Newsletter

Do pracy rodacy, czyli reforma

Marzena Haponiuk, 30.05.2014
Czy po reformie urzędy pracy będą skuteczniejsze? Pierwsze wnioski pod koniec roku, a podsumowanie – za dwa lata

Czy po reformie urzędy pracy będą skuteczniejsze? Pierwsze wnioski pod koniec roku, a podsumowanie – za dwa lata

CC-BY-SA-2.0

27 maja 2014 weszła w życie nowelizacja ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Zmianie ma ulec zwłaszcza sposób pracy z osobami zarejestrowanymi. Jest też sporo nowych instrumentów wsparcia. Czy to wystarczy, by urzędy pracy były skuteczniejsze w udzielaniu pomocy bezrobotnym?

Co się zmieni

W myśl nowych przepisów, każdemu zarejestrowanemu w urzędzie pracy będzie przypisany indywidualny doradca klienta. Zmianie ma ulec zwłaszcza sposób pracy z osobami zarejestrowanymi w pośredniakach. Każdy bezrobotny przypisany zostanie do jednego z trzech profili – jako „aktywny”, „wymagający wsparcia” lub „oddalony od rynku pracy”.

Przyporządkowanie konkretnemu profilowi będzie się wiązało z określonym działaniem. Pierwszy profil to ci, którzy nie wymagają specjalistycznego wsparcia, tylko ofert pracy. Drugi gwarantuje bezrobotnym dostęp do wszystkich usług w urzędach pracy: porady zawodowej, oferty pracy czy szkolenia. Najbardziej oddaleni od rynku pracy będą mogli zostać objęci opieką podmiotów zewnętrznych, np. agencji zatrudnienia, organizacji pozarządowych oraz pomocy społecznej.

Zindywidualizowane wsparcie otrzymają również pracodawcy. W urzędach pojawi się instytucjonalny doradca klienta, którego zadaniem będzie podtrzymywanie kontaktu z przedsiębiorcami, pozyskiwanie ofert pracy i poszukiwanie pracowników na konkretne stanowiska. W wielu pośredniakach takie stanowiska funkcjonowały już wcześniej. Nowością będzie przypisanie jednego doradcy konkretnemu pracodawcy.

Przedsiębiorcy otrzymają też wsparcie w podnoszeniu kompetencji swoich pracowników w postaci refundacji kosztów szkolenia z nowo powstałego Krajowego Funduszu Szkoleniowego. W roku 2014 KFS zostanie zasilony 40 milionami złotych, w kolejnych latach kwota ta wzrośnie do 200 milionów złotych. Początkowo środki z KFS będą przeznaczone głównie na szkolenia dla osób z grupy 45+.

Ustawa wprowadza też szereg zupełnie nowych instrumentów, m.in. grant na telepracę dla rodziców powracających na rynek pracy po urodzeniu dziecka, bon na zasiedlenie dla młodych zmieniających miejsce zamieszkania w związku z podjęciem pracy czy preferencyjne pożyczki na założenie firmy lub utworzenie miejsca pracy dla bezrobotnego, udzielane studentom i absolwentom przez BGK. Nowością będzie też nagradzanie najbardziej efektywnych urzędów pracy.

Zmianie ulegnie też definicja młodego bezrobotnego. Już nie 25, a 30 lat będzie górną granicą wieku uprawniającą do skorzystania z instrumentów pakietu wspierającego młodych. Będą to bony szkoleniowe, stażowe, zatrudnieniowe czy wspomniany wcześniej bon na zasiedlenie. Dodatkowo pracodawcy, którzy zatrudnią bezrobotnego w wieku do 30 lat, będą zwolnieni z płacenia za niego składek na Fundusz Pracy oraz Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Będą też mogli skorzystać z dofinansowania wynagrodzenia młodego bezrobotnego.

Co budzi wątpliwości

Założenia reformy urzędów pracy są trafne. Publiczne służby zatrudnienia od dawna wymagały zmiany ram działania. Biurokracja, przestarzałe instrumenty wsparcia czy patologie rynku pracy (niezgłaszanie podjęcia pracy przez bezrobotnych, nadużywanie przez pracodawców refundowanych miejsc pracy zamiast tworzenia nowych) w obliczu kryzysu gospodarczego nie poprawiały sytuacji. Stąd m.in. wziął się wzrost bezrobocia po 2009 roku. Obecne ożywienie na rynku pracy pozwala sądzić, że czas dla reformy jest sprzyjający.

