Newsletter

Które miasto najpiękniejsze?

Przemysław Filar, 10.08.2014
Musimy wreszcie zrozumieć, że skończyła się era kiczowatych reklam lat 90.

Musimy wreszcie zrozumieć, że skończyła się era kiczowatych reklam lat 90.

CC BY-SA 3.0. Autor: Massimo Catarinella

Praga, jedno z najpiękniejszych miast świata, też nie jest bez wad. Podobnie jak nasze metropolie, w ostatnich latach została zalana samochodami, kontrowersyjną architekturą i reklamami. Od jakiegoś czasu powstaje tam w bólach jeden z najdroższych tuneli drogowych na świecie, Tunel Blanka, który teoretycznie jest fragmentem obwodnicy centrum, jednak przebiega w pobliżu Hradczan. Jego koncepcja od początku była krytykowana przez wiele środowisk, od architektów po rowerzystów – bo zwiększy ruch w najbardziej zabytkowym obszarze miasta.

Aktywiści rowerowi wygrali nawet z byłym burmistrzem Pavlem Bemem zakład o koszty jego budowy, które stale rosną. Musiał więc sprzątać ulice z miotłą w ręku.

Opanować ten chaos

Kolejne władze stolicy Czech próbują opanować tę budowę, jednak już jest pewne, że nie zostanie ukończona przed październikowymi wyborami samorządowymi, mimo wyroku trybunału arbitrażowego nakazującego przyspieszenie ślimaczącej się inwestycji. Jednak ta spektakularna klapa polityki ułatwień dla samochodów spowodowała zmianę podejścia: przy nowych inwestycjach poszerza się chodniki, likwiduje miejsca parkingowe, planowane jest także wprowadzenie wzorowanej na rozwiązaniach niemieckich strefy niskiej emisji, czyli wyrzucenie starszych aut z centrum.

Inny problem to jakość nowej architektury. W tym wspaniałym mieście powstało sporo budynków tak brzydkich, że postanowiono powołać zespół architektów, który opiniowałby projekty. Najbardziej krytykowane to Hotel Don Giovanni koło Nowego Cmentarza Żydowskiego, stacja metra Letňany czy nie zbudowana Biblioteka Narodowa Kaplický’ego, z racji obłych kształtów przezwana „ośmiornicą”. Zespół pod kierownictwem Tomáša Ctibora składać się ma z zaproponowanych m.in. przez Uniwersytet Karola, Narodowy Instytut Dziedzictwa i Izbę Architektów takich ekspertów jak architekci Josef Pleskot i Miroslav Šik, historyk Richard Biegel i prof. Václav Liška z Politechniki Czeskiej.

A może eksperci?

Jednak nas najbardziej powinien zainteresować inny problem, z którym zespół doradczy praskiego Instytutu Planowania i Rozwoju się ma zmierzyć: reklama wielkoformatowa. Otóż wprowadzono moratorium na reklamy o powierzchni powyżej 6 m². Dla porównania, klasyczny billboard (504 x 238 cm) ma prawie 12 m². Temat jest szczególnie ciekawy dlatego, że również u nas przygotowywane są rozwiązania mające ograniczyć chaos reklamowy, który jest w Polsce wręcz plagą. W tej chwili w naszym kraju najważniejszym projektem jest tzw. ustawa krajobrazowa, która z Kancelarii Prezydenta została przekazana do Sejmu, gdzie prowadzone są nad nią dalsze prace.

We Wrocławiu natomiast trwają konsultacje na temat uchwały Rady Miasta o Parku Kulturowym, który obejmie całe centrum miasta – teren wielokrotnie większy niż w Krakowie, gdzie takie rozwiązanie wprowadzono już dla ścisłego obszaru staromiejskiego.

Wydaje się, że postawienie na zespół autorytetów, którzy mają opanować najpierw najważniejsze problemy, a potem przygotować wizję spójnego rozwoju czeskiej stolicy, to rozwiązanie warte śledzenia przez polskie miasta. Nasze problemy są znacznie poważniejsze przede wszystkim dlatego, że polskie aglomeracje zostały w większej mierze zniszczone w czasie II wojny światowej i ich rozwój nie mógł być tak spójny, jak to było w przypadku Pragi.

Trzeba połączyć pomysły

Jednak pamiętając o różnicach pomiędzy miastami, należy śledzić różne pomysły na poprawianie jakości życia. Przecież Warszawa w ostatnich latach wygrała z czeską stolicą rywalizację o miano centrum finansowego Europy Środkowej, co powoduje, że będzie porównywana także z nią. Jakość przestrzeni publicznej powinna więc być u nas co najmniej tak dobra jak w Czechach.

Duże nadzieje pokładane są w Polsce w Krajowej Polityce Miejskiej, dokumencie, który powinien pozwolić na zintegrowanie różnych rozwiązań. Kwestia reklam nie ogranicza się przecież tylko do ustawy krajobrazowej, ale wiąże się też z parkami kulturowymi, planami miejscowymi czy przepisami o zagospodarowaniu pasa drogowego.

Jednocześnie należy prowadzić działania edukacyjne, bo nadal wielu wierzy, że anarchia w estetyce miast to wolność własności – zapominając, że stan budynku i jego otoczenia wpływa bezpośrednio na życie sąsiadów. Jeśli działka jest zarośnięta, spada wartość działek sąsiednich, bo okolica wygląda na zaniedbaną. To dlatego w USA istnieje np. obowiązek koszenia trawy na swojej posesji.

Nachalna reklama nie działa

Wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innych. Narzucanie przechodniom agresywnej reklamy to zamach na ich wolność. Nie wspominam już o niestety coraz powszechniejszych ekranach LED, które drastycznie zwiększają niebezpieczeństwo wypadku, odciągając uwagę kierujących i pieszych od sytuacji na drodze. Ponieważ nie ma przepisów, które jasno ustalałyby maksymalną jasność takich ekranów, zdarzają się takie, które widać z wielu kilometrów w centrach miast!

Nachalna reklama męczy wzrok, przez co jest nieefektywna. Czy eleganckie szyldy sklepów na berlińskim Kudammie nie przyciągają klientów? Wręcz przeciwnie: ściągają tam oni na zakupy nawet z Polski, więc argument o konieczności wyróżnienia się za wszelką cenę jest nietrafiony. Dorośliśmy do tego, aby zrozumieć, że szalone lata 90. się skończyły, a wraz z nimi zarówno handel z polowych łóżek, jak krzykliwa reklama obrażająca gust klienta, która swoje braki estetyczne nadrabia wielkością i kolorystyką.

Liczę na to, że niedługo to polskie miasta będą w Europie stawiane za wzór. A żebyśmy mieli się czym pochwalić, niezbędne jest odsłonięcie fasad!

*Przemysław Filar – prezes i założyciel Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia