym. W przeciwieństwie do większości instytucji prawa karnego i postępowania karnego, które zostały recypowane (przyswojone – red.) do amerykańskiej rzeczywistości z angielskiego (brytyjskiego) systemu prawnego, zasady te nie miały pierwowzoru w prawie europejskim. Prawdopodobnie dlatego ich współczesny zasięg jest ograniczony – w klasycznej wersji występują tylko w Stanach Zjednoczonych, natomiast w niektórych jurysdykcjach europejskich pojawiają się pewne instytucje prawne zbliżone do ER i FPT, choć niewątpliwie zmodyfikowane w stosunku do amerykańskiego odpowiednika.

Podobne reguły występują pośrednio na gruncie polskiego prawa karnego procesowego, w związku z obowiązywaniem art. 168a Kodeksu postępowania karnego, który w najbliższym czasie może zostać znowelizowany w wyniku projektu zaproponowanego przez rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Jakie skutki może przynieść proponowana nowelizacja dla procesu gromadzenia materiału dowodowego przez jednostki dochodzeniowo-śledcze, jak również dla statusu praw i wolności obywatelskich? Analiza zostanie przeprowadzona z perspektywy obowiązywania dwóch wspomnianych zasad amerykańskiego postępowania karnego, reguły wyłączenia dowodów oraz doktryny „owoców zatrutego drzewa”.

Wymiar amerykański

Wspomniana doktryna FPT jest pochodną wprowadzenia w amerykańskim systemie prawnym reguły wyłączenia dowodów, mającej genezę w amerykańskiej konstytucji, a dokładniej w 4. poprawce, która dotyczy zakresu dopuszczalności dowodów będących rezultatem przeprowadzonego przez policję przeszukania.

4. poprawka zakazuje prowadzenia bezpodstawnych przeszukań i konfiskat, a kluczowym słowem określającym granicę dopuszczalności prezentowania dowodów z przeszukań jest pojęcie reasonable (rozsądne, uzasadnione) (1). W praktyce sądy dopuszczają tylko te dowody, które są wynikiem legalnych działań organów dochodzeniowo-śledczych i mieszczą się w kategorii reasonable, której zakres jest definiowany przez amerykańskie sądy.

Problem polega na tym, że w różnych momentach historii Stanów Zjednoczonych zakres kompetencji policji i prokuratury w odniesieniu do formy przeszukań i późniejszej prezentacji dowodów przed sądami definiowano odmiennie. Wspomniana reguła wyłączenia dowodów ewoluowała w XX wieku, aby ostatecznie nabrać konstytucyjnego kształtu w latach sześćdziesiątych i stać się wiodącą gwarancją oskarżonego w procesie karnym (2).

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych, będący ostateczną instancją odwoławczą od sądów stanowych i federalnych niższego rzędu, jak również realizujący kompetencję sądowej kontroli konstytucyjności prawa, wprowadził do amerykańskiego konstytucjonalizmu regułę wyłączenia dowodów w roku 1914. Nadał jej jednak wówczas dość ograniczony charakter.

W sprawie „Weeks vs. USA” sędziowie zainicjowali nowy sposób interpretacji 4. poprawki, wprowadzając ograniczenia rewizji i konfiskat realizowanych na szczeblu federalnym, które od tej pory miały podlegać sztywnym regułom wyłączającym te dowody, które zostały zgromadzone w sposób niezgodny z obowiązującym prawem (3).

Ze względu na bezpośredni wpływ orzeczenia „Weeks…” jedynie na federalny wymiar sprawiedliwości, przez wiele kolejnych dekad exclusionary rule nie obowiązywała w niektórych stanach. Dopiero orzeczenie sądu z roku 1961 w sprawie „Mapp vs. Ohio” usankcjonowało regułę wyłączenia dowodów na szczeblu stanowym. Skutkiem tego policja stanowa nie mogła m.in. dokonywać rewizji pomieszczeń prywatnych przed uzyskaniem nakazu przeszukania (warrant). W przypadku naruszenia obowiązujących procedur, ewentualne dowody zdobyte w ten sposób nie mogły być użyte przeciwko oskarżonemu w procesie sądowym (4). W ten właśnie sposób wykształciła się reguła wyłączenia dowodów i powiązana z nią doktryna „owoców zatrutego drzewa”, co nie znaczy, że doktryna FPT pojawiła się w Stanach Zjednoczonych dopiero w 2. połowie XX wieku.

Choć po raz pierwszy pojęcia fruit of the posionous tree w odniesieniu do prawa karnego użyto w 1939 roku w sporze „Nardonne vs. USA”, to za faktyczny początek funkcjonowania doktryny uznaje się lata dwudzieste. Wówczas, rozstrzygając spór „Silverthorne Lumber Co. vs. USA”, sąd odniósł się do pewnych aspektów postępowania dowodowego w kontekście uprawnień federalnych organów stosowania prawa.

Wspomniana sprawa dotyczyła konfiskaty dokumentów przez agentów federalnych przeciwko osobie podejrzanej o nadużycia finansowe, będącej rezultatem przeszukania pomieszczeń prywatnych bez odpowiedniego nakazu sądowego. Na mocy orzeczenia SN zdobyte w ten sposób dokumenty oraz wszelkie inne dowody, będące wynikiem analizy nielegalnie zdobytych dokumentów, powinny zostać wykluczone z postępowania dowodowego (5). Tymczasem niemal dwadzieścia lat później, we wspomnianej już sprawie „Nardonne…” sędziowie stwierdzili, że jeżeli jeden z dowodów został uznany za nielegalny, oskarżony ma prawo dowieść, że znaczna część materiału dowodowego stanowi „owoc zatrutego drzewa” (6).

W kolejnych latach skupiono się nad powiązaniem obowiązywania doktryny FPT z regułą wyłączenia dowodów, co ostatecznie stało się w roku 1963 w wyniku orzeczenia SN w sporze „Wong Sun vs. USA” (7).

Pojęcie „owoców zatrutego drzewa” odnosi się zatem, w metaforyczny sposób, do skutków nielegalnych działań policji gromadzącej w toczonym postępowaniu karnym materiał dowodowy, mający później stanowić element postępowania przed sądem. „Drzewem” jest dowód (tzw. bezpośredni, pierwotny) „zatruwany” niezgodnym z prawem działaniem funkcjonariuszy, którzy w ten sposób uzyskują dostęp do „owoców”, czyli kolejnych dowodów (tzw. pośrednich, wtórnych). Tych ostatnich nie zgromadzono by bez tego bezprawnego działania. Takie dowody, czyli „owoce zatrutego drzewa”, formalnie nie powinny być brane pod uwagę przez sąd podczas oceny materiału dowodowego.

Przykładowo, jeśli policja założyła nielegalny podsłuch telefoniczny, to podsłuchana w ten sposób rozmowa podlega regule wyłączenia dowodu, podobnie jak wszelkie dodatkowe ujawnione w wyniku podsłuchu informacje, które stają się właśnie „owocami zatrutego drzewa”.

Zakres działań organów dochodzeniowo-śledczych uznawanych za niezgodne z prawem w oczywisty sposób wynika z obowiązujących w danym momencie unormowań, definiujących formę działania tych organów. Nie można zatem analizować problemu reguły wyłączenia dowodów i powiązanej z nią doktryny „owoców zatrutego drzewa” bez znajomości przepisów oraz ich interpretacji przez sądy.

I tak w latach siedemdziesiątych XX w. rozpoczęto proces zmian kompetencji policji w odniesieniu do przeszukań realizowanych podczas zatrzymań drogowych. Uzależniono zakres kompetencji funkcjonariuszy od okoliczności zatrzymania. Ówczesna interpretacja była wielokrotnie zmieniana, prowadząc często do sporów w łonie Sądu Najwyższego na temat właściwego znaczenia 4. poprawki do konstytucji (8).

Innym przykładem są regulacje odnoszące się do zakładania podsłuchów, najpierw w telefonach stacjonarnych, później w innych urządzeniach elektronicznych, i ewentualnego wykorzystywania zgromadzonego w ten sposób materiału dowodowego (9). W tym kontekście zauważyć można stopniowy proces zwiększania kompetencji rządu amerykańskiego do zakładania podsłuchów i wykorzystywania informacji, wynikających z inwigilacji osób podejrzanych.

