Newsletter

Po wyborach w Grecji

Michał Zieliński, 06.02.2015
Wyniki przedterminowych wyborów parlamentarnych w Grecji świadczą o rosnącym zmęczeniu społeczeństwa

Greckie ośrodki badania opinii publicznej stanęły na wysokości zadania. Wszystkie przedwyborcze sondaże poparcia dla partii wskazywały, że zwycięzcą elekcji parlamentarnej 25 stycznia zostanie SYRIZA.

CC BY-SA 3.0. Autor: Dafalias

Różnice między pomiarami dotyczyły tylko projektowanej skali wygranej populistów. Przeciętnie sondaże dawały Koalicji Radykalnej Lewicy przewagę 6 pkt proc. nad rządzącą Nową Demokracją, podczas gdy w niedzielnym głosowaniu różnica ta wyniosła 8,5 pkt proc.

Różnice między średnią sondaży a rzeczywistym wynikiem dla większości partii wyniosły mniej niż 1 pkt proc. Przykładowo SYRIZA miała według badań przedwyborczych otrzymać 35,6 proc. głosów. W wyborach partia zdobyła 36,3 proc., a więc różnica wyniosła zaledwie 0,7 pkt proc.

Większą rozbieżność można zaobserwować w przypadku rezultatu Nowej Demokracji, która okazała się przeszacowana o 2 pkt proc. Najpewniej na samym finiszu kampanii część wyborców partii rządzącej przerzuciła swoje głosy na rozłamowców z Nowej Demokracji – Niezależnych Greków, którzy uzyskali nieco lepszy wynik, niż przewidywały sondaże.

WYKRES1

Pierwsze exit poll zaprezentowane podczas wieczoru wyborczego dawały SYRIZIE nadzieję na samodzielne rządy. Ostatecznie jednak partia Tsiprasa, na którą zagłosowało prawie 600 tys. Greków więcej niż w poprzednich wyborach, otarła się o próg większości bezwzględnej, zdobywając 149 mandatów w 300-osobowym greckim parlamencie.

Koalicja Radykalnej Lewicy podwoiła zatem swój stan posiadania w Izbie Deputowanych, w której dotąd miała 71 przedstawicieli. Partia dotychczasowego premiera Samarasa będzie mieć 76 posłów – o ponad 50 mniej niż w poprzednim parlamencie.

O prawdziwej katastrofie można mówić w przypadku koalicjanta Nowej Demokracji – centrolewicowego PASOK. Rządząca w latach 1981-90 i 1993 – 2004 formacja uplasowała się nieznacznie ponad 3-proc. progiem wyborczym i będzie mieć najmniej deputowanych w swojej historii – 13.

WYKRES2

Jak się wydaje to właśnie Panhelleński Ruch Socjalistyczny (PASOK) zapłacił największą cenę za realizowaną od lat politykę oszczędności i cięć budżetowych narzuconą Grecji przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Komisję Europejską i Europejski Bank Centralny. Jego rozczarowanych wyborców przejęła bez większego trudu SYRIZA, podczas gdy konserwatyści po 2,5 roku od poprzednich wyborów uzyskali wynik tylko nieznacznie gorszy.

SYRIZA była na tyle skuteczna w zagospodarowywaniu społecznego niezadowolenia, że dwie najbardziej skrajne formacje na greckiej scenie politycznej – komuniści i nacjonaliści – nie odnotowały znaczącego wzrostu poparcia i zatrzymały się na dotychczasowym poziomie 5-6 proc. głosów. W sytuacji gdy połowa obecnego klubu parlamentarnego Złotego Świtu – w tym lider – przebywa w areszcie z zarzutami udziału w organizacji przestępczej, jest to dla wielu europejskich stolic jedyna dobra informacja, jaka napłynęła z Grecji 25 stycznia.

Choć lider SYRIZY w swoim pierwszym powyborczym przemówieniu sugerował, że zainteresowany jest „kooperacją” w parlamencie, a nie koalicją rządową, już dzień po elekcji doszło do zawarcia dość egzotycznego porozumienia „skrajnie lewicowej” formacji z… Niezależnymi Grekami. Tę prawicową partię (w Parlamencie Europejskim przedstawiciel Niezależnych Greków należy do tej samej frakcji, co Prawo i Sprawiedliwość) z SYRIZĄ łączy niewątpliwie populizm i sprzeciw wobec dotychczasowej polityki oszczędnościowej, który stanie się zapewne owocną platformą współpracy dwóch ugrupowań w parlamencie (łącznie 162 z 300 mandatów).

Nie wiadomo natomiast, co Tsipras sądzi o innych postulatach Niezależnych Greków – w tym o żądaniu odszkodowań ze strony Niemiec za straty poniesione przez Grecję podczas II wojny światowej. Zagadką pozostaje również, które z obietnic złożonych przed wyborami uda się SYRIZIE zrealizować.

Z jednej strony Tsipras obiecuje Grekom hojny program socjalny („zostawiamy w tyle politykę cięć i oszczędności”, jak wyraził się podczas wieczoru wyborczego). Z drugiej strony chce wyprowadzić grecką gospodarkę na prostą i przywrócić równowagę budżetową, co wielu ekonomistom wydaje się postulatami wzajemnie sprzecznymi.

Co więcej, zapowiedzi przywrócenia do pracy dziesiątków tysięcy urzędników czy podniesienia płacy minimalnej z 586 do 751 euro nie da się wprowadzić bez otwartego konfliktu z „trojką”, która jak dotąd wspomogła Grecję kwotą blisko 230 mld euro, zaś dalszą pomoc uzależnia od kontynuowania programu reform. Choć Tsipras odrzuca możliwość wyjścia z unii walutowej, czy tym bardziej Unii Europejskiej, to jednak podczas kampanii wyraźnie sugerował, że jego rząd nie będzie realizował wszystkich zobowiązań powziętych przez ekipę Samarasa. W dodatku będzie proponował wierzycielom Grecji, by spisali na straty część długów.

W opinii większości komentatorów i analityków premier Tsipras uelastyczni po wyborach swoje stanowisko ws. redukcji zadłużenia i możliwe będzie porozumienie z „trojką” na nieco złagodzonych warunkach. Nowy grecki przywódca dość szybko będzie musiał przejść od świętowania sukcesu wyborczego do szarej, politycznej codzienności, bowiem obecny program pomocowy UE i MFW wygasa z końcem lutego.

Decyzja w sprawie przedłużenia pomocy na obecnych warunkach lub żądanie ich zmiany będzie pierwszym poważnym testem, przed którym staje Aleksis Tsipras i jego lewicowo-prawicowy rząd.

Blog opublikowany 27.01.2015 r.