Newsletter

Front Narodowy u bram

Jacek Kubiak, 26.05.2014
„Frontyści” głoszą, że są i prawicą, i lewicą zarazem. Lub że nie są ani prawicą, ani lewicą, tylko Francuzami

„Frontyści” głoszą, że są i prawicą, i lewicą zarazem. Lub że nie są ani prawicą, ani lewicą, tylko Francuzami

Marine Le Pen. CC-BY-SA-3.0

Wybory do PE we Francji w zdecydowany sposób wygrał nacjonalistyczny, zdecydowanie antyeuropejski Front Narodowy (FN). Ponad 25 proc. Francuzów, którzy udali się do urn wyborczych, zagłosowało na tę partię ekstremalnej prawicy. Dlaczego tak wielu z nich postanowiło zaufać przywódczyni FN Marine Le Pen ?

FN od lat próbuje pozbyć się etykietki partii ekstremalnej prawicy. Ba, głosi, że broni interesów robotników, rolników, zwykłego szarego człowieka. W tym celu przedstawia się jako partia walcząca o interesy wszystkich Francuzów. Wygląda na to, że po raz pierwszy, właśnie w tych wyborach, udało się Frontowi przekonać do tego tak wielką część wyborców. Co nie znaczy, że większość, bo trzeba uwzględnić ogromną, ponad 58-procentową absencję.

Mimo to, jest to sukces wręcz fenomenalny. FN, który miał do tej pory 3 przedstawicieli w Parlamencie Europejskim, będzie ich miał 23, a może nawet 25. To zaś grupa będąca w stanie dość skutecznie paraliżować głos Francji w Brukseli. Taka rola FN umocni niewątpliwie jego pozycję na narodowej scenie politycznej. Ale nie oznacza jeszcze, że partia ta musi zdobyć władzę w samej Francji.

Wczorajsze zwycięstwo FN otwiera zupełnie nową sytuację polityczną nad Sekwaną. Wyraźnie dwubiegunowy system polityczny, w którym podstawowy spór rozgrywał się na osi lewica-prawica, zastąpi system de facto trójpartyjny. Co jednak najważniejsze, to FN wniesie do tego układu najwięcej świeżości. To właśnie „frontyści” głoszą, że są i prawicą, i lewicą zarazem. Albo, że nie są ani prawicą, ani lewicą, tylko Francuzami. Ani socjaliści, ani umiarkowana prawica (dwie pozostałe duże siły polityczne) z oczywistych względów tej filozofii nie są w stanie zaakceptować.

Klucz do wyjaśnienia przyczyn wyników tych wyborów mogą dostarczyć centryści François Bayrou. Oni również, choć na mniejszą skalę niż FN, odnieśli sukces zdobywając wbrew oczekiwaniom około 10 proc. głosów. W przeciwieństwie do FN, centryści są jednak z gruntu proeuropejscy. Inna rzecz, ze podobnie jak FN, nie kojarzą się z obecną władzą. A więc przyczynami sukcesów w tych wyborach mogło być unikanie etykietek prawicowości lub lewicowości i oddalenie od centrum władzy.

Kiedy piszę te słowa, dobiegają mnie z ulicy mojego miasta, Rennes, głosy spontanicznej manifestacji. To okrzyki “Faszyzm nie przejdzie” i “Precz z faszyzmem”. Nie cała Francja zagłosowała na FN. W Bretanii wygrała umiarkowana prawica, a socjaliści dostali ponad 16 proc., czyli o 2 proc. więcej niż średnia krajowa (choć i tu FN uplasował się na drugim miejscu, przed rządzącą Partią Socjalistyczną). Podobnie było w regionie Ile-de-France. Pozostaje więc Francji jeszcze kilka światełek w tunelu.

Głosy oddane na FN są jednak ciągle ostrzeżeniem dla rządzących elit, a nie głosami adhezji do idei tej partii. Ale wydaje się, że może to być już ostatnie takie ostrzeżenie. Jeśli obecnym elitom nie uda się szybko uporać z nagromadzonymi od lat problemami, sprawy weźmie w swoje ręce nieodwołalnie FN. A wtedy nie będzie już do kogo się odwoływać.

*Jacek Kubiak – jest biologiem. Od ponad 20 lat pracuje we francuskim CNRS (Narodowe Centrum Badań Naukowych) i mieszka we Francji. Komentował francuską politykę na łamach „Polityki”, „Tygodnika Powszechnego”, „Gazety Wyborczej” i czeskiego dwumiesięcznika „Listy”