Newsletter

Nie tylko tożsamość

Maciej Kowalewski, 12.02.2015
Szczecin jest miastem bardziej otwartym i przyjaznym niż był 10 czy 20 lat temu

Szczecin jest miastem bardziej otwartym i przyjaznym niż był 10 czy 20 lat temu

Prezydent Szczecina Piotr Krzystek po wygranych wyborach lokalnych ma bardzo wygodną sytuację braku silnej opozycji. W zasadzie wszystkie partie, które mają swoich radnych, znalazły się w rządzącej koalicji. Platforma Obywatelska jest jedyną siłą opozycyjną, ale ponieważ skupia się bardziej na rządzeniu regionem, nie odgrywa w mieście znaczącej roli (po części to także wina słabych miejskich struktur PO).

***

Ruchy miejskie w Szczecinie jak dotąd nie liczą się na lokalnej scenie politycznej. Z kilku powodów. Po pierwsze, aktywność obywatelska szczecinian przejawia się raczej w sferze kultury niż polityki. Po drugie, istniejące organizacje aktywistów są w Szczecinie niewielkie i działają niezależnie od siebie, a czasami nawet wbrew sobie. Brak poziomych porozumień czy szerokiej koalicji na wzór Gdańska Obywatelskiego spowodował rozproszenie głosów w wyborach lokalnych. Dla większości obywatelskich komitetów start w wyborach był pierwszym momentem wspólnej pracy na rzecz miasta. Co prawda, w wyborach do rady miasta wszystkie ugrupowanie bezpartyjne zdobyły łącznie ponad 30%, ale 20% zdobyło ugrupowanie rządzącego prezydenta, reklamujące się jako „bezpartyjni”. W takiej sytuacji jedyną sensowną opozycją pozostaje prasa lokalna i nieliczni zapaleńcy, punktujący poczynania rządzącej koalicji.

Upadek szczecińskiej stoczni w plebiscycie „Gazety Wyborczej” został przez mieszkańców uznany za wydarzenie ostatniego 25-lecia. Idealizowanie Szczecina jako dobrze prosperującego ośrodka portowego, „miasta morskiego” (chociaż od morza dzieli nas spora odległość), powoduje, że mimo upływu 5 lat od upadku stoczni, trudno władzom stworzyć nową, spójną wizję gospodarczego rozwoju miasta. Powstałą po przemyśle stoczniowym lukę próbuje się wypełnić chaotycznym wsparciem dla sektora usług i branży BPO, czyli outsourcingu procesów biznesowych. Powstają wprawdzie nowe powierzchnie biurowe, ale blisko 20% z nich jest pustych – pod tym względem Szczecin jest prawdziwym krajowym rekordzistą.

***

Mimo prób, nie udało się także uczynić z miasta ośrodka innowacyjnej gospodarki. W Szczecinie, podobnie jak w innych miastach, poprawia się stan infrastruktury, przy czym wiele inwestycji realizowanych jest bez przemyślanego planu (jak np. budowa szybkiego tramwaju, wokół którego pojawiło się wiele kontrowersji związanych z tempem inwestycji, niewłaściwym rozplanowaniem przystanków, nieprawnym wyburzaniem zabytków itd.). Trudno zresztą mówić o zrównoważonym rozwoju miejskich inwestycji, skoro w tym roku zadłużenie miasta przekroczy miliard złotych.

Wyzwań stojących przez Szczecinem jest bardzo wiele i część z nich to problemy dotykające także inne miasta w Polsce. Najpoważniejsze z nich dotyczą kwestii demograficznej: depopulacji i starzenia się miasta. O ile liczba mieszkańców zmniejsza się zgodnie z prognozami sprzed 5 lat, o tyle udział ludności w wieku poprodukcyjnym zwiększa się w szybszym tempie. Miasto starzeje się, a dostępność form rehabilitacji społecznej i zdrowotnej (zwłaszcza w środowisku lokalnym) nie poprawia się. W Szczecinie raczej nikt poważnie nie myśli o „srebrnej gospodarce”, skoro nawet liczba propozycji spędzania „czasu dla siebie” dla osób starszych jest niewystarczająca – nieliczne oferty organizacji pozarządowych, takie jak Uniwersytet Trzeciego Wieku, docierają głównie do lepiej wykształconych osób starszych. Póki co, nie widać żadnej spójnej polityki społecznej w tej sprawie. Dowodem na to są – także przypominające sytuację wielu innych miast w Polsce – błędy w polityce oświatowej i kłopoty z miejscami w żłobkach.

