Newsletter

Dobro pierwszej potrzeby

Jacek Kubiak, 19.01.2015
Poczucie humoru Francuzów jest bardzo specyficzne

W ubiegłą środę ukazał się pierwszy od zamachu na redakcję numer tygodnika „Charlie Hebdo”. Pomimo że miał być wydrukowany w absolutnie rekordowej liczbie 5 milionów egzemplarzy, niewielu Francuzów dostało go do rąk. Większość rozeszła się „spod lady”, jak cytryny czy mięso wołowe z kością w czasach PRL.

Cały nakład miał być dostarczany do kiosków w kilku partiach do końca ubiegłego tygodnia, a nie tylko w środę, jak było do tej pory. Chętni więc prędzej czy później otrzymają owo dobro pierwszej potrzeby.

Motywacji i powodów, by gazetę kupić, jest wiele. Najważniejsza jest czysto symboliczna. Część Francuzów chce osobiście pokazać terrorystom i fundamentalistom muzułmańskim, że nie udało się im zabić „Charlie Hebdo” i ducha Francji. Inni natomiast pragną wesprzeć materialnie rodziny zamordowanych, jak i samą redakcję.

Ważną pobudką jest patriotyzm. W ciągu ostatnich dni wielu Francuzów zrozumiało, jak ważne są dla nich pojęcia demokracji, wolności słowa, jedności i dumy narodowej. Do tej pory patriotyzm był uśpiony, kulawy. Odcinały od niego kupony wyłącznie partie i organizacje ekstremalnej prawicy, gloryfikujące wielką Francję kolonialną. Okazało się, że ważnym symbolem patriotyzmu może być małe, lewicowe, a często skrajnie lewicowe, humorystyczne pismo. Pismo krytykujące prawie wszystko wokół w sposób bezpardonowy, i nie oszczędzające nikogo.

To właśnie te cechy „Charlie Hebdo” ściągnęły nań nienawiść religijnych fanatyków. Ale to właśnie oni, zabijając 12 dziennikarzy i rysowników pisma, uczynili z małego, niezbyt dobrze prosperującego magazynu symbol walki o wolność słowa i demokrację. Ba, nieznany dotąd poza Francją „Charlie Hebdo” w ciągu kilku godzin stał się chyba najbardziej znaną na świecie gazetą!

Poczucie humoru Francuzów jest dość specyficzne. Różni się ono znacznie od poczucia humoru Anglików, Niemców czy Polaków. Oparte jest na czterech filarach: cynizmie, sarkazmie, grach słownych i niuansach językowych. Jednak „Charlie Hebdo” o wiele częściej posługiwał się cynizmem i sarkazmem niż grami słownymi i subtelnościami języka. Te dwie ostatnie o wiele częściej stosuje inne pismo humorystyczne, „Le canard enchainé”.

Ale to właśnie dlatego „Charlie Hebdo” a nie „Canard” tak bardzo irytuje religijnych fanatyków. Sam rysunek Mahometa wydaje im się największa obelgą. Taki prosty, siermiężny wręcz humor, jest zrozumiały dla każdego odbiorcy i nie wymaga żadnego przygotowania ani wysiłku intelektualnego.

Fundamentaliści religijni nie mają zamiaru wdawać się w dyskusje filozoficzne. Zwykle emitują swoje przesłania w postaci bezdyskusyjnych żądań podporządkowania się ich wierze, zwyczajom, urojeniom. Dyskurs wszystkich fundamentalistycznych formacji religijnych jest bardzo do siebie podobny. Jest zwykle ubogi intelektualnie, napuszony, irracjonalny lub wręcz kłócący się z logiką i rozumem.

Prostota przekazu gwarantuje jednak możliwość dotarcia do najszerszego grona niewykształconych odbiorców, bo wykształconych i tak nie da się do swoich racji przekonać. To metody powszechnie stosowane w każdej propagandzie. Również w przekazie polskich fundamentalistów religijnych. Wystarczy rozejrzeć się dookoła, by to dostrzec.

Francuzi przekonali się na własnej skórze, do czego prowadzi tego typu indoktrynacja.