Po atakach terrorystycznych z 11 września 2001 r., wraz z wprowadzeniem w życie ustawy USA PATRIOT Act, federalne organy stosowania prawa uzyskały szersze kompetencje w tym zakresie, co doprowadziło do dyskusji na temat zakresu naruszeń praw obywatelskich osób inwigilowanych (10). Stąd też analiza znaczenia reguły wykluczenia dowodów oraz doktryny „owoców zatrutego drzewa” wskazuje na pewną prawidłowość. Otóż obywatele amerykańscy co prawda zostali wyposażeni w bardzo istotną gwarancję zapewniającą, że państwo nie będzie w sposób bezpodstawny (nielegalny) gromadziło przeciwko nim dowodów i w ten sposób ograniczało ich wolności obywatelskich, ale rzeczywiste znaczenie tej gwarancji pozostaje w ścisłej korelacji z aktualnie obowiązującymi unormowaniami, dotyczącymi dopuszczalności stosowania przez państwo narzędzi nakierowanych na skuteczne ściganie naruszeń prawa karnego, a także z rozszerzoną definicją takich pojęć jak „inwigilacja”, „terroryzm” czy „podejrzany”.

Istotne jest, że w amerykańskiej doktrynie prawa karnego istnieje kilka ograniczeń obowiązywania doktryny fruit of the poisonous tree. Jest to rezultat interpretacji tej doktryny przez SN USA. Najczęściej wymienianym w literaturze odstępstwem od stosowania ER i FPT jest „dobra wiara” organów dochodzeniowo-śledczych gromadzących materiał dowodowy (good faith exception). Oznacza ona, że ewentualne błędy formalne dotyczące dopuszczalności dowodów, które zostały popełnione przez sądy, nie powinny wpływać na legalność podejmowanych przez policję procedur, jeżeli zastosowano je w dobrej wierze.

Granicą dopuszczalności dowodów jest zatem takie działanie funkcjonariuszy, co do którego nie można wykazać naruszenia prawa wynikającego z nieprawidłowego stosowania procedur uzyskania nakazu sądowego, czy też określania prawdopodobieństwa popełnienia przestępstwa przez podejrzanego (probable cause) (11). Odmiennym ograniczeniem doktryny FPT jest potwierdzenie przez funkcjonariuszy istnienia innych, niezależnych i legalnych źródeł, dzięki którym uzyskali oni informację na temat spornego dowodu (12), a także stwierdzenie przez sąd możliwości nieuchronnego odkrycia dowodów przez policję, bez względu na podjęte wcześniej (nielegalne) działania (13).

Ze względu na istotną rolę, jaką reguła wyłączenia dowodów oraz doktryna „owoców zatrutego drzewa” pełnią w amerykańskim systemie prawa karnego, często pojawiają się głosy zwolenników i przeciwników ich obowiązywania.

Racje zwolenników ER i FPT

Podstawowym argumentem uznającym exclusionary rule i fruit of the poisonous tree za fundamentalne gwarancje konstytucyjne jest konieczność zapewnienia uczciwej i sprawiedliwej procedury, na podstawie której państwo może skazać obywatela na karę pozbawienia wolności lub nawet pozbawić go życia. Nadanie nieograniczonych kompetencji organom dochodzeniowo-śledczym lub choćby zmniejszenie procesu kontroli rewizji i konfiskat mienia mogłoby doprowadzić do usankcjonowanych prawnie naruszeń podstawowych praw i wolności obywatelskich, w tym jakże uświęconego w Stanach Zjednoczonych prawa do prywatności i prawa własności, wynikających z historycznej doktryny castle (14).

Zwolennicy ER i FPT podnoszą, że ograniczanie zakresu przeszukań prowadzonych przez policję do „rozsądnych” czy uzasadnionych” (reasonable) powstrzymuje funkcjonariuszy od nadużywania kompetencji celem doprowadzenia przed sąd osób niewinnych, co umacnia społeczną kontrolę wymiaru sprawiedliwości. Nabiera to szczególnego znaczenia zwłaszcza w kontekście argumentów dotyczących upolitycznienia prokuratury, ponieważ z jednej strony federalny prokurator generalny jest politycznie mianowanym sekretarzem departamentu sprawiedliwości, z drugiej zaś stanowi prokuratorzy pochodzą z wyboru powszechnego, często reprezentując partie polityczne (15).

Racje przeciwników

Tymczasem przeciwnicy exclusionary rule i doktryny fruit of the poisonous tree wskazują, że dla potrzeb ochrony praw oskarżonego nie powinno się rezygnować z realizacji podstawowego celu funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, jakim jest ochrona bezpieczeństwa obywateli.

W sporze pomiędzy wartościami bezpieczeństwa i wolności, stają oni po stronie bezpieczeństwa. Uznają, że ochrona społeczeństwa przed przestępcami jest istotniejsza niż realizacja indywidualnego prawa do wolności jednostki, zważywszy że jednostka ta jest podmiotem czynności dochodzeniowo-śledczych.

