Newsletter

Od Soczi do Bolesławca, czyli o prawach zwierząt

Anna Szybist, 16.04.2014
Świat trwa między wielkim poparciem a znieczulicą wobec ochrony praw zwierząt. I nie widać, by coś się miało w tej kwestii zmienić

Świat trwa między wielkim poparciem a znieczulicą wobec ochrony praw zwierząt. I nie widać, by coś się miało w tej kwestii zmienić.

Przed olimpiadą w Soczi media alarmowały, że w Rosji masowo zabijane są psy i koty, do czego zatrudniono nawet specjalną firmę. Obrońcy zwierząt zebrali 175 tysięcy podpisów pod petycją do Władimira Putina, żądając zaprzestania tego procederu. Schronisko dla zwierząt, spontanicznie ufundowane w Soczi przez miliardera Olega Deripaskę, niewiele pomogło. Dla bezdomnych psów i kotów nie wystarczyło tam miejsca, uratowano zaledwie 80 z nich. Wolontariusze pod osłoną nocy wywozili z olimpijskiej stolicy bezpańskie zwierzęta, wiele zdjęć z takich akcji znalazło się w internecie.

W tym samym czasie na Twitterze pojawiły się rozczulające zdjęcia, udostępnione przez amerykańskiego narciarza Gusa Kenworthy’ego, który przebywając w Rosji uratował suczkę – kundelka wraz z młodymi i zajmował się nimi w czasie olimpiady. Media na całym świecie informowały, że sportowiec zapewnił gromadce psów wszystkie niezbędne szczepienia, aby możliwe było ich przetransportowanie za granicę.

Wpływ znanych osób na zmianę postrzegania praw zwierząt jest bezcenny. Gest narciarza, srebrnego medalisty igrzysk, stał się zapewne wzorem do naśladowania dla wielu ludzi.

Szeroko opisywana sytuacja bezdomnych zwierząt w Soczi jest przestrogą dla tych władz miast na całym świecie, które nie dbają o sterylizację takich stworzeń. Na Ukrainie normalnym zjawiskiem są stada zdziczałych psów przemierzające ulice. Pisałam o tym już wiele razy, ale nie powstrzymam się przed uwagą, iż niektóre miasta w Polsce nadal powołują się na brak zapisu o wolno żyjących kotach w nowelizacji Ustawy o ochronie zwierząt i nie przekazują na ten cel pieniędzy. W Krakowie doszło do takiego paradoksu, że choć przez któryś kolejny rok z rzędu radni i prezydent przewidzieli w budżecie miasta niebanalną kwotę na sterylizację wolno żyjących kotów, pieniądze czekają „zamrożone” na zmianę w ustawie. Fundacje i organizacje prozwierzęce oraz dziennikarze apelują do posłów o szybkie działania w tym zakresie. Niestety, jak dotąd bezskutecznie.

Tymczasem gmina Bolesławiec wycofała się z kontrowersyjnej uchwały, która pozwalała lokatorom mieszkań spółdzielczych i komunalnych trzymać w domu tylko dwa psy i dwa koty. Przepis wszedł w życie w roku 2012, wywołując zdziwienie i oburzenie obrońców zwierząt w całym kraju. Dziennikarze docierali w Bolesławcu do osób, które miały w domu więcej zwierząt i zastanawiały się, którego podopiecznego będą musiały „za karę” oddać. Większość mieszkańców miasta nie kryła oburzenia. Na szczęście wojewoda dolnośląski skierował sprawę do sądu administracyjnego, który orzekł, że gmina zakazem przekroczyła swoje uprawnienia.

Strach pomyśleć, co przed nadchodzącymi wyborami samorządowymi wymyślą kandydaci na radnych, aby „uprościć” i „ulepszyć” życie w miastach i gminach. Oby nie wpadali na kolejne pomysły limitowania liczby czworonogów czy zakazy karmienia gołębi. Mogliby raczej pójść za przykładem krakowskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania, które wraz ze stowarzyszeniem Asocjacja Promotorów Radosnego Ptaka zbudowało z drewnianych odpadów 100 budek lęgowych dla jerzyków. Nie wolno zapominać, że jerzyki zjadają ogromne ilości komarów, tak uciążliwych w czasach ocieplenia klimatu.

W miastach jest coraz mniej małych ptaków, najgorzej mają się bardzo liczne niegdyś wróble, zagrożone przez sroki. Większość budynków jest obecnie profesjonalnie ocieplana, co powoduje, że znikają miejsca lęgowe dla miejskich ptaków. Wielką pomocą dla nich są budki lęgowe budowane przez mieszkańców miast.

Skoro już mowa o ptakach – świat obiegło zdjęcie niezwykłej papugi kakapo z Nowej Zelandii. Ten gatunek na naszej planecie reprezentuje już tylko 125 osobników. Miejscowi ekolodzy odnaleźli znacznie uszkodzone jajko papugi. Skleili je taśmą klejącą, włożyli do inkubatora, a matce podłożyli do wysiadywania atrapę. I tak uratowali pisklę, które na chwilę stało się najpopularniejszą papugą w internecie.

W obecnych ucywilizowanych, trudnych dla zwierząt czasach musimy je chronić zarówno za pomocą tworzenia mądrego prawa, jak też codziennymi staraniami. Każdy mieszkaniec miasta, który wystawia wróblom miskę z wodą w czasie upałów, a zimą wpuszcza koty do piwnicy – jest na wagę złota.