Newsletter

Rodzina.pl

Marzena Haponiuk, 08.06.2014
Wspieranie rodzin należy traktować nie jak dodatkowe koszty, lecz jak inwestycję.

Wspieranie rodzin należy traktować nie jak dodatkowe koszty, lecz jak inwestycję. Jednym z pomysłów na pomoc rodzinom wielodzietnym, który już wkrótce wejdzie w życie  jest ogólnopolska Karta Dużych Rodzin

Źródło: MPIPS

W zeszłym tygodniu na Radzie Ministrów został przyjęty projekt ogólnopolskiej Karty Dużej Rodziny. To system wsparcia dla rodzin wielodzietnych korzystających z infrastruktury publicznej: transportu, obiektów sportowych czy placówek kulturalnych. Projekt przewiduje włączenie do programu także firm prywatnych. Zniżki obejmą 3,4 miliona osób. Karta będzie obowiązywała od lipca.

Wnioski o wydanie ogólnopolskich Kart Dużej Rodziny można składać w urzędach gminy od 16 czerwca. Zgodnie z projektem, będzie ona przywilejem rodzin z co najmniej trójką dzieci. Co istotne, przy jej przyznawaniu nie będzie stosowane kryterium dochodowe. Ogólnopolska Karta Dużej Rodziny honorowana będzie m.in.  w Centrum Nauki „Kopernik”, Muzeum Narodowym w Krakowie, Muzeum Narodowym we Wrocławiu, Zamku Królewskim w Warszawie czy Muzeum Narodowym w Kielcach.

Inicjatorami wprowadzenia Karty Dużych Rodzin o zasięgu krajowym były samorządy oraz Związek Dużych Rodzin 3+. Poza poprawieniem poziomu życia i wizerunku dużych rodzin, ma ona być uzupełnieniem już działających w całej Polsce kart samorządowych.

Samorząd przyjazny rodzinie

Samorządowe Karty Wielkiej Rodziny dają prawo do ulg, zwolnień czy zniżek na wybrane usługi oraz produkty u sprzedawców, którzy włączyli się do programu. Nie ma jednego obowiązującego modelu wsparcia – jego rodzaj i skala zależy od możliwości finansowych danego samorządu. Najczęściej stosowaną formą pomocy rodzinom wielodzietnym są ulgi na przejazdy. Może to być np. bezpłatne korzystanie z transportu publicznego lub darmowe czy częściowo odpłatne przejazdy w weekendy i święta.

Karta rodzin wielodzietnych to także ułatwienia w dostępie do kin, muzeów, teatrów czy obiektów sportowych (baseny, pływalnie, korty tenisowe). Zniżki obowiązują w konkretne dni tygodnia, w określonych godzinach lub na określone zajęcia czy wydarzenia. Do udziału w projekcie zaproszono lokalny biznes. W zamian za ulgi na swoje produkty czy usługi właściciele sklepów, hurtowni czy zakładów usługowych mogą się promować. Przy okazji zwiększają się dochody ich firm.

Programy obowiązujące w każdym z miast czy gmin stosujących karty różnią się. Są bowiem takie gminy, gdzie nie ma ani basenu, ani kina. Dobrym rozwiązaniem są wtedy klastry społeczne: gminy posiadające takie obiekty udostępniają je posiadaczom kart z gmin sąsiednich. Tak się dzieje np. w powiecie tarnowskim i mieście Tarnów.

Gdzie się zaczęło?

Pierwszy taką kartę wprowadził Wrocław w 2005 roku. Celem uchwalenia Wrocławskiego Programu Pomocy dla Rodzin Wielodzietnych była promocja pozytywnego wizerunku miasta oraz poprawa warunków życia rodzin mających dużo dzieci. Po okazaniu karty wrocławianie mogą liczyć m.in. na: bezpłatne przejazdy drugą klasą w granicach miasta pociągami osobowymi Kolei Dolnośląskich i Przewozów Regionalnych w soboty, niedziele i święta, bezpłatne przejazdy środkami komunikacji miejskiej na wszystkich liniach (także w soboty, niedziele i święta), bezpłatne badania i zajęcia rehabilitacyjne, bezpłatne szczepienia dla dzieci przeciwko grypie i pneumokokom, darmowe wejściówki do oddziałów Muzeum Miejskiego czy Filharmonii Wrocławskiej.

Szereg zniżek – np. zniżki na leki dla dzieci, na korepetycje czy zajęcia rozwijające zainteresowania – oferują użytkownikom kart lokalne firmy. Za przykładem Wrocławia poszły kolejne miasta i gminy. Pod koniec 2013 roku w Polsce działało około stu kart. Do miast i gmin dołączyły powiaty i województwa.

Czy to się opłaca?