W dyskusji pojawia się również argument, że drobne błędy policji – nierzadko wynikające z okoliczności utrudniających właściwe przeprowadzenie postępowania dowodowego – nie powinny prowadzić do uniewinniania oskarżonych, co do których istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że popełnili przestępstwo. Przy tej okazji wskazuje się na orzeczenie SN w sporze „Miranda vs. Arizona”, na mocy którego oskarżony przyznał się do winy, ale później wycofał swoje zeznanie ze względu na rzekomą nieświadomość faktu, że jego zeznania mogą zostać wykorzystane przeciwko niemu (16).

Nowelizacja artykułu 168a k.p.k.

W związku z przedstawieniem przez rząd Beaty Szydło projektu nowelizacji kodeksu postępowania karnego, w której proponowane są m.in. zmiany odnoszące się do zasad wyłączania dowodów, pojawiły się opinie, że zaproponowana nowelizacja artykułu 168a k.p.k. spowoduje zalegalizowanie do tej pory zakazanych „owoców zatrutego drzewa”.

W celu analizy tego przepisu w kontekście amerykańskiej reguły wyłączania dowodów oraz doktryny fruit of the poisonous tree należy przyjrzeć się dokładnie proponowanej przez rząd regulacji. Po nowelizacji, artykuł 168a k.p.k. miałby brzmieć następująco:

„Art. 168a. Dowodu nie można uznać za niedopuszczalny wyłącznie na tej podstawie, że został uzyskany z naruszeniem przepisów postępowania lub za pomocą czynu zabronionego, o którym mowa w art. 1 par. 1 Kodeksu karnego, chyba że dowód został uzyskany w związku z pełnieniem przez funkcjonariusza publicznego obowiązków służbowych, w wyniku: zabójstwa, umyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu lub pozbawienia wolności” (17).

Z treści proponowanej nowelizacji wprost wynika, że ewentualne naruszenie prawa przez uczestników postępowania karnego nie musi stanowić okoliczności wyłączającej uzyskane w ten sposób dowody z tego postępowania. Jedynym wyjątkiem od powyższej zasady byłby dowód uzyskany przez funkcjonariusza publicznego w wyniku popełnienia przestępstw zabójstwa, umyślnego uszczerbku na zdrowiu czy pozbawienia wolności.

Biorąc pod uwagę zasady obowiązujące w prawie amerykańskim, nie można jednoznacznie stwierdzić, że analizowany przepis dotyczy bezpośrednio doktryny „owoców zatrutego drzewa”.

Nowelizowany art. 168a k.p.k. wspomina co prawda na temat nielegalnych działań podmiotów gromadzących materiał dowodowy, które nie muszą prowadzić do wyłączenia w ten sposób uzyskanych dowodów, ale pamiętajmy, że doktryna FPT oznacza wyłączanie dowodów wtórnych (pośrednich), czyli tych, które zgromadzono w rezultacie bezprawnego uzyskania innego dowodu.

W analizowanym artykule 168a k.p.k. nie ma odniesienia do konkretnych dowodów (tym bardziej do dowodów wtórnych), a jedynie do „dowodu”, którego charakter nie podlega wartościowaniu. Należy podnieść, że dotychczasowa dyskusja na temat znaczenia obowiązującego art. 168a k.p.k. wskazuje na niejednoznaczną interpretację przez prawników zakresu dowodów, których przepis ten dotyczy. Zdaniem jednych (K. Zgryzek, Ł. Jagiełłowicz, J. Skoczeń) brak odniesienia do konkretnych dowodów oznacza, że analizowane unormowanie należy stosować jedynie do dowodów bezpośrednich, natomiast inni (A. Lach, K. Dąbkiewicz) interpretują regulację w sposób rozszerzający, biorąc pod uwagę zarówno dowody bezpośrednie jak i pośrednie (18).

Nie rozstrzygając tego sporu należy podkreślić, że na doktrynę „owoców zatrutego drzewa” można się bezpośrednio powoływać jedynie w przypadku dowodów pośrednich. Natomiast w przypadku dowodów bezpośrednich należało by sięgnąć do exclusionary rule, czy ogólnej reguły wyłączania dowodów.

Choć obydwie wspomniane zasady są w Stanach Zjednoczonych ze sobą powiązane, to jednak kluczową z punktu widzenia ochrony jednostek przed prowadzonymi przez państwo nielegalnymi przeszukaniami i konfiskatami jest szersza reguła wyłączenia dowodów. I to przede wszystkim z jej perspektywy warto przyjrzeć się proponowanym przez rząd rozwiązaniom.

Z oczywistych przyczyn analiza powinna sięgnąć do obecnego porządku prawnego, w szczególności do treści wciąż obowiązującego artykułu 168a k.p.k., wprowadzonego nowelizacją z roku 2013, która weszła w życie 1 lipca 2015 roku.

Artykuł ten wprowadził zakaz dowodowy, wyłączając z postępowania dowody, które zostały uzyskane za pomocą czynu zabronionego, zagrożonego karą przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia (19). W ten sposób po raz pierwszy w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości pojawiło się uregulowanie, które częściowo przypomina amerykańską regułę exclusionary rule.

Co prawda w Stanach Zjednoczonych określenie „dowody zdobyte w sposób nielegalny” niekoniecznie jest równoważne z brzmieniem polskiego artykułu k.p.k., a zakres wyłączenia dowodów jest nierzadko uzależniony od zmieniającego się orzecznictwa SN USA, jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że polski ustawodawca wzorował się na pewnych założeniach zasady ER. Istotny również jest fakt, że zakaz dowodowy, o którym mowa w art. 168a k.p.k. dotyczy wszystkich uczestników procesu karnego, tj. oskarżonego, organów ścigania, jak również oskarżyciela posiłkowego oraz prywatnego, co odróżnia polskie uregulowania od amerykańskich. W nowelizacji proponowanej przez obecny rząd również mamy do czynienia z tak szeroko zakreślonym kręgiem adresatów normy.

Bez względu na powyższe należy założyć, że celem nowelizacji z roku 2013 było ograniczenie działań podejmowanych przez uczestników postępowania karnego w procesie gromadzenia materiału dowodowego do tych, które są całkowicie zgodne z obowiązującym prawem. Miało to m.in. wpłynąć na zabezpieczenie wymiaru sprawiedliwości przed łamaniem prawa w postępowaniu dowodowym, co chroniłoby podmioty tego postępowania przed nadużyciem kompetencji ze strony władzy (20).

Bezpośrednie odniesienie do czynów zabronionych przez kodeks karny miało zatem na celu wykluczenie sytuacji, w której szczególnie funkcjonariusze nadużywaliby swoich uprawnień do gromadzenia materiału dowodowego zamiarem doprowadzenia oskarżonego do wyroku skazującego. Nie ma wątpliwości, że art. 168a k.p.k. wychodził również naprzeciw ograniczeniu działań skutkujących fabrykowaniem dowodów oraz – jeżeliby patrzeć na problem z szerszej perspektywy – uzyskiwaniem w sposób nielegalny informacji, za pomocą których gromadzono by materiał dowodowy przeciwko podejrzanym. Z tej perspektywy można pokusić się o stwierdzenie, że analizowany przepis pośrednio odnosił się do sytuacji znamionujących występowanie „owoców zatrutego drzewa”, choć z formalnego punktu widzenia doktryna ta nigdy nie została w polskim prawie usankcjonowana.

Z drugiej strony analiza treści art. 168a k.p.k. wprowadza pewne wątpliwości co do zakresu wyłączania dowodów, jako że generalny charakter uregulowania oraz brak konkretnych odniesień do osoby oskarżonego wskazuje na możliwość wyłączania również tych dowodów, które mogą być dla oskarżonego korzystne. W tym wymiarze zakres obowiązywania „polskiej” wersji exclusionary rule wydaje się nawet szerszy od dotychczasowej interpretacji tej zasady na gruncie amerykańskim (21).

Bez względu jednak na powyższą wątpliwość co do możliwego wpływu art. 168a k.p.k. na sytuację procesową oskarżonego należy podkreślić, że w polskim kodeksie postępowania karnego pojawiło się unormowanie, mające na celu zwiększenie kontroli działań podejmowanych przez uczestników postępowania, w tym organy dochodzeniowo-śledcze, w procesie gromadzenia materiału dowodowego. Dlatego z chwilą pojawienia się nowelizacji proponowanej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości rozgorzała dyskusja na temat przyczyn i skutków ewentualnego wejścia w życie nowej wersji art. 168a k.p.k.

Choć nowelizowany przepis nie ogranicza całkowicie dotychczas obowiązującej regulacji wyłączania dowodów, zakazując wykorzystywania materiałów zdobytych przez funkcjonariusza publicznego w wyniku zabójstwa, pozbawienia wolności czy umyślnego uszczerbku na zdrowiu, to jednak proponowane zmiany zmierzają w kierunku mniejszej ochrony praw oskarżonego w postępowaniu karnym. Można bowiem zakładać, że skoro przestanie obowiązywać przepis ograniczający w sposób bezpośredni kompetencje policji, zostaną one automatycznie rozszerzone z chwilą wejścia w życie nowelizacji.

