Newsletter

Lekarze, którzy stają się hipokrytami

Kazimierz Bem, Jarosław Makowski, 05.06.2014
Czy katolik nie płonąłby z oburzenia, gdyby lekarz świadek Jehowy odmówił wykonania transfuzji krwi bliskiej mu osoby w państwowym szpitalu?

Czy katolik nie płonąłby z oburzenia, gdyby lekarz świadek Jehowy odmówił wykonania transfuzji krwi bliskiej mu osoby w państwowym szpitalu?

Któż nie marzy o lekarzu, który za pensję wypłaconą przez państwo nie bierze dodatkowych ”upominków”? Który jest w gabinecie w czasie godzin pracy? Który nie prowadzi prywatnych zabiegów w państwowych placówkach? Który nie kryje błędów kolegów w imię źle pojętej solidarności zawodowej? Lekarzu, który, gdyby spełnił powyższe warunki, byłby idealnym chrześcijaninem?

Kilka tysięcy medyków zawiesiło poprzeczkę wyżej. Obwieścili, że ich sumienie i katolicka wiara de facto nie pozwalają na wypisywanie leków antykoncepcyjnych czy badania prenatalne.

Deklaracja lekarzy i farmaceutów dotyka istotnego problemu – granicy, jaką państwo powinno postawić swobodzie praktykowania religii.

Król Zygmunt August mawiał, że nie może być królem ludzkich sumień. Możemy wierzyć w Trójjedynego Boga, w Jahwe, w Allaha, w Wielkiego Potwora Spaghetti albo też nie wierzyć w nic. I polskie prawo gwarantuje swobodę kultu religijnego „w granicach przewidzianych prawem”.

Czytaj całość

Źródło: Gazeta Wyborcza