Newsletter

Lekarze na świeczniku

Tomasz Mincer, 03.06.2014
Spór o Deklarację wiary pokazał, jak ważna jest należyta troska o prawa pacjenta

Spór o Deklarację wiary pokazał, jak ważna jest należyta troska o prawa pacjenta

CC-BY-SA-2.5 Dania, fot. Johannes Jansson/norden.org

Deklarację wiary – swoiste „votum wdzięczności dla Boga i dla Jana Pawła II” – podpisało blisko 2,5 tys. lekarzy (1). Jej autorką jest dr Wanda Półtawska, przyjaciółka papieża i lekarka. Projekt uzyskał akceptację katolickich lekarzy zrzeszonych w Papieskiej Akademii Pro Vita. A także biskupa Stefana Regmunta, z ramienia Episkopatu odpowiedzialnego za duszpasterstwo służby zdrowia, i ks. prof. Stanisława Warzeszaka, krajowego duszpasterza służby zdrowia (2).

Dr Półtawska potrzebę opracowania dokumentu uzasadniała m.in. tym, że sprawy w niej zawarte bliskie były Karolowi Wojtyle. Wojtyła swego czasu pełnił nawet funkcję duszpasterza lekarzy z nadania kardynała Adama Sapiehy. Faktycznym celem deklaracji ma być wpływanie na opinię publiczną i „obrona zagrożonych wartości chrześcijańskich” (3).

Jak zoperować nietykalne?

Spore kontrowersje wzbudziły niektóre ustępy tekstu deklaracji. Dowiadujemy się z niej, że „ciało ludzkie jest nietykalne”. Można by zatem przewrotnie zapytać, w jaki sposób – będąc lekarzem, np. chirurgiem – tę nietykalność zachować? Dalej, „(człowiek– tm) gwałci nie tylko podstawowe przykazania Dekalogu, popełniając czyny takie jak aborcja, antykoncepcja, sztuczne zapłodnienie, eutanazja, ale poprzez zapłodnienie in vitro odrzuca samego Stwórcę”.

Już samo zestawienie medycznych zabiegów okazało się mocne w tonie i napiętnowane, choć wszystkie one – oprócz eutanazji – są prawnie dopuszczone w stosownych okolicznościach. Mało tego, w przypadku in vitro są wspierane przez państwo, zresztą wedle społecznych oczekiwań.

Kolejny fragment: „podstawą godności i wolności lekarza katolika jest wyłącznie jego sumienie oświecone Duchem Świętym i nauką Kościoła (…)”. Ciekawe jest jednak to, co następuje tuż po tym passusie: „(…) i ma on prawo działania zgodnie ze swoim sumieniem i etyką lekarską, która uwzględnia prawo sprzeciwu wobec działań niezgodnych z sumieniem”. A polskie prawo uwzględnia możliwość takiego „sprzeciwu”. Czyli i wilk syty, i owca zdaje się cała.

Co zatem jest przyczyną zamętu jaki powstał po upublicznieniu deklaracji i jej pozornej wewnętrznej sprzeczności? Wczytując się w jej treść wydaje się, że odpowiada za to w części pomieszanie dyskursów: religijnego i prawno-etycznego. To właśnie sprawia trudności w interpretacji dokumentu – pomieszanie dyskursu metafizycznego („Bóg decyduje o zejściu z tego świata”) i medycznego (człowiek nie powinien tego zejścia przyspieszać, ani mu sprzyjać, co nie znaczy przecież, że w jakimś sensie może być narzędziem Boga podtrzymującym życie). Chyba tylko przykładając obie miary treść deklaracji zachowuje logiczną spójność.

W ostatnim przypadku mamy zatem nie tylko niezgodę na eutanazję, ale również nakaz ochrony życia, tak bardzo akcentowany w katolicyzmie „od poczęcia”, ale już trochę inaczej w judaizmie i rozmaitych tradycjach protestantyzmu (całe spektrum stanowisk od ultrakonserwatywnych do ultraliberalnych). A jeszcze inaczej może być przecież w światopoglądach laickich. I wszystkie te podejścia swych pacjentów każdy lekarz, w tym lekarz-katolik, musi szanować.

Temat na newsa

Oczywiście tego typu deklaracja znakomicie nadaje się na młot do walki z ideowym przeciwnikiem. Jest „poręczna” zarówno dla prawicowca, jak i lewicowca. Z tym że prawicowiec, który jest zwolennikiem kary śmierci, napotyka na minę, gdy czyta: „moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga”. Zaś liberalny lewicowiec ma problem z konstytucyjną wolnością sumienia, której wyrazem pozostaje urzeczywistnianie przekonań religijnych (tych zgodnych z prawem). Trudno przecież zabronić podpisywania jakichś deklaracji lekarzom.

Także dla mediów i opozycji to łakomy kąsek. W końcu Polacy krytycznie oceniają rodzimą służbę zdrowia (według ostatnich badań Millward Brown blisko 3/4 z nas). Z drugiej strony lekarze są niezwykle poważani jako grupa zawodowa, choć z racji wykonywanego zawodu narażeni na popełnienie błędów o istotnych skutkach dla ludzkiego życia. Można powiedzieć, że cała sfera służby zdrowia jest więc na świeczniku – i w negatywnym, i w pozytywnym sensie.

