Newsletter

Socjalizm à la française

Jacek Kubiak, 07.01.2015
Francja skręca w prawo pod rządami socjalistycznego prezydenta

Moje bistro drży w posadach. Bo Francja skręca w prawo pod rządami socjalistycznego prezydenta. A takie niespodziewane zwroty akcji burzą codzienny spokój. Nie tylko Francuzów, jak sądzę.

CC-BY-SA-2.0. Autor: Jean-Marc Ayrault

Liberalny zwrot w polityce francuskiego rządu był wyczuwalny od czasu mianowania Manuela Vallsa na stanowisko premiera w marcu zeszłego roku. Valls bowiem od dawna w Partii Socjalistycznej uważany jest za „prawicowego” socjaldemokratę.

Zgodnie z konstytucją V Republiki Francuskiej, główne kierunki działań rządu wytycza nie premier, a prezydent. Ten pierwszy ma zajmować się wyłącznie organizacyjno-techniczną stroną reform ustalonych przez prezydenta.

Taka formuła czyni z premiera jedynie wykonawcę woli prezydenta. Równocześnie składa całą odpowiedzialność polityczną za przebieg reform na barki tego ostatniego. W praktyce dla zwykłego obywatela nie ma żadnego znaczenia, czy to prezydent, czy premier decyduje o tym, co robi rząd.

Powierzenie Vallsowi obowiązków premiera przesunęło całą politykę prezydenta Hollande’a w prawo. Nic dziwnego, że zaproponowane właśnie reformy ekonomiczne spotykają się z dość burzliwym przyjęciem.

Chodzi o tzw. prawo Macrona (od nazwiska ministra ekonomii Emmanuela Macrona). Ma wprowadzić liberalizację prawa pracy we Francji, tak aby uwolnić energię przedsiębiorców. Macron przewiduje między innymi uwolnienie niektórych zawodów, otwarcie konkurencji w dziedzinie transportu autobusowego, poprawę zarządzania sektorem publicznym między innymi przez zwiększoną ocenę merytoryczną pracy funkcjonariuszy państwowych, poszerzenie partnerstwa prywatno-publicznego, uproszczenie procedur zwalania z pracy i umożliwienie pracy w niedzielę.

To oczywiście zaledwie hasła programu, który – jak widać – za zbyt lewicowy uchodzić nie może. Nie dziwi więc, że część prawicowej opozycji uznała, że go poprze (debata odbędzie się 26 stycznia). Z drugiej strony w łonie samej Partii Socjalistycznej przybywa głosów krytykujących zwrot w prawo. Również „zieloni” ostro ganią prawo Macrona, pomimo tego, że prezydent Hollande ogłosił w swym noworocznym orędziu wiele posunięć zgodnych z postulatami ekologów.

Zamieszanie wśród francuskiej klasy politycznej jest znaczne. Nikt nie wie, jak potoczą się losy zaproponowanej przez rząd noweli prawnej, gdyż podziały przebiegają zupełnie nowymi, nieprzetartymi szlakami.

Pewne jest tylko to, że duet Hollande/Valls skręca dość ostro w prawo. Jeśli uda się  przeforsować prawo Macrona w parlamencie, i jeśli rzeczywiście przyniesie ono pozytywne zmiany francuskiej gospodarce, to Francję czekać będzie znaczna przebudowa jej systemu politycznego. Jeśli zaś przeforsowanie prawa nie powiedzie się, to prezydent ma jeszcze w zanadrzu artykuł 49.3 Konstytucji, który pozwala mu na wprowadzenie w życie ustawy bez zgody parlamentu. To jednak ostateczność, gdyż prowadzi do otwartej wojny z tym ostatnim.

Wówczas sprawy mogą zaognić się do tego stopnia, że Hollande nie będzie miał innego wyjścia niż rozpisanie przedterminowych wyborów parlamentarnych. Te zaś z wielką dozą prawdopodobieństwa wygra prawicowa dziś opozycja. Socjalistyczna fronda jak i zieloni będą więc musieli niedługo wybrać między dżumą i cholerą. Najbliższa polityczna rozgrywka we Francji zapowiada się więc pasjonująco.