Newsletter

Witold Nożycoręki

Jarosław Makowski, 17.08.2011
Witold Gadomski pisze szybciej niż myśli. A w zasadzie nie myśli. Tylko pisze. Bo jego złota recepta na wszystko brzmi: ciąć wydatki, likwidować państwo, rynek wszystko załatwi

1. Witold Gadomski, publicysta „Gazety Wyborczej” podejmuje polemikę z najwybitniejszymi dziś ekonomistami. Gani ich i łaje, gdyż wie, że – przykładowo krytykowany przez niego noblista w dziedzinie ekonomii, prof. Paul Krugman nie napisze polemiki.

2. Gadomski skrytykował noblistę, gdyż ten decyzję agencji Standard&Poor’s, obniżającej rating Stanom Zjednoczonym nazwał „hucpą”. Krugman od miesięcy utrzymuje, że pakiet stymulacyjny Obamy nie zadziałał tak, jak powinien, gdyż nie był dość wysoki. Szczegółowo wyjaśnił to Gadomskiemu jego redakcyjny kolega, Adam Leszczyński ( W obronie pewnego noblisty, Gazeta Wyborcza, z dn. 14 sierpnia 2011 roku).

Mam jednak wątpliwość graniczącą z pewnością, że Gadomski i tak swoje wie. A więc i jego wiara w cudowną moc niewidzialnej ręki rynku nie zostanie naruszona. Dziś nawet Kościoły nie mają tak wiernych wyznawców, jak ma ich wolny rynek.

3. Dostało się również od Gadomskiego prof. Andrzejowi Szahajowi (Odpowiedź neoliberała, Gazeta Wyborcza z dn. 13 sierpnia 2011 roku). Filozof ośmielił się bronić państwa, gdyż uważa, że państwo musi reagować, gdyż niewidzialna ręka rynku rzeczywiście w ostatnim czasie okazała się… niewidzialna. Co na to Gadomski: „więcej państwa oznaczać zapewne będzie – więcej Wałbrzychów”.

Publicysta „Gazety” zachowuje się jak „ekonomiczny felczer”: gdy widzi, że zakażony jest palec, to proponuje, by obciąć całą rękę!

4. Ale złapmy byka za rogi i zapytajmy, co oznacza „mniej państwa”? „Mniej państwa” oznacza w praktyce więcej Lehman Brothers. „Mniej państwa” oznacza więcej dzikich i bezmyślnych prywatyzacji. „Mniej państwa” oznacza dyktat wielkich korporacji i lobbystów. Potrzebujemy dziś skutecznego państwa, aby – i tu Gadomski się zdziwi – chronić wolny rynek. Rynek jest wolny i sprawiedliwy dla wszystkich jego graczy, gdy istnieje skuteczny regulator. A tym może być tylko państwo.

5. Istnieje jeszcze inny powód, dla którego dziś potrzebujemy państwa… i to opiekuńczego. Tylko bowiem takie państwo jest w stanie realizować zadania, z których rynek prywatny wywiązuje się źle lub wcale.

Prosto i jasno pokazuje to Nicholas Barr, ekonomista z London School of Economics. Publikowaliśmy jego tekst na stronie Instytutu Obywatelskiego (Demontaż nie wchodzi w grę, Nicholas Barr, z dn 21 lipca 2011 roku). Niemniej posłuchajmy raz jeszcze, co mówi brytyjski ekonomista: „Ludzie chcą się ubezpieczyć od utraty pracy. Jednak prywatne ubezpieczenie od bezrobocia jest niemożliwe z powodu katastrofalnych błędów w przepływie informacji na rynku ubezpieczeń. Nie jest to ideologiczna, lecz techniczna argumentacja. Powodami, dla których potrzebujemy państwa opiekuńczego, jest więc sprawność, a także sprawiedliwość. Potrzebujemy państwa opiekuńczego, aby zapewnić dywersyfikację ryzyka. Kryzys gospodarczy pokazał nam, że żyjemy w ryzykownym świecie i państwo opiekuńcze jest nam potrzebne, aby móc na to ryzyko zareagować. Z tego punktu widzenia kryzys niczego nie zmienił. Przypomniał nam tylko, jaki jest cel istnienia państwa opiekuńczego”.

6. Pytanie więc nie sprowadza się do tego, czy stać nas na państwo opiekuńcze? Pytanie brzmi: czy możemy sobie dziś, w czasie znaczonym niepewnością i ryzykiem, pozwolić na to, by nie budować państwa opiekuńczego?