Newsletter

Trzy miesiące do wyborów

Michał Zieliński, 30.01.2015
Czy będzie druga tura?

Na nieco ponad trzy miesiące przed wyborami prezydenckimi zdecydowanym faworytem jest Bronisław Komorowski. Według wszystkich styczniowych sondaży do wyłonienia głowy państwa wystarczyłaby tylko jedna tura.

Pałac Prezydencki w Warszawie. Autor: Xlm

W przyszłym tygodniu marszałek Sejmu Radosław Sikorski wyznaczy termin wyborów głowy państwa i oficjalnie rozpocznie się kampania prezydencka. Z sygnalizowanych przez Państwową Komisję Wyborczą możliwości – 3, 10 i 17 maja – za najbardziej prawdopodobny dzień elekcji uznaje się 10 maja.

Na niewiele ponad sto dni przed wyborami liderem wyścigu prezydenckiego pozostaje Bronisław Komorowski. We wszystkich styczniowych pomiarach preferencji prezydenckich liderem jest urzędujący szef państwa. Co ważne według wszystkich pięciu sondaży (Millward Brown dla TVN, TNS Polska dla TVP, IBRiS dla „Do Rzeczy”, GFK Polonia oraz zrealizowany bez zlecenia TNS Polska) Komorowski wygrałby już w I turze.

Obecny prezydent w styczniu mógł liczyć na 52-65 proc. głosów i to w sytuacji, gdy sondaże uwzględniają różny odsetek wyborców niezdecydowanych. Na kandydata największej partii opozycyjnej – Andrzeja Dudę – chce głosować 12-25 proc. wyborców. Trzecia w rankingach jest kandydatka SLD Magdalena Ogórek (4-6 proc.). Lider nowopowstałej partii KORWiN może liczyć na 3 proc. głosów, a Janusz Palikot cieszy się poparciem 1-2 proc. Polaków.

 
1
Sondażowe różnice w poparciu dla dwóch najważniejszych pretendentów do prezydentury są więc znaczące i tylko częściowo tłumaczyć je można odmiennym odsetkiem niezdecydowanych (od 4 do 24 proc. Polaków). Miejmy nadzieję że w miarę zbliżania się terminu wyborów „rozjazd” między ośrodkami demoskopijnymi będzie maleć. Co ciekawe, wyniki pozostałych kandydatów – Ogórek, Korwina i Palikota – już teraz są niemal identyczne we wszystkich sondażach, a różnice dotyczą tylko poparcia dla Komorowskiego i Dudy oraz odsetka niewiedzących, na kogo głosować.

Różnice między badaniami niespecjalnie maleją, gdy przeliczymy sondaże na postać „bez wyborców niezdecydowanych”. Wśród Polaków, którzy wybierają się na wybory i już teraz wiedzą, na kogo chcą oddać głos, poparcie dla Komorowskiego zawiera się w przedziale 62-71 proc. (średnia 66 proc.), a więc bardzo wyraźnie ponad progiem połowy głosów, co oznacza zwycięstwo już w I turze. Duda może w takim wariancie liczyć na 16-28 proc. (średnia 21 proc.).

 
2
Niezależnie więc od wariantu prezentowania wyników sondaży – z uwzględnieniem wyborców niezdecydowanych lub bez nich – po pierwsze, przewaga Komorowskiego nad Dudą w pierwszym miesiącu 2015 roku jest wprost miażdżąca. Po drugie, według wszystkich ośrodków demoskopijnych wybory zakończyłyby się już w I turze.

Ciekawie wypada porównanie społecznego poparcia dla partii i popularności ich kandydatów na prezydenta. Ponieważ wszystkie sondażownie realizują jednocześnie pomiary sympatii partyjnych, łatwo sprawdzić, który polityk cieszy się większym, a który mniejszym uznaniem niż popierająca go formacja.

I tak o ile poparcie dla PO i PiS było w styczniu wyrównane, a Platforma wyprzedzała partię Kaczyńskiego o przeciętnie o 2 pkt proc. (39 do 37 proc. wśród wyborców zdecydowanych), o tyle różnica pomiędzy kandydatami prezydenckimi obu partii jest kolosalna. Wynosi aż 45 pkt proc. (66 do 21 wśród wyborców zdecydowanych). Innymi słowy:

- Bronisława Komorowskiego (66 proc.) popiera znacznie więcej Polaków niż partię z której się wywodzi (39 proc.).

- Andrzej Duda (21 proc.) z kolei mobilizuje na razie ledwie ponad połowę sympatyków PiS 37 proc.).

- Ten sam problem, co Duda, ma kandydatka SLD. Średnie poparcie dla Magdaleny Ogórek (6 proc.) wynosiło w styczniu przeciętnie 60 proc. sondażowego wyniku SLD (10 proc.).

Zdaniem większości komentatorów i analityków, wraz z rozwojem kampanii prezydenckiej notowania urzędującej głowy państwa będą spadać, a pozostałych kandydatów rosnąć. W tym kontekście podaje się przykład Aleksandra Kwaśniewskiego, który faktycznie rozpoczynał kampanię z poparciem 60-70 proc. Polaków, a wybory wygrał z wynikiem 54 proc.

W świetle pierwszych sondaży, w których prezydent może liczyć na ok. 2/3 głosów zdecydowanych wyborców, Komorowski ma całkiem realne szanse, by wyczyn poprzednika z lewicy powtórzyć.