Newsletter

Pod słońcem Saksonii

Weronika Przecherska, 18.08.2014
Przewidywany niewysoki wynik FDP w Saksonii po raz kolejny stanie się też problemem chadecji

Podczas gdy polskie partie otwierają gorący polityczny okres wyborami samorządowymi, zrelaksowani urlopami Niemcy zamykają go wyborami do parlamentów krajów związkowych. W nadchodzących tygodniach odbędą się w Niemczech wybory do landtagów Saksonii (31 sierpnia), Turyngii i Brandenburgii (14 września). Oczywiście, specyfika tych regionów każe je rozpatrywać indywidualnie oraz próbować się im przyglądać nieco dokładniej niż przez pryzmat polityki federalnej. Nie można jednak zaprzeczyć, że ten polityczny sprawdzian będzie ważnym odzwierciedleniem tendencji w nadchodzących miesiącach i potwierdzeniem dotychczasowych politycznych trendów. Wystarczy wziąć pod lupę graniczącą z Polską Saksonię.

CC BY-SA 3.0. Autor: Geo-Loge

Ten wyróżniający się gospodarczo na tle innych wschodnich landów region od 25 lat jest bastionem chadecji. Również w tych wyborach sondaże wskazują miażdżącą przewagę CDU (średnio ponad 40 proc. poparcia*) i dotychczasowego premiera Stanislawa Tillicha. Nic więc dziwnego, że częściej w przedwyborczych tygodniach pada pytanie nie o zwycięzcę, lecz o jego potencjalnego koalicjanta. Współrządzący dotychczas z chadekami liberałowie rozpaczliwie walczą o przetrwanie. FDP, nawiązując do zeszłorocznej porażki w wyborach federalnych, przekonuje, że „Saksonia to nie Berlin”. Jednocześnie wyraźnie dystansuje się od najbardziej znanych twarzy liberałów i bardziej niż na promowaniu szyldu partyjnego skupia się na jej dotychczasowych osiągnięciach w regionie.

Mimo tych usilnych starań kampanijnych partii i jej lidera Holgera Zastrowa, wiele wskazuje na to, że Saksonia okaże się jednak dla FDP kolejnym Berlinem. Przewidywany niewysoki wynik liberałów stanie się zaś po raz kolejny również słabością chadecji, zmuszonej do szukania (co tu dużo ukrywać bardziej odległego ideowo) partnera do koalicji. Przedwyborcze prognozy, choć dają pewną przewagę CDU, pozbawiają ją jednak nadziei na samodzielną większość i przepowiadają powyborcze ustępstwa. Co stanie się w Saksonii, jeśli liberałowie zawiodą?

Można się spodziewać, zawsze chętnie widzianej przez wyborców, koalicji z SPD, mającą ok. 14-proc. poparcie. Spore szanse na współpracę z chadekami wróży się też dobrze radzącym sobie w sondażach Zielonym . Oczywiście, Tillich zdecydowanie odżegnuje się od potencjalnej współpracy z NPD i Die LINKE. Jednak wywiady takie jak dla „Die Zeit” pozostawiają furtkę dla współpracy z eurosceptyczną Alternatywą dla Niemiec. To szczególnie ciekawy wątek, gdyż CDU na poziomie federalnym nadal nie uznaje Alternatywy za rozsądną propozycję polityczną. Saksonia mogłaby więc stać w opozycji do tej partyjnej linii.

Potencjalne powyborcze układanki może dodatkowo skomplikować przewidywana niska frekwencja. Jednak wakacyjna atmosfera nie tylko nie zachęca do głosowania. Zdecydowanie utrudnia też partiom agitację wyborczą. Nie brakuje więc w tej kampanii orzeźwiających koktajli Zielonych, klapek typu japonki rozdawanych przez SPD czy przekonywania do głosowania zrelaksowanych plażowiczów. W tej nietypowej letniej agitacji wyraźnie jednak widać, że partie obficie czerpią ze swoich strategii federalnych oraz budują coraz  bardziej cyfrowe i spersonalizowane projekty.

I tak CDU, podobnie jak rok temu w Berlinie, walczy z łatką partii starszego pokolenia przy pomocy drużyny zaangażowanych aktywistów – tzw. Team Tillich. Wykorzystuje też identyczne jak w kampanii Merkel pomysły na kreowanie wizerunku głównego kandydata. Niebagatelne znaczenie ma też wsparcie ze strony kanclerz, która w najbliższych dniach odwiedzi region.

Co ciekawe, również w strategii SPD widać inspirację zeszłorocznymi zmaganiami CDU. Socjaldemokraci budują swój przekaz wokół głównego kandydata – charyzmatycznego  Martina Duliga, czyniąc z niego największą siłę ugrupowania. Zieloni zaś stawiają na spójną kampanię obrazującą szanse i wyzwania dla regionu (uwagę zwraca szczególnie seria plakatów i w nowoczesnym stylu przygotowany film reklamowy).

I choć mieszkańców Saksonii bardziej niż te przed- i powyborcze starania interesują wakacyjne rozrywki, wiele wskazuje na to, że waga tych wyborów jest niebagatelna. Dlaczego? Wszystkim partiom nadadzą one dynamikę przed zmaganiami w Turyngii i Brandenburgii. FDP mogą pozbawić możliwości współrządzenia w ostatnim z landów. Równocześnie staną się wówczas kolejną porażką prowokującą media do dyskusji o powolnym upadku liberałów. Alternatywie dla Niemiec pozwolą zaś powoli osiadać w landowym krajobrazie partyjnym, a tym samym umacniać lokalne struktury i partyjną bazę.

Przewiduje się również, że za sukces Alternatywy cenę zapłaci NPD, która najpewniej wypadnie z parlamentu. Póki co jednak, partie walczą nie tylko o każdy głos, lecz także z wakacyjnym nastrojem swoich potencjalnych wyborców. I trudno powiedzieć, która z tych bitew jest dla nich większym wyzwaniem.

*Wszystkie dane sondażowe na podstawie strony www.wahlrecht.de