Wyłączając zapisane w treści proponowanego artykułu ograniczenia, funkcjonariusz publiczny będzie mógł w uzasadnionych wypadkach działać na granicy prawa, celem gromadzenia materiału dowodowego w toczonych postępowaniach, lub uzyskiwać informacje prowadzące do wszczęcia postępowania, jak i do szybszego oskarżania i skazywania. Bez względu na to, jak idealnie wygląda to z perspektywy państwa, gdy władza okazuje się skuteczna w karaniu osób winnych, nie należy zapominać, że problem ten ma drugie dno: pojęcie winy może się zdezawuować, skoro wyrok skazujący będzie rezultatem postępowania, w którym dopuszczono do naruszeń procedur gromadzenia dowodów.

W podobny sposób rezygnację z uregulowań dotychczas obowiązującego art. 168a k.p.k. ocenia m.in. Prezydium Krajowej Rady Sądownictwa, które w stanowisku z dnia 8 lutego 2016 roku wskazuje, że „nie jest właściwe rozwiązanie aprobujące zachowania przestępcze jako sposób pozyskiwania dowodów w postępowaniu karnym, czy szerzej w jakimkolwiek postępowaniu czy to o charakterze sądowym, czy też administracyjnym, a do tego w istocie sprowadza się proponowana zmiana” (22).

Po liberalizacji przepisów z roku 2013 obserwujemy wyraźny zwrot w kierunku bardziej konserwatywnej wizji funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, gdzie bezpieczeństwo staje się wartością nadrzędną w stosunku do wolności jednostki. Problem w tym, że – podobnie jak to miało miejsce w Stanach Zjednoczonych na przestrzeni historii – pojęcie bezpieczeństwa będzie mogło odnosić się nie tylko do ogółu obywateli, ale do bezpieczeństwa państwa czy samej władzy, czego koszty poniosą właśnie obywatele.

O ile logiczny wydaje się argument podnoszony przez zwolenników konserwatywnego modelu kontroli przestępczości (crime control), że przestępcy nie mogą mieć większych uprawnień niż ich ofiary (23), to jednak proponowana nowelizacja art. 168a k.p.k. nie daje gwarancji uzyskania pożądanych rezultatów, wzbudzając obawy, że wyposażenie policji i prokuratury w szersze kompetencje tak naprawdę pozbawia obywateli kontroli możliwych nadużyć ze strony władzy, czyli esencji demokratycznego państwa prawa. W tym sensie zagrożone mogą zostać podstawowe gwarancje konstytucyjne, wprowadzające zasadę demokracji i rządów prawa, zwłaszcza z perspektywy formalnego ograniczenia przez ustawę zasadniczą organów państwa, które powinny działać zgodnie z obowiązującym prawem, w tym również w procesie gromadzenia materiału dowodowego (24).

Analiza orzecznictwa polskich i europejskich sądów, dotyczącego zakresu możliwych działań podejmowanych przez funkcjonariuszy w postępowaniu karnym, wskazuje jednoznacznie na konieczność przestrzegania obowiązujących przepisów, gwarantujących poszanowanie prawa i wolności obywatelskich.

Kluczowe w tym względzie wydaje się postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 19 marca 2014 roku, w którym sędziowie, powołując się na Europejską Konwencję Praw Człowieka i Konstytucję RP stwierdzili, że „[n]ie jest możliwe zaakceptowanie sytuacji, w której funkcjonariusze demokratycznego państwa (…) mogliby gromadzić materiał dowodowy wbrew obowiązującemu prawu, natomiast zgodnie z prawem, na podstawie właśnie tego materiału, obywatele mieliby ponosić odpowiedzialność karną. Każde państwo odpowiada za bezprawną działalność swoich funkcjonariuszy (…), a tej odpowiedzialności nie może wyłączać powoływanie się na interes społeczny w zwalczaniu przestępczości” (25).

Pomimo, że Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł wiele lat temu, że szczegółowy zakres dopuszczania i wyłączania dowodów w postępowaniu karnym jest regulowany przez prawo krajowe, to jednak za każdym razem podkreślał konieczność przestrzegania prawa jednostek do sprawiedliwego i rzetelnego procesu sądowego (26). Stanowisko to współgra z podejściem amerykańskich sądów, podkreślających konieczność respektowania rzetelnego procesu sądowego (due process of law), który powinien być zagwarantowany również w odniesieniu do działań związanych z gromadzeniem przez organy dochodzeniowo-śledcze materiału dowodowego w toczonym postępowaniu.

Może się zatem okazać, że nawet jeśli przyjęta zostanie nowelizacja art. 168a k.p.k. autorstwa rządu premier Szydło, to sądy, działając na podstawie konstytucji i tak będą wyłączać materiał dowodowy uzyskany w wyniku naruszenia prawa. Poddaje to w wątpliwość sens wprowadzania przedmiotowej nowelizacji. Analizując bowiem zakładane przez wnioskodawców skutki dla bardziej efektywnego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, w rzeczywistości może się okazać, że w praktyce sądy będą się kierować dotychczasową interpretacją w zakresie dopuszczania dowodów.

Problem ten nabiera szczególnego wymiaru, jeżeli skonfrontujemy go z dotychczasowymi uprawnieniami instytucji odpowiedzialnych za prowadzenie działań dochodzeniowo-śledczych. W Stanach Zjednoczonych zakres obowiązywania zasady exclusionary rule jest uzależniony od kompetencji realizowanych przez federalną i stanową policję oraz prokuraturę. Można bowiem wprowadzić regułę wyłączenia dowodów gromadzonych nielegalnie, ale jednocześnie wyposażyć jednostki odpowiedzialne za gromadzenie tych dowodów w bardzo szerokie prerogatywy. W ten sposób z jednej strony tworzymy wrażenie, że zależy nam na ochronie praw i wolności obywatelskich, z drugiej zaś zabezpieczymy interesy władzy poprzez skrócenie listy działań uznawanych za nielegalne.

Dlatego też analiza ewentualnych skutków wprowadzenia nowelizacji art. 168a k.p.k., bezpośrednio zwiększającego uprawnienia organów dochodzeniowo-śledczych, nie może być prowadzona bez odniesienia do innych zmian w prawie, dotyczących faktycznych uprawnień uzyskiwanych przez te organy. Zwłaszcza, że po kilkuletnim okresie rozdzielenia instytucji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego doszło do unifikacji tych dwóch stanowisk, co w kontekście dyskusji na temat poziomu upolitycznienia prokuratury daje przeciwnikom obecnych rozwiązań prawnych argument, który będzie się pojawiał podczas debaty na temat ewentualnych zagrożeń, płynących z obowiązywania znowelizowanego artykułu.

Jeżeli zatem nowelizacja wejdzie w życie, to ewentualnego zagrożenia dla wolności obywatelskich doszukiwać się należy nie tylko w stosowaniu jej postanowień bezpośrednio, ale w związku z tymi unormowaniami, które nadają państwu szersze kompetencje, m.in. do zakładania podsłuchów, inwigilacji obywateli czy przeprowadzania prowokacji policyjnych. Zakładając, że sądy będą stosować dotychczas obowiązującą interpretację unormowań dotyczących wyłączenia dowodowego, sam znowelizowany art. 168a k.p.k. może nie przynieść bezpośredniego zagrożenia dla praw i wolności obywatelskich.

Rzeczywiste zagrożenie dla funkcjonowania demokratycznego państwa prawa może wynikać jednak z faktu, że dopuszczalny zakres działań, podejmowanych przez organa dochodzeniowo-śledcze, zostanie rozszerzony. Wówczas art. 168a k.p.k. stanie się furtką, za pomocą której (upolityczniona) prokuratura będzie mogła działać skuteczniej, co nie znaczy sprawiedliwiej.

(1) Poprawka zakazuje unreasonable searches and seizures: „Nie wolno naruszać prawa, które przysługuje ludziom w związku z bezpieczeństwem osób, domostw, mienia i dokumentów, poprzez nieuzasadnione rewizje i konfiskaty (…)”.

(2) W polskiej literaturze na ten temat zob. m.in. T. Tomaszewski, „Proces amerykański. Problematyka śledcza”, wydawnictwo COMER, Toruń 1996. W literaturze amerykańskiej m.in. J. Samaha, „Criminal Procedure”, Wadsworth, Belmont 2012; D. E. Hall, „Criminal Law and Procedure”, Delmar, Nowy Jork 2009; R. V. del Carmen, „Criminal Procedure. Law and Practice”, Wadsworth, Belmont 2010.

(3) Weeks vs. United States 232 U.S. 383 (1914).

