Newsletter

Świat dodał gazu

Katarzyna Cięciak, 02.12.2014
Rewolucja łupkowa, polityka Rosji i działania OPEC zmieniły sytuację na światowym rynku paliw

Rewolucja łupkowa, polityka Rosji i działania OPEC zmieniły sytuację na światowym rynku paliw

Autor: Christian Senger, CC BY-SA 2.0

Finalizowane prace nad „Polityką energetyczną Polski do 2050 roku” to dobry moment, by pochylić się nad nowymi możliwościami dywersyfikacji dostaw „błękitnego paliwa”, które pojawiają się na światowym rynku gazu. Sprzyja temu sytuacja geopolityczna.

USA głównym rozgrywającym

Amerykańscy politycy i firmy z branży gazowej dążą do eksportu gazu do Europy – i chcą to  zacząć czynić jak najszybciej. Według specjalistów, wysyłanie skroplonego gazu za granicę może się rozpocząć już za dwa lata, tym bardziej że optujący za tym Republikanie w Senacie stanowią większość. Władze USA sprawą zajmą się na początku 2015 roku.

Gaz łupkowy, wydobywany na olbrzymią skalę w USA, zmienia energetyczny układ sił także w Europie. Na początku boomu łupkowego w USA nikt nie spodziewał się, że może dojść do sytuacji, w której kraj ten będzie przymierzał się do eksportu surowców energetycznych, zwłaszcza mając na uwadze jego olbrzymie zapotrzebowanie na energię. Pamiętać tutaj należy, że rynek wydobycia gazu jest ściśle powiązany z wydobyciem ropy. Gaz z łupków zostaje dobrem subsydiarnym na rynku paliw.

Dzięki eksploatacji złóż gazu i ropy z łupków, USA stają się mniej zależne od importu węglowodorów. Jeszcze 10 lat temu roku Stany Zjednoczone były w 60 proc. zależne od importu ropy naftowej. W zeszłym roku import tego surowca stanowił tam już nieco ponad 30 proc. zapotrzebowania i maleje.

Zgodnie z danymi Międzynarodowej Agencji Energetycznej, USA od kilku lat są światowym  liderem w wydobyciu gazu ziemnego, a w tym roku mogą także zająć pierwsze miejsce w wydobyciu ropy, wyprzedzając Rosję i Arabię Saudyjską. Możliwość eksportu ropy i gazu z USA całkowicie zmieni stały od lat ranking producentów surowców energetycznych. UE w ramach negocjowanego Transatlantyckiego Porozumienia o Wolnym Handlu (TTIP) chce otworzyć sobie drogę do importu amerykańskiej ropy i gazu, bowiem od 1975 r. w Ameryce obowiązuje zakaz eksportu surowców energetycznych, który był konsekwencją nałożenia przez kraje arabski embarga na ropę. Nie należy się spodziewać, że USA z dnia na dzień zaczną wysyłać gaz do Europy, gdyż cały proces eksportu gazu skroplonego wymaga znacznych nakładów inwestycyjnych. Ale obie strony mają w tym interes.

LNG czy gazociągi?

Największym eksporterem gazu skroplonego jest obecnie Katar, który w ubiegłym roku odpowiadał za ponad 30 proc. światowych dostaw. Na drugim miejscu była Malezja (11 proc.), na trzecim Australia (10 proc.). W najbliższym czasie do grona eksporterów dołączą najprawdopodobniej USA i Kanada.

Gaz skroplony jest wykorzystywany na szeroką skalę głównie w Azji, gdzie zapotrzebowanie na ten surowiec jest znaczne, a zasoby znikome. Tak się dzieje w np. w Japonii i Korei. Chiny natomiast mają własne zasoby, tyle że zapotrzebowanie na energię jest tam ogromne i stale rośnie, więc kraj ten również importuje to paliwo.

W Europie na chwilę obecną wykorzystuje się głównie gazociągi. „Błękitne paliwo” w jest dostarczane głównie przez Rosję i Norwegię, natomiast terminale LNG znajdują się przede wszystkim na południu Europy i nie są w pełni wykorzystywane. Jest to spowodowane przede wszystkim ceną, bo gaz rosyjski jest zdecydowanie tańszy niż skroplony gaz transportowany z odległych części świata.

W Europie LNG nie jest jeszcze tak popularny, dominuje tu tradycyjny sposób transportu, czyli za pośrednictwem gazociągów. Sam tylko Gazociąg Północny-Nord Stream może przesyłać z Rosji do Europy Zachodniej 55 mld metrów sześciennych gazu rocznie.

Rosyjski gaz do Europy miał też popłynąć południową jej częścią, czyli planowanym od kilku lat gazociągiem South Stream. Gazociąg miał omijać Ukrainę, przebiegając po dnie Morza Czarnego. Inwestycja ta budziła jednak duże kontrowersje i stoi pod dużym znakiem zapytania.

Po pierwsze, zwiększy bowiem uzależnienie gazowe Europy od Rosji. Po drugie, Komisja Europejska próbuje zablokować ten projekt, twierdząc, że nie jest on zgodny z zapisami trzeciego pakietu energetycznego, zakazującego firmom produkującym gaz ziemny posiadania własnych sieci gazociągów przesyłowych.

Nie wiadomo zatem, czy i kiedy ta inwestycja będzie ukończona. Terminy realizacji jej odcinków są bowiem stale przekładane. W ostatnich dniach pojawiła się nawet informacja, że także Kreml rozważa wycofanie się z projektu. Sam prezydent Rosji Władimir Putin powiedział w poniedziałek, że skoro Unia Europejska nie chce gazociągu South Stream, to w takim razie tak się stanie. Rezygnacja z South Stream nie oznacza jednak, że Rosja nie zbuduje podobnego rurociągu, ale przebiegającego inną trasą.

O nowych kierunkach dostaw gazu dla Europy poinformował ostatnio portal Euractiv.pl. Otóż Izrael proponuje stworzenie nowego połączenia gazowego z Europą. Miałaby to być alternatywa dla rosyjskich źródeł gazu, przy czym Izrael deklaruje, że będzie stabilniejszym partnerem niż inne państwa Bliskiego Wschodu. Zainteresowanie takim źródłem dostaw wyraziły już Cypr, Grecja i Włochy, które miałyby być głównymi odbiorcami izraelskiego gazu. Szczegóły ewentualnej współpracy mają być znane pod koniec roku. Dostawa gazu z Izraela wykorzystywałaby jednak tradycyjny sposób transportu gazu, a nie LNG, co wymagałoby wielomiliardowych inwestycji.

Gdzie w tym Polska?

Podsumowując: rynek gazu ziemnego na świecie przechodzi w ostatnich latach dynamiczne zmiany. Dzięki rozwojowi światowego sektora poszukiwawczo-wydobywczego, upowszechnieniu technologii eksploatacji gazu z pokładów skał łupkowych oraz rozpowszechnieniu dostaw skroplonego gazu ziemnego, dostępność tego surowca ulega stopniowemu zwiększaniu. Kraje inwestujące w wydobycie gazu ze złóż niekonwencjonalnych w najbliższych latach staną się eksporterami „błękitnego paliwa”, co będzie sprzyjać rozwojowi globalnego rynku LNG przy jednoczesnym spadku znaczenia sieci gazociągowych.

Na skutek „rewolucji łupkowej”, która w ostatnich latach dokonała się w USA, kraj ten do końca obecnej dekady z importera ma szansę stać się jednym z bardziej liczących się eksporterów gazu ziemnego. Zwiększona konkurencja ze strony USA silnie oddziałuje na Rosję, która nie może windować cen ropy i gazu.

Jeśli chodzi o powiązany ściśle z gazem rynek ropy naftowej, kraje OPEC nie zdecydowały się na zmniejszenie produkcji ropy. Docelowo roczna produkcja kartelu nadal wynosić ma 30 mln baryłek dziennie. Tym samym sytuacja na rynku ropy w zasadzie nie uległa zmianie, więc w kolejnych tygodniach nadal powinniśmy mieć do czynienia z rosnącą nadpodażą surowca. Decyzja ta uderza w pierwszej kolejności w Rosję, która jest jednym z kluczowych producentów ropy naftowej na świecie, choć nie jest członkiem OPEC. A zyski ze sprzedaży ropy i gazu stanowią połowę rosyjskiego budżetu. Z powodu spadku cen ropy gospodarka Rosji balansuje na krawędzi recesji.

Inna sprawa, że decyzja OPEC ma też na celu uderzenie w amerykańską ropę łupkową, która zagraża głównym graczom OPEC. Dla nich lepiej jest wytrzymać pewien okres z niskimi cenami, aby spowolnić kosztowne projekty wydobywcze w USA.

W sierpniu Ministerstwo Gospodarki przedstawiło projekt pt. „Polityka energetyczna Polski do 2050 r.”. Obecnie dokument jest uzupełniany i istnieje szansa, by pod koniec grudnia jego projekt został przekazany do konsultacji międzyresortowych i społecznych. W dokumencie podkreślono, że Polska powinna dążyć do niezależności energetycznej, a rodzime zasoby węgla kamiennego i brunatnego mają być stabilizatorem bezpieczeństwa energetycznego kraju.

Niemniej znaczenie gazu nadal będzie rosnąć, a otwierające się nowe kierunki importu gazu skroplonego na pewno są dla Polski pomyślne. Planowane inwestycje w rozbudowę gazociągów umożliwią integrację krajowego systemu przesyłowego z systemami krajów ościennych. Wraz z rozbudową terminalu LNG w Świnoujściu oraz rozwojem krajowej sieci przesyłowej wspólny regionalny rynek gazu w pełni zintegruje infrastrukturę w tej części Europy.

*Katarzyna Cięciak – doktor nauk ekonomicznych; adiunkt w Katedrze Polityki Przemysłowej i Ekologicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie