Newsletter

Demokracja w likwidacji

Donatella della Porta, 23.10.2014
Skąd bierze się nieufność i pesymizm obywateli wobec Europy?

Skąd bierze się nieufność i pesymizm obywateli wobec Europy?

W ciągu 30 minionych lat neoliberalizm pożarł demokrację liberalną, prawa socjalne przemielił na makulaturę, pozwolił rozpanoszyć się branży finansowej i ograniczył władzę państw. Powraca kwestia demokracji – udziału obywateli w życiu publicznym i oporu wobec absolutyzmu przywilejów.
Niedawno niemiecki socjolog Wolfgang Streeck stwierdził, że koniec kapitalizmu może nadejść jako rezultat słabości, a nie siły opozycji antyneoliberalnej. Pozostawiona sama sobie, pozbawiona ograniczeń chciwość kapitalizmu, może doprowadzić do wyniszczenia (proces ten jest już w zaawansowanym stadium) kapitału ludzkiego i zasobów materialnych, których kapitalizm sam potrzebuje, by przetrwać.

Zniecierpliwieni obywatele

Podobny argument można przytoczyć w odniesieniu do Unii Europejskiej. Poziom uczestnictwa obywateli w ostatnich wyborach (a właściwie jego brak) oraz rezultaty głosowania pokazały zniecierpliwienie europejskich obywateli obecną Europą. Europejska Partia Ludowa (największy przegrany, jeśli chodzi o odpływ wyborców) i, co gorsze, europejscy socjaliści, którym nie udało się przedstawić siebie jako alternatywy, zachowują się tak, jak gdyby nic się nie stało. Obie partie popierają kandydata EPL na stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude’a Junckera, uosobienie kryzysu i cięć budżetowych, oraz wybór (zgodnie z ustaloną rotacją między S&D i EPL) socjalisty Martina Schultza, krytykowanego nawet w ojczyźnie za plakat wyborczy głoszący, że „tylko głos na Martina Schultza i SPD sprawi, że Niemiec zasiądzie na stanowisku przewodniczącego Komisji Europejskiej”.

Ponadto przedstawiciele obu partii szczycą się silną proeuropejską większością w Parlamencie Europejskim. Jednocześnie zamiatają pod dywan to, że w tej większości obecne są tak kłopotliwe i mało euroentuzjastyczne ugrupowania jak Forza Italia Silvia Berlusconiego czy Fidesz Victora Orbana. EPL, S&D i inni szybko chcieliby zapomnieć o tym, że według badań Eurobarometru odsetek obywateli, którzy mają zaufanie do UE, spadł z 57% w roku 2007 do 31% w roku 2013.

Kryzys odpowiedzialności

Odsetek obywateli, którzy mają pozytywne wyobrażenie o Europie, zmalał w tym samym okresie z 52% do 31%, a liczba tych, którzy z optymizmem myślą o przyszłości UE, zmniejszyła się z dwóch trzecich do połowy ogółu obywateli. Skoro są to wartości średnie, to sytuacja jest o wiele bardziej dramatyczna w krajach najbardziej dotkniętych kryzysem. Dane te pokazują głęboki kryzys politycznej wersji neoliberalizmu, której UE jest główną orędowniczką.

W roku 1970 Jürgen Habermas wskazał zależność między kryzysem gospodarczym a kryzysem legitymizacji polityki, wynikającym z niezdolności państwa do rozwiązywania problemów rynku. O ile Habermas odnosił się do państwowego interwencjonizmu w wersji fordowskiej, w dzisiejszym kapitalizmie efekt delegitymizacji instytucji politycznych jest rezultatem kryzysu odpowiedzialności, związanego z faktem, że instytucje polityczne przestały gwarantować podstawowe prawa obywatelskie. W telegraficznym skrócie: w latach 80. oskarżano państwa o nadmierne wydatki, wobec czego zdystansowały się one od keynesowskiej polityki gospodarczej pełnego zatrudnienia, gdy tymczasem postfordyzm doprowadził do częściowego demontażu państwa opiekuńczego oraz wzrostu nierówności społecznych.

Prawdziwe źródło problemów

Politycznym panaceum stały się deregulacja i prywatyzacja, uzasadniane potrzebą odbudowania wydajności rynku. Interwencje te nie przyczyniły się jednak do poprawy konkurencyjności, a raczej były zachętą do skupienia władzy w rękach kilku międzynarodowych korporacji. W efekcie doprowadziły do kryzysu gospodarczego, którego korzeni należy szukać nie w niedoborach lub inflacji, lecz w zaburzonym procesie redystrybucji. Od 2008 roku dług publiczny wzrósł nie z powodu inwestycji w usługi społeczne lub wsparcia słabszych grup społecznych, ale raczej ze względu na szeroki strumień publicznych pieniędzy, który popłynął do banków i instytucji finansowych znajdujących się w tragicznej kondycji finansowej. Ta zmiana w relacjach pomiędzy państwem a rynkiem doprowadziła do erozji demokracji przedstawicielskiej poprzez przekładanie się siły gospodarczej na polityczną. Z punktu widzenia systemu politycznego oznacza to, że instytucje przedstawicielskie zrzekają się odpowiedzialności wobec obywateli.

Pułapki neoliberalizmu

Krytykując neoliberalne hasła obrony rynku przed państwem, naukowcy różnych dyscyplin koncentrują uwagę na dwóch czynnikach. Z jednej strony, rozdział gospodarki od polityki jest rzadko realizowany. Rządy faktycznie muszą korygować nieprawidłowości w funkcjonowaniu rynku, a rynek potrzebuje prawodawstwa.

Z drugiej strony, zdolność państwa do zagwarantowania praw obywateli jest znacznie ograniczona przez politykę prywatyzacji, liberalizacji i deregulacji, która pozwoliła na koncentrację kapitału dzięki sprzyjającym przepisom. Państwa są oskarżane o ograniczanie praw socjalnych w celu zwiększenia przychodów i zysków nielicznej grupy uprzywilejowanych, ponieważ w rzeczywistości neoliberalizm pociąga za sobą zniesienie wielu praw i regulacji mających na celu kontrolowanie gospodarki.

Ponadto neoliberalizm powstał – a także, jak podkreśla to Colin Crouch, o dziwo, przetrwał swój własny kryzys – głównie dzięki transferowi dużych ilości pieniędzy z korporacji do polityków. Liberalizacja, deregulacja i prywatyzacja doprowadziły do korupcji i niekontrolowanej działalności lobbystycznej, również na poziomie europejskim. Jednocześnie, jako że korporacje kupują decyzje polityczne, próbuje się przedstawić te decyzje jako „apolityczne“, w celu legitymizacji ich rezultatu poprzez ukazanie ich jako nieszkodliwego zabiegu regulacyjnego, tak przecież pożądanego. Przestrzeń dla decyzji politycznych została ograniczona przez polityków z różnych stron politycznej sceny pod pretekstem obowiązującej „logiki rynku”. Dzieje się tak zwłaszcza w przypadku rynków międzynarodowych.

Potrzeba innej Europy

Cel demokracji, czyli pozyskanie zaufania obywateli wobec państwa, w praktyce retorycznej został zastąpiony przez zdobywanie „zaufania rynku”, co dzieje się nawet kosztem niewrażliwości na potrzeby obywateli. Obowiązki państw demokratycznych względem ich obywateli zostały zarzucone w imię dopasowywania się do zewnętrznych uwarunkowań, w tym wymagań stawianych przez Unię krajom starającym się o pomoc finansową, które wymusiły cięcia w wydatkach publicznych. Miało to dramatyczne konsekwencje w postaci łamania podstawowych praw człowieka, takich jak prawo dostępu do żywności, opieki zdrowotnej i mieszkania.

Demokratyczna odpowiedzialność jest zatem ograniczona przez brak odpowiedzialności ze strony organizacji międzynarodowych, które narzucają uwarunkowania zagrażające wyborom podejmowanym przez polityków. Wobec braku kontroli i ograniczeń kryzys odpowiedzialności, który toczy instytucje polityczne w Europie na różnych szczeblach,  będzie się zaostrzał. Ważne jest, aby takiej wizji Europy potrafiły się przeciwstawić te siły, także parlamentarne (od Syrizy do Podemos, Zielonych, a także, pomimo flegmatycznych sojuszy, ruch Pięciu Gwiazd), które mogą być orędownikami innej Europy.

Tł. Tomasz Bytner

Tekst źródłowy można przeczytać na stronie.

*Donatella Della Porta – profesor socjologii w European University Institute i profesor nauk politycznych w Istituto Italiano di Scienze Umane. Kierowała projektem Demos, analizującym teorię i praktykę demokracji w ruchach społecznych wybranych krajów europejskich. Jest jednym z redaktorów wydawanego przez Uniwersytet Cambridge periodyku „European Political Science Reviews“ i autorką wielu książek o tematyce społeczno-politycznej, m.in. „Can Democracy be Saved?“ (2013) czy „Mobilizing on the Extreme Right“ (2012).