Newsletter

Jak budować przyszłość miast poprzemysłowych?

Magdalena Kubecka, 14.04.2015
O przyszłości miasta poprzemysłowego warto pomyśleć w momencie, kiedy przemysł jeszcze funkcjonuje

O przyszłości miasta poprzemysłowego warto pomyśleć w momencie, kiedy przemysł jeszcze funkcjonuje, a perspektywa restrukturyzacji odnosi się do kilku kolejnych lat

CC-BY-SA-3.0 Unported. Autor: Beninho Riobó

Dyskusje o konsekwencjach zamykania zakładów przemysłowych dotyczą zazwyczaj gospodarki i rynku pracy, czyli kwestii w tym kontekście najbardziej oczywistych i prawdopodobnie najbardziej dotkliwych dla miasta oraz jego mieszkańców. Razem z przemysłem z miast znikają jednak nie tylko miejsca pracy. Znika także ważny element budujący lokalną tożsamość. Jeśli więc restrukturyzacja jest nieunikniona, należy poszukiwać sposobów, by przebiegała z jak najmniejszą szkodą dla miasta oraz by jak najlepiej przygotować ludzi do radzenia sobie w nowej rzeczywistości.

Gdy plan wsparcia dla miasta poprzemysłowego – proponowany przez rząd, samorząd, podmiot prywatny czy zespół ekspertów – skupia się jedynie na tym, w jaki sposób ratować sytuację ekonomiczną, z perspektywy społecznej nie może się w pełni powieść. Konieczne jest myślenie o zachowaniu ciągłości w kształtowaniu tożsamości lokalnej, z uwzględnieniem historii, tradycji i lokalnego kontekstu. Konieczne jest także planowanie i wprowadzanie zmian na długo przed samym momentem likwidacji zakładów przemysłowych.

Tożsamość miejsca opiera się na jego osobliwym charakterze oraz cechach, które wyróżniają je spośród innych, nadając mu wyjątkowość. Na tożsamość składają się między innymi takie czynniki jak poczucie bycia częścią społeczności, przypisanie do terytorium, świadomość dziedzictwa kulturowego, rozumienie znaczeń symboli, stosunek do historii lokalnej. Tożsamość określana jest przez ludzi, pozwala mieszkańcom identyfikować się z miejscem i przypisuje mu znaczenia symboliczne. W przypadku mieszkańców miasta poprzemysłowego zależy ona w dużej mierze od tego, w jaki sposób zagospodarowano i wykorzystano industrialne dziedzictwo.

Z nierozwiązanym od ponad dwudziestu lat problemem funkcjonowania w cieniu kopalnianej przeszłości próbuje zmierzyć się Wałbrzych. Ostatnie dwie dekady doprowadziły miasto do niezwykle trudnej ekonomicznie i społecznie sytuacji. Restrukturyzację rozpoczętą w 1990 roku przeprowadzono gwałtowanie i nie wdrożono sensownego planu, który uchroniłby miasto przed niepożądanymi następstwami tego procesu. A tożsamość miasta z pewnością wiąże się z kopalniami węgla kamiennego, których początki sięgają być może już XVI wieku.

Od dwudziestu lat trudno znaleźć dobry pomysł na zagospodarowanie pozostałości po okresie prosperity górnictwa i poradzenie sobie z następstwami jego likwidacji. W krajobraz miasta do dziś wpisane są szyby pokopalniane. W centrum stoi budynek popularnego niegdyś kina „Górnik”, obecnie pusty, zlikwidowany wraz z Górniczym Domem Kultury. Natomiast sportowy klub Górnik Wałbrzych, po okresie świetności w latach 80., kilka lat temu awansował do II ligi. Jego stadion ma być modernizowany.

Pod koniec 2014 roku otwarto Starą Kopalnię – wielotematyczne i wielofunkcyjne, ogromne centrum kulturalno-społeczne, w którym pomieścić się mają między innymi miejskie instytucje, organizacje pozarządowe, Muzeum Techniki i Przemysłu, placówki edukacji, rozrywki, restauracje. Zachowano starą tkankę i układ budynków dawnego kopalnianego kompleksu „Julia” i dobudowano dodatkowe elementy. Ten gigantyczny (w sensie skali, nakładów i oczekiwań) projekt to jedno z najpoważniejszych przedsięwzięć rewitalizacyjnych terenów poprzemysłowych w kraju. Optymizmem napawa fakt, że obiekt powstaje równolegle do innych inwestycji i reform w mieście oraz że nad jego rozwojem pracuje wiele kompetentnych i otwartych na nowe rozwiązania osób.

To dobry przykład twórczego wykorzystywania pozostałości po wielkim przemyśle. Nie chodzi wszak o konserwowanie za wszelką cenę wcześniejszych funkcji konkretnego miejsca, tylko o tworzenie nowego przeznaczenia w oparciu o to, co działo się kiedyś. Stara Kopalnia ma ogromny potencjał odbudowywania tożsamości miejsca, czynienia go atrakcyjnym, inicjowania ważnych procesów społecznych i kulturowych. Tylko że po upływie tak długiego czasu jest to zadanie bardzo trudne.

Istotne dla poprzemysłowego miasta mogą okazać się pytania o to, jak kształtować gospodarkę i jak wspierać przedsiębiorczość, ale także o to, co zrobić z postindustrialną infrastrukturą, w jaki sposób zastąpić rolę zakładu przemysłowego jako kreatora lokalnych wydarzeń, mecenasa sportu czy kultury. I jak poradzić sobie ze znikającym znaczeniem symbolicznym, wizerunkowych, promocyjnym kopalni czy fabryki.

Kiedy odpowiedzi na te pytania poszukuje się dopiero w trakcie lub po zakończeniu likwidacji przemysłu, wiele ścieżek i potencjalnych rozwiązań jest już zamkniętych.

Czy można zrobić to inaczej? Co się stanie, jeśli odwrócona zostanie kolejność zdarzeń i o przyszłości miasta poprzemysłowego pomyśli się w momencie, kiedy przemysł jeszcze funkcjonuje, a perspektywa restrukturyzacji odniesie się do kilku kolejnych lat?

Takie działanie podjęła w zeszłym roku Pracownia Miejska, przeprowadzając foresight dla Konina. Jest to metoda badania, a ściślej biorąc – kształtowania i planowania przyszłości konkretnego miejsca czy sektora. Analizując lokalną sytuację, ogólne trendy w różnych dziedzinach, potencjały regionu, zasięgając opinii ekspertów z różnych dziedzin, przedstawicieli samorządu i mieszkańców, wyznacza się kierunki rozwoju miasta w perspektywie trzydziestu lat. Posługiwanie się konkretnymi narzędziami badawczo-prognostycznymi pozwala stwierdzić, w jaki sposób innowacje (i jakie) mogą przyczynić się do rozwijania miasta i polepszania sytuacji jego mieszkańców. Konin zaczyna i wkrótce inne miasta w Polsce będą się mogły od niego uczyć.

Ponieważ każda radykalna zmiana – a taka następuje, gdy przemysł nagle przestaje pełnić w mieście ważną rolę – jest wyzwaniem dla miasta, należy wybiegać wyobraźnią i działaniami w przyszłość; myśleć o konsekwencjach podejmowanych decyzji z wyprzedzeniem, patrzeć na zmiany jako na rozciągnięte w czasie procesy i podejmować próby neutralizowania negatywnych skutków. Potrzebne do tego narzędzia już istnieją.

*Magdalena Kubecka – badaczka i animatorka kultury, autorka projektów społeczno-kulturalnych. Zajmuje się tematem średnich miast, pisze doktorat o rozwoju kultury
w średnich miastach. Prowadzi bloga Miejski Instytut. Członkini zespołu DNA Miasta.