(4) Mapp vs. Ohio 367 U.S. 643 (1961).

(5) Silverthorne Lumber Co. vs. United States 251 U.S. 385 (1920).

(6) Nardonne vs. United States 308 U.S. 338 (1939).

(7) Wong Sun vs. United States 371 U.S. 471 (1963).

(8) Por. m.in. United States vs. Martinez-Fuerte 428 U.S. 543 (1976); New York vs. Belton 452 U.S. 454 (1981); Michigan vs. Long 463 U.S. 1032 (1983); Atwater vs. City of Lago Vista 532 U.S. 318 (2001); Arizona vs. Gant 556 U.S. 332 (2009).

(9) Zob. m.in. Olmstead vs. United States 277 U.S. 438 (1928), Katz vs. United States 389 U.S. 347 (1967), United States vs. District Court 407 U.S. 297 (1972), Clapper vs. Amnesty International 568 U.S. 11-1025 (2013).

(10) Por. A. Mania, P. Laidler, „Kontrowersje wokół »The USA Patriot Act«”, „Sprawy Międzynarodowe”, nr 3, 2004, s. 56 i n.

(11) Zob. m.in. United States vs. Leon 468 U.S. 897 (1984), Massachusetts v. Sheppard 468 U.S. 981 (1984), Arizona vs. Evans 514 U.S. 1 (1995), Herring vs. United States 555 U.S. 135 (2009).

(12) United States vs. Crews 445 U.S. 463 (1980).

(13) Nix vs. Williams 467 U.S. 431 (1984).

(14) Doktryna castle, uznająca prawo właściciela do ochrony swojej własności nawet poprzez użycie siły, została recypowana do prawa amerykańskiego z angielskiego common law. Szerzej na ten temat zob. P. J. Charles, „Historicism, Originalism, and the Constitution. The Use and Abuse of the Past in American Jurisprudence”, McFarland & Company Inc., Jefferson 2014.

(15) Szerzej na temat upolitycznienia amerykańskiej prokuratury zob. P. Laidler, „Urząd prokuratora generalnego Stanów Zjednoczonych. Konflikt kompetencji”. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2004.

(16) Miranda vs. Arizona 384 U.S. 436 (1966). Na podstawie tego orzeczenia wprowadzono obowiązek odczytywania praw aresztowanym i oskarżonym nazywanych współcześnie „prawami Mirandy”.

(17) Sprawozdanie Komisji nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw (druk nr 207), 16 lutego 2016, s. 11, źródło.

(18) Szerzej zob. K. Dąbkiewicz, „Kodeks postępowania karnego. Komentarz do zmian 2015”. Wolters Kluwer, Warszawa 2015, ss. 234-244; J. Skoczeń, „Istota dowodów nielegalnych”, „Forum prawnicze”, ss. 41-50.

(19)  „Niedopuszczalne jest przeprowadzenie i wykorzystanie dowodu uzyskanego do celów postępowania karnego za pomocą czynu zabronionego, o którym mowa w art. 1 warunki odpowiedzialności karnej par. 1 Kodeksu karnego”.

(20) Pisał na ten temat m.in. A. Lach, „Dopuszczalność dowodów uzyskanych z naruszeniem prawa w postępowaniu karnym”, „Państwo i prawo”, nr 10/2014.

(21) S. Pawelec, „Uwagi na temat dopuszczalności dowodów na tle regulacji art. 168 k.p.k. z perspektywy pozycji procesowej oskarżonego” [w:] red. B. T. Bieńkowska, H. Gajewska-Kraczkowska, M. Rogacka-Rzewnicka, „Wokół gwarancji współczesnego procesu karnego. Księga jubileuszowa Profesora Piotra Kruszyńskiego”. Wolters Kluwer, Warszawa 2013, ss. 370-385.

(22) „Stanowisko Prezydium Krajowej Rady Sądownictwa z dnia 8 lutego 2016 w przedmiocie projektu ustawy o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw”, źródło.

(23) Model ten rozwinął się w latach pięćdziesiątych XX wieku w Stanach Zjednoczonych, później został jednak wyparty przez model bardziej liberalny, tzw. due process model.

(24)  Por. art. 2 i art. 7 Konstytucji RP z roku 1997.

(25) II KK 265/13.

(26) Por. m.in. Schenck vs. Switzerland (10862/84, 1988); Khan vs. United Kingdom (35394/97, 2000).

Prof. Paweł Laidler – politolog, prawnik, amerykanista; wicedyrektor Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego

Tytuł i lead od redakcji IO