Newsletter

Nowe perspektywy współpracy

Przemysław Filar, 09.10.2015
Ustawa metropolitalna to narzędzie, które ułatwi codzienne życie mieszkańcom i polepszy współpracę samorządów

Od wielu lat mówi się o potrzebie poprawy samorządu. Szczególnie głośne dyskusje toczyły się na temat aglomeracji – powstały nawet różne koncepcje ustaw. Jednak za każdym razem pojawiały się trudności. Po pierwsze, te merytoryczne: jakie obszary tematyczne zawrzeć w projekcie? Po drugie, polityczne: niektóre partie bały się, że ich siła tkwi w prowincji. I po trzecie, dotyczące lokalnych uwarunkowań. (Przykładowo, problemy Trójmiasta są inne niż GOP).

Wrocław. Autor: Klearchos Kapoutsis, flickr.com, CC BY 2.0

Patologie zamiast współpracy

Na ten narastający problem zwrócono uwagę w Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030, czy Krajowej Polityce Miejskiej. Okazało się, że często wyzwania stojące przed dużymi miastami da się rozwiązać jedynie przy uwzględnieniu ich przedmieść. Tymczasem bywa, niestety, że przedmieścia „żerują” na metropolii. Dzieje się tak choćby poprzez blokowanie rozwoju komunikacji zbiorowej. W efekcie pogarsza się jakość życia w mieście, a jego mieszkańcy wyprowadzają się jeszcze dalej. Przedmieścia prowadzą dumpingową politykę, oferując tanie, ale nieuzbrojone grunty. Generują koszty dla miasta, które musi utrzymywać szkoły. Do miejskich szkół uczęszczają dzieci rodziców, nie płacących w tym mieście podatków.

Ale jest i tak, że to samorządowcy z przedmieść nie mają innego wyjścia, jak prowadzić bardziej agresywną politykę. Ich nowi mieszkańcy nie chcą się zameldować i płacić podatków.

Taka patologiczna sytuacja prowadzić mogła nawet do sytuacji znanej z Detroit. Amerykańskie miasto upadło dlatego, że wyprowadzili się z niego mieszkańcy i przemysł. Straciło więc źródło dochodów. Tymczasem usług publicznych, takich jak chociażby komunikacja zbiorowa, nie da rady sfinansować wyłącznie z opłat użytkowników. Dlatego też trzeba wręcz zmusić niektórych do partycypacji w kosztach lub stworzyć odpowiedni system zachęt.

Na przeszkodzie współpracy samorządów często staje polityka. Wystarczy, że jakaś miejscowość zachowa się wedle modelu NIMBY (ang. Not In My Back Yard, „nie w moim ogródku”). I, przykładowo, zablokuje budowę obwodnicy. Szansą na przełamanie impasu byłoby rozwiązanie pozwalające zmusić taki samorząd do współpracy. Inne okoliczne gminy miałyby prawo go przegłosować.

Nowa ustawa

Okazją do zmiany niekorzystnej sytuacji jest nowa ustawa metropolitalna, która może objąć aglomeracje od 500 tysięcy mieszkańców. W ten sposób nowe prawo omija problem wyboru miast. Wcześniej wielokrotnie dyskutowano, które miasta zasługują na miano i status metropolii. Są przecież i takie obszary, gdzie nie ma wielkich ośrodków miejskich, a mimo to właśnie współpraca średnich i mniejszych miast wyszłaby im na rękę.

Gdańsk. Autor: Stephanie Holland, flickr.com, CC BY-SA 2.0

Gdańsk. Autor: Stephanie Holland, flickr.com, CC BY-SA 2.0

 

W myśl zapisów ustawy wystarczy połowa gmin i 70 proc. miast na prawach powiatu, aby objąć nią dany obszar. Wówczas na mocy rozporządzenia rządu nowo powstały związek otrzyma 5 proc. wpływów z PIT. Jednocześnie „udziałowcy”, czyli samorządy, wniosą dodatkowo 4 proc. PIT. Pozwoli to sfinansować kosztowne usługi, takie jak transport aglomeracyjny, gospodarka odpadami czy zarządzanie drogami.

Aby współpraca układała się pomyślnie, niezbędne są odpowiednie ramy prawno-organizacyjne, czyli władze i plany. Pierwsze to 15-osobowe zgromadzenie związku metropolitalnego. W jego skład wejdą delegaci z gmin i powiatów związku – po dwóch z każdej jednostki samorządu terytorialnego. Drugie zaś to studium metropolitalne – dokument wyznaczający kształt urbanistyczny obszaru, z którym mają być spójne plany niższego rzędu. Pozwoli to wyeliminować typowe dziś konflikty o przebieg obwodnic.

Kompleksowe rozwiązanie

Ustawa metropolitalna to ogromny sukces. Do tej pory mieliśmy tylko ułomne rozwiązania, jak np. Zintegrowane Inwestycje Terytorialne, wykorzystujące fundusze europejskie. Jednak trudności samorządów wiążą się przede wszystkim z utrzymaniem usług.

Dla przykładu, w okolicach Wrocławia niemal każda gmina inaczej rozwiązuje kwestię autobusów. Mamy więc współpracę z MPK Wrocław, spółki własne, prywatne. Nieraz brakuje też jakichkolwiek rozwiązań. Nowe prawo pozwoli wreszcie na stworzenie wspólnego biletu, który dzięki efektowi skali może być relatywnie niedrogi. A co najważniejsze, powstanie jednolity system komunikacji zbiorowej.

To właśnie spójne rozwiązania, takie jak ustawa metropolitalna, są tym, czego zazdrościmy sąsiadom zza Odry. Dziś pozostaje wdrożyć nowe przepisy.

*Przemysław Filar – prezes i założyciel Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia

Sfinansowane przez Komitet Wyborczy Platforma Obywatelska RP.