Newsletter

Operacja „Azoty”

Katarzyna Cięciak, 20.06.2014
Rosyjski gigant próbuje przejąć perłę polskiej gospodarki

Rosyjski gigant próbuje przejąć perłę polskiej gospodarki

CC-BY-SA-3.0

Ostatnie doniesienia o zwiększeniu udziałów rosyjskiego koncernu Acron w akcjonariacie Grupy Azoty są sygnałem, że Rosja nie zaprzestała wysiłków, by przejąć kontrolę nad największą grupą chemiczną Europy. Do tej pory, dzięki licznym działaniom „obronnym”, udało się ochronić strategiczne dla polskiej gospodarki aktywa przed próbą wrogiego przejęcia przez Rosjan. Wszystko jednak wskazuje na to, że rosyjski gigant łatwo nie da za wygraną.

Dlaczego Rosji tak zależy

Zwiększenie udziałów przez rosyjski Acron w Grupie Azoty świadczy o tym, że polska branża chemiczna budzi duże zainteresowanie inwestorów. Przede wszystkim dlatego, że zajmuje w swoich segmentach rynku kluczową pozycję. Grupa Azoty jest największym w Polsce i jednym z największych w Europie producentów nawozów sztucznych. Rosjanie, dostrzegając rosnący potencjał polskiej chemii, postanowili więc wejść na nasz rynek.

Przypomnijmy, że grupa Acron to obecnie jeden z największych na świecie producentów nawozów mineralnych. Rozpoczęła działalność na rynku rosyjskim w latach 60. ubiegłego stulecia, a została sprywatyzowana na początku lat 90. Dziesięć lat temu rozpoczęła ekspansję w Chinach, stając się największym rosyjskim prywatnym inwestorem na rynku azjatyckim.

Zdobycie znacznych wpływów w polskich spółkach chemicznych lub ich przejęcie umożliwiłoby Acronowi ekspansję w Europie. I to dlatego determinacja rosyjskiej firmy jest taka duża. Grupa Azoty w połączeniem z Acronem stałaby się chemicznym gigantem w skali międzynarodowej. Rosjanie, dysponując tanim gazem, który jest wykorzystywany przez spółki chemiczne w ogromnej ilości, mogliby stosunkowo łatwo zdominować polski rynek oraz omijać cła na sprzedaż nawozów w Unii Europejskiej.

Ale ich zainteresowanie akcjami Grupy Azoty może także wynikać z zaangażowania się przez Azoty w technologię produkcji grafenu, nowoczesnego materiału, o którego wykorzystaniu myśli wiele branż, w tym elektroniczna, przemysł motoryzacyjny medycyna i przemysł zbrojeniowy.

Rosyjska inwazja na polską chemię rozpoczęła się ponad dwa lata temu. To właśnie w 2012 roku Grupa Akron poprzez swoją spółkę Norice próbowała dokonać wrogiego przejęcia ówczesnej Grupy Tarnów (część Grupy Azoty bez Zakładów w Puławach i pozostałych spółek). Jednak za sprawą szybkich i skutecznych działań ówczesnego ministra skarbu do przejęcia na szczęście nie doszło.

Rosjanie chcieli mieć ponad 60 proc. głosów na walnym zgromadzeniu Zakładów Azotowych w Tarnowie. Ogłosili  wezwanie do sprzedaży akcji Azotów i na 3 dni przed jego zakończeniem podnieśli zaproponowaną przez siebie cenę do 45 zł za akcję. To znacznie wyżej niż ówczesna wycena tych akcji na giełdzie. Ostatecznie kupili pakiet mniejszościowy.

W reakcji na próbę wrogiego przejęcia, po działaniach polegających na podwyższeniu kapitału zakładowego spółki, podjęto decyzję o konsolidacji przemysłu chemicznego w Polsce, czyli połączeniu Azotów z zakładami w Puławach. Komisja Europejska wyraziła zgodę na tę fuzję i z początkiem ubiegłego roku udało się doprowadzić do połączenia Azotów Tarnów z Zakładami Azotowymi Puławy. Powstał jeden z trzech największych w Europie koncernów chemicznych.

W przeszłości Skarb Państwa wielokrotnie wskazywał na plany łączenia polskich zakładów chemicznych, jednak dopiero działania rosyjskiego giganta przyspieszyły konsolidację polskiej chemii.

