Newsletter

Les brèves de comptoir

Jacek Kubiak, 16.05.2014
Aby poznać nastroje Francuzów, trzeba posłuchać brèves de comptoir – mądrości wygłaszanych po kilku kieliszkach białego wina

Aby poznać nastroje Francuzów – nie elit, lecz prostego, szarego obywatela – trzeba udać się do bistro i posłuchać tzw. brèves de comptoir. To mądrości wygłaszane najczęściej po kilku kieliszkach białego wina. Oto przykład: „Człowiek przyzwyczaja się do życia wszędzie, na biegunie północnym, południowym, na równiku, tylko na przedmieściach nie jest w stanie się zaaklimatyzować”.

CC BY 3.0

Powyższy bon mot doskonale oddaje wizję jednego z największych problemów społecznych Francji. To dzikie przedmieścia-blokowiska, zamieszkane przez miejskich pariasów i opanowanych przez narkotykowych dilerów, wywodzących się z wszelkich wykluczonych grup społecznych.

Na pomysł zbierania powiedzonek wpadł niejaki Jean-Marie Gourio. Prawie rokrocznie wydaje je w formie książkowej. „Les brèves de comptoir” tak spodobały się Francuzom, że doczekały się wystawień teatralnych i telewizyjnych (niezapomniane kreacje Jeana Carmeta). To również bezcenne źródło wiedzy o stanie francuskich nastrojów.

Co więc mówią dziś „les brèves de comptoir” na temat zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego? I szerzej, o stosunku Francuzów do Unii Europejskiej? Wydaje się, że dominuje przeświadczenie, iż Francja nie czerpie żadnych istotnych korzyści z UE, ma zaś z tego powodu same kłopoty. „Kiedyś to była Europa, a dziś nawet Grecja jest w Azji”.

Rozszerzenie UE na wschód nikogo w bistro nie obchodzi. Natomiast słynna wizja polskiego hydraulika, który miał zalać tutejszy rynek pracy, choć okazała się zwykłym straszakiem, ciągle kołacze w głowach Francuzów. „Nikt tu nie widział wprawdzie polskiego hydraulika, ale za to ukraińskich niedługo będzie mnóstwo”.

Dominuje również przeświadczenie, że Unia ma sens w gronie 7-10 państw, a nie 27 czy 30: „Unia Europejska jest jak krowa. Ale nie ta dająca mleko, tylko ta wściekła”. Najwyraźniej wyłącznie dopłaty do rolnictwa są argumentem przemawiającym na korzyść Unii. „Dopłaty do rolnictwa to ponoć ponad 80 proc. tego, co zarabiają rolnicy. Unia powinna jednak dopłacać bezpośrednio konsumentom wina”.

Z tych właśnie powodów eurosceptycy, tak z prawej, jak i z lewej strony francuskiej sceny politycznej, notują dobre przedwyborcze prognozy. Front Narodowy Marine Le Pen ma nadzieję wprowadzić do PE rekordową liczbę deputowanych. Taki sukces w eurowyborach utrwaliłby również głoszoną z uporem przez FN opinię, że jest to prężna, rozwijająca się gwałtownie – a co najważniejsze normalna – partia, choć jakże różna od klasycznych ugrupowań politycznych.

Oczywiście głównym celem narodowców jest zdobycie władzy we Francji, a Parlament Europejski to jedynie istotny etap na tej drodze. Nacjonalistyczni eurosceptycy odcinają kupony od minorowych nastrojów Francuzów, gdyż w tej atmosferze demagogia i łatwe recepty znajdują całkiem spory posłuch nad Sekwaną. W końcu kryzys ekonomiczny zawsze działa w ten sposób.

Jedyna nadzieja w tym, że sfrustrowani pozostaną 25 maja w swoich ulubionych bistrach.

Sfinansowane przez Komitet Wyborczy Platforma Obywatelska RP.