Newsletter

Fakty o płacach

Michał Brzeziński, 16.09.2015
Jak rosły dochody Polaków w ostatnim piętnastoleciu

W ostatnich miesiącach wielu komentatorów gospodarczych wyraziło opinię, że płace w Polsce są zbyt niskie. Krytykowali więc polski kapitalizm, powątpiewali w sukces transformacji gospodarki i formułowali różne zalecenia, które mogłyby podwyższyć płace.

Fot. Alan O'Rourke, flickr.com, CC BY 2.0

Zdziwienie budzą tu dwie kwestie. Po pierwsze, zogniskowanie dyskusji o standardzie życia Polaków wokół płac, a nie wokół bardziej adekwatnej miary dobrobytu materialnego, jaką jest dochód do dyspozycji. Obejmuje on płace oraz inne dochody z pracy, dochody z kapitału i własności, transfery między gospodarstwami domowymi oraz wszystkie transfery społeczne uzyskane przez osobę lub gospodarstwo domowe (włączając emerytury, renty, pomoc społeczną itd.). Miara ta daje z pewnością pełniejszy obraz korzyści ekonomicznych przypadających każdej osobie niż same płace. Płace, wykorzystywane jako element takiego wskaźnika makroekonomicznego jak udział płac w PKB, mogą myląco sugerować spadek dobrobytu. Wskaźnik taki nie będzie bowiem pokazywał faktycznych korzyści pochodzących z pracy, jeżeli nie uwzględnia dochodów osób samozatrudnionych, w tym samozatrudnionych w rolnictwie, oraz osób, które zostały zmuszone do samozatrudnienia.

Druga kwestia, która budzi wątpliwości, to częste posługiwanie się absolutnym terminem „niskie”, bez odniesienia wyników polskich do wyników innych krajów. W ujęciu absolutnym płace czy dochody mogą być zbyt niskie w odniesieniu do potrzeb bądź pragnień nawet na poziomie znacznie przekraczającym poziomy w bogatych krajach. Bardziej poprawnym podejściem wydaje się porównanie tempa wzrostu płac czy dochodów w Polsce i w innych krajach. Dzięki temu można porównać się z krajami, w których dobrobyt materialny rośnie najszybciej – i z tymi, w których ten wzrost jest najwolniejszy. W ten sposób unikniemy pułapki odnoszenia się do idealnego, ale być może niemożliwego do osiągnięcia, tempa wzrostu dobrobytu.

Jakich miar użyć

Z tej perspektywy ciekawe wydaje się porównanie zmian w czasie dochodów do dyspozycji w Polsce i w innych krajach. Dostępne dane o dochodach do dyspozycji, które są porównywalne w skali międzynarodowej, pochodzą z dwóch źródeł: makroekonomicznych rachunków narodowych (dostarczających m.in. danych o PKB) oraz reprezentatywnych badań ankietowych. Z punktu widzenia oceny dobrobytu materialnego mieszkańców danego kraju pierwsze z tych źródeł ma tę wadę, że pozwala jedynie na porównanie średniego dochodu do dyspozycji. Średni dochód nie informuje zaś wprost o tym, jak rośnie dochód przeciętnej osoby, dochód większości osób w danym społeczeństwie albo jak zmienia się dochód najbiedniejszych. Poza tym, średni dochód może być mylącą informacją o dobrobycie całego społeczeństwa, gdyż może rosnąć znacząco w wyniku dużego wzrostu dochodów niewielkiej liczby osób o najwyższych dochodach.

Do oceny poprawy dobrobytu przeciętnej osoby lub osób w najgorszej sytuacji dochodowej należy użyć takich miar jak mediana dochodu i wysokość pierwszego decyla rozkładu dochodów. Mediana dochodu do dyspozycji informuje nas o wysokości dochodu, który dzieli populację na połowę: 50% osiąga co najwyżej medianę, 50% osiąga medianę lub wyższe dochody. Z kolei pierwszy decyl informuje nas o sytuacji osób najbiedniejszych – to wysokość dochodu osiągana przez najlepiej uposażonych spośród 10% osiągających najniższe dochody. Informacje o medianie i pierwszym decylu są dostępne jedynie na podstawie badań ankietowych. Najbardziej wiarygodnymi źródłami porównywalnych międzynarodowo danych ankietowych o dochodach są Eurostat (na poziomie europejskim) oraz archiwum LIS (na poziomie średniozamożnych i zamożnych krajów z całego świata). Źródła te są wykorzystane w poniższej analizie.