Prawa dotyczą obu stron

Teoretycznie lekarz może podpisać wszystko, co tylko chce, bo gwarantuje mu to Konstytucja. Gorzej, jeśli sprawa staje się publiczną. Pojawiają się wątpliwości, czy osoby, które z imienia i nazwiska, a niejednokrotnie z profesorskimi tytułami, sygnują przytoczone stwierdzenia, będą w stanie należycie wypełnić zobowiązania wobec pacjentów.

Na końcu deklaracji sygnatariusze dyplomatycznie jednak oświadczają: „nie narzucając nikomu swoich poglądów, przekonań lekarze katoliccy mają prawo oczekiwać i wymagać szacunku dla swoich poglądów i wolności w wykonywaniu czynności zawodowych zgodnie ze swoim sumieniem”. I trzeba dopowiedzieć, że polskie prawo dla tego sumienia robi miejsce. Co nie oznacza, że na lekarzach nie spoczywa obowiązek ścisłego przestrzegania obowiązującego prawa.

Powołanie się na tzw. klauzulę sumienia to przywilej każdego medyka. Jednak wówczas lekarz ma obowiązek wskazać pacjentowi realne możliwości uzyskania danego świadczenia u innego lekarza lub w innej placówce medycznej. I przekonania religijne nie znoszą tego prawa.

Ponadto lekarz musi taką decyzję uzasadnić i odnotować w dokumentacji medycznej. Wreszcie, na lekarzu wykonującym zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach służby spoczywa obowiązek powiadomienia o całej sytuacji przełożonego na piśmie i to jeszcze przed podjęciem czy też wstrzymaniem się od podjęcia określonego świadczenia. Nie można więc mówić, że sprawy są zamiatane pod dywan.

Z kolei pracownicy aptek nie mają aż takiego pola do hamletyzowania. Natomiast tu również można pójść na rękę osobie, która zgłasza wątpliwości natury moralnej w związku z chociażby sprzedażą środków antykoncepcyjnych. Jak pisze prawnik Maciej Syska w serwisie „Prawo a medycyna”, „należałoby tak zorganizować działalność apteki, by mógł on (pracownik apteki – tm) tych czynności nie wykonywać bez uszczerbku dla zaspokajania potrzeb pacjentów w tym zakresie” (4). Jest to jednak możliwość, a nie wymóg prawny.

Oczywiście wspomniane sytuacje pod względem prawnym stawiają w niewygodnej pozycji lekarzy, a nie pacjentów. Gdyby jednak zaistniało ryzyko naruszenia praw pacjenta, wszelkie takie przypadki należy zgłaszać do kierowników placówek i w dalszej kolejności do Biura Rzecznika Praw Pacjenta. Natomiast domaganie się zwolnienia lekarzy pracujących w publicznej służbie zdrowia, którzy mają prawo do skorzystania z klauzuli sumienia i czynią to w sposób transparentny oraz zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, jest zbytnią nadgorliwością, jeśli nie leczeniem dżumy cholerą.

Prawu można pomóc

Czy zatem możemy mieć pewność, że przysięga lekarska pozostanie w mocy w koegzystencji z rozmaitymi deklaracjami wiary? A szczególnie ten jej fragment, który mówi, że należy „chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek”? Tak, ale pod jednym warunkiem. Trzeba zwracać uwagę na przestrzeganie praw pacjenta. Jednak odpowiedzialność nie spoczywa wyłącznie na urzędnikach, lekarzach czy dziennikarzach.

Na nas, pacjentach, ciąży społeczny obowiązek, aby wszelkie przypadki łamania praw zgłaszać do odpowiednich osób: przełożonych lekarzy i w dalszej kolejności do Biura Rzecznika Praw Pacjenta. W końcu moja dzisiejsza szkoda może zaowocować jutrzejszą szkodą bliskich mi osób. Jest to więc działanie mające na celu dobro całej wspólnoty. Warto też potraktować to nie jako „donos”, lecz pomocną informację zwrotną udzieloną służbie zdrowia. Jeśli chcemy, by prawo chroniło nas skutecznie, musimy od czasu do czasu temu prawu pomóc.

*Tomasz Mincer – publicysta

(1) Stan na dzień 05.06.2014, dostęp: 05.06.2014.
(2) Wanda Terlecka – Michał Fal, „Prezes Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich o Deklaracji wiary: nie widzę żadnego powodu do kontrowersji”, Natemat.pl, dostęp 05.06.2014.
(3) Wanda Półtawska, „List otwarty do lekarzy i studentów medycyny z okazji kanonizacji polskiego papieża Jana Pawła II”, dostęp 05.06.2014.
(4) Maciej Syska, „Czy można odmówić sprzedaży środków antykoncepcyjnych?”, „Prawo a medycyna”, 28 maja 2012, dostęp 05.06.2014.