Strategiczna Grupa Azoty

Obecnie, po zakończonej konsolidacji, cztery największe polskie zakłady chemiczne – z Tarnowa, Puław, Polic i Kędzierzyna-Koźla – działają wraz z innymi spółkami pod jedną wspólną marką Grupa Azoty. W ten sposób powstał największy w Polsce i jeden z największych w Europie koncernów chemicznych, którego powstanie było jednym z najważniejszych wydarzeń gospodarczych ostatnich lat.

Głównym przedmiotem działalności spółki jest wytwarzanie tworzyw konstrukcyjnych do produkcji włókien nylonowych i tworzyw sztucznych, a także nawozów mineralnych dla rolnictwa i wielu innych chemikaliów o różnych zastosowaniach. Ponad 60 proc. produkcji jest eksportowane, z czego większość trafia do Unii Europejskiej.

Ale Grupa Azoty to nie tylko producent nawozów sztucznych. To także największy w kraju odbiorca polskiego gazu, zapewniający stabilną działalność PGNiG. Państwo polskie nie może więc dopuścić do utraty kontroli nad tą strategiczną dla naszej gospodarki spółką.

Skarb Państwa posiada 33 proc. akcji Grupy Azoty. Acron (poprzez spółkę Norica) jest drugim co do wielkości akcjonariuszem Grupy Azoty, który sukcesywnie zwiększa swój stan posiadania – jeszcze niedawno firma miała tylko nieco ponad 15 proc. akcji polskiej spółki. W ciągu roku dokupiła jednak znaczną ich ilość, zwiększając swój udział do 20,0026 proc. Kolejnym dużym udziałowcem jest kontrolowana przez państwo Grupa PZU (w tym OFE PZU), posiadająca niecałe 9 proc. akcji. Reszta należy do innych funduszy emerytalnych i rozproszonego akcjonariatu.

Rosyjskie podchody coraz groźniejsze

Rosyjski koncern będzie miał prawo do posiadania swojego przedstawiciela w radzie nadzorczej Grupy Azoty. Władze Grupy Azoty zapewniają jednak, że spółka jest dobrze zabezpieczona przed próbą ewentualnego wrogiego przejęcia, co gwarantuje obecna struktura akcjonariatu oraz przyjęte w statucie spółki mechanizmy zabezpieczające. Zapis w statucie Azotów Tarnów stanowi, że dopóki Skarb Państwa ma co najmniej 20 proc. akcji tej spółki, żaden inny podmiot nie może wykonywać prawa głosu z więcej niż 20 proc. akcji.

Przedstawiciele Acronu starają się stworzyć wrażenie, że ich zaangażowanie może przynieść same korzyści polskiej chemii. Twierdzą, że rozwinęli własną bazę złóż potasu oraz fosforanu i mogą zapewnić zakładom Grupy Azoty stabilne dostawy tych surowców. Zapewniają także, że dostęp do międzynarodowej dystrybucji i infrastruktury logistycznej Acronu pozwoli Grupie Azoty wejść na nowe rynki sprzedażowe i zwiększyć przewagę konkurencyjną.

Po takich deklaracjach jest niemal pewne, że rosyjski gigant nie zaprzestanie wysiłków, by zwiększyć swój udział w polskiej chemii. Od strony rynkowej zapewnienia Acronu brzmią całkiem nieźle, tyle że dla Rosjan posiadanie akcji Grupy Azoty to same korzyści. To ekonomicznie świetna inwestycja, nowe rynki zbytu, a do tego możliwość sprzedaży rosyjskiego gazu.

Ale tu nie chodzi tylko o pieniądze. Sprawa ma też wymiar polityczny. Zwiększenie udziałów Acronu byłoby kolejnym pokazem siły Rosji zarówno w stosunku do Polski, jak Unii Europejskiej, zwłaszcza w obecnej sytuacji narastającego konfliktu na linii Rosja – UE, spowodowanego wydarzeniami na Ukrainie.
Dlatego należy zachować bezwzględną czujność i zrobić wszystko, by utrzymać kontrolę państwa nad tą perłą polskiej gospodarki.

*Katarzyna Cięciak – doktor nauk ekonomicznych, adiunkt w Katedrze Polityki Przemysłowej i Ekologicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, specjalizuje się w energetyce i ochronie środowiska