Newsletter

Młodzi już w rozpaczy

Paweł Dębek, 29.01.2015
Wybory polityczne młodych pokazują, że to nie z nimi jest coś nie tak, tylko z polityką

Wybory polityczne młodych pokazują, że to nie z nimi jest coś nie tak, tylko z polityką

CC BY 3.0

Stanisław Skarżyński alarmuje, że z młodymi coś jest nie tak, bo nieobywatelscy, nierozsądni, destrukcyjni. Ale wybory polityczne młodych pokazują, że to nie z nimi jest coś nie tak, tylko z polityką, która się nimi nie interesuje.

Młodzi są zmienni i jest to podstawowa prawda o ich wyborach politycznych. Wynieśli Palikota, zamienili go na Korwin-Mikkego, by chwilę później obdarzyć swoimi głosami Prawo i Sprawiedliwość. Bo to właśnie PiS okazał się najskuteczniejszy w walce o głosy młodych. Kwestią dyskusyjną jest, czy był to wynik świadomej strategii komunikowania się z młodymi, czy też po prostu w tych wyborach padło na tę partię.

Osobną kwestią jest jednak fakt, że nurt konserwatywny wśród młodych jest od dawna widoczny i zaczyna przeistaczać się w wartościowy kapitał polityczny. Nie zyskują na tym póki co skrajne ruchy prawicowe, ale dla Prawa i Sprawiedliwości to okazja do zagospodarowania tej grupy. Okazja do tej pory raczej nie wykorzystywana.

Dynamika wyborcza pokazuje dwie prawidłowości: młodzi wyborcy nie są zdecydowani, wyglądają bardziej na zagubionych i poszukujących, ale w tym poszukiwaniu szerokim łukiem omijają rządzącą Platformę Obywatelską. Nie stanowią więc antyobywatelskiego, konstestującego ruchu, bo nie stanowią żadnego ruchu.

Wybierają spośród dostępnych opozycyjnych ofert, ale wyraźnie żadna im do końca nie odpowiada. I jest to całkiem adekwatne zachowanie, jeśli weźmie się pod uwagę, że politycy przestali z młodymi rozmawiać. Poza incydentalnymi przypadkami, jak Palikota w początkach jego Ruchu, żadne komunikaty nie są kierowane do młodych.

W tej diagnozie zgoda ze Stanisławem Skarżyńskim: młodzi są zaniedbani. Jest to w jakiś sposób też specyfika polskiej polityki – jeśli popatrzeć choćby na konto na Twitterze Davida Camerona to spotkania z młodymi są ważną częścią jego codziennej pracy. Ale już na przykład SLD od młodych woli elektorat wspominający z nostalgią Edwarda Gierka. To trochę zadziwiające jak na lewicę.

Głosują więc młodzi z poczuciem bezradności, wykluczenia, łatwo w tym odrzuceniu podążając za ruchami skrajnymi, politycznym efekciarstwem, dając się uwodzić sztukmistrzom z Lublina czy ekscentrycznym brydżystom. Jest to więc wyraz bardziej rozpaczy niż buntu. Z pewnością zaś ustawianie młodych w opozycji jest nieuprawnione. Prędzej są w jakiejś poczekalni. Wyczekują aż ich problemy znajdą w końcu miejsce w publicznej debacie.

A kwestii ważnych jest cała lista. Rynek pracy to nie tylko sprawa młodych bezrobotnych, ale też możliwości rozwoju tych, którym udało się już na niego wejść. W tle tych zjawisk jest oczywiście emigracja, temat starannie unikany przez polityków.

Obok rynku pracy jest też problem edukacji, szczególnie wyższej, poważnie oskarżanej, także przez pracodawców, że nie daje ważnych kompetencji, uczy w przestarzały sposób. A wśród owych ważnych kompetencji jest umiejętność pracy w grupie, tutaj kłania się edukacja pozaformalna i rola organizacji pozarządowych (organizacji, które w ostatnim czasie stały się dla młodych atrakcyjną alternatywą wobec kariery korporacyjnej). Bardzo symboliczne jest, że Polska to bodaj ostatni kraj Unii Europejskiej, który nie posiada polityki młodzieżowej.

Ten trójkąt: rynek pracy – edukacja – aktywność społeczna jest kluczowy dla zbudowania całościowej oferty dla młodych. Póki co wspólny mianownik dla wszystkich wymienionych spraw to frustracja. A sfrustrowani młodzi miotają się w politycznej przestrzeni, incydentalnie przypominając o sobie w czasie wyborów lub protestując, gdy władza naprawdę nadepnie na ich najbardziej newralgiczne miejsce, jak to było przy sprawie ACTA. Trudno jednak przewidywać, by w Polsce miała się odbyć jakaś wiosna młodych na wzór krajów południa lub Hongkongu.

Czas więc najwyższy, by ktoś poważnie poświęcił uwagę młodym. Szczególnie, że powtarzający się remis w starciu PO – PiS rozstrzygnąć może w 2015 roku właśnie ta grupa wyborców. Rozstrzygnąć na rzecz tej partii i tego lidera, którzy pierwszy znajdzie kontakt z młodymi.

*Paweł Dębek – szef Instytutu Edukacji Społecznej, think-tanku skoncentrowanego na programach rozwojowych młodych ludzi. Przewodniczy Dolnośląskiej Radzie ds. Młodzieży, jest członkiem Rady Działalności Pożytku Publicznego Ministra Pracy i Polityki Społecznej.