Newsletter

Co tam, panie, w miejskiej polityce?

Przemysław Filar, 16.01.2015
Miejscy aktywiści na dobre zmienili politykę w polskich miastach

Miejscy aktywiści na dobre zmienili politykę w polskich miastach

Autor: Israel Sundseth; Crew Labs Inc. via unsplash.com

Gdy 29 czerwca 2011 roku uczestnicy Kongresu Ruchów Miejskich przybijali Tezy Miejskie do drzwi ratuszów, nie spodziewali się, że taki impet nadadzą polityce.

Większość z Tez jest realizowana. Budżet obywatelski to już oczywistość, a praca nad jego rozwojem odbywa się chyba w większości polskich miast. Ład przestrzeni, który postulowali aktywiści, stał się głównym punktem ustawy krajobrazowej, jednej z najważniejszych inicjatyw Kancelarii Prezydenta RP. Demokracja poza okresem wyborów to przede wszystkim referendum w sprawie Igrzysk Olimpijskich w Krakowie. Ale bezsprzecznie kwestia ta była głównym nurtem dyskusji w ostatniej kampanii samorządowej, gdy politycy często głośno odwoływali się do partycypacji społecznej i obiecywali szersze konsultowanie decyzji.

Co dalej? Dyskutujmy

Rewitalizacja to zarówno postulowana od dawna ustawa, już przygotowywana, jak Narodowy Program Rewitalizacji i 25 mld zł na jego realizację, na czele z wzorcową Łodzią, w której dzieje się w tej dziedzinie najwięcej i o wsparcie której aktywiści od dawna apelowali. Zrównoważony rozwój obszarów metropolitalnych najbardziej widać w Zintegrowanych Inwestycjach Terytorialnych, czyli nowym narzędziu kolejnego budżetu unijnego. Ma ono ułatwić tworzenie takich rozwiązań, aby granice miast łączyły i ułatwiały współpracę. Oczywiście, dziś nie zauważamy, jak dyskusja o naszych miastach została w ciągu tych trzech lat zmieniona. Musimy jednak sobie jasno powiedzieć, że bez Kongresu Ruchów Miejskich nie byłoby wielu dziś oczywistych zmian, na czele z powstaniem Krajowej Polityki Miejskiej.

Czas, który minął, skłania do podsumowania i postawienia pytania: co dalej? Wybory samorządowe wywołały dyskusję nad kwestią rozwoju ruchów miejskich i ich miejsca na scenie politycznej. Uważam jednak, że ważniejsze jest zaproponowanie następnych merytorycznych kwestii, na które mieszkańcy miast powinni znaleźć wspólną odpowiedź. Bo wartością, która dodatkowo napędzała tę zmianę, była otwarta dyskusja nad rozwiązaniami. Budżety obywatelskie są niedoskonałe, każdy właściwie jest inny, co roku zmieniają się zasady. Jednak to właśnie dzięki nim czujemy, że idziemy w dobrym kierunku, a nie osiadamy na laurach poprzestając na tym, że bierze w nich udział coraz więcej mieszkańców. One są tylko narzędziem zmiany naszej przestrzeni i nas samych, włączenia kolejnych obywateli w rozwój miast.

Dlatego na pytanie o to, jakie kolejne narzędzia polityki miejskiej pojawią się w najbliższym czasie, najprościej odpowiedzieć, że zapewne nie będzie to nic całkiem nowego. To będzie rozwijanie narzędzi już istniejących, o których od jakiegoś czasu dyskutujemy, choć np. uznawanych dotąd za kontrowersyjne.

Skończmy z hegemonią aut

Na pewno kluczowym obszarem jest transport, gdzie mimo ogromnych inwestycji w ostatnich latach widać, jak wiele przed nami. Mocne przesunięcie akcentów w stronę transportu indywidualnego spowodowało, że nawet miasta o właściwie zakończonym już przekształcaniu układu drogowego, jak np. Wrocław z jego obwodnicą autostradową, są zakorkowane. Dlatego kluczowe jest mocne wsparcie dla innych niż samochód osobowy sposobów poruszania się.

Niezbędny jest nacisk na wykorzystanie środków na transport ekologiczny, taki jak tramwaje i rowery, a także narzędzia ograniczające hegemonię aut, jak np. dyskutowana już likwidacja zapisanej w ustawie maksymalnej ceny za parkowanie, będącej reliktem PRL-u. Dziś to ograniczenie powoduje, że nieopłacalne jest budowanie parkingów podziemnych w formule partnerstwa publiczno-prywatnego, chyba że władze miasta zastosują kontrowersyjne środki, jak np. likwidacja miejsc na chodnikach czy poboczach w okolicy takiego parkingu.