Rysunek 1. Średnia, mediana i pierwszy decyl dochodu do dyspozycji w Polsce i w wybranych krajach Unii Europejskiej według parytetu siły nabywczej w roku 2013 (wartości dla Polski równe są 1)

Źródło: obliczenia własne na podstawie danych Eurostatu.  Uwaga: kraje uporządkowane według wysokości średniego dochodu

Źródło: obliczenia własne na podstawie danych Eurostatu.
Uwaga: kraje uporządkowane według wysokości średniego dochodu

Między Polską a Zachodem

Rysunek 1 pokazuje wielkości średniej, mediany i pierwszego decyla dochodu do dyspozycji dla Polski i wybranych krajów UE w roku 2013. Przedstawione wielkości uwzględniają parytet siły nabywczej, co oznacza, że różnice w poziomie cen między krajami zostały wyeliminowane. Wyniki pokazują, że mediana dochodu do dyspozycji w Polsce jest nieco ponad dwukrotnie niższa niż w najzamożniejszych krajach Unii. Z drugiej strony, najbiedniejsze kraje (Bułgaria i Rumunia) mają medianę dochodu do dyspozycji niższą w granicach 40-60% w porównaniu do Polski. Inna rzecz zwracająca uwagę na rysunku 1 to fakt, iż w wielu krajach zamożniejszych od Polski (Austria, Francja, Szwecja, Dania) pierwszy decyl dochodu do dyspozycji jest wyższy aż około dwuipółkrotnie w stosunku do pierwszego decyla w Polsce. Fakt, że mediana dochodu w tych krajach jest tylko nieco ponad dwukrotnie wyższa niż w Polsce, oznacza, że dystans pomiędzy osobami biednymi a osobami o medianowych czy przeciętnych dochodach jest w tych krajach mniejszy niż w Polsce. Większa równość między biednymi a średnio zarabiającymi występuje w Czechach, z kolei w Hiszpanii, Grecji, krajach bałtyckich, Bułgarii i Rumunii panuje pod tym względem mniejsza równość niż w Polsce.

Dysproporcje dochodowe pomiędzy Polską a Europą Zachodnią widoczne na rysunku 1 mają źródło w wielowiekowym zacofaniu oraz peryferyjności Polski. Najbardziej istotne pytanie w tym kontekście brzmi: jak szybko dysproporcje te są zmniejszane, czyli jak szybko rosną nasze dochody w porównaniu do dochodów mieszkańców innych krajów? Na to pytanie odpowiada rysunek 2. W okresie 1999-2013 zarówno średnia, jak i mediana oraz pierwszy decyl dochodu do dyspozycji wzrosły w Polsce wyraźnie. Wzrost ten odbywał się głównie w okresie 2004-2010. Średni dochód wzrósł o 42%, mediana o 39%, a pierwszy decyl o 36%. Oznacza to, że nierówność pomiędzy najbiedniejszymi a osobami osiągającymi średnie dochody w pewnym stopniu wzrosła.
Rysunek 2. Zmiany średniej, mediany i pierwszego decyla realnego (skorygowanego o zmiany cen) dochodu do dyspozycji w Polsce i w wybranych krajach w okresie 1999-2013 (zmiany procentowe w odniesieniu do poziomu z roku 1999 lub późniejszego)

Źródło: obliczenia własne na podstawie danych LIS (http://www.lisdatacenter.org/).  Uwaga: linie w kolorze szarym przedstawiają zmiany dla następujących krajów: Australia, Austria, Belgia, Kanada, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Grecja, Irlandia, Izrael, Włochy, Luxemburg, Holandia, Norwegia, Hiszpania, Szwecja, Wielka Brytania, Słowenia, Słowacja.

Źródło: obliczenia własne na podstawie danych LIS (http://www.lisdatacenter.org/).
Uwaga: linie w kolorze szarym przedstawiają zmiany dla następujących krajów: Australia, Austria, Belgia, Kanada, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Grecja, Irlandia, Izrael, Włochy, Luxemburg, Holandia, Norwegia, Hiszpania, Szwecja, Wielka Brytania, Słowenia, Słowacja.

 

Na uwagę zasługuje również fakt, że w okresie 1999-2004 dochody połowy Polaków (mediana) nieznacznie spadły (o 2%), podczas gdy sytuacja najbiedniejszych (pierwszy decyl) pogorszyła się wyraźniej (spadek o 8%). Szybki wzrost w latach 2004-2010 podnosił jednak mocno dochody zarówno najbiedniejszych, jak i osiągających średnie dochody. Warto również zauważyć, że wzrost dochodów Polaków w ostatnim piętnastoleciu należał do najszybszych w grupie krajów, dla których dysponujemy porównywalnymi danymi. W szczególności wzrost dochodów, w tym dochodów najbiedniejszych, był w Polsce wyraźnie szybszy niż na Węgrzech i nieco szybszy niż w Czechach.

Jeszcze lepiej wypada porównanie Polski z Niemcami i USA, które w tym okresie zanotowały stagnację średnich dochodów, a nawet spadek w przypadku dochodów osób najbiedniejszych. Rysunek 2 pokazuje także, że Estonia osiągnęła w okresie 1999-2007 wyraźnie szybszy wzrost dochodów niż kraje pozostałe. Kraj ten jednak doświadczył dużego załamania w okresie ostatniego kryzysu gospodarczego (od roku 2008). Z tej perspektywy wolniejsze, ale stabilniejsze tempo wzrostu dochodów w Polsce wydaje się stosunkowo atrakcyjną alternatywą.

Raczej sukces

Średnie tempo wzrostu mediany dochodu do dyspozycji w okresie 1999-2013 wyniosło w Polsce 2,3%. Porównawszy to osiągnięcie do Niemiec, które w pierwszej dekadzie XXI wieku odnotowały stagnację medianowego dochodu, możemy stwierdzić, że gdyby tendencje te utrzymały się, to doścignięcie Niemiec (podwojenie mediany) mogłoby nastąpić po około 32 latach. Z perspektywy bieżącej sytuacji, okres ten wydaje się stosunkowo długi. W dodatku trudno oczekiwać, by dochody w Niemczech pozostały w stanie stagnacji przez następne trzy dekady. Jeżeli więc dochody Niemców będą rosły, na doścignięcie ich będziemy potrzebowali jeszcze więcej czasu lub szybszego wzrostu. Wydaje się więc, że tempo naszej konwergencji (doganiania) nie jest zbyt szybkie.

Biorąc pod uwagę osiągnięcia innych krajów europejskich (rysunek 2), wydaje się, że znacząco szybsze doganianie krajów bogatych jest obecnie mało możliwe. Należy zatem uznać, że wzrost dochodów w Polsce w ostatnim piętnastoleciu jest raczej sukcesem, zwłaszcza w porównaniu do osiągnięć w tym względzie innych krajów.

Ta pozytywna konkluzja nie oznacza jednak, że nie należy rozważać reform w polityce społeczno-gospodarczej, które mogłyby przyspieszyć tempo doganiania przez Polskę krajów bogatych. Nasz relatywny sukces w bogaceniu się nie oznacza również, że nie występują w Polsce takie problemy jak umiarkowanie wysoka nierówność dochodowa czy spora liczba nisko opłacanych pracowników. Według OECD niskie płace – mniej, niż 2/3 mediany – w roku 2013 otrzymywało w Polsce prawie 23% pracowników, podczas gdy średnia dla krajów OECD wynosiła tylko 17%.

Te problemy nie powinny jednak przesłaniać faktu, że dochody większości Polaków, w tym najbiedniejszych, rosły w minionym piętnastoleciu szybciej niż w większości krajów, z którymi możemy się porównywać.

*Michał Brzeziński – adiunkt na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego

Sfinansowane przez Komitet Wyborczy Platforma Obywatelska RP