Newsletter

O mierzeniu temperatury

Jacek Kubiak, 29.05.2014
Pomiar społecznej temperatury we francuskim bistrze okazał się strzałem w dziesiątkę

Pomiar społecznej temperatury we francuskim bistrze okazał się strzałem w dziesiątkę

CC BY 3.0

Dokonany przeze mnie w zeszłym tygodniu pomiar społecznej temperatury we francuskim bistrze okazał się strzałem w dziesiątkę. Byłby oczywiście klapą, gdyby – jak się łudziłem – moi rozmówcy pozostali w dniu wyborów przy swoich kieliszkach.

Ku mej wątpliwej satysfakcji elektorat Frontu Narodowego (FN) okazał się jednak niezwykle zdyscyplinowany. Pomimo ponad 58-procentowej absencji to właśnie wyborcy tej partii sprawili, że frekwencja wyborcza we Francji była nieco wyższa niż przed pięcioma laty. W Polsce taki elektorat ma PiS. PiS również uzyskuje niezłe rezultaty, gdy frekwencja wyborcza jest niska. Przegrywa zaś, gdy ona wzrasta. Z tego powodu zarówno „frontystom” we Francji, jak i „pisowcom” w Polsce zależy na jak najniższym udziale obywateli w wyborach.

Właśnie z tego powodu milcząca większość, która do urn się nie udaje z tysiąca różnych powodów (nie chce im się, nie wierzą w siłę lub sens demokracji, wolą posiedzieć w bistrze lub przy grillu etc, etc…) jest największym sprzymierzeńcem partii dążących do zdemolowania obecnych struktur władzy. Problem w tym, że znalezienie sposobu nakłonienia tych ludzi do wzięcia udziału w głosowaniu jest niezwykle trudne. Jedynym skutecznym jest chyba tylko prawny przymus wyborczy, jaki stosuje chociażby Belgia.

Front Narodowy ma tak złą prasę, że pomimo wielkiego wyborczego zwycięstwa i bezprecedensowego wzrostu w siłę na francuskiej scenie politycznej zapewne znajdzie niewielu oficjalnych współpracowników w Parlamencie Europejskim. Poza tym partiom nacjonalistycznym w ogóle niezwykle trudno się dogadać. Z samej definicji bronią bowiem interesów własnego narodu, a nie zależy im na losie pozostałych.

Jednak jak wiadomo z lekcji historii, nawet najbardziej fanatyczni nacjonaliści zawiązywali całkiem skuteczne międzynarodowe alianse. Wystarczy wspomnieć oś Berlin-Rzym-Tokio. Dopiero zawiązanie sojuszy między Frontem Narodowym i innymi pokrewnymi ugrupowaniami w obrębie PE mogłoby wpłynąć znacząco na kierunek i szybkość rozwoju, a raczej zwijania, UE. Z tych właśnie powodów Front Narodowy zagraża tak samo Francji, jak i całej Unii Europejskiej.

Miejmy nadzieję, że nasycony zwycięstwem i silny swoją nową pozycją FN będzie dążył do hegemonii wśród ugrupowań nacjonalistycznych. To zaś zapewne nie ułatwi jednoczenia ekstremalnej prawicy w PE i raczej zrazi ewentualnych sojuszników.

Dziś bardzo wielu Francuzów odczuwa moralnego kaca. Może to skłoni ich do pójścia do następnych wyborów i do podniesienia frekwencji wyborczej. Doniosę o tym na podstawie testu „brèves de comptoir” przed następnymi wyborami.