Powodzenie reformy urzędów pracy zależy m.in. od tego, jak nowe przepisy zostaną wdrożone w praktyce oraz czy będą zabezpieczone wystarczające środki finansowe. Wiele obaw mają szczególnie pracownicy urzędów pracy. Nowelizacja wymusi szereg zmian w ich dotychczasowej pracy, np. organizacyjnych. Zmianie ulegnie np. struktura tych urzędów. Osobom na stanowiskach pośredników pracy, doradców zawodowych, doradców EURES, liderów klubu pracy czy specjalistów ds. rozwoju zawodowego przypisano nową funkcję indywidualnego doradcy klienta. W ten sposób więcej osób zajmie się bezpośrednią współpracą z bezrobotnymi.

Innym problemem, na który zwracają uwagę zwłaszcza urzędnicy, jest nieoddzielenie statusu bezrobotnego od prawa do ubezpieczenia zdrowotnego. Wedle różnych szacunków 30 proc., a wedle niektórych nawet 2/3 bezrobotnych jest dziś zarejestrowanych w urzędach tylko po to, by mieć prawo do opieki zdrowotnej. W urzędach nie szukają pracy, lecz ubezpieczenia, a znaczna część z nich pracuje w szarej strefie.

Jeżeli te dwie kwestie uległyby rozdzieleniu, czas do tej pory przeznaczany na obsługę takich „robotnych bezrobotnych” urzędy mogłyby spożytkować na pomoc osobom, które pracy rzeczywiście szukają. Skorzystaliby na tym także pracodawcy. Wielu z nich w obawie przed kontaktem z ludźmi przychodzącymi tylko po podpis na skierowani unika ogłaszania się w urzędach pracy.
Z zapowiedzi ministra pracy wynika, że problem ten zostanie rozwiązany już wkrótce. Najprawdopodobniej w urzędach pracy powstaną okienka do obsługi bezrobotnych zainteresowanych jedynie ubezpieczeniem zdrowotnym. W tej sprawie trwają już rozmowy z Ministerstwem Zdrowia.

Innym problemem mogą być finanse. Nowelizacja wprowadza szereg nowych instrumentów, np. grant na telepracę lub bon na zatrudnienie, bon stażowy czy bon na zasiedlenie. W dodatku w przypadku niektórych instrumentów grono osób, którym ta pomoc przysługuje – np. młodych bezrobotnych z tytułu objęcia tą kategorią większej liczby roczników – wzrośnie. Zdaniem niektórych PUP-ów za nowymi instrumentami powinny iść dodatkowe pieniądze.

Czy to wystarczy

W tym momencie warto wspomnieć, że na korzyść reformy PUP-ów zadziała z pewnością obserwowane w ostatnich miesiącach ożywienie na rynku pracy. GUS od początku roku informuje o spadającym bezrobociu. Co prawda liczba zarejestrowanych nadal jest wysoka, ale obserwowany trend spadkowy stopy bezrobocia oraz badania koniunktury, np. Badanie koniunktury NBP (IV kwartał 2013 roku), pokazują, że pracodawcy przestają zwalniać. Od grudnia 2013 liczba ofert w urzędach pracy podwoiła się.

Wracając do tytułowego pytania: czy zaproponowana zmiana przepisów wystarczy, by urzędy lepiej pracowały? Dziś trudno przewidzieć. Reformy są robione dla ludzi i przez ludzi. Okazja do podsumowań będzie za dwa lata. Minister pracy został zobowiązany przepisami ustawy do jej ewaluacji. Do tego czasu warto przyglądać się, jak na nowe rozwiązania reagują pracodawcy, pracownicy pośredniaków oraz bezrobotni. W ocenie reformy powinni wziąć udział oni wszyscy.

Z oceną nowych przepisów warto się zatem wstrzymać przynajmniej do końca roku, dając urzędom pracy czas na adaptację. Z pewnością nie od razu pośredniaki staną się nowoczesnymi centrami zatrudnienia, na wzór tych w Wielkiej Brytanii czy Skandynawii. Ważne, aby ich oferta i sposób działania nie były jedynie kopią zagranicznych wzorców, by były dopasowane do polskich warunków. Tylko wtedy będą skuteczne.

Nie należy zapominać, że urzędy pracy nie działają w próżni. Na skuteczność ich – obok przygotowania publicznych służb zatrudnienia, przepisów oraz pieniędzy – wpływa też sytuacja gospodarcza kraju, czyli dostępność ofert na lokalnych rynkach pracy i szara strefa.

*Marzena Haponiuk – analityk ds. rynku pracy i polityki społecznej w Instytucie Obywatelskim