Newsletter

Lewica do poprawki

Anna Materska-Sosnowska, 08.12.2014
Mimo kiepskiej kondycji i wyniku partii lewicowych, Polacy potrzebują lewicy

Mimo kiepskiej kondycji i wyniku partii lewicowych, Polacy potrzebują lewicy

W Polsce trudno mówić o podziale na prawą i lewą stronę sceny politycznej. Został on zaburzony chociażby z powodów historycznych, które ukształtowały różnice między partiami postkomunistycznymi i solidarnościowymi. Jednak przez 25 lat demokracji zmieniły się wyzwania stojące przed ugrupowaniami politycznymi, także tymi lewicowymi. Przyglądając się dziś polskiej lewicy, diagnozuję przede wszystkim SLD. Obecna formuła drugiej partii uważającej się w Polsce za lewicową – Twojego Ruchu z Januszem Palikotem na czele – daje, moim zdaniem, niewielkie szanse na ponowną elekcję parlamentarną czy też przyzwoity wynik w wyborach prezydenckich.

Od prawego do lewego

Niestety, wynik ostatnich wyborów samorządowych obnaża złą kondycją polskiej lewicy. Symbolem porażki SLD jest jednak nie tylko słaby rezultat wyborczy (prawie o połowę niższy wynik niż w poprzedniej elekcji samorządowej!). Problem stanowi także niezarejestrowanie przez partię kandydatów we wszystkich okręgach. To bardzo czytelny sygnał: w Polsce samorządowej nie ma takiej potrzeby, by ugrupowanie budować i rozwijać. To tym bardziej znamienne, że Sojusz słynął kiedyś ze znakomitych struktur lokalnych i organizacyjnych. Dziś stopniowo, na poziomie Polski samorządowej, wymiera. Oczywiście, można tłumaczyć, że wielu kandydatów lewicowych startowało w tych wyborach pod szyldem własnym lub komitetu lokalnego, nie przyznając się do dużych politycznych ugrupowań. To niewątpliwie prawda. Nie da się jednak ukryć, że formuła SLD powoli się wyczerpuje.

Gdyby życie partii Leszka Millera mierzyć dekadami – na lata 90. przypadł czas rozwoju, zwieńczonego sukcesem w 2001 roku. Niestety kolejne lata, poczynając od 2005, to stopniowy schyłek Sojuszu. Właściwie nie ma jednej przyczyny kryzysu tej partii, który rozpoczął się tuż po aferze Rywina. Prawdą jest jednak, że od tego czasu Sojusz przestał się rozwijać, odpowiadać na wyzwania i zagrożenia współczesności, choćby kryzys gospodarczy.

Wyborcy w dobie kryzysu instynktownie zwracają się ku partiom prawicowym, przypisując im umiejętności gospodarcze. Socjaldemokracja powinna dziś więc na swoich sztandarach nieść nie hasła zabezpieczenia szkolnictwa, propozycje wolnych sobót czy ograniczonej ilości godzin dla robotników. Partia lewicowa powinna się skupić na tematyce miejsc pracy dla ludzi młodych czy możliwości kupienia pierwszego mieszkania. I choć w dobie kryzysu odwracamy się od kwestii wolnościowych czy światopoglądowych – ważne ze strony aparatu partyjnego jest także znalezienie odpowiedzi na te wyzwania.

SLD tego nie czyni. Zresztą, tak na marginesie, to nie tylko specyfika polskiej lewicy. Również na arenie europejskiej nie ma wielkich debat lub inspirujących propozycji socjaldemokracji. Wręcz przeciwnie, partie te są raczej w defensywie i reagują tylko w przypadku bardzo poważnych kryzysów. Wróćmy jednak na chwilę na nasze rodzime podwórko, by zastanowić się nad samorządowym wynikiem SLD i jego przyczynami.

Pozbawieni narracji

Przede wszystkim trudno dziś jednoznacznie wskazać, jakie są hasła czy postulaty SLD. Za Sojuszem Leszka Millera nie stoi żadna wyraźna narracja czy idea. Powiem więcej, przedstawiciele ugrupowania bardziej są skupieni na pilnowaniu swoich funkcji niż proponowaniu kierunków rozwoju. Ten zaś, kto się nie rozwija, się cofa. SLD powinno przyjrzeć się sukcesowi Roberta Biedronia w Słupsku. To zwycięstwo pokazuje, że należy wsłuchiwać się w głos mieszkańców, wyborców i do konkretnego miejsca oraz elektoratu dopasowywać program.

Oczywiście SLD, jak każda partia ma program, ale w tych wyborach po raz kolejny trudno było zauważyć jakimi hasłami chce wygrać. To skutkuje „kurczeniem” się elektoratu. Sojusz nie pozyskał nowych wyborców, a wręcz odwrotnie wielu stracił. Na polityków SLD głosował tylko ”żelazny elektorat”, który zmniejsza się w sposób naturalny – analizy pokazują, że wyborcy SLD to osoby powyżej 50 r. życia.

Poza tym, minimalistyczne określenie celu na bycie „języczkiem u wagi” przy tworzeniu koalicji spowodowało także minimalistyczne zachowania wyborców. Chęcią wejścia w koalicje można tłumaczyć „atak” SLD na PSL. Zdaje się, że właśnie na tej płaszczyźnie partia chciała poszerzyć swój elektorat. Zgodnie z przewidywaniami próby te zakończyły się fiaskiem.

Zresztą SLD w ogóle brak konsekwencji w działaniach i forsowaniu swoich pomysłów. Oczywiście fakt bycia małą opozycyjną partią taką aktywność utrudnia. Jednak całkowicie jej nie uniemożliwia. Warto inspirować się przykładami z Zachodu – odbudowującą się w Wielkiej Brytanii Partią Pracy czy lewicowymi ugrupowaniami skandynawskimi. Zobaczyć, jak rozmawiają z wyborcami, przekonują ich do siebie.

Obiecanki cacanki

Polska lewica, wręcz przeciwnie, cierpi na nieumiejętność reagowania na potrzeby obywateli. Przykłady można mnożyć. Chociażby pomysł powrotu do 49 województw, który proponowano w ostatniej kampanii. Przecież to bardziej utopia i próba przekupienia głosujących niż idea możliwa do zrealizowania. Trudno więc, by miała ona społeczne poparcie. Może lepiej, by odbyła się dyskusja o tym, jak wzmacniać te 16 województw, rozwijać mniejsze, zapomniane miejscowości?

Na mapie Polski jest wiele miast i miasteczek, które po reformach podupadły. One czekają na taką ofertę, co – znów przywołam ten przykład – pokazało zwycięstwo Roberta Biedronia w Słupsku. O wygranej prezydenturze zadecydował przecież nie tylko fakt, że poseł Twojego Ruchu był spoza słupskiego establishmentu. Biedroń przede wszystkim przekonywał, że temu średniej wielkości miastu można przywrócić blask, zapewnić jego mieszkańcom życie na przyzwoitym poziomie. Niestety lewica nie występuje z takimi propozycjami. Co więcej, trudno powiedzieć, z jakimi występuje. Nie jest wyraźnie obecna ani w wielkich ani w małych miastach.

Jaka nowa lewica?

W tych wyborach zarówno działaczy, jak i wyborców o przekonaniach lewicowych odebrała , co prawda jeszcze niezbyt silna, ale wyrazista alternatywa – ruchy miejskie. Są oddolne, obywatelskie, prospołeczne – to ich niewątpliwa przewaga nad partią. SLD zaś, pomimo młodych działaczy, ma zachowawczą formułę i podejście. A przecież partie trzeba dziś budować zupełnie inaczej. Zapewniać im lżejsze, nie tak rozbudowane struktury. Nie skupiać władzy tylko i wyłącznie wokół lidera.

Ważne jest też budowanie wokół ugrupowania grup obywatelskiej aktywności. To kiedyś udało się Platformie Obywatelskiej. Wyśmienicie robi to też PSL, co zresztą pokazał wynik w wyborach samorządowych, czy PiS z Klubami Gazety Polskiej. SLD też musi się obudować, tworzyć wokół siebie struktury. Czerpać z zasobów intelektualnych w Polsce, ale i z zagranicy (chociażby międzynarodówki socjalistycznej).

Warto też spojrzeć na rodzime podwórko. Choć wielu ekspertów jest zdania, że to nie czas i pora, by lewica wykorzystywała światopoglądowe i gospodarcze poglądy Janusza Palikota, może jednak dobrym rozwiązaniem byłoby pójście szerokim frontem? Palikot, choć roztrwonił swój potencjał, pokazał w 2011 roku, że potrafi wygrywać dzięki młodym i wśród młodych. To był jego olbrzymi atut, który dziś – z różnych przyczyn – zagospodarowuje PiS.

Zadanie z gwiazdką  

Mimo kiepskiej kondycji i wyniku partii lewicowych w Polsce, Polacy przecież potrzebują lewicy. Pokazują to zwycięstwa kandydatów w Wadowicach, Częstochowie czy właśnie wspomnianym Słupsku. To oczywiście tylko sygnały otwartości i potencjału lewicowych idei. Niestety, jaskółki wiosny nie czynią. Tymczasem lewicowe wyzwania światopoglądowe czy gospodarcze są stopniowo przejmowane przez polską prawicę.

To jednak nie oznacza, że Polsce niepotrzebna jest prawdziwa lewicowa formacja z krwi i kości. Takie zapotrzebowanie jest na pewno, bo istnieje potencjalny elektorat – dziś rozproszony i zagospodarowany przez inne formacje. Jest też wiele postulatów gospodarczych, którymi można się zająć: ochrona najsłabszych i potrzebujących. Istotna jest też strefa światopoglądowa, żeby ta polska scena polityczna nie była tak „duszna”.

To nie jest tak, że polska lewica nie ma takich przekonań – ona nie umie ich wyartykułować, od dobrych kilku lat jest pochłonięta własnymi wewnętrznymi wojenkami, a nie tym, żeby się zająć budowaniem nowej formuły dla swojego wizerunku. Czy jednak SLD, jeśli oczywiście podejmie taką próbę, uda się ta polityczna metamorfoza? Trudno powiedzieć. Żadna ze wspólnych inicjatyw lewicowych nie przetrwała próby czasu. Powstanie LiDu (Lewicy i Demokratów) czy też poszukiwanie porozumienia z Twoim Ruchem Janusza Palikota (TR,), czy idea Europy+ były przyjmowane niejednoznacznie zarówno przez elektorat jak i decydentów. Żadnemu z tych pomysłów nie dano także czasu i szans na rozwój.

Nowe hasła, stare szyldy

SLD, żeby nie stracić części elektoratu, powinno jednak pozostać przy swojej marce – dla tradycjonalistów szyld będzie miał znaczenie. Nazwa jest zresztą wtórna, zdecydowanie ważniejsze jest budowanie przekazu, odświeżenie ideologiczne, nawiązanie współpracy z nowymi środowiskami – choćby Barbarą Nowacką, Wandą Nowicką czy Zielonymi. Dziś jednak nie słychać o spotkaniach Leszka Millera z przedstawicielami młodej postępowej lewicy. Po wyborach samorządowych wszyscy byliśmy zaś świadkami jego uścisku dłoni z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.

Podsumowując, trudno ukryć, że SLD jest partią schodzącą z politycznej sceny. Co więcej, coraz wyraźniej konsolidująca się dwublokowość na scenie powoduje „wypychanie” SLD i przejmowanie haseł ugrupowania. Partia powinna jednak podjąć próbę budowy tej lewicowej alternatywy. Tym bardziej, że żadne z dużych, polskich ugrupowań nie powinno raczej zagrażać bezpośrednio SLD. Przejęcie elektoratu Sojuszu jest mało możliwe, a potencjalny koalicjant – jak dzisiaj widzimy dla każdej ze stron, zawsze pożądany.

*Anna Materska-Sosnowska – doktor nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce (2004) oraz Adiunkt w Zakładzie Systemów Politycznych Instytutu Nauk Politycznych.
Obszary jej zainteresowań to, m.in. systemy partyjne i polska scena polityczna. Więcej informacji na stronie Instytutu Nauk Politycznych WDiNP UW.