Newsletter

W Grecji pora na wzrost

George Pagoulatos, 06.11.2014
Grecka gospodarka powoli wychodzi na prostą

Grecka gospodarka powoli wychodzi na prostą – mówi prof. George Pagoulatos w rozmowie z Janem Gmurczykiem

Jan Gmurczyk: Przez ostatnie kilka lat grecka gospodarka była pogrążona w recesji. Dziś stopa bezrobocia w Grecji jest wyższa niż w jakimkolwiek innym państwie członkowskim Unii Europejskiej. Czy kryzys w greckiej gospodarce trwa nadal?

Prof. George Pagoulatos: Kryzys w Grecji zaczął się głównie dlatego, że dwa wskaźniki – deficyt budżetowy i deficyt na rachunku bieżącym bilansu płatniczego – całkowicie wymknęły się spod kontroli. Na szczęście w ostatnich latach sytuacja poprawiła się skokowo. Rok 2009 zamknął się ujemnym saldem pierwotnym budżetu rzędu 10,5 proc. PKB, natomiast teraz występuje nadwyżka. Z kolei deficyt na rachunku bieżącym został zmniejszony z ponad 14 proc. PKB do około zera. To wskazuje, że nastąpiła ogromna korekcja najważniejszych nierównowag.

Teraz, po sześciu latach ciągłej recesji, gospodarka zdradza pierwsze oznaki wzrostu w ujęciu rok do roku. Większość prognoz wskazuje, że w 2014 roku grecki PKB urośnie o kilka punktów dziesiętnych. Przyszłoroczny wzrost powinien być już wyraźnie dodatni. Jeśli weźmiemy te wszystkie obserwacje pod uwagę, to nie ma wątpliwości, że grecka gospodarka powoli wychodzi na prostą.

Czyli najgorsze już minęło, a kraj znajduje się na drodze powrotu do pomyślności?

Mamy jeszcze długą drogę do przejścia, zanim zaczniemy mówić o pomyślności. Koszt dostosowań w greckiej gospodarce okazał się bardzo bolesny; od 2008 roku straciła ona około jednej czwartej PKB. Dochody ostro się obniżyły i – co najważniejsze – stopa bezrobocia wynosi teraz 27 proc. Kraj i społeczeństwo długo będą nieść to ciężkie brzemię.

Jak długo?

27-procentowego bezrobocia nie da się obniżyć do akceptowalnych poziomów w kilka lat. Może to potrwać dłużej niż dekadę, zwłaszcza że spora część bezrobocia ma długotrwały charakter. W wielu przypadkach ludzie nie pracują już od ponad dwóch lub trzech lat. Potrzebujemy pilnych, dobrze zgranych działań, aby z powrotem zintegrować tych bezrobotnych z rynkiem pracy.

A co z bezrobociem wśród młodzieży? Jaka przyszłość czeka młode pokolenie Greków?

Stopa bezrobocia wśród młodzieży przekracza obecnie 50 proc. Oczywiście, tak wysoki poziom jest nie do przyjęcia. Obecna sytuacja to pokłosie słabości strukturalnych, w tym tego, jak nasz system edukacji łączy się z sektorem prywatnym i rynkiem pracy.

Zauważmy jednak, że Grecja jest bogata w wysokiej jakości kapitał ludzki. Mamy duży odsetek osób, które kształcą się na poziomie wyższym, a także tradycyjnie jedną z największych grup studentów zagranicą. Dziś, w warunkach kryzysu, wielu młodych Greków szuka szans na zatrudnienie także w innych krajach.

Możemy zatem powiedzieć, że mobilność w młodym pokoleniu jest spora. Oczywiście, ma to zarówno swój pozytywny, jak i negatywny wymiar. Z jednej strony jednolity rynek UE pozwala wielu utalentowanym i wykwalifikowanym młodym Grekom znaleźć pracę w innych krajach europejskich i tam właśnie podnosić umiejętności. Z drugiej strony emigracja pozbawia Grecję cennego kapitału ludzkiego, co ma negatywne konsekwencje dla gospodarki.

Który z tych dwóch skutków przeważa?

Powiedziałbym, że ten negatywny. Optymistyczne oczekiwanie byłoby przy tym takie, że gdy gospodarka wejdzie na ścieżkę wzrostu, wielu emigrantów powróci do Grecji. Jeśli tak się stanie, ich udoskonalony kapitał ludzki oraz doświadczenie wesprą i wzbogacą grecką gospodarkę.

Rozwój i dobrobyt wymagają jednak konkurencyjności. Wspomniał pan, że deficyt na rachunku bieżącym został w Grecji zmniejszony. Czy to oznacza, że konkurencyjność greckiej gospodarki poprawiła się?

Tak, konkurencyjność kosztowa wzrosła bardzo znacznie, lecz niemal w całości jest to skutek cięcia płac. Co więcej, eksport wciąż utrzymuje się na stosunkowo niskim poziomie. Jednostkowe koszty pracy odrobiły straty minionej dekady, ale potrzeba dalszych działań, by wzmocnić produktywność i konkurencyjność, zwłaszcza w takich obszarach jak otoczenie regulacyjne, biurokracja, poziom opodatkowania i koszty energii.

Niektórzy twierdzą, że greckiej gospodarce łatwiej byłoby odzyskać konkurencyjność, gdyby ten kraj miał własną walutę. Patrząc z dzisiejszej perspektywy: czy przyjęcie euro w Grecji było dobrą decyzją?

Tak, to była dobra decyzja. Grecka gospodarka czerpie korzyści z oferowanych przez euro ram stabilności i dyscypliny. Zła decyzja polegała natomiast na tym, że przyjęcia euro nie poparto szerokim zestawem reform strukturalnych w pierwszej dekadzie XXI wieku. Strasznym błędem było także to, że pozwolono, by deficyty wymknęły się spod kontroli, szczególnie w latach 2008 i 2009.

W latach 90. minionego stulecia na drodze do strefy euro Grecja podjęła istotne wysiłki na rzecz konsolidacji fiskalnej i wzmocnienia gospodarki. Sęk w tym, że po przyjęciu euro tempo reform spadło.

Pod względem zmian strukturalnych lata dwutysięczne, aż do kryzysu w latach 2009-2010, to „stracona dekada”. Zaniedbano reformy w takich obszarach jak emerytury, opieka zdrowotna, administracja publiczna, szkolnictwo wyższe, administracja podatkowa i liberalizacja rynków. Większość z tych reform, o ile nie wszystkie, została przyjęta na przestrzeni ostatnich czterech lat pod presją zewnętrzną, tzn. jako część warunkowego programu pomocowego. Dodajmy, że w bardzo niesprzyjających makro- i socjoekonomicznych okolicznościach.

Z greckich doświadczeń zdają się płynąć dla Polski dwie ważne lekcje. Po pierwsze, wejście do strefy euro wymaga dobrych przygotowań. Po drugie, sama wspólna waluta nie zapewni rozwoju. Gospodarkę trzeba nieustannie reformować, nawet po przyjęciu euro.

Tak, przypadek grecki, jak również przypadek innych peryferyjnych gospodarek, wskazuje, że są pewne błędy, których nie należy powtarzać. Tym niemniej powinniśmy pamiętać, że kryzys w strefie euro to nie tylko skutek deficytów fiskalnych. To również pokłosie nierównowag i baniek w sektorze finansowym, co było widoczne w takich krajach jak Hiszpania i Irlandia.

Powinniśmy mieć ponadto świadomość, że z kryzysem mocno związane były poważne niedociągnięcia w architekturze strefy euro, a także błędy w polityce na szczeblu eurolandu. Jeśli europejska waluta ma być sukcesem, te „wady konstrukcyjne” muszą zostać skorygowane. Potrzeba dalszej integracji zarówno w sensie ekonomicznym, jak i politycznym. Raport Czterech Prezydentów (ang. The Four Presidents Report – przyp. JG) oraz program Komisji Europejskiej na rzecz „prawdziwej Unii Gospodarczo-Walutowej” powinny zostać pilnie i odważnie wdrożone. To jedyny skuteczny przepis na przezwyciężenie kryzysu (który teraz stał się też kryzysem polegającym na przewlekłej stagnacji, dezinwestycji i niskiej inflacji), jak również na to, by zbudować stabilną strefę euro.

*George Pagoulatos – profesor europejskiej polityki i gospodarki w Ateńskim Uniwersytecie Ekonomii i Biznesu (Grecja), profesor wizytujący w Kolegium Europejskim w Brugii (Belgia). W latach 2011-2012 starszy doradca premiera oraz dyrektor strategii w gabinetach premierów Lucasa Papademosa i Panagiotisa Pikrammenosa.