Newsletter

Unia: ratunek w sile

Łukasz Jasina, 15.12.2014
Czy Europa może czuć się bezpieczna?

Czy Europa może czuć się bezpieczna?

copyright: fot. © European Union 2012 - European Parliament

Objęcie przez Donalda Tuska stanowiska przewodniczącego Rady Europejskiej to ważny pretekst do dyskusji. Nie jest to bowiem jak chcą niektórzy – li tylko zmiana dekoracji w brukselskim gabinecie, ale również okazja do pokazania, że Europę stać na inną politykę niż dotychczas. Choć Unia nadal cierpi z powodu kryzysu i na zreformowanie czeka praktycznie wszystko, najważniejsze pytanie brzmi: Czy jesteśmy dziś bezpieczni?

Trzeba pamiętać, że europejskiego poczucia bezpieczeństwa nie zniszczył kryzys gospodarczy sprzed kilku lat. Pomogły wówczas narodowe egoizmy. Poza tym nie każdy z 28 krajów UE został dotknięty kryzysem równie mocno, a w niektórych pamięć o czasach komunizmu miała wymiar dyscyplinujący. W nowych krajach wspólnoty pomogła też silna wiara w europejskie idee. Teraz kraje te nie wierzą w nie już tak bezkrytycznie i entuzjazm powoli się wyczerpuje. To powoduje wzrost poczucia lęku.

Na europejskie poczucie bezpieczeństwa geopolitycznego, obok wskazanych wyżej czynników wewnętrznych, składają się też faktory zewnętrzne: jakość relacji transatlantyckich, stosunki z Rosją i Chinami, pacyfikacja niebezpieczeństw płynących z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. W ciągu ostatnich lat poczucie pewności nie załamało się właściwie tylko w stosunku do Chin, a i to zawdzięczamy jedynie chińskim decydentom, dla których dobre relacje ekonomiczne z Unią są ważniejsze niż marzenia o władzy nad światem. Na Bliskim Wschodzie przegrywamy, w Afryce Północnej stabilne reżimy zastąpił chaos, a ze Stanami Zjednoczonymi nadal nie wróciliśmy do poziomu dawnej współpracy, z uwagi na wciąż silny antyamerykanizm w wielu krajach Europy i niezrozumienie wagi kontaktów Europy z USA.

Wiele może tu zmienić Donald Tusk. To pierwszy od dłuższego czasu polityk tej rangi w UE, który w pełni rozumie, że bez porozumienia z USA nie zbudujemy nie tylko własnego poczucia bezpieczeństwa, ale też silnej globalnej pozycji Unii.

Już w swoim pierwszym przemówieniu Tusk wyraźnie wskazał drogę: Unia musi być aktywna. Musi być strong internationally (pol. silna na arenie międzynarodowej), co można interpretować jako powrót do koncepcji Unii jako światowego mocarstwa. Europa musi dbać o bezpieczeństwo swoich granic, a także winna wspierać te kraje w jej otoczeniu, które podzielają wyznawane przez nią wartości.

Czy byłaby to nowa Unia, inna od tej, w której dobry kontakt z Rosją czy Libią Kaddafiego definiowano jako „strategiczne partnerstwo”? Kolejna wypowiedź Donalda Tuska, w której nazywa Rosję „strategicznym problemem Unii”, jest dowodem, że nastąpiła w tym względzie zmiana, przynajmniej w sferze deklaracji. W sferze praktyki jednakże nowy przewodniczący stanął wobec ideowego kryzysu, kiedy prezydent François Hollande, pod wpływem wewnętrznych problemów polityczno-ekonomicznych Francji, złamał ostry kurs Unii wobec Rosji, podróżując do Moskwy i próbując negocjacji z Putinem.

Wspieranie wartości demokratycznych wśród sąsiadów Unii stanowi jednak problem. Dowodem na to jest Mołdawia, gdzie przeprowadzono niedawno wybory parlamentarne. Kraj ten od pewnego czasu był prymusem eurointegracji, a także polem prowadzenia aktywnej polityki przez różne instytucje unijne. Unia zaangażowała się tam kilka lat temu w stworzenie proeuropejskiego rządu, co w ubiegłym roku zaowocowało podpisaniem przez Mołdawię porozumienia o stowarzyszeniu.

Mołdawia jest jednak krajem, w którym i tak trzeba robić o wiele więcej niż się dotychczas robiło. Od dwudziestu lat boryka się ona z wewnętrznym konfliktem i podobnie jak Cypr oraz Ukraina, nie sprawuje suwerennej władzy nad sporą częścią swojego terytorium, czyli Naddniestrzem, gdzie jest rosyjska mniejszość i rosyjskie wojska. Naddniestrze stanowi przez to potencjalne pole kolejnego międzynarodowego konfliktu.

Odtrąbiony przez europejskie środki masowego przekazu tryumf opcji proeuropejskiej w tym kraju jest w pewnym sensie iluzją. Mołdawia, z uwagi na konieczność podtrzymywania tam europejskich wartości oraz zapewnienia jej bezpieczeństwa, jest w tej chwili dla UE wyzwaniem niemalże równie poważnym jak Ukraina. Jak Europa, która nie jest w stanie poradzić sobie z tak małym „poligonem doświadczalnym integracji”, jakim jest mała Mołdawia, będzie w stanie poradzić sobie w przypadku większych krajów, jak np. Ukraina?

Problemem dla bezpieczeństwa Unii jest również Gruzja. Pomimo proeuropejskiego kursu, negocjacje tego kraju z Unią nie nabierają specjalnego rozmachu. Do tego dochodzą nierozwiązane kwestie Abchazji i Południowej Osetii, wykorzystywane teraz przez Rosję do dalszego wywierania nacisku na Gruzję. Warto pamiętać, że w 2008 roku, pod wpływem ówczesnego prezydenta Francji Nicholasa Sarkozy’ego, zawarty tam został rozejm bardzo podobny do tego, jaki w tej chwili proponowany jest Ukrainie przez Rosję i niektórych polityków europejskich w Donbasie. Tamto rozwiązanie utrwaliło zależność wspomnianych gruzińskich obszarów od Kremla, co powinno niektórym europejskim decydentom dać do myślenia.

Mimo deklaracji, także na Białorusi nic nie zapowiada poprawy stosunków z Unią. Białoruski dyktator Aleksander Łukaszenko wprawdzie zachowuje się teraz inaczej niż do niedawna, ale to zmiana taktyczna, związana z kryzysem na Ukrainie. Nic nie wskazuje na liberalizację systemu, zmiany prawne i społeczne. Co więcej, przyszłoroczne wybory prezydenckie na Białorusi już dziś zapowiadają się jako potencjalne zarzewie kryzysu. Stosunek do tego kraju będzie wielkim sprawdzianem dla Donalda Tuska.

Jak widać, już w samym tylko postradzieckim otoczeniu Unii drzemie wiele potencjalnych zagrożeń dla jej bezpieczeństwa. Do tego dochodzą inne, jeszcze poważniejsze wyzwania oraz problemy: Bliski Wschód i Północna Afryka, ISIS i wojna domowa w Libii, kwestia imigrantów oraz niezałatwiona sprawa integracji z Turcją. Donalda Tuska i nowe przywództwo Unii czeka niezwykle ciężki rok.

*dr Łukasz Jasina – historyk i publicysta, ekspert ds. wschodnich, szef działu wschodniego tygodnika internetowego „Kultura Liberalna”