Newsletter

Święto wolności, równości i braterstwa

Jacek Kubiak, 12.01.2015
Niedzielne manifestacje przekształciły się w święto radości

W niedzielę w całej Francji odbyły się masowe manifestacje. Ponad 4 miliony Francuzów przedefilowało w spokoju i skupieniu ulicami wszystkich większych miast kraju, opowiadając się za wolnością słowa i wartościami republikańskimi. Manifestacje przekształciły się w swego rodzaju zbiorową egzaltację jedności narodowej. Takim niespodziewanie optymistycznym akcentem zakończył się tydzień naznaczony terroryzmem i fanatyzmem religijnym.

Na ustach wszystkich manifestantów znalazło się oczywiście hasło „Je suis Charlie”. To symbol solidarności z zastrzelonymi z zimną krwią dziennikarzami magazynu „Charlie Hebdo”. Ale to również hasło walki o wolność słowa i prasy niezbędnych dla zapewnienia wolności tout court.

Pojawiły się liczne mutacje tego sloganu: „Jestem żydem”, „Jestem policjantem”, „Jestem muzułmaninem”, „Jestem gejem” i wiele innych. Francuzi chcieli wykrzyczeć, że czują się związani z wszystkimi, niezależnie od wyznania, rasy, pochodzenia, preferencji seksualnych. Na przekór patologicznym wyobrażeniom terrorystów. I to jest właśnie główna wartość republikańska.

W sposób zupełnie nieoczekiwany niedzielne manifestacje przekształciły się w święto radości. Francuzi oczywiście oddali hołd ofiarom zamachów terrorystycznych z zeszłego tygodnia, ale szybko dominować zaczęła swego rodzaju euforia z pokonania zła, duma z działań policji, rządu i ludzi, którzy przypadkowo wzięli udział w tragicznych wydarzeniach i zachowali się często w sposób bohaterski. Wychodząc na ulicę, ludzie chcieli podkreślić, że nie dadzą się zastraszyć terrorowi, że będą bronić wolności i demokracji, że chcą wspólnie budować lepszą przyszłość.

Paryska demonstracja skupiła również przywódców z 44 państw, którzy wspólnie przedefilowali przez krótki odcinek bulwaru Woltera między placem Republiki i placem de la Nation. Niezwykle, symboliczne znaczenie miała obecność Beniamina Netanjahu i Mahmuda Abbasa.

Poza zagranicznymi politykami manifestacja połączyła również polityków francuskich wszystkich opcji politycznych poza Frontem Narodowym. Brak tych ostatnich nikogo nie martwił, a wręcz napawał optymizmem, że może właśnie to otworzy oczy wyborcom tej partii grającej od dawna na uczuciach ksenofobii i ocierającej się o rasizm. Paradoksalnie to Front Narodowy żądający przywrócenia kary śmierci m.in. dla terrorystów jest owych terrorystów największym sprzymierzeńcem.

Niedzielne manifestacje przełamały obojętność milczącej zazwyczaj większości społeczeństwa na przejawy nietolerancji i fanatyzmu. Miliony Francuzów wykrzyczały, że nie zgadzają się na wzmacnianie podziałów. Wszyscy dziś we Francji są żydami, muzułmanami, gejami, policjantami. Znamienne, że jeszcze kilka tygodni temu przez Francję przetoczyły się manifestacje piętnujące policję po tragicznych wydarzeniach, gdy na południu kraju zginął przeciwnik zapory wodnej. W niedzielę policja i żandarmeria były wychwalane pod niebiosa.

A już się mogło wydawać, że terrorystom udało się zastraszyć i przekształcić otwarte społeczeństwa Zachodu w społeczeństwa, przestraszone, przyparte do muru, myślące wyłącznie o własnym bezpieczeństwie. Francuzi masowo opowiedzieli się za społeczeństwem otwartym, tolerancyjnym i nastawionym na współpracę wszystkich jego różnorodnych składników.

Ten niezwykły dzień zakończyły uroczystości w Wielkiej Synagodze Paryskiej, upamiętniające wszystkie siedemnaście ofiar terror z zeszłego tygodnia, w tym czterech żydów zastrzelonych w koszernym supermarkecie w Vincennes. Obecny był prezydent François Hollande, premier Izraela Beniamin Netanjahu, premier Francji Manuel Valls i minister spraw wewnętrznych Bernard Cazeneuve.

Wyraźnie antysemicki charakter ostatniego, piątkowego zamachu z Vincennes, wzmógł jedynie nastroje jedności społeczeństwa, zapewne wbrew intencji terrorystów. Na wezwanie premiera Netanjahu do nowej alii premier Francji Manuel Valls odpowiedział, że Francja bez żydów nie będzie prawdziwą Francją. Zdanie to przypieczętowało republikańską wymowę tego wyjątkowego dnia.