Newsletter

Renesans węgla w Polsce

Katarzyna Cięciak, 15.05.2014
Wyciągnięcie górnictwa z zapaści to teraz zadanie zarówno dla zarządów spółek węglowych, jak i dla rządu

Wyciągnięcie górnictwa z zapaści to teraz zadanie zarówno dla zarządów spółek węglowych, jak i dla rządu

Źródło: Library of Congress, Farm Security Administration - Office of War Information Photograph, Reproduction Number: LC-USF34-050258-E

Po polityce klimatycznej i gazie łupkowym, ostatnio energetycznych tematach numer jeden, przyszła kolej na węgiel, odstawiony przez kilka ostatnich lat na boczny tor. Jeszcze rok temu, gdy na forum publicznym pojawiały się opinie zachwalające ten nasz „czarny skarb narodowy”, towarzyszyła im fala krytyki za promowanie węgla jako nieekologicznego i trującego surowca.

Rozpoczynający się renesans węgla jest wypadkową kilku niezależnych czynników: sytuacji na Ukrainie i zagrożeniu bezpieczeństwa energetycznego państwa, coraz bardziej widocznego fiaska polityki klimatycznej UE oraz sytuacji w polskim górnictwie.
Czy w najbliższym czasie węgiel jako surowiec energetyczny powróci do łask w Europie, to w dużej mierze zależy od Polski i skuteczności planowanych na zbliżające się miesiące działań uzdrawiających krajowy rynek węgla.

Węgiel na świecie: gdzie i za ile?

Węgiel na świecie jest traktowany zupełnie inaczej niż w UE i Polsce. Świadczą o tym dane na temat globalnego wydobycia tego surowca. W 2012 roku wydobyto 7200 mln ton węgla, czyli ponad dwukrotnie więcej niż w 1990 roku, gdy wydobyto ok. 3500 mln ton. Spowodowane jest to znacznym ogólnoświatowym wzrostem zapotrzebowania na energię. Największy wzrost zużycia energii zaczyna cechować wschodzące gospodarki, (m.in. Chin, Indii i Bliskiego Wschodu), a także  państwa najbiedniejsze, charakteryzujące się niskim poziomem rozwoju gospodarczego (tzw. kraje Trzeciego Świata). Ocenia się, że zdatne do eksploatacji  zasoby węgla są znaczne i przy obecnym poziomie wydobycia wystarczą  na ponad 100 lat.

Głównymi producentami węgla na świecie są Chiny, USA, Indie, Indonezja (od 2010 roku), Australia i Rosja. Polska w 2012 roku plasowała się na 11. miejscu, choć jeszcze w 2000 roku zajmowała 7. miejsce. Co znamienne, Chiny zużywają obecnie tyle węgla, co reszta świata.

W roku 2013 na rynkach światowych odnotowano wyraźny spadek cen węgla, który był wynikiem znacznej nadpodaży. Ceny węgla energetycznego spadły do 70-80 USD za tonę. A pamiętamy, że w poprzedniej dekadzie trend był odwrotny: ceny węgla na świecie każdego roku znacznie rosły, osiągając najwyższe wartości w 2008 roku. Rok później w wyniku kryzysu gospodarczego rynek węgla doznał kilkudziesięcioprocentowych spadków i ta tendencja trwa do dzisiaj. Dla przykładu, średnia cena węgla w 2008 roku na rynku europejskim wynosiła 147 USD, w Chinach 158 USD, w Rosji wahała się od 136 do 159 USD, a w Australii 136 USD za tonę.

Polska – unijne zagłębie węglowe

Pomimo odnotowywanego od lat spadku udziału węgla zarówno w zużyciu energii pierwotnej, jak i finalnej, surowiec ten jest i będzie głównym paliwem polskiej energetyki. W 2012 roku ponad 50 proc. energii pierwotnej i ponad 40 proc. energii finalnej produkowano na bazie węgla (kamiennego i brunatnego).

W Polsce wydobywa się 62 proc. węgla wydobywanego w całej Unii Europejskiej (poza naszym krajem wydobywany jest on także na terenie Czech, Niemiec, Hiszpanii, Rumunii i Wielkiej Brytanii) – a mamy jeszcze węgiel brunatny, który pod względem ceny może konkurować z kamiennym.

Złoża węgla kamiennego zlokalizowane są w trzech zagłębiach: Górnośląskim Zagłębiu Węglowym, Dolnośląskim Zagłębiu Węglowym i Lubelskim Zagłębiu Węglowym. Węgiel brunatny jest wydobywany w kopalniach odkrywkowych i w całości zużywany przez elektrownie i ciepłownie.

W 2012 roku wydobycie węgla kamiennego, po trwającym od 2002 roku spadku, nieznacznie wzrosło, osiągając poziom 79,9 mln ton. Ale w 2013 roku znów spadło –  o 4,5 proc. Głównym odbiorcą węgla w Polsce jest sektor energetyczny – 53 proc., przemysł zużywa 29 proc. (w tym prawie cały węgiel kamienny koksowy), a 14 proc. gospodarstwa domowe.

Polska jest eksporterem węgla, a od kilku lat również jego importerem. Skokowy wzrost importu węgla nastąpił w 2008 roku, gdy sprowadziliśmy go 9,5 mln ton. Jednak największy import miał miejsce w 2011 roku, kiedy sprowadzono do Polski aż 12,7 ton węgla. W ubiegłym roku import zmniejszył się do ok. 10,8 mln ton. Większości importowanego węgla pochodzi z Rosji (81 proc. importu w 2012 roku), pozostali znaczący dostawcy to Kazachstan, Czechy i Ukraina.

W 2005 r. eksportowaliśmy około 20 proc. wydobywanego w Polsce węgla, lecz w 2012 już tylko 10 proc. W ubiegłym roku odnotowano wzrost eksportu o 10,6 mln ton, co spowodowało  zrównanie się eksportu z importem. Surowiec ten sprzedajemy głównie krajom UE.

Ogółem sprzedaż węgla w 2012 roku wynosiła 72 mln ton, podczas gdy 10 lat temu przekraczała 100 mln ton. Należy jednak zaznaczyć, że w roku ubiegłym drgnęło: sprzedano 77,5 mln ton, z  czego na rynku krajowym 66,9 mln ton.

Głównymi graczami w górnictwie węgla kamiennego w Polsce są: Kompania Węglowa, skupiająca 15 kopalń i będąca największym przedsiębiorstwem węglowym Unii Europejskiej, należąca do Skarbu Państwa, oraz Katowicka Grupa Kapitałowa, w której Skarb Państwa też ma 100 proc. udziałów. W skład tej drugiej wchodzi Katowicki Holding Węglowy S.A., obejmujący 4 kopalnie, oraz KWK „Kazimierz Juliusz”.

Przedsiębiorstwem z dominującym udziałem Skarbu Państwa jest Jastrzębska Spółka Węglowa (5 zakładów). KHK, KGK i JSW odpowiadają za ponad 70 proc. krajowego wydobycia. Znaczące w tej branży przedsiębiorstwa, które zostały sprywatyzowane, to Lubelski Węgiel „Bogdanka” (trzeci co do wielkości producent węgla w Polsce, z udziałem 14 proc. w sprzedaży krajowej), Spółka Tauron Wydobycie oraz Przedsiębiorstwo Górnicze „Silesia”. Eksportem węgla zajmuje się natomiast Węglokoks, spółka Skarbu Państwa. W skali całego sektora węgla kamiennego dominuje węgiel energetyczny z 5-proc. przewagą nad węglem koksowniczym.

Dlaczego importujemy?

Oczywistą przyczyną wzrostu importu węgla był  spadek cen na rynkach światowych przy wzrastających kosztach eksploatacji w kraju. Jednak nie tylko. Należy pamiętać, że w latach 2006-2008, a następnie w 2010-2011 obserwowano na rynku krajowym dynamiczny wzrost popytu na węgiel. Polskie kopalnie, ze względu na zaległości inwestycyjne, ale również dlatego, że musiały eksploatować coraz trudniej dostępne złoża, nie były w stanie zapewnić wydobycia na odpowiednim poziomie. W konsekwencji odbiorcy zabezpieczali swoje potrzeby kupując węgiel za granicą, który na dodatek z roku na rok był coraz tańszy od naszego.

Kolejna przyczyna importu węgla tkwi w jakości: wartość opałowa polskiego węgla energetycznego jest niższa od wartości opałowej węgla importowanego.

Pamiętajmy, że węgiel jest towarem rynkowym, podlegającym grze podaży i popytu. Importu nie można po prostu zakazać. Państwo może go tylko bardziej nadzorować,  aby węgiel nie był przedmiotem nieuczciwych transakcji. Nie można jednak dopuścić do większej interwencji w sektor, który i tak jest już silnie przez państwo regulowany.

Ale przeświadczenie o cenowej konkurencyjności węgla importowanego wobec węgla krajowego wynika w dużej mierze z niezwykle uproszczonych porównań. Większość importowanego węgla pochodzi z tzw. rynku dostaw szybkich, czyli spotowych, natomiast znikoma część importu dotyczy węgla kupowanego w ramach kontraktów długoterminowych, np. rocznych. Tymczasem w przypadku węgla krajowego rynek spot stanowi niewielką część sprzedaży, gdyż większość transakcji ma charakter umów długoterminowych.

Na rynku krajowym i światowym na ostateczną cenę zbytu wpływają inne czynniki.

Zderzenie ekonomii z interesem społecznym

Polskie górnictwo zderzyło się z kilkoma niezwykle trudnymi do rozwiązania problemami naraz. To spadające ceny surowca na rynkach międzynarodowych, rosnąca konkurencja w postaci węgla z zagranicy, stale rosnące koszty wydobycia i chyba największy problem: nieunikniony konflikt między efektywnością ekonomiczną i rolą społeczną polskich spółek górniczych, które zatrudniają ponad 100 tys. osób mających liczne przywileje socjalne.

Ceny zbytu są wypadkową wielu czynników popytowo-podażowych zarówno na rynkach zagranicznych, jak i na krajowym rynku węgla. Na koszt produkcji polskiego węgla wpływają przede wszystkim warunki górniczo-geologiczne, system eksploatacji, koszty bezpieczeństwa pracy, płace oraz odszkodowania, co powoduje wysokie i wzrastające koszty wydobycia. Około połowy kosztów produkcji to koszty osobowe.

Wynik finansowy górnictwa za rok 2013 wyniósł 430 mln zł, gdy w roku 2012 było to 1,6 mld zł. Przychody ze sprzedaży węgla wyniosły 22,7 mld zł – o 1,7 mld zł mniej niż w roku 2012. Przychody Kompanii Węglowej w pierwszym kwartale 2014 roku były niższe o przeszło 300 mln zł niż przed rokiem. Po trzech miesiącach tego roku Kompania odnotowała prawie 80 mln zł straty, a jej zadłużenie wynosi już przeszło 2 mld zł. Do tego dochodzą olbrzymie ilości węgla zalegające na zwałach – sama Kompania ma go tam ok. 5 mln ton.

Tymczasem kopalnie mające niższe koszty radzą sobie nawet w czasie kryzysu.  Dobrymi przykładami jest tutaj spółka Lubelski Węgiel „Bogdanka” czy kopalnia „Silesia”. Kopalnia „Bogdanka” rywalizuje z zagranicznym kopalniami ceną węgla, tyle że tutaj koszty pracy wynoszą 36 proc., podczas gdy w węglowym kolosie, Kompanii Węglowej, aż 63 proc. To efekt zaszłości, m.in. ogromnych wydatków związanych z deputatami dla emerytów.

Znajdźmy kompromis i promujmy „czarne złoto”

Wyciągnięcie górnictwa z zapaści to teraz zadanie stojące zarówno przed zarządami spółek węglowych, jak i przed rządem. Państwo powinno stworzyć stabilną, jasną i  długookresową politykę dla sektora górniczego, prowadzącą do zmian strukturalnych na krajowym rynku węgla. Plan ten powinien stanowić jeden z filarów całej polityki energetycznej.

Natomiast głównym zadaniem stojącym przed zarządami spółek węglowych jest poprawa płynności finansowej (sam wynik finansowy ma drugorzędne znaczenie). Następnie powinny być podjęte kolejne działania zwiększające efektywność ekonomiczną. Oczywiście ktoś, kto miał do czynienia z procesami restrukturyzacyjnymi ograniczonymi sztywnymi regulacjami prawnymi, dobrze wie, że uelastycznienie kosztów w tak skomplikowanej strukturze jest nie lada wzywaniem.

Do końca czerwca powołany przez premiera zespół ds. bezpieczeństwa energetycznego ma przygotować raport dotyczący importu energii. Wskaże on, co należy robić, by nie był zagrożeniem dla rodzimej produkcji. W tym samym czasie ma być gotowy raport Ministerstwa Spraw Wewnętrznych dotyczący patologicznych mechanizmów pogarszających konkurencyjność węgla krajowego.

Z kolei w przyszłym roku planowane jest wprowadzenie w życie nowych przepisów dotyczących górnictwa węglowego, stanowiących wspólne stanowisko spółek wydobywczych, związków zawodowych, a także ekspertów zewnętrznych. Te przepisy także zostaną przedłożone obywatelom w konsultacjach społecznych.

Potwierdzeniem  wzrostu znaczenia węgla są działania największych przedsiębiorstw energetycznych inwestujących w bloki opalane tym surowcem. Są to jednak spółki nadzorowane przez Skarb Państwa, które oprócz  maksymalizacji zysku, budują strategie dla kopalń i elektrowni obejmujące zarówno bezpieczeństwo energetyczne, jak i kwestie społeczne.

Jeśli uda się zrobić porządek na krajowym podwórku, zwłaszcza w zakresie spraw socjalno-bytowych pracowników, będzie czas na ofensywną promocję węgla na forum Unii. Bowiem jednym z założeń unii energetycznej premiera Tuska jest właśnie „renesans węgla”. Ale jeżeli Europa zobaczy, że sami nie radzimy sobie ze swoim węglem, trudno będzie promować tę ideę na zewnątrz.

Górnictwo węgla kamiennego w Polsce ma 300-letnią tradycję. Polscy eksperci, specjaliści i naukowcy to światowa czołówka branży. Można zatem śmiało stwierdzić, że wiedza, jaką dysponujemy, jest najważniejszym czynnikiem stanowiącym o potencjale rozwojowym górnictwa. Dlatego energetyka oparta na paliwach kopalnych rozwija dziś niskoemisyjne technologie wpływające na wzrost sprawności elektrowni węglowych, dbając jednocześnie o środowisko.

*Katarzyna Cięciak – doktor nauk ekonomicznych, adiunkt w Katedrze Polityki Przemysłowej i Ekologicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, specjalizuje się w energetyce i ochronie środowiska

Sfinansowane przez Komitet Wyborczy Platforma Obywatelska RP.