Newsletter

Wszyscy przyjaciele PiS

Redakcja Instytutu, 20.01.2016
Finansowani przez rosyjski bank francuscy nacjonaliści, klakierzy prezydenta Rosji Władimira Putina i współpracownicy Janusza Korwin-Mikkego z nim samym na czele – oni bili brawo premier Beacie Szydło

Specyfika regulaminu Parlamentu Europejskiego jest taka, że podczas debat takich jak we wtorek 19 stycznia 2016 r., wszystkie frakcje polityczne – bez względu na swoją wielkość i realne znaczenie – mają porównywalny czas wystąpień. Z tej okazji zawsze korzystają skrajni politycy, którzy nie wygrywają żadnych głosowań i nie przewodzą żadnym komisjom – ale lubią błysnąć od czasu do czasu w telewizji.

Fotografia: EU Exposed/flickr.com,CC BY 2.0

Nie inaczej było podczas debaty poświęconej Polsce. Dodatkowego smaku nadaje fakt, że część polityków, która w dyskusji poparła rząd PiS-u, to przedstawiciele ugrupowania, o którym wiadomo, że jest finansowane przez… rosyjski bank.

Mowa oczywiście o członkach francuskiego Frontu Narodowego (Front National), skrajnie prawicowego i populistycznego ugrupowania. W debacie głos zabrali Aymeric Chauprade, Nicolas Bay oraz Jean-Luc Schaffhauser.

To barwne postacie. Prasa francuska nazywa Chauprade’a „proputinowcem” i „jednym z aktorów rosyjskiej siatki Marine Le Pen”. Jak pisał w październiku 2015 roku „Nouvel Observateur”, Chauprade ma wśród przyjaciół oligarchę Konstantina Małofiejewa – promotora idei „Wielkiej prawosławnej Rosji” oraz, jak podaje „Financial Times” – głównego sponsora prorosyjskich sił na Krymie .

13 czerwca 2013 r. Chauprade wygłosił w Dumie apel, aby – jak sam wyjaśnił na swoim blogu – „wesprzeć wysiłki Rosji, mające na celu stawić opór chcianemu przez Zachód rozszerzeniu na cały świat praw mniejszości seksualnych”. Z kolei w marcu 2015 r. pojechał na Krym jako obserwator wyborów z ramienia Eurasian Observatory for Democracy and Elections (EODE) – prorosyjskiej organizacji, bazującą na ideach belgijskiego neonazisty Jeana-François Thiriarta.

Najważniejsze jest jednak to, że od kilku miesięcy wiadomo, że działalność Frontu Narodowego jest finansowana przez Rosjan. FN wziął kredyt na 9 milionów euro w Pierwszym Czesko-Rosyjskim Banku. Do rosyjskich źródeł finansowania Frontu Narodowego przyznał się sam skarbnik partii Wallerand de Saint-Just. Tak to tłumaczył: „Od dawna szukaliśmy kredytodawcy, by sfinansować naszą kampanię wyborczą po tym, gdy większość francuskich i europejskich banków kategorycznie odmówiło finansowania członków FN”. Pośrednikiem w załatwieniu tego kredytu był nie kto inny, jak wspomniany już obrońca PiS, europoseł Jean-Luc Schaffhauser. To on zwrócił uwagę FN na rosyjski bank.

Schaffhauser zasłynął również z innych kontrowersyjnych, proputinowskich zachowań. Z własnej inicjatywy pojechał do Donbasu, by obserwować wybory lokalnych władz samozwańczych republik w Doniecku i Ługańsku na początku listopada 2014, autoryzując tym samym antyukraińską politykę Rosji. Schaffhauser sam deklaruje, że jest miłośnikiem Rosji bo – jak wyjaśnia – jego bliskie związki z Rosją oparte są „na idei niepodległej Europy”, a koncept „Zachodu” jest zły.

W listopadzie 2014 r. specjalnymi gośćmi kongresu FN byli dwaj wysokiej rangi politycy rosyjscy: Andriej Isajew, ówczesny wiceprzewodniczący Dumy i Andriej Klimow, wiceprzewodniczący komisji spraw międzynarodowych Rady Federacji Rosyjskiej. Przy tej okazji francuskie media wskazywały też na kontakty Schaffhausera z Aleksandrem Babakowem, radcą Putina ds. współpracy z organizacjami rosyjskimi za granicą.

To nie koniec ciekawostek o nacjonalistycznej frakcji, która we wtorek udzieliła poparcia PiS-owi. Otóż zasiadają w niej też członkowie holenderskiej partii Geerta Wildersa PVV (Partij voor de Vrijheid). Ta partia znana jest z tego, że jej lider w 2013 r. założył antypolski portal, w którym wzywał do składania skarg na Polaków np. za zaśmiecanie terenu lub złe parkowanie. Podsycał w ten sposób antypolskie nastroje w Holandii.

Kolejnym politykiem, który bronił rządu PiS, był niemiecki przeciwnik zjednoczonej Europy Hans-Olaf Henkel z frakcji Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy. Wcześniej był prominentnym członkiem Alternatywy dla Niemiec (AfD), skrajnej, antyeuropejskiej partii przeciwnej umiarkowanej polityce cieszącej się popularnością Angeli Merkel. Domaga się między innymi powrotu do marki niemieckiej, co zniszczyłoby europejską gospodarkę.

Media niemieckie informowały (powołując się na informacje od tajnych służb niemieckich), że podobnie jak partie FN i Jobbik, również AfD mogło dostawać wsparcie finansowe ze Wschodu w zamian za propagandę antyunijną. Rosjanie mieli finansować AfD złotem. Szefostwo Alternatywy zaprzeczało tym doniesieniom. Jednak dziwnym zbiegiem okoliczności publikacje tej partii często mają prorosyjski wydźwięk, co raczej potwierdzałoby tezę niemieckich mediów. Politycy AfD byli również wielokrotnie zapraszani do rosyjskiej ambasady w Niemczech.

Innym obrońcą rządu premier Beaty Szydło był we wtorek Czech Petr Mach z frakcji Europa Wolności i Demokracji Bezpośredniej (EFDD). To polityk, który otwarcie wzywa do wystąpienia Czech z Unii Europejskiej, a członkostwo w UE określa jako ograniczające wolności obywateli. Angażował się w kampaniach przeciwko Traktatowi Lizbońskiemu, negocjowanemu przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Warto dodać, że rządu PiS w trakcie debaty o Polsce w Parlamencie Europejskim bronili także nadwiślańscy europosłowie z partii KORWIN: Robert Iwaszkiewicz i sam Janusz Korwin-Mikke oraz Michał Marusik z Kongresu Nowej Prawicy.

Przedstawiać Korwin-Mikkego nie trzeba, ale warto przypomnieć, że był autorem pogardliwych wypowiedzi o kobietach, paraolimpijczykach, mniejszościach narodowych i seksualnych. To on określił śmierć ks. Jerzego Popiełuszki mianem „wypadku przy pracy”. Na forum Parlamentu Europejskiego mówił, że „wrogowie są nie w Moskwie, lecz w meczetach”. We wtorek natomiast głośno domagał się „zniszczenia Unii Europejskiej”.

Opr. redakcja Instytutu Obywatelskiego