***

Kolejnym ważnym problemem jest niedokończona rewitalizacja zdegradowanych kwartałów Śródmieścia, Turzyna i dzielnic północnych. Mimo że w Szczecinie nie istnieje problem reprywatyzacji nieruchomości (co zwykle utrudnia rewitalizację i w ogóle gospodarkę mieniem komunalnym w miastach takich jak Warszawa, Łódź czy Kraków), to wciąż brakuje determinacji i spójnej polityki w tym zakresie. I podobnie jak w wielu innych miastach polskich, rewitalizację rozumie się najczęściej jako przeprowadzanie punktowych renowacji fasad i wysiedlanie mieszkańców. Tylko w samych wyznaczonych w Lokalnym Programie rewitalizacji kwartałach śródmiejskich, składających się w olbrzymiej części z XIX-wiecznych kamienic niemieckich, mieszka blisko 50 tysięcy osób. Odnowa miejska jest najważniejszym wyzwaniem obecnych i kolejnych władz miasta.

Na pewno z listy priorytetowych problemów do rozwiązania zniknęła kwestia tożsamości miasta. Publiczne dyskusje nad wizerunkiem Szczecina i debaty temu poświęcone odbywają się coraz rzadziej. Okres odkrywania niemieckiej przeszłości już na nami, teraz czeka na odkrycie przez szczecinian okres powojenny, który był do tej pory słabo obecny w tożsamości miasta. Spektakularny proces powojennego osadnictwa na „Dzikim Zachodzie”, udział szczecinian w wydarzeniach przełomowych, które doprowadziły do zwycięstwa Solidarności – czekają jeszcze na oswojenie i przepracowanie. A przede wszystkim – w opinii samych szczecinian – na zauważenie przez innych mieszkańców Polski. Przy okazji uroczystości rocznicowych ciągle pobrzmiewa żal, że szczeciński Grudzień ‘70 jako przykład unikalnego buntu miejskiego, przeradzającego się w samoorganizujące się instytucje miejskie (strajkujący zapewniali np. dystrybucję chleba w mieście), nie przebił się do powszechnej świadomości Polaków.

***

Wzrastające zainteresowanie historią Szczecina po 1945 roku nie oznacza, że niemiecka przeszłość miasta nas nie interesuje. Oznacza raczej, że przestała ona budzić większe emocje – podobnie jak niemieckie sąsiedztwo, które stało się czymś naturalnym. Osiedlanie się Polaków tuż za granicą, ich udział we władzach lokalnych, w lokalnym biznesie itp. powoduje normalizację. Oczywiście dopóki głosy niemieckich neonazistów (uruchamiane głównie przy okazji wyborów lokalnych w Niemczech) nie są zbyt wyraźnie słyszalne.

Mimo że skłonność szczecinian do narzekania i krytycyzmu jest wręcz przysłowiowa, to Szczecin jest z pewnością miastem bardziej otwartym i przyjaznym niż był 10 czy 20 lat temu. O stanie miejskiej kultury i przedsiębiorczości mieszkańców można mówić niemal w samych superlatywach. Bilety do nowej, pięknej siedziby filharmonii są wyprzedane na klika kolejnych miesięcy. Nawet jeśli bardzo wysoki odsetek istniejących i nowo powstających podmiotów gospodarczych w stosunku do liczby ludności wynika z przeobrażeń rynku pracy i nacisków pracodawców, to i tak Szczecin jest pod tym względem w czołówce wśród miast o podobnej liczbie ludności.

***

Pozytywnym kierunkiem zmian jest też zacieśnianie związków z całym regionem i dotyczy to gospodarki, ale także nauki. Szczecińskie uczelnie znacznie częściej obsługują studentów z województwa niż z samego Szczecina, widać także coraz częstsze poszukiwania tożsamości regionalnej. Szczecinianie odkrywają swoje województwo, także jako miejsce wypoczynku.  Dzieje się tak też dlatego, że Szczecin po 1989 roku nie stał się istotnym biegunem wzrostu, co spowodowało, że nie ma aż takiej przepaści między stolicą a resztą miast województwa. Jest natomiast problem dużego zróżnicowania problemów ekonomicznych i społecznych wewnątrz Zachodniopomorskiego. Póki co, Szczecin nie jest w stanie zbyt wiele zaoferować wolniej rozwijającym się obszarom województwa.

*dr Maciej Kowalewski – socjolog, adiunkt w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Szczecińskiego. Badacz i komentator kwestii miejskich