Newsletter

Polskie suburbia – idylla czy horror?

Katarzyna Kajdanek, 14.05.2014
Na polskich przedmieściach dominuje obojętność

Strona 1

Na polskich przedmieściach dominuje obojętność. Nowi osadnicy przenoszą się do podmiejskich osiedli głównie z powodów ekonomicznych, a nie wynikających z deficytów relacji społecznych

CC-BY-SA-2.0

Polskie suburbia to ani sielska idylla, ani podmiejski horror. To efekt społecznych napięć i ekonomicznej kalkulacji pomiędzy „chcieć” (chcieć zrealizować swoje potrzeby mieszkaniowe: mieć więcej metrów kwadratowych, cieszyć się ogrodem, słyszeć ciszę, mieć to na własność) a „móc” (móc wybrać to, co się najbardziej podoba, i móc sobie na to pozwolić).

Być może istnieją w Polsce podmiejskie osiedla spełniające kryteria sielskiej idylli. Estetycznie zaprojektowane domy są tam ulokowane w urbanistycznie spójnej całości; lokalizacja jest wyposażona w infrastrukturę techniczną oraz, przede wszystkim, odpowiednio dobraną do potrzeb mieszkańców infrastrukturę społeczną; tamtejsze przestrzenie publiczne dają szansę na takie interakcje, które niwelują tradycyjne podziały na rdzennych/napływowych mieszkańców, osoby starsze/dzieci, mniej zamożnych/zamożniejszych, gorzej/lepiej wykształconych, niechodzących na mszę/we mszy uczestniczących itp. I wszyscy znają sołtysa, a sołtys zna wszystkich.

Kapitał zaufania i współpracy jest budowany na wiejskich zebraniach, w których ludzie chętnie uczestniczą, bo są we wsi zameldowani i jako odpowiedzialni obywatele interesują się rozwojem swoich miejscowości. Rzeczywistość tych osiedli podmiejskich, które znam, jest od tej sielankowej wizji bardzo daleka, ale mam nadzieję, że nie oznacza to, iż takich osiedli w Polsce nie ma.

Moda na wiejskość

Ruch ku przedmieściom ma w Polsce stosunkowo krótką historię (około dwudziestu lat, jeśli nie liczyć wcześniej istniejącego zjawiska tak zwanych „drugich domów” czy „dacz”) i jest związany z szeregiem czynników o charakterze zarówno makro-, jak i mikrospołecznym. Do tych pierwszych można zaliczyć: głód mieszkaniowy odziedziczony po okresie socjalizmu i narastający po 1989 roku; surowe normatywy mieszkaniowe obowiązujące na budowanych masowo osiedlach bloków, w których (według badań CBOS z 2010 roku) w 2006 roku mieszkało 40 procent Polaków; postępującą dekapitalizację i degradację materialną i społeczną miejskich zasobów komunalnych; dużo niższe ceny ziemi (i dostępność dużych działek) poza granicami administracyjnymi miast.

Poza wymienionymi czynnikami makrostrukturalnymi znaczącą rolę w procesie suburbanizacji odgrywają mechanizmy społeczne zachęcające jednostki do tego, by w sytuacji wyboru decydować się na zamieszkanie poza miastem, takie jak: moda na „wiejskość”, prestiż przypisywany posiadaniu domu pod miastem, kreowany przez deweloperów i media. Skuteczność i siłę oddziaływania tych mechanizmów odzwierciedliły przeprowadzone w 2006 roku przez CBOS badania opinii, z których wynika, że w porównaniu z rokiem 1998 wyraźnie przybyło osób deklarujących chęć zamieszkania na wsi (z 30 procent do 42 procent), ubyło natomiast zwolenników miejskiego życia (z 67 procent do 55 procent).

Prywatyzacja i kredyty

Pojawienie się procesów rynkowych w sferze gospodarki gruntowej i mieszkaniowej w okresie transformacji w Polsce zróżnicowało szanse mieszkańców miast na poprawę sytuacji mieszkaniowej. Na dynamikę zmian na rynku mieszkaniowym wpłynęły zwłaszcza prywatyzacja zasobów komunalnych w miastach i możliwość zaciągania kredytów hipotecznych, co wzmocniło aktywa ekonomiczne części członków społeczeństwa i pozwoliło im realizować swoje, zbyt długo już odkładane, marzenia mieszkaniowe.