A przecież najprostsza polityka parkingowa polega na ustalaniu cen na takim poziomie, by zawsze kilka miejsc w okolicy było wolnych. Powoduje to, że ten, kto musi korzystać z samochodu, szybko załatwi swoje sprawy, zaś osoby zostawiające pojazd np. na 8 godzin, które spędzają w pracy, rozważą bardziej ekonomiczne rozwiązania. Dziś miasta są zupełnie pozbawione takiego narzędzia, dlatego czeka nas poważna dyskusja. Przy okazji należałoby przywrócić przepis o możliwości wprowadzenia płatnego wjazdu do centrów miast, na wzór Sztokholmu czy Londynu, który był już w odpowiedniej ustawie.

Odtrujmy polskie miasta

Jednym z obszarów, w których Polska ma dużo do naprawienia, jest ochrona środowiska. Kolejnym sektorem, po ustawie odpadowej, będzie ograniczenie zanieczyszczenia powietrza. Dziś 3 polskie miasta są wśród 10 najbardziej skażonych w Europie, a spowodowane jest to przede wszystkim paleniem odpadów oraz zbyt dużą ilością pojazdów, szczególnie starszych, na naszych ulicach. Rozwiązanie tego problemu nie będzie proste, sama wymiana pieców to nie wszystko, ważne są również koszty utrzymania. Jednak musimy zrobić wszystko, aby jak najszybciej przygotować plan działania, ponieważ grożą nam ogromne kary, a np. w Krakowie smog stał się już jednym z najważniejszych tematów politycznych, szczególnie po zablokowaniu możliwości ograniczenia ilości pieców.

Z jednej strony, duże możliwości dają nam środki na rewitalizację, której elementem musi być włączenie kamienic do miejskich sieci ciepłowniczych, a z drugiej musimy zastanowić się nad eliminacją nadmiernej liczby pojazdów, zaczynając od najbardziej trujących, czyli starych oraz napędzanych silnikiem diesla (co oznacza inwestycje w linie tramwajowe, które powinny zastępować autobusy).

Chrońmy pieszych

Kolejnym tematem jest bezpieczeństwo na drogach, gdyż Polska należy do krajów o najgorszych wskaźnikach pod tym względem. Na szczęście coraz więcej się tu zmienia, temat należy do najważniejszych w dyskursie publicznym, a pamiętać należy, że we wzorcowej pod tym względem Holandii obecny stan rzeczy jest efektem ogromnych demonstracji, organizowanych pod hasłem ochrony dzieci zabijanych na drogach. Ochrona najsłabszych uczestników ruchu wywołuje bardzo dużo emocji i ważne jest, by wszelkie prace nad zmianami przepisów i wszelkie inwestycje były jak najszerzej wspierane. Bo nadal przodujemy w niechlubnych statystykach ginących pieszych. Kluczowe będą tu narzędzia uspokajania ruchu, które dodatkowo poprawią możliwość poruszania się pieszych oraz ograniczą hałas (dziś ograniczenia prędkości notorycznie nie są respektowane, a wiele szerokich śródmiejskich ulic, przypominając autostrady, wręcz zachęca kierowców do przyspieszania).

Pamiętajmy o seniorach. I prezydentach

Istotnym tematem jest też starzenie się społeczeństwa. Osoby starsze często mają m.in. problemy z poruszaniem się.  Czas więc pomyśleć o likwidacji barier architektonicznych, takich jak schody, przejścia podziemne czy nierówne chodniki. Warto wspomnieć tutaj o Warszawskiej Mapie Barier autorstwa Siskomu oraz Masterplanie 60+. Strategii Wsparcia Seniorów Nadodrza we Wrocławiu. To, co dziś uda nam się poprawić w tej dziedzinie, zrobimy właściwie dla siebie, więc temat ten jest ważny także dla młodych.

Jeśli natomiast wyjść poza te typowo miejskie tematy, to coraz częściej słychać też głosy wzywające do ograniczenia kadencji prezydentów miast. Obecne zmiany w ordynacji wyborczej to dobry moment na analizę tego rozwiązania. Ostatnia kampania pokazała, że z jednej strony mieszkańcy miast coraz częściej domagają się zmian, a z drugiej wieloletni włodarze mają mnóstwo narzędzi do utrzymania władzy.

Ta lista tematów nie jest oczywiście zamknięta; jest jeszcze sporo innych kwestii dotyczących polityki miejskiej. Jednak uważam, że w ciągu najbliższego roku to one będą najgłośniej dyskutowane. Miasto jest dziś kluczowym zagadnieniem. Pomyślmy, jak o nie zadbać i włączyć mieszkańców w decydowanie o jego rozwoju.

*Przemysław Filar – prezes i założyciel Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia