Newsletter

Trafność sondaży przed wyborami

Michał Zieliński, 12.11.2014
Analiza poprzedniej kampanii samorządowej w 2010 roku pokazuje, że ogólnopolskie sondaże są kiepskim prognostykiem wyniku wyborów na poziomie sejmików wojewódzkich

Analiza poprzedniej kampanii samorządowej w 2010 roku pokazuje, że ogólnopolskie sondaże są kiepskim prognostykiem wyniku wyborów na poziomie sejmików wojewódzkich. Podobnie sondażom prezydenckim w miastach daleko do ideału i ciężko na ich podstawie wnioskować z całą pewnością, kto zostanie gospodarzem polskich miast po 16 listopada.

W obecnej kampanii samorządowej instytuty badania opinii publicznej nie rozpieszczają nas wieloma pomiarami preferencji politycznych. Na dobrą sprawę tylko CBOS oraz Instytut Badań Rynkowych i Społecznych (IBRIS, dawniej Homo Homini) sprawdzają poparcie dla partii na poziomie sejmików, a więc w najbardziej interesującym – z punktu widzenia warszawskiej polityki – obszarze. Ostatnie badania pochodzą z października i przynajmniej w zakresie poparcia dla dwóch największych partii są dość zgodne. Według IBRiS wybory do sejmików zakończyłyby się POPIS-owym remisem (po 30%), zaś w badaniu CBOS nieznaczną przewagę ma PO (24%) przed PIS (23%). Jeśli z obu sondaży wyłączymy wyborców niezdecydowanych, są one dużo bardziej podobne do siebie niż na pierwszy rzut oka: w CBOS poparcie dla PO 34%, PIS 33%, z kolei w IBRiS – PO 33%, PIS 33%.

 

1

 

SONDAŻE SEJMIKOWE

Co ciekawe, jeśli sięgniemy wstecz do kampanii w 2010 roku to okaże się, że również wtedy tylko CBOS i IBRiS (wtedy Homo Homini) realizowały przedwyborcze badania do sejmików wojewódzkich. Porównanie ich ostatnich sondaży z rzeczywistym wynikiem głosowania ukazuje skalę trudności, jaka stoi przed ośrodkami badania opinii publicznej, a także być może tłumaczy, dlaczego inne firmy badawcze jak TNS Polska czy Millward Brown unikają publikacji sondaży samorządowych.

2

 

Choć obu sondażom daleko było do oficjalnych wyników głosowania, wyraźnie lepszy w 2010 roku od CBOS okazał się instytut Homo Homini. Wyborcza przewaga PO nad PIS wyniosła wówczas 8 punktów procentowych – dokładnie tyle, ile w sondażu Homo Homini. CBOS tradycyjnie przeszacował różnicę między dwiema partiami i dał partii rządzącej aż 16-punktowe prowadzenie, a więc dwukrotnie większe od zanotowanego w dniu głosowania.

Oba ośrodki sondażowe dość drastycznie pomyliły się za to w przypadku PSL, którego wyborczy wynik (16%) był znacznie lepszy niż projektowały to CBOS i HH. Można spodziewać się, że w tym roku będzie podobnie – głównie z uwagi na większą frekwencję w tzw. Polsce B, w porównaniu do innych wyborów. W przypadku SLD można powiedzieć, że oba sondaże dość trafnie przewidziały dobry wynik tej partii w samorządach.

SONDAŻE PREZYDENCKIE

Oprócz sejmików wojewódzkich przedmiotem badań przedwyborczych są prezydenci oraz rady większych polskich miast, ale i tu ciężko mówić o zalewie sondaży przedwyborczych. Tylko IBRiS realizuje na szerszą skalę takie pomiary (m.in. dla „Polska the Times” i lokalnych mediów), ciężko więc o porównanie rezultatów z innymi ośrodkami demoskopijnymi. W 2010 roku sondaże prezydenckie oprócz IBRiS realizował także Millward Brown (wtedy SMG KRC). Ich trafność była większa niż wspomnianych wcześniej badań do sejmików i w większych miastach sondaże obu firm trafnie wskazały zwycięzcę samorządowego wyścigu np. zwycięstwo HGW w Warszawie już w I turze.

3

 

SONDAŻE SEJMOWE

Co ciekawe, o ile brak regularnych sondaży samorządowych, o tyle badania sprawdzające poparcie dla partii w zaplanowanych za rok wyborach parlamentarnych ukazują się na bieżąco i realizują je wszystkie główne instytuty badania opinii publicznej. Czy jednak na podstawie sondaży sejmowych można prognozować zachowania wyborcze Polaków na poziomie samorządów (sejmików)? Doświadczenie poprzednich lat pokazuje, że niekoniecznie.

4

 

Po pierwsze, wyniki PO i PIS w sejmikach w 2006 i 2010 roku były wyraźnie niższe niż wskazywałyby na to sondaże parlamentarne. Przykładowo, w 2010 roku tuż przed wyborami samorządowymi przeciętne poparcie dla PO w wyborach do Sejmu wynosiło 45% – wynik na poziomie sejmików (31%) był więc aż o 14 punktów procentowych gorszy! Rezultaty PIS w sejmikach były średnio o 3 punkty procentowe niższe od sondaży sejmowych. Z jednej strony było to spowodowane występowaniem na poziomie sejmików komitetów lokalnych, które „zabrały” z wyborczej puli ok. 10% głosów – z drugiej strony wyraźnie lepszym niż wskazywały sondaże wynikiem PSL i SLD.

Po drugie, różnica między dwiema głównymi partiami na poziomie sejmików była znacząco niższa niż wskazywałyby na to sondaże parlamentarne. W 2010 roku było to szczególnie widoczne, bowiem sondaże do Sejmu dawały PO aż 19-punktowe prowadzenie, podczas gdy kilka dni później w głosowaniu samorządowym przewaga PO nad PIS wyniosła 8 punktów proc. Jeśli schemat ten miałby powtórzyć się także w tym roku, byłby to fatalny prognostyk dla partii rządzącej. Okazać by się mogło, że aktualna 2-punktowa przewaga PO w sondażach sejmowych przełoży się na przegraną lub w najlepszym wypadku remis w dniu wyborów samorządowych.

Po trzecie, wynik PO w 2010 był wyraźnie gorszy od sondażowego niż miało to miejsce w przypadku PIS, co wynika bezpośrednio z samorządowego charakteru elekcji. Wybory samorządowe w największym stopniu mobilizują wyborców z najmniejszych, „pisowskich” gmin, a frekwencja w sprzyjających PO miastach jest wyraźnie niższa niż choćby w głosowaniu prezydenckim czy parlamentarnym.

Reasumując, aktualne sondaże oraz doświadczenia z lat 2006-2010 składają się na następujący wniosek: sondaże sejmowe w ograniczonym zakresie pozwalają wnioskować o poparciu dla partii w wyborach samorządowych na poziomie województw – nieco lepiej sprawdzają się tu sondaże sejmikowe (w tej kampanii tylko IBRiS i CBOS). Wynika z nich, że eywalizacja PO i PIS na poziomie sejmików jest bardzo zacięta, a jednoznaczne wskazanie zwycięzcy wyborów 16 listopada jest dziś niemożliwe. Sytuacja obecnie tak jak w eurowyborach jest zapewne bliska remisu, a obie partie mają szansę uzyskać w sejmikach ok. 30% poparcie (uwzględniając komitety lokalne, mniejsze niż ich wyniki do Sejmu). Trzecia przesłanka – większa mobilizacja „Polski B” podczas elekcji samorządowej – pozwalałaby przechylić szalę nieznacznie na rzecz PIS, choć z sondażu CBOS wynika że poziom mobilizacji elektoratów PO i PIS jest dziś podobny. Od wydarzeń ostatniego tygodnia kampanii i umiejętności zachęcenia wyborców do głosowania zależeć będzie, czy ósme z rzędu zwycięstwo odniesie PO czy też pierwszy od 9 lat sukces świętować będzie PIS.

Sfinansowane przez KW Platforma Obywatelska RP.