Newsletter

Czas na zmiany w polskim samorządzie

Przemysław Filar, Łukasz Maślanka, 27.05.2015
O rozwiązaniach, które mogą sprawić, że samorząd lokalny w Polsce będzie działał lepiej

W 2015 r. będziemy obchodzić ważną rocznicę związaną z polskim samorządem terytorialnym. Mija bowiem 25 lat od przyjęcia przez Sejm ustawy o samorządzie terytorialnym, która po dekadach komunizmu przywróciła realny wymiar samorządości w Polsce. Teraz naszedł czas, by odpowiedzieć sobie na pytania: co zmienić w samorządzie, by lepiej przystawał do zmieniających się potrzeb obywateli? I jak naprawić jego największe wady?

Fot. Wikimedia, Aotearoa

Nie wszystko w samorządzie działa, jak należy

Nie da się ukryć, że są w polskim samorządzie problemy, które narastają od lat.  Najwyższa pora, by je rozwiązać. Jeden z największych to wyrastanie w samorządzie silnych liderów i związanych z nimi ugrupowań, co kończy się tak, że powstają coraz głębsze powiązania polityczne oraz personalne. To problem, z którym Polska samorządowa boryka się od dawna. Zakłóca on zdrową konkurencję, utrudnia pracę w samorządzie np. społecznikom, szkodzi interesom obywateli i psuje lokalną demokrację.

Mający mocną pozycję wójtowie, burmistrzowie czy prezydenci często dają swoim zwolennikom pracę np. w urzędzie, czy też w miejskich spółkach lub instytucjach. Zdarza się też zbyt często, że finansowane z pieniędzy gmin albo miast lokalne gazety zajmują się głównie promowaniem władzy i krytykowaniem opozycji. Sądzimy, że wielu z Państwa bez większych problemów wskaże znane sobie gminy czy powiaty, gdzie scena polityczna wygląda właśnie tak, jak to opisaliśmy wyżej.

Problem ten staje się głębszy, gdy burmistrzowie tworzą własne komitety w wyborach do rad powiatowych i zdobywają władzę także w powiecie. Wtedy poszerzają sferę swoich wpływów, a dla radnych i mediów niezależnych zostaje jeszcze mniej pola do działania.

Tutaj dochodzimy do drugiej poważnej wady samorządu, czyli słabnącej pozycji radnych.  To kłopot zwłaszcza w małych gminach, gdzie można zdobyć bardzo dużą władzę. W obecnych realiach samorządu to prezydenci i burmistrzowie mają silną pozycję, a radni zbyt często orientują się na to, by znaleźć się w drużynie przywódców. I stają się rzecznikami obozu władzy zamiast stawać po stronie obywateli.

W takich warunkach zaczyna brakować miejsca na rzetelną debatę publiczną, a obywateli trudno zachęcić do pracy na rzecz społeczności lokalnych. Bo ich pomysły często odbijają się od muru niechęci urzędników. Bywa również, że lokalni włodarze inwestują sporo pieniędzy w duże, wizerunkowe projekty, przez co brakuje środków na inwestycje małe, ale ważne, np. dla mieszkańców osiedli na peryferiach.

Ostatnie lata pozwoliły też dostrzec inny kolejny słaby punkt samorządu. To wyborcza sztuczka, która polega na tym, że kandydat startuje np. i na prezydenta miasta, i do sejmiku wojewódzkiego lub rady powiatu. Taki manewr jest stosowany coraz częściej, ale korzystają na nim tylko silni liderzy. Za to obywatele często są wprowadzani w błąd.

Znamy silne strony, teraz czas usunąć usterki

Problemy, które wskazaliśmy wyżej, nie znikną same z siebie. Dlatego uważamy, że zmiany w samorządzie są konieczne. Bez nich ryzykujemy, że energia obywatelska do pracy na rzecz lokalnej społeczności będzie zanikać, a przecież bez niej znika sens samorządności.

Zmiany w samorządzie terytorialnym w Polsce są już przygotowywane. Pracuje nad tym m.in. Kancelaria Prezydenta oraz rząd, a w Sejmie analizę prawa, na którym opiera się działalność samorządu, prowadzi podkomisja kierowana przez posła PO Marka Łapińskiego. Z jego inicjatywy w lutym br. odbyło się spotkanie we Wrocławiu, w którym udział wzięli naukowcy, urbaniści i działacze ruchów miejskich.

Niektóre pomysły zgłoszone podczas spotkania przełożyły się na działania legislacyjne. Sejmowa podkomisja zleciła wykonanie ekspertyz prawnych w sprawach poruszonych podczas wrocławskiej debaty. W toku dalszych prac podkomisji powstaną rekomendacje dla reform, nad którymi będą mogli pracować posłowie w kolejnej kadencji Sejmu.

Jak naprawić polski samorząd?

To właśnie na pomysłach dotyczących m.in. sposobu wybierania radnych, burmistrzów czy prezydentów chcielibyśmy się skupić w tym tekście. Sądzimy bowiem, że najlepsze efekty mogą przynieść te zmiany w samorządzie, które przyczynią się do wzmocnienia głosu obywateli. Takie, które przeniosą więcej politycznej mocy na radnych. Wreszcie takie, które uczynią samorząd bardziej odpornym na powstawanie lokalnych frakcji.

Przez ostatnie lata samorządy pokazały, że potrafią realizować inwestycje zakrojone nawet na dużą skalę, by podnosić jakość życia w gminach i miastach. W strukturach samorządów pojawiło się też wielu dobrze wykształconych, kompetentnych działaczy oraz pracowników. Teraz czas na to, by wykorzystać rosnącą świadomość obywateli i oczekiwania, że ich gminy, powiaty, miasta i regiony będą miejscami urządzonymi według najlepszych współczesnych standardów. I przede wszystkim takimi, gdzie toczy się poważna, otwarta debata publiczna, w której urzędnicy oraz burmistrzowie czy prezydenci są otwarci na głos strony społecznej. Praktyka poprzednich lat dowodzi bowiem, że wysłuchanie głosu obywateli poprawia jakość podejmowanych decyzji i zapewnia im szerokie poparcie społeczne.

Wybory wymyślone na nowo

Jak to wszystko osiągnąć? Sądzimy, że bez reform się nie obędzie. Ich kierunek precyzyjnie wyznaczyła podkomisja sejmowa. Zamówiła ona m.in. ekspertyzę prawną, która ma wykazać, jakie są możliwości wprowadzenia zmian w kodeksie wyborczym samorządu tak, aby zmienić obecne zasady wyboru zarówno prezydentów czy burmistrzów, jak i radnych. To może być zmiana kluczowa, która nieco „przewietrzy” samorząd. I stworzy w nim więcej miejsca dla spraw obywateli, uwalniając je  spod politycznych układów.

Rozważana jest taka reforma, która wydłuży czas trwania kadencji prezydentów czy burmistrzów do sześciu lat. Wprowadzenie limitu kadencji wymaga zaś analiz zgodności takiej propozycji z Konstytucją. Wiadomo jednak, że od dłuższego czasu pojawiają się głosy wskazujące na to, że liczbę kadencji należy ograniczyć wzorem rozwiązań stosowanych np. w limicie kadencji dla sprawowania urzędu Prezydenta RP. Wiele przykładów dowodzi, że jest to rozsądny pomysł.

Dodatkowo, wybory prezydentów i burmistrzów odbywałyby się w innym terminie niż wybory do rad gminnych, miejskich i powiatowych oraz do sejmików wojewódzkich. Analizę prawną tego typu rozwiązania również zamówiła sejmowa podkomisja ds. ustroju samorządu. Integralną częścią tej reformy byłyby też zmiany regulujące pracę radnych. Ich kadencja również zostałaby wydłużona do sześciu lat, ale po trzech latach wybierano by na nowo połowę składu rady.

Kandydat na prezydenta do sejmiku nie wystartuje

Podkomisja sejmowa sprawdza też, czy prawo pozwala zakazać wyborczej sztuczki, czyli startu jednocześnie w wyborach prezydenta miasta i w wyborach np. do sejmiku wojewódzkiego. Taka zmiana może sprawić, że wybory samorządowe staną się bardziej przejrzyste. Dziś zbyt często zdarza się, że wyborcy, widząc na liście wyborczej do sejmiku nazwisko cenionego, popularnego polityka, oddają na niego swój głos. I po wyborach nie mogą się nadziwić, że ten sam polityk został prezydentem miasta, a mandatu radnego sejmiku się zrzekł. Takie rozwiązanie jest zgodne z literą prawa, ale nie bardzo pasuje do ducha demokracji. Dlatego warto rozważyć, czy zdrowie polskiego samorządu nie wymaga, by tej sztuczki zakazać.

Radny silny, a nie układny

Warto też rozważyć wzmocnienie pozycji radnych, dając im dodatkowe środki finansowe na zamawianie m.in. ekspertyz prawnych – tak, jak to jest pomyślane w przypadku parlamentarzystów. Radni bowiem nie mają za sobą takich sztabów, jak np. posłowie. Zdrowa konkurencja sprawia, że jakość stanowionego prawa się podnosi, dlatego także opozycja powinna mieć możliwość zlecania analiz i ekspertyz. Dziś, gdy rada miasta jest po stronie prezydenta, ciężko przygotować alternatywne rozwiązania. Dużo dobrego robią organizacje pozarządowe i think tanki, jednak wzmocnienie biura rady miejskiej przez odpolitycznienie oraz nadanie radnym większej podmiotowości poprawi debatę publiczną.

Radny nie popracuje w spółce gminy, gmina nie wyda gazety

Sprawdzenia zgodności z Konstytucją wymagają też pomysły, w myśl których nie byłoby już możliwe zatrudnianie radnych w instytucjach i spółkach prawa handlowego należących do gmin. Podkomisja analizuje też prawne możliwości ograniczenia tych działań wydawniczych jednostek samorządu terytorialnego, które mają charakter promocyjny, a często otwarcie polityczny, a nie informacyjny i obiektywny.

Więcej informacji publicznej, więcej nowoczesnych technologii w samorządzie

Jednocześnie warto rozważyć takie zmiany w ustawie o informacji publicznej, aby rozszerzyć możliwość dostępu do niej. Umieszczenie w internecie i „podanie ich” w sposób spełniający określone wymogi techniczne, jak np. te o przestępczości albo o planach zagospodarowania przestrzennego, pozwoli na stworzenie zewnętrznych aplikacji, które będą w wygodny sposób prezentowały je mieszkańcom, pomagając m.in. w podjęciu decyzji o wybraniu dzielnicy, w której kupimy mieszkanie.

Dziś bardzo często zdarza się, że zdobycie danych o miejscowych planach przestrzennych jest niewygodne nawet, gdy szukamy ich poprzez laptopa. Trudno więc liczyć, że użytkownik zechce wybrać drogę przez technologiczną mękę i szperać po stronie internetowej instytucji samorządu w poszukiwaniu ważnych dla niego danych na swoim smartfonie.

Samorządy często pozwalają też śledzić obrady rad gminnych w internecie. Ale o ile można zainstalować stosowne wtyczki do transmitowania obrazu w przeglądarce na laptopie czy komputerze stacjonarnym, to już na smartfonach i tabletach niektóre formaty używane do transmisji obrazu nie zawsze działają. A to tylko niektóre z przykładów technologicznych luk w dostępie do danych publicznych, której zapełnieniem samorządy powinny się zajmować bardziej aktywnie niż obecnie.

Nowe technologie mogą też otworzyć samorząd na informacje przekazywane bezpośrednio przez mieszkańców. Często zdarza się, że np. lokalna straż miejska ma konto na Twitterze, ale zaalarmowana np. o autach zaparkowanych w sposób niezgodny z przepisami nie udziela odpowiedzi, milcząc jak zaklęta. Dlaczego więc nie stworzyć aplikacji, z której informacje trafiałyby bezpośrednio do dyspozytora straży miejskiej wysyłającego patrole? Albo aplikacji, która pozwoli zrobić zdjęcie dziury w drodze i wysłać je bezpośrednio do instytucji zarządzającej siecią drogową w gminie, powiecie czy województwie? Wystarczy porównać komercyjne rozwiązania, jakie dostępne są choćby w USA. Nie bójmy się szukania rozwiązań nieszablonowych.

Zróbmy sobie prezent na urodziny samorządu!

Uważamy, że nakreślone powyżej zmiany mogłyby tchnąć w polski samorząd nowego ducha. Doświadczenia ostatnich lat uczą, że Polacy chcą i potrafią angażować się w sprawy swoich społeczności lokalnych. Są świadomi, że od ich zainteresowania zależą losy konkretnych inwestycji i projektów. Rozumieją coraz lepiej, że dzięki swojej aktywności mają wpływ na wygląd miast. Na przykład na to, czy władze miasta więcej uwagi przykładają np. do rozbudowy ulic pod kątem ruchu samochodowego zamiast do rozwijania transportu zbiorowego.

Sądzimy więc, że reformując samorząd należy uwzględnić ten podstawowy czynnik i wzmocnić rolę radnych, a jednocześnie tworzyć nowe mechanizmy dla mieszkańców chcących wpływać na kształt gmin, miast i województw. Takie rozwiązania będą świetnym prezentem dla obywateli z okazji 25. urodzin samorządu lokalnego w Polsce.

*Przemysław Filar – prezes i założyciel Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia
*Łukasz Maślanka – członek zarządu Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia, asystent posła PO Marka Łapińskiego