Newsletter

Ukraina – mimo wszystko pomagać

Łukasz Jasina, 12.03.2015
Ukrainie musimy pomagać bez względu na to, czy reformy są tam wdrażane, czy też jest to proces powolny

Ukrainie musimy pomagać bez względu na to, czy reformy są tam wdrażane, czy też jest to proces powolny

CC-BY-SA-3.0. Autor: Mstyslav Chernov

Temat pomocy  dla Ukrainy nie dla wszystkich jest, niestety, prosty i jednoznaczny. Wielu polskich analityków i publicystów wysuwa argumenty w rodzaju: „po co pomagać Ukrainie? Przecież sami jesteśmy biedni. To nam należy się pomoc!”.

Jeśli nie my, to kto?

Argumenty statystyczne z pozoru są nieubłagane: Polska jest w tej chwili krajem znacznie od Ukrainy bogatszym. Do tego zakres oferowanej przez Polskę pomocy (skądinąd dobrze pomyślanej) to stosunkowo niewielki fragment naszego budżetu. Te racje nie powstrzymają jednak „wiedzących lepiej” i „wsłuchujących się w głos ludzi” przed stwierdzeniem, że pomagając innym okrada się zwykłych Polaków.

Skoro w Polsce mamy problem z przekonaniem obywateli do pomagania Ukrainie, to co mają powiedzieć ci, którzy próbują zrobić to w Niemczech, Francji czy w Austrii? Realizm polityczny, pamięć o panującej przed rewolucją na Ukrainie korupcji i podobny do polskiego negatywny stosunek do udzielania pomocy komukolwiek motywowany tym, że Unia dopiero wychodzi z kryzysu wydają się być istotnymi trudnościami.

Przedłużające się działania wojenne w Donbasie i relatywna niestabilność polityczna kraju uniemożliwiają (taka jest przynajmniej nieformalna, choć czasem i oficjalna narracja znaczących ukraińskich polityków) przeprowadzenie kolejnych reform. Pakiet takowych jest spory – samorządowa, pełen zestaw gospodarczych czy modyfikacja systemu prawnego. Zupełnie jakbyśmy patrzyli na przegląd polskich dokonań modernizacyjnych pierwszych piętnastu lat niepodległości.

Nacisk na reformy

Wiktor Janukowycz mógł przejść do historii i przeprowadzić zmiany. Nie zdecydował się na to i zmiotła go rewolucja. Teraz wszelkie trudności przypadły w udziale jego następcom.

Ukrainie musimy pomagać bez względu na to, czy reformy są tam wdrażane, czy też jest to proces powolny. Pozostawienie tego państwa samemu sobie jest dla społeczności zachodniej większym ryzykiem, niż naciągnięcie ortodoksyjnych zasad. Winniśmy wywierać nacisk na tamtejszy rząd, by proces reform przyspieszył, ale nie powinno być to dla nas warunkiem „tak albo nie”.

Wiele z aspektów ukraińskiej gospodarki i życia wewnętrznego notuje wzrost. Pomagać możemy projektom związanym ze społeczeństwem obywatelskim, samorządami, infrastrukturą czy walką z korupcją. A jak będzie? Przekonamy się wkrótce. Ukraińcy muszą jednak zrozumieć, że Europa ich potrzebuje.

Ukraina a MFW

Paradoksalnie najtrudniejszy odcinek współpracy pomiędzy Ukrainą a międzynarodową społecznością prezentuje się – jak do tej pory – najlepiej. Do rozmów między Ukrainą a Międzynarodowym Funduszem Walutowym doszło już po ukonstytuowaniu się rządu premiera Arsenija Jaceniuka. Marzec i kwiecień 2014 r. poświęcono na dialog między nowymi władzami, a kierownictwem MFW. Już wtedy Ukraina otrzymała pierwsze środki finansowe, dzięki którym w dużej mierze nie nastąpił krach gospodarki państwa.

W ślad za Międzynarodowym Funduszem Walutowym pospieszyły ze swoimi pakietami pomocowymi Unia Europejska i jej pojedyncze kraje członkowskie. Nie jest to wprawdzie jeszcze nowy „Plan Marshalla”, ale jednak to już coś. Istnienie tej pomocy dowodzi, że Ukraina nie jest pozostawiona sama, i że w zamian za dokonanie prozachodniego wyboru spotyka ją nie tylko kara, ale i nagroda. Takie traktowanie może stanowić dobry przykład dla Armenii lub Białorusi.

Najnowsza oferta MFW idzie znacznie dalej. Ukraina może otrzymać od kierowanej przez Christine Lagarde instytucji blisko siedemnaście i pół miliarda euro – oczywiście pod bardzo określonymi warunkami.

Kijów będzie zmuszony do przeprowadzenia głębokich reform w sektorze bankowym i energetycznym, a także do zajęcia się najważniejszym z problemów współczesnej Ukrainy – korupcją. Uzgodniony pakiet działań obejmuje także optymalizację i redukcję wydatków publicznych, zwiększenie wydatków na inwestycje do wysokości 3 procent ukraińskiego PKB, zmniejszenie liczby urzędników państwowych, przygotowania do reformy emerytalnej i rozwiązanie kwestii tzw. „rent specjalnych”.

Reformy te są warunkiem znanym już wcześniej i ustalonym w lutym, gdy ukraiński rząd zatwierdził porozumienie o średnioterminowej współpracy z MFW.

Uzyskanie tego rodzaju pomocy wzmocni niemalże natychmiastowo ukraińską gospodarkę. Przede wszystkim wzrośnie jej wiarygodność w oczach inwestorów zagranicznych. Bądź co bądź wewnętrzne zasady MFW nie pozwalają na udzielanie pożyczek kredytobiorcy, który ich potencjalnie nie spłaci. Christine Lagarde obdarzy więc ukraińskie władze zaufaniem, którego im do tej pory brakowało.

Krótkoterminowym efektem decyzji będzie też zapewne powstrzymanie upadku ukraińskiej waluty. Kurs hrywny wobec złotego, euro czy dolara spadł w sposób znaczący – według niektórych źródeł – najmocniej od piętnastu lat. Stabilizacja ma nastąpić do roku 2016.

Udana realizacja ustaleń z lutego i marca może otworzyć przed Ukrainą szansę na dostęp do zwyczajowego pakietu pomocy finansowej w perspektywie najbliższych czterech lat. Pakiet taki to sumy rzędu czterdziestu miliardów dolarów. Pierwsza transza pomocy trafi być może na Ukrainę do końca marca i będzie zużyta na obsługę zadłużenia zagranicznego i zwiększenie rezerw złota w banku państwowym.

Tyle teorii. W praktyce Ukrainie wcale nie muszą udać się reformy. W kraju trwa wojna, a wielu polityków w Radzie Najwyższej ostrych decyzji nie poprze. Ale rozwiązanie tego problemu to już nie sprawa finansistów, którzy w tym momencie robią swoje, ale polityków. Jeśli nie przekonają ukraińskiego społeczeństwa i samych siebie, wówczas gospodarka na Ukrainie się zawali. A dla całej Europy to wydarzenie równie straszne, jak analizowana przez media na wszelkie sposoby możliwość wybuchu wojny.

*dr Łukasz Jasina – historyk i publicysta, ekspert ds. wschodnich, szef działu wschodniego tygodnika internetowego „Kultura Liberalna”

Śródtytuły od redakcji IO