Newsletter

Maraton Platformy

Konrad Niklewicz, 27.05.2014
Drugie miejsce PO-PSL w EPL to realny wpływ na kształtowanie prawa europejskiego. I na życie pół miliarda Europejczyków

Drugie miejsce PO-PSL w EPL to realny wpływ na kształtowanie prawa europejskiego. I na życie pół miliarda Europejczyków

Konwencja na Śląsku - zakończenie kampanii, 23.05.2014. CC-BY-SA-2.0

Po siedmiu latach rządów, z których pięć przypadło na czas światowego kryzysu gospodarczego, Platforma Obywatelska zwycięża z główną partią opozycji w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Owszem, to zwycięstwo jest symboliczne. Można je nazywać „remisem ze wskazaniem”. Ale tylko w kilku krajach Europy partiom rządzącym udało się obronić 1. miejsce

Porównania z innymi nacjami to nasz sport narodowy, więc i teraz porównajmy wyniki partii rządzących. W Wielkiej Brytanii konserwatyści (rządzący dopiero jedną kadencję) ponieśli klęskę: są na trzecim miejscu, za skrajnie antyeuropejską UKIP i opozycyjną Partią Pracy.

Klęska spotkała też rządzących we Francji (tam także ledwie po pierwszej kadencji) socjalistów: zajęli trzecie miejsce, za faszyzującym Frontem Narodowym i chadecką partią UMP. Rządzące partie w Belgii, Szwecji i Danii też nie mają powodów do świętowania. Wiele z nich chyba w ciemno wzięłoby wynik, który w Polsce wypracowała Platforma Obywatelska.

Z trendu wyłamały się Niemcy, gdzie rządząca CDU/CSU wyraźnie pokonała rywali. I wszystko wskazuje na to, że to właśnie ona będzie największą siłą w Europejskiej Partii Ludowej. Ale na drugim miejscu po Niemcach miejscu będą… Polacy. Połączony wynik PO i PSL jest gorszy niż w 2009 r., ale na tle innych partii chadeckich w Europie – wciąż bardzo dobry.

Powtórzmy pytanie: czy tak wygląda porażka?

Drugie miejsce PO-PSL w Europejskiej Partii Ludowej, największej grupie politycznej w Parlamencie Europejskim, oznacza jeszcze większy wpływ polityków Platformy i Stronnictwa Ludowego na prace PE. To niemal pewny fotel wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego, być może dwa (zamiast jednego, jak dotąd) stanowiska szefów europarlamentarnych komisji. I więcej przyznawanych polskim posłom sprawozdań (raportów) legislacyjnych. To realny wpływ na kształtowanie prawa europejskiego. Czyli – tu podkreślmy – na życie pół miliarda Europejczyków.

PiS może dowolnie długo opowiadać o swojej rzekomej roli „języczka u wagi”, nie zmieni jednak faktów. Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy są dopiero piątą co do wielkości frakcją polityczną. A to oznacza, że europosłowie tej grupy nie będą dostawać wielu kluczowych stanowisk ani wielu istotnych raportów legislacyjnych.

Oczywiście, można rozważać wariant przejścia PiS do EPL – ale to chyba bardziej teoria niż realna możliwość. Bo żeby tak się stało, PiS musiałby radykalnie zmienić poglądy w kilku najważniejszych kwestiach europejskich. Na początek, poprzeć dalsze rozszerzanie strefy euro – także o Polskę. Bardzo chciałbym zobaczyć politykówPiS, podpisujących się pod tym programowym postulatem Europejskiej Partii Ludowej. Bardzo!

Platforma Obywatelska nie ma powodów, żeby dąć w fanfary. W porównaniu do 2009 r., straciła sporo mandatów, bo poparło ją wyraźnie mniej wyborców. To bezdyskusyjny fakt. Tyle tylko, że mówimy o wyniku wywalczonym po siedmiu latach rządów w niełatwych dla świata czasach. Pamiętajmy, że dwa miesiące temu niektóre sondaże dawały opozycji dziesięcioprocentową przewagę!

20-letni wyborcy, którzy w niedzielę po raz pierwszy w życiu zagłosowali, po prostu nie pamiętają innego premiera niż Donald Tusk. Platforma Obywatelska musi teraz „gryźć ziemię”, żeby krok po kroku odzyskiwać zaufanie wyborców rozczarowanych sytuacją, zniechęconych do całej klasy politycznej.
Wynik wyborów do Parlamentu Europejskiego pokazuje jednak, że to jest możliwe. Maraton trwa, Platforma ma wciąż siłę, żeby biec na czele.

*Konrad Niklewicz – doradca PO RP