Newsletter

Urzędy pierwszej pomocy

Marzena Haponiuk, 05.05.2014
Coraz częściej pojawia się pomysł likwidacji urzędów pracy. Tyle że często są one jedynym miejscem, gdzie bezrobotni, zwłaszcza z prowincji, mogą otrzymać pomoc

Coraz częściej w debacie publicznej pojawia się pomysł likwidacji urzędów pracy. Tyle że często są one jedynym miejscem, gdzie bezrobotni, zwłaszcza z prowincji, mogą otrzymać pomoc

CC-BY-SA-3.0

Urzędy pracy są od lat krytykowane, i niebezpodstawnie, za niską efektywność oraz nieudzielanie bezrobotnym realnego wsparcia. Wpływ na to miały m.in. wielokrotne zmiany przepisów, biurokracja oraz nieprzystawalność niektórych instrumentów i sposobów działania pośredniaków do zmieniających się społecznych i ekonomicznych realiów.

Z drugiej strony urzędy pracy mogą się pochwalić wyszkoloną kadrą, dobrze rozeznaną w lokalnych uwarunkowaniach rynku pracy i potrzebach ludzi.

Wkrótce pośredniaki przejdą gruntowną reformę. Sejm przyjął już projekt zmian w „Ustawie o promocji zatrudnienia i instytucji rynku pracy”. Wywołało to dyskusję na temat zasadności istnienia urzędów pracy w ogóle. Niektórzy z dyskutujących jakby jednak zapomnieli, że powiatowy urząd pracy (PUP) jest często jedynym miejscem, do którego bezrobotny może iść po pomoc i wsparcie, zwłaszcza jeśli chodzi o mieszkańców małych miast i wsi.

Co się zmieni?

Zmianie ma ulec filozofia działania urzędów pracy. W większym niż obecnie stopniu pośredniaki mają się skupić na aktywizacji bezrobotnych. Podejście do bezrobotnego będzie zindywidualizowane, dzięki profilowaniu usług oraz współpracy poszukującego pracy z jednym doradcą. Osoby, dla których znalezienie pracy jest szczególnie trudne, objęte zostaną programem Aktywizacja i Integracja, realizowanym wspólnie z ośrodkami pomocy społecznej.

Nie należy bowiem zapominać, iż na wyjście z bezrobocia ogromny wpływ, obok dobrej pracy urzędu, ma też postawa samego bezrobotnego. Zdaniem Sylwiusza Retowskiego istotne są zwłaszcza dwie kwiestie: ekonomiczna, czyli to, jak bardzo bezrobotny potrzebuje pieniędzy, oraz psychologiczna, związana z potrzebą wykonywania pracy. Obok motywacji bezrobotnego kwestią kluczową jest pojemność lokalnego rynku zatrudnienia. Obarczanie całą odpowiedzialnością za wysoki poziom bezrobocia pośredniaków wydaje się więc nadużyciem.

Kwestią znaczącą w tym kontekście jest, obok zmiany standardów pracy z bezrobotnymi, oddzielenie ubezpieczenia zdrowotnego od rejestracji w urzędzie. Prace nad tym rozwiązaniem trwają. Dziś ubezpieczeniem zdrowotnym objęci są wszyscy zarejestrowani bezrobotni. Rozdzielenie tych dwóch kwestii jest ważne głównie dlatego, że wyeliminuje z rejestrów niezainteresowanych pracą. Urzędnicy będą wówczas mogli skupić się na współpracy z tymi, którzy rzeczywiście pracy szukają.

Współpraca z pracodawcami

W przypadku współpracy PUP-ów z pracodawcami krytyka w szczególności dotyczy nieodpowiedniej rekrutacji i selekcji kandydatów w odniesieniu do ofert pracy. Wśród osób kierowanych przez pośredniaki wiele nie ma odpowiednich kwalifikacji lub motywacji do pracy (np. pracują w szarej strefie lub są na utrzymaniu rodziny). W efekcie tacy ludzie podczas rozmowy kwalifikacyjnej już na wstępie dają pracodawcy do zrozumienia, że ofertą nie są zainteresowani. Rozmawiają z nim tylko z obawy przed wykreśleniem z rejestru.

W ten sposób marnotrawiony jest czas i pracodawców, i urzędników. A pracodawcy unikają kontaktu z pośredniakami. Nie publikują za ich pośrednictwem ofert pracy, nawet jeśli poszukują pracowników. W Polsce nadal, mimo znacznego bezrobocia, wiele wakatów jest nieobsadzonych.

Pierwsza pomoc na rynku pracy

Wyobraźmy sobie mieszkańca małej miejscowości oddalonej od większego miasta o kilkadziesiąt czy więcej kilometrów. Nie ma pracy, więc nie może skorzystać z profesjonalnego wsparcia agencji zatrudnienia. Już sam dojazd na rozmowę kwalifikacyjną może być trudny, bo nie wszystkich stać na podróżowanie. No i wiele miejscowości w Polsce nie jest dobrze skomunikowanych z większymi miastami.

Urzędy pracy są dziś w każdym powiecie, często jako jedyna tego typu instytucja na lokalnym rynku zatrudnienia. Urzędnicy wiedzą, jakie firmy i jakie branże są obecne w ich regionie, są lepiej zorientowani w kondycji finansowej oraz planach zatrudnieniowych lokalnych firm. Łatwiej też im dotrzeć do osób mieszkających w okolicy. Natomiast agencje pośrednictwa pracy, z uwagi na biznesowy charakter, funkcjonują głównie tam, gdzie ich obecność jest dla nich opłacalna. W Polsce głównie w większych miastach.

Zaletą urzędów pracy jest też bezpłatne świadczenie usług związanych z rynkiem zatrudnienia, np. pośrednictwa pracy. Pracodawcy, którzy poszukują pracowników, a których nie stać na wynajęcie agencji zatrudnienia, mają szansę znalezienia potrzebnych ludzi przez pośredniaki. Do tego celu wykorzystywane są giełdy pracy, tablice ogłoszeń w urzędach czy publikacje ofert w internecie. Inne darmowe usługi to poradnictwo zawodowe, przygotowanie do poszukiwania pracy czy szkolenia.

Dużo się dziś mówi o wykorzystaniu internetu do poszukiwania pracy. Tymczasem wg GUS robi to jedynie kilkanaście procent użytkowników. To efekt głównie braku kompetencji cyfrowych, ale też braku nawyku korzystania z takiej formy poszukiwania pracy, zwłaszcza wśród osób starszych lub starszych pracowników (45+). W internecie zwykle sprawdzamy pocztę, korzystamy z mediów społecznościowych lub poszukujemy informacji o interesujących nas produktach.

Inna sprawa, że wciąż jeszcze wiele firm w sektorze MSP nie posiada własnych stron w sieci.

Pomysł likwidacji urzędów pracy wydaje się być nieuzasadniony z jeszcze jednego powodu. Ludzie figurujący w rejestrach często to osoby w szczególnie trudnej sytuacji na rynku pracy, np. długotrwale bezrobotne czy wychowujące małe dzieci. Wymagają szczególnego wsparcia, np. psychologa czy ośrodka pomocy społecznej, a taka pomoc często musi być długotrwała i kosztowna. Całkowite urynkowienie pomocy, szczególnie dla ludzi z takich grup, mogłoby skutkować ich całkowitym wykluczeniem. Nie stać dziś  na to żadnego kraju, zwłaszcza w sytuacji kurczenia się zasobów pracy.

Myślmy nie tylko globalnie

Zła opinia o pracy pośredniaków wynika też często z niezrozumienia ich roli. Urzędy pracy mają łagodzić skutki bezrobocia, aktywizować zawodowo oraz wspierać zatrudnianie. Pośredniaki nie tworzą miejsc pracy ani ich nie likwidują. Miejsca pracy tworzy biznes. Urząd ma jedynie ułatwić pracownikom i pracodawcom spotkanie. I wspomóc najsłabszych na tym rynku.

W styczniu 2010 roku w urzędach pracy wyodrębnione zostały CAZ-y, czyli Centra Aktywizacji Zawodowej. Może dobrym pomysłem na poprawę wizerunku pośredniaków byłaby zmiana nazewnictwa, z: Powiatowy Urząd Pracy na: Centrum Aktywności Zawodowej? Ujednoliceniu mógłby wówczas ulec, jak proponuje Kordian Kolbiarz, dyrektor PUP w Nysie, logotyp oraz wystrój wszystkich CAZ-ów w kraju. „Usieciowione” CAZ-y mogłyby mieć jedną stronę internetową skupiającą oferty pracy z całej Polski. Najlepsze mogłyby być tzw. ośrodkami ćwiczeń, gdzie można by pilotować nowe rozwiązania.

Dopóki mamy w Polsce bezrobocie o charakterze lokalnym, niski poziom mobilności zawodowej i przestrzennej oraz słabo rozwinięte lokalne rynki pracy, pośredniaki spełniają bardzo ważną rolę. Warto więc rozmawiać nie o tym, czy je likwidować, ale jak usprawnić. Okazją do tego będzie ewaluacja reformy za niecałe dwa lata, do czego zobowiązany został zapisami w ustawie minister pracy.

Rebranding pośredniaków w połączeniu z wprowadzeniem w życie założeń reformy urzędów pracy mógłby zachęcić pracodawców i bezrobotnych do częstszego korzystania z oferty publicznych służb zatrudnienia. Ponadto w sytuacji dopuszczenia do rynku instytucji trzeciego sektora i prywatnych agencji zatrudnienia- co nastąpi już wkrótce pojawi się konkurencja, która wymusi podniesienie jakości usług wszystkich, także urzędów pracy.

*Marzena Haponiuk – analityk ds. rynku pracy i polityki społecznej w Instytucie Obywatelskim