Newsletter

Idą ciężkie lata w Rosji

Jan Gmurczyk, 18.12.2014
Czy załamanie w Rosji odbije się na polskiej gospodarce?

Czy załamanie w Rosji odbije się na polskiej gospodarce?

© RIA Novosti. Sergey Guneev

Zachodnie sankcje, taniejąca ropa naftowa oraz postępująca izolacja na arenie międzynarodowej sprawiają, że na naszych oczach Rosja osuwa się w głęboki kryzys ekonomiczny.

Symbolem problemów Rosji stał się kurs rubla, który coraz szybciej traci na wartości. W połowie 2014 roku za jednego dolara amerykańskiego Rosjanie musieli zapłacić mniej więcej 35 rubli. Aktualnie kurs wymiany kształtuje się na poziomie ok. 70 rubli, czyli dwa razy wyższym.

Tak duża i zarazem wciąż postępująca zmiana to sygnał, że inwestorzy nadal masowo ewakuują swoje pieniądze z Rosji. Odpływu kapitału nie jest w stanie zatamować nawet duża podwyżka stóp procentowych, o czym przekonaliśmy się w tym tygodniu.

Wygląda na to, że stabilizacja sytuacji wymagać będzie wkrótce wprowadzenia ograniczeń w przepływie kapitału. Taka perspektywa zachęca jednak do jeszcze szybszego wycofywania pieniędzy z rynku rosyjskiego – w myśl zasady „zdążyć, nim opadnie szlaban”.

Zaufanie świata zachodniego do Rosji zostało zachwiane i nieprędko da się je odbudować. Co więcej, właściwie jest już przesądzone, że rok 2015 przyniesie rosyjskiej gospodarce recesję. I choć w obecnych warunkach ciężko cokolwiek przewidywać, można założyć, że spadek PKB będzie wyraźny. Wysokie stopy procentowe dodatkowo osłabią i tak już przecież kruchą koniunkturę. Zważywszy postępujący spadek cen ropy naftowej na świecie, wydatki budżetowe trzeba będzie ciąć.

Niestety, przed rosyjskim społeczeństwem rysuje się okres zaciskania pasa i spadku poziomu dobrobytu. Zwłaszcza, że inflacja będzie szybować. Już słyszymy doniesienia, wedle których część Rosjan w pośpiechu wymienia ruble na inne waluty, biżuterię, elektronikę itd. Nie znamy faktycznej skali tego zjawiska, ale jedno jest pewne – topniejąca wartość rubla oznacza wzrost cen towarów importowanych i znaczny impuls inflacyjny.

Teoretycznie rzecz biorąc, osłabienie rubla powinno pobudzić eksport, ale czy efekt ten okaże się silny, nie wiadomo. Rosyjska gospodarka już od dłuższego czasu przeżywa problemy strukturalne. Ponadto nie jest ani zbyt konkurencyjna, ani innowacyjna. Jej „szlagierem eksportowym” są przede wszystkim surowce energetyczne, a te błyskawicznie tanieją.

Czy załamanie w Rosji odbije się na polskiej gospodarce? Raczej nie, a jeśli już – to niezbyt mocno. W Polsce może pojawić się przejściowe osłabienie waluty, połączone z pewną przeceną na rynku papierów wartościowych. Poważniejszych zagrożeń natury ekonomicznej w najbliższym czasie jednak nie widać. Dlaczego?

Po pierwsze, gospodarka polska nie jest zbyt ściśle zintegrowana z rosyjską.

Po drugie, najsilniej na koniunkturze zawsze odbijają się problemy nieoczekiwane, a tymczasem kłopoty w Rosji nie są w gruncie rzeczy żadnym zaskoczeniem.

Po trzecie, Rosja to w światowej gospodarce gracz wagi średniej, więc kryzys rosyjski będzie miał charakter lokalny, a nie globalny. Nie powinien przełożyć się na koniunkturę w Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej. A zatem tą drogą nie wpłynie też na Polskę.

*Jan Gmurczyk – ekonomista, analityk Instytutu Obywatelskiego.