Wprowadzenie rodzinnej karty to dla samorządu wydatek. Ale czasem taki wydatek się bilansuje. W Grodzisku Mazowieckim liczba osób korzystających z miejskiej pływalni wzrosła w roku 2013 z 600 do 1000 miesięcznie. Jak w trakcie konferencji „Polska dla rodziny”, zorganizowanej m.in. przez Związek Dużych Rodzin i Ministerstwo Pracy, mówił burmistrz Grodziska, utrzymanie obiektu nie wymaga w tej sytuacji dodatkowych nakładów samorządu. Na korzyści ekonomiczne w postaci zwiększonego popytu na swoje dobra i usługi może liczyć także lokalny biznes.

Wiele samorządów wprowadzenie prorodzinnych ulg traktuje jak sposób na poprawienie swego wizerunku. Inne chcą w ten sposób przyciągnąć nowych mieszkańców. W przyszłości, obok poprawy sytuacji demograficznej, może to zaowocować wyższymi dochodami samorządu z lokalnych podatków. Natomiast niektóre samorządy wprowadzając karty miały na względzie spójność społeczną. Bo poprawienie jakości życia w grupie wymagającej wsparcia dobrze wpływa na klimat społeczny w całej wspólnocie lokalnej.

Karta ogólnopolska? Tak, ale…

Inicjatorzy projektu wprowadzenia karty ogólnopolskiej wskazywali na potrzebę walki ze stereotypem rodziny wielodzietnej jako patologicznej. Jak pokazują badania, rodziny wielodzietne są w Polsce zagrożone ubóstwem. Należy jednak zachować w tym przypadku sporo wyczucia, by udzielając im pomocy nie wywołać efektu odwrotnego do zamierzonego i nie doprowadzić do dalszej ich stygmatyzacji. Dobrze więc, że karta ogólnopolska będzie wydawana nie w ośrodkach pomocy społecznej, jak to ma miejsce w wielu samorządach, ale w urzędach gminy. W materiałach informacyjnych warto wyraźnie zaznaczyć, że jej posiadanie nie jest uzależnione od kryterium dochodowego.

Na korzyść karty przemawia z pewnością fakt, iż jej wprowadzenie zostało zainicjowane przez samorząd lokalny oraz organizacje działające na rzecz poprawy sytuacji rodzin wielodzietnych. Wprowadzenie tego instrumentu wynikło zatem z realnej potrzeby.

Badanie „Warunki życia rodzin w Polsce” częściowo potwierdza tę tezę. Rodziny 3+, z uwagi na wysokie koszty związane z wychowywaniem dzieci, borykają się z wieloma problemami, głównie jeśli chodzi o edukację (np. niemożność kupienia wszystkich podręczników), opiekę zdrowotną czy spędzanie wolnego czasu. Rodziny wielodzietne częściej niż pozostałe muszą rezygnować z dodatkowych płatnych zajęć uzupełniających bądź zajęć nadobowiązkowych, jak kursy przedmiotowe, językowe czy korepetycje.

Wielu rodzin 3+ nie stać na choćby tygodniowy wyjazd wakacyjny, a zdarza się, że rezygnują też z płatnych wizyt u specjalistów i dentysty. W równie niekorzystnej sytuacji są jedynie rodziny niepełne (najczęściej to matki samotnie wychowujące dzieci).

Potrzebujących jest więcej

I jeszcze jedno. Poza rodzinami wielodzietnymi, jest jeszcze co najmniej jedno środowisko wymagające pomocy. To rodzice samotnie wychowujący dzieci. Skoro samorządy tej grupy w widoczny sposób nie wspierają, może warto uwzględnić ją w karcie ogólnopolskiej? Chodzi o to, by w perspektywie np. kilku lat rozszerzyć zasięg karty poza rodziny wielodzietne. Na świecie tego typu karty są bowiem wydawane także rodzinom niepełnym czy wychowującym dzieci niepełnosprawne.

Nie wydatek, lecz inwestycja

W obliczu czekającego nas kryzysu demograficznego wspieranie rodzin należy traktować nie jak dodatkowe koszty, lecz jak inwestycję. Malejąca liczba urodzeń, migracje z miast do metropolii czy zmniejszenie lokalnego potencjału rozwojowego to tylko kilka kwestii, które wymusiły na samorządach zmianę podejścia do rodziny. Karta Dużych Rodzin to ogromny krok naprzód i dowód, że budzące się społeczeństwo obywatelskie potrafi upominać się o najbardziej potrzebujących.

Korzystałam z raportu “Warunki życia rodzin w Polsce”, GUS, Warszawa 2014 oraz analizy Doroty Głogosz “Karta dużej rodziny w Polsce i wybranych krajach UE” wydanej przez Kancelarię Prezydenta RP, Warszawa 2013.

Marzena Haponiuk – analityk ds. rynku pracy i polityki społecznej w Instytucie Obywatelskim