Newsletter

In vitro bez kontrowersji

Michał Zieliński, 09.04.2015
Poziom akceptacji in vitro jest obecnie najwyższy w historii

Poziom akceptacji in vitro jest obecnie najwyższy w historii

Zabiegi zapłodnienia pozaustrojowego są przeprowadzane w Polsce już od prawie 30 lat. W trakcie obecnej kadencji parlamentu toczyła się debata nad uregulowaniem prawnym in vitro. Większość sił politycznych przygotowała własne projekty ustaw dotyczących tej skomplikowanej materii.

Wspierani przez Kościół katolicki konserwatywni posłowie robili wiele, by przedłużyć dyskusję w nieskończoność. Mnożyli wątpliwości wokół in vitro i grzęźli w legislacyjnych szczegółach. Różnice zdań wydawały się na tyle fundamentalne, że zbudowanie sejmowej większości dla jednego projektu uznawano za nierealne. Jednak wiele wskazuje na to, że debata nad zapłodnieniem pozaustrojowym zmierza do końca.

I że rozstrzygnięcie ustawowe jeszcze podczas trwającej kadencji parlamentu wydaje się przesądzone.

Pozorna symetria

Kwestia in vitro wzbudza gorące emocje wśród polityków z prawej strony sceny politycznej. Ich głos jest na tyle donośny, że można ulec fałszywemu wrażeniu symetrii sił między zwolennikami i przeciwnikami przeprowadzania zabiegów zapłodnienia poza organizmem kobiety.

Tymczasem stosunek polskiego społeczeństwa do in vitro jest od wielu lat jednoznacznie pozytywny, co znajduje odzwierciedlenie w wielu badaniach socjologicznych. Centrum Badania Opinii Społecznej pyta ankietowanych o stosunek do tej kwestii od 1995 roku. Przez minione dwie dekady entuzjaści stosowania metody in vitro zdecydowanie przeważają nad sceptykami.

Według ostatniego, kompleksowego pomiaru CBOS z 2012 roku za dostępnością in vitro dla par małżeńskich, które mają problemy z uzyskaniem potomstwa, opowiada się miażdżąca większość Polaków – 79 proc. Odsetek zwolenników in vitro szybko i wyraźnie wzrasta: jeszcze na początku rządów koalicji PO-PSL (2008) wynosił on 60 proc. W ciągu czterech lat zauważalnie zmalała grupa przeciwników tej techniki objawowego leczenia niepłodności – z 26 proc. w 2008 r. do zaledwie 16 proc. w 2012 roku.

Dostępność metody in vitro dla niepłodnych par nie budzi więc większych kontrowersji. Stąd w listopadzie 2014 roku CBOS zapytał respondentów już nie o poparcie dla dostępności zapłodnienia pozaustrojowego, ale o etyczną ocenę korzystania z tej metody. Według 79 proc. Polaków nie ma nic niewłaściwego w sytuacji, gdy małżeństwo starające się bezskutecznie o dziecko, zgłasza się na zabieg in vitro.

Ostatnie pytanie o in vitro pojawiło się w sondażach CBOS w lutym bieżącego roku w ankiecie dotyczącej oczekiwanych zmian w nauczaniu Kościoła katolickiego. Okazało się, że 79 proc. Polaków oczekuje, że Kościół zezwoli wiernym na korzystanie z tej metody. Innymi słowy, odsetek Polaków popierających dostępność in vitro dla par małżeńskich, pozytywnie oceniających in vitro w kategoriach etycznych, a także domagających się ze strony Kościoła katolickiego zgody na korzystanie z zapłodnienia pozaustrojowego jest dokładnie taki sam i wynosi 79 proc. Choć więc temperatura sporu politycznego i nadreprezentacja głosów krytycznych o in vitro w mediach może sugerować równowagę sił, rzeczywisty podział społeczeństwa na zwolenników i przeciwników zapłodnienia pozaustrojowego daje tym pierwszym zdecydowaną przewagę.

wykres 1a

Nie tylko dla małżeństw

Co więcej, Polacy popierają szeroki dostęp do procedury zapłodnienia pozaustrojowego. W przeciwieństwie do sporej grupy tradycjonalistycznych polityków nie chcą go ograniczać do małżeństw.

Aż 60 proc. ankietowanych opowiada się za możliwością korzystania z in vitro także przez pary żyjące w związkach nieformalnych. Co trzeci Polak chciałby przyznać prawo do tych zabiegów wyłącznie związkom małżeńskim. Więcej kontrowersji budzi kwestia dostępności zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego dla samotnych kobiet, choć i w tej sprawie więcej Polaków jest za (48 proc.) niż przeciw (41 proc.).

Gdyby o dostępie do techniki in vitro decydował demos, z takiego sposobu zapłodnienia mogłyby korzystać nie tylko pary małżeńskie i nieformalne, lecz także Polki niemające męża ani stałego partnera. Podobnie jak w przypadku cieszącej się społecznym poparciem konwencji antyprzemocowej, również stosunek do in vitro dowodzi, że klasa polityczna jest zdecydowanie bardziej konserwatywna niż ogół obywateli.

Podział według partii

Największą aprobatę dla dostępności zapłodnienia pozaustrojowego CBOS zanotował wśród najmłodszych, mieszkańców miast, Polaków z wykształceniem średnim i wyższym, pozytywnie oceniających własną sytuację materialną. Akceptacja in vitro wyraźnie koreluje z deklarowaną orientacją polityczną i sympatiami partyjnymi.

Najbardziej liberalne podejście w analizowanej materii mają lewicowi i centrowi wyborcy, deklarujący poparcie dla Platformy Obywatelskiej i Sojuszu Lewicy Demokratycznej (ponad 90 proc. zwolenników in vitro).

Najbardziej krytyczny stosunek do zapłodnienia pozaustrojowego odnotowano  zaś wśród osób o poglądach prawicowych i sympatyzujących z Prawem i Sprawiedliwością. Należy jednak podkreślić, że nawet w tych grupach więcej osób popiera dostępność procedury niż jej się sprzeciwia. Jedyną wyróżnioną przez CBOS grupą społeczno-demograficzną, w której przeważa odrzucenie in vitro, są najbardziej religijni ankietowani – praktykujący kilka razy w tygodniu.

Za in vitro i refundacją

W świetle badań opinii publicznej Polacy nie tylko popierają dostępność in vitro dla par małżeńskich, nieformalnych czy samotnych kobiet. Deklarują też, że sami skorzystaliby z takiej metody wspomagania rozrodu, gdyby mieli problem z uzyskaniem potomstwa (2/3 respondentów). Około 1/4 dorosłych obywateli z góry wyklucza sięgnięcie po zapłodnienia pozaustrojowe.

Również w tej materii poglądy Polaków z biegiem czasu się liberalizują. Przed dziesięcioma laty gotowość osobistego skorzystania z zabiegu „w szkle” zgłaszała połowa obywateli. Pozytywny stosunek do in vitro sprawia, że większość Polaków z niechęcią odnosi się do lekarzy, którzy próbują uchylać się od przeprowadzania zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego.

Prawie 60 proc. obywateli uważa, że lekarz nie powinien mieć możliwości odmowy wykonania in vitro w ramach tzw. klauzuli sumienia. Tylko 1/4 Polaków przyznaje medykom prawo do kierowania się własnym sumieniem w tej sprawie. Konsekwencją powszechnej aprobaty dla stosowania technik wspomaganego rozrodu jest też oczekiwanie, że państwo będzie takie zabiegi refundować w całości (43 proc.) lub chociaż częściowo (36 proc.). Jedynie co dziesiąty ankietowany uważa, że koszty in vitro powinny w całości pokrywać pary zainteresowane uzyskaniem potomstwa.

Liczba zarodków

W polskiej debacie wokół in vitro największe kontrowersje wywołuje kwestia tworzenia nadliczbowych zarodków. Prawdopodobnie właśnie ten problem miała na myśli Rada Episkopatu Polski do spraw Rodziny, nazywając in vitro „wyrafinowaną aborcją”.

Skojarzenia zapłodnienia pozaustrojowego z aborcją dokonał także prezes PiS Jarosław Kaczyński, czy słyszący we śnie „krzyk zarodków” Jarosław Gowin. Tymczasem większość Polaków również w tej sprawie wykazuje dużo bardziej pragmatyczne podejście niż politycy, przedkładając efektywność metody nad zastrzeżenia natury etycznej. Aż 58 proc. ankietowanych opowiada się za tworzeniem podczas zapłodnienia in vitro dodatkowych zarodków, nawet jeśli część zarodków nigdy się nie rozwinie. Przeciwnych takiemu rozwiązaniu jest dwukrotnie mniej Polaków – 29 proc.

wykres 2

Stosunek do tworzenia nadliczbowych zarodków odtwarza po raz kolejny fundamentalny podział polskiej sceny politycznej. Na przeciwstawnych biegunach odnajdujemy wyborców PO (największe poparcie dla tworzenia zapasowych zarodków – 71 proc.) oraz sympatyków PiS (najwięcej przeciwników tworzenia większej liczby zarodków – 51 proc.).

Między tymi biegunami znajdują się elektoraty SLD i PSL – temu pierwszemu zdecydowanie bliżej do PO, temu drugiemu zaś do PiS. Podobna dychotomia (PO-SLD vs. PIS-PSL) obserwowana jest w przypadku innych kwestii światopoglądowych, będących przedmiotem badań opinii publicznej, takich jak klauzula sumienia, związki partnerskie czy dostępność bez recepty tabletek antykoncepcyjnych „dzień po”.

Czas uregulować in vitro

Społeczna aprobata dla in vitro znajduje odzwierciedlenie w poparciu dla prawnego uregulowania kwestii zapłodnienia pozaustrojowego. W lutowym sondażu Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych dla dziennika „Rzeczpospolita” za uchwaleniem ustawy regulującej kwestie in vitro opowiedziało się 62 proc. ankietowanych (przeciw – 20 proc.). Nieco inaczej sformułowano pytanie w marcowym sondażu Millward Brown dla TVN. W badaniu tym 71 proc. Polaków wyraziło poparcie dla podpisania przez prezydenta ustawy o in vitro (19 proc. przeciwników).

Niezależnie od sposobu zadania pytania przez ośrodki demoskopijne, oczekiwanie prawnej regulacji procedury in vitro jest kilkukrotnie większe niż zgłaszany sprzeciw.

wykres 3a

„Aborcja”, „cywilizacja śmierci”, „niegodziwość” czy użyte podczas świąt wielkanocnych przez jednego z biskupów porównanie in vitro do sterylizacji, to tylko niektóre z całego arsenału określeń, którymi przeciwnicy zapłodnienia pozaustrojowego starają się zmienić nastawienie Polaków do tej procedury. Zaskakiwać mogą pomysły największej partii opozycyjnej, która postuluje wprowadzenie pięcioletniego zakazu wykonywania zawodu dla lekarzy przeprowadzających zabiegi in vitro.

Wydaje się, że część polityków i katolickiego duchowieństwa nie może pogodzić z tym, że zdecydowana większość społeczeństwa pozytywnie ocenia procedurę wspomaganego rozrodu. W toczącej się od lat dyskusji obywatele mieli okazję zaznajomić się zarówno z argumentami zwolenników, jak i przeciwników zapłodnienia pozaustrojowego. W opinii społecznej zwiększenie szans na urodzenie dziecka jest wartością nadrzędną wobec troski o rozwój wszystkich zarodków.

Zastrzeżenia etyczne wysuwane wobec tej metody nie przekonują Polaków: poziom akceptacji in vitro jest obecnie najwyższy w historii.

*Michał Zieliński – analityk w Instytucie Obywatelskim. Obszary jego zainteresowań to: badania opinii publicznej, zachowania wyborcze, systemy polityczne państw wysokorozwiniętych

Prof. Waldemar Kuczyński Polacy są za in vitro
Dr hab. Magdalena Radkowska-Walkowicz In vitro: między skrajnościami
Bartłomiej Sienkiewicz Przeciw „czystym”