Newsletter

Wakacje nowego mieszczanina

Tomasz Nawrocki, 26.06.2014
Nowi mieszczanie nie czekają na to, co miasto im zaoferuje, starają coś zaoferować sami

Nowi mieszczanie nie czekają na to, co miasto im zaoferuje, starają coś zaoferować sami – mówi  prof. Tomasz Nawrocki w rozmowie z Grażyną Grochocką.

Grażyna Grochocka: Czy wakacje w mieście to wstyd? Przez lata wakacje, prawdziwe wakacje oznaczały wyjazd minimum nad morze, a najlepiej do Egiptu. Czy to się zmienia?

Tomasz Nawrocki: Miasto staje się sposobem na życie. Pozostanie w mieście w czasie wakacji jest podkreśleniem miejskiego stylu życia – „nowi mieszczanie” Pawła Kubickiego zrobili z tego styl życia. Identyfikacja z miastem, określanie się poprzez nie, spędzanie w nim czasu (w tym wolnego), przyglądanie się, jak się zmienia: wszystko to jest dla nowego mieszczanina ważniejsze niż wyjazd nad morze. Tym bardziej, że same miasta mają coraz więcej do zaoferowania swoim mieszkańcom w czasie wakacji. W Katowicach bardzo dobrze to widać. W najbliższym czasie odbędzie się tu Festiwal Art Naif, co roku organizowany w Galerii Szyb Wilson. Jest to ważne wydarzenie na Nikiszowcu, podobnie jak odpust na świętej Anny. Nie można być nowym katowickim mieszczaninem i tam się nie pojawić.

A propos oferty miast – czy wakacje w mieście są zarezerwowane dla kultury wysokiej? Mam wrażenie, że wiele festiwali sztuki i muzyki jest kierowanych wobec osób o bardziej wyszukanych gustach.

Nie wiem, czy to aż taki problem. Osoba o niewyszukanych gustach zawsze może wpaść na Mariacką, spotkać się z kimś, napić się alkoholu i posłuchać koncertu, który akurat się tam odbywa. Wiele osób też robi grilla w tej okolicy. Poza tym mamy w Katowicach świetną inicjatywę Przystanek Śniadanie, gdzie przychodzą rodziny z dziećmi i gdzie dobrze czują się wszyscy, w tym osoby o wyższym kapitale kulturowym. Ludzie robią zakupy ekologiczne, piją koktajle owocowe i jedzą muffiny. Jest to jedna z tych atrakcji, która na początku była skierowana do dosyć wąskiej grupy ludzi, a potem zyskała na popularności.

Niestety, widać też inne zjawisko. Polskie miasta często „idą po linii najmniejszego oporu”, czyli próbują zamówić „gwiazdę” czy, przy mniejszym budżecie, kogoś, kto kiedyś był „gwiazdą” – i zorganizować festiwal czy tzw. „dni miasta”. Dla mnie jako socjologa najbardziej interesujące jest to, że dzisiaj ludzie sami szukają sobie rozrywek, które wypełniają im wolny czas. Wspomniana akcja Przystanek Śniadanie to przykład imprezy stworzonej przez ludzi z pomysłem. Niedawno odbył się festyn na Koszutce, który robiło stowarzyszenie Napraw Sobie Miasto. W ramach tego naprawiania aktywizują społeczność osiedla i oferują im przestrzeń, by mieszkańcy mogli się spotkać, napić się kawy i zjeść ciastko.

To jest fantastyczne – w miastach w Polsce jest coraz więcej działań wykraczających poza oficjalne, często sztywne, ramy instytucjonalne, które organizują sami mieszkańcy. Nawet lepiej to widać nie w samych Katowicach (gdzie o różnorodność propozycji kulturowych dba Miasto Ogrodów), a w okolicznych miejscowościach.

Czyli Polacy nie oczekują, że zaproponuje się im jakieś rozrywki, tylko biorą sprawy w swoje ręce?

Może nie „wszyscy Polacy”, ale właśnie ci nowi mieszczanie. A oni zarażają tym resztę mieszkańców. W swoich działaniach nie ograniczają się tylko do siebie, ale otwierają się na całe osiedla lub dzielnice, aktywizują społeczność miasta. Pomaga w tym internet – ludzie skrzykują się poprzez Facebooka. Nie czekają na to, co miasto im zaoferuje, starają coś zaoferować sami. Pojawiają się ludzie z pomysłami, który próbują rozruszać lokalną społeczność. Jarmarki na Nikiszowcu to inicjatywa oddolna, nie jest narzucane z góry.

A jak w Katowicach wygląda współpraca między miastem a organizacjami pozarządowymi?

No cóż, nawet jeśli w tym mieście dzieją się czasem złe rzeczy, to nie przeszkadza tym, którzy robią rzeczy dobre. Wszystkie obywatelskie inicjatywy wyraźnie ożywiają mieszkańców, a miasto stara się to wspierać. Byle tak dalej.

*Tomasz Nawrocki – profesor socjologii Uniwersytetu Śląskiego. Mieszka w Katowicach.