Newsletter

Donald Tusk, prezydent Europy

Konrad Niklewicz, 04.09.2014
Sobota 30 sierpnia powinna być zapamiętana jako dzień, w którym Unię Europejską przestano dzielić na „nowych” i „starych” członków

Sobota 30 sierpnia powinna być zapamiętana jako dzień, w którym Unię Europejską przestano dzielić na „nowych” i „starych” członków

©Platforma Obywatelska RP

Sobota, 30 sierpnia 2014 r., powinna być zapamiętana jako ten dzień, w którym Unię Europejską przestano dzielić na „nowych” i „starych” członków. Wybór premiera Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej – najważniejszej unijnej instytucji – symbolicznie kasuje ten tradycyjny i nadużywany podział. Nie ma już „nowych”, nie ma „starych” państw. Liczą się wszystkie.

Nowy szef Rady Europejskiej jest premierem kraju, który najlepiej w całej Unii Europejskiej poradził sobie z globalnym kryzysem. Polska była jedynym krajem Wspólnoty, który w latach 2008-11 nie wpadł w recesję. Powszechnie jest wskazywana jako przykład sukcesu gospodarczego.

Ale nie tylko to: Polska przewodziła koalicji państw europejskich, które domagały się zachowania silnej polityki spójności w ramach unijnego budżetu. W efekcie wynegocjowała rekordowe 500 miliardów złotych, wielokrotność Planu Marshalla. Wystarczyło dziesięć lat, by Polska wyrosła na jedno z kluczowych krajów Unii. Dziś data wstąpienia do Wspólnoty nie odgrywa już żadnej roli.

Nominacja Donalda Tuska jest odzwierciedleniem pozycji Polski w Europie. Pozostali europejscy liderzy polityczni poparli kandydaturę Tuska, bo chcą nowego, energicznego przywództwa w Radzie Europejskiej.

Tusk udowodnił, że jest sprawnym negocjatorem i że umie tworzyć dobre kompromisy. Nie jest ani skrajnym federalistą, ani eurosceptykiem. Ma doskonałe wyczucie społeczne (udowodnił to, gdy wygrał wybory w czasie, gdy inni europejscy premierzy przegrywali). Jako były opozycjonista – a Kaszuba z pochodzenia – umie wsłuchać się w głosy mniejszości, uszanować pozytywne partykularyzmy, których w Europie jest legion.

Zarazem Tusk jest Europejczykiem w pełni tego słowa znaczenia: jako historyk wie, jak powstawała europejska tożsamość, co było punktem startu dla europejskiej wspólnoty, czym są fundamentalne europejskie wartości. I czego trzeba dziś, żeby dzieło Roberta Schumana, Jeana Monneta, Alcide’a De Gasperiego, Konrada Adenauera i Paul-Henriego Spaaka dalej trwało.

Donald Tusk wierzy w Unię Europejską; w to, że jest ona jedyną możliwą odpowiedzią na wyzwania stojące przed Europą. Ale jednocześnie Tusk wierzy w Unię 28 państw członkowskich, a nie fantasmagorię federacji bez narodowych tożsamości. Nie bez znaczenia był też fakt, że 57-letni premier

Polski ma też energię, by kierować pracami Rady Europejskiej i reprezentować Unię Europejską na świecie.

Polski premier został wybrany na prezydenta Europy dokładnie w rocznicę Porozumień Sierpniowych. Dziś, prawie 35 lat później, solidarność zwycięża w całej Europie. Trudno o bardziej wymowny symbol wspólnego zwycięstwa.

*dr Konrad Niklewicz